wtorek, 23 października 2012

Kilka metrów nad poziomem znudzonego mopsa

Budzik wskazuje 7.00. Pora wstawać.
Szaruga za oknem wskazuje środek nocy. Pora położyć się na drugi bok. 

Szaruga szarugą, ale szara rzeczywistość wygrywa. Odrzucam zatem ciepłą kołdrę, a wraz z nią marzenia o długim i szczęśliwym spaniu. Hipokrates? A może to jednak nie on... w każdym razie, ktoś mądry powiedział niegdyś, że lajf is brutal. I basta.

Ale czy to, że czasem w mojej szafce brakuje dobrej czekolady, a zamiast żółtym volkswagenem, wciąż jeżdżę starym zardzewiały rowerem ma znaczyć, że należy raz na zawsze skończyć z bujaniem w obłokach? 
Owszem. Pod warunkiem, że całe życie chcę jeździć zardzewiałym rowerem. Chyba, że wcześniej uleci z niego powietrze. Albo raczej ze mnie... 

Marzenia... Da się w ogóle bez nich egzystować? Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Trzymam je w jednej szufladzie z czekoladą. Bo tak samo dodają energii. 
Ostatnio jakoś przybyło ich w mojej szufladzie. Fakt faktem, że gdy za oknem częściej leci deszcz, by z nas nie uleciało życie, potrzebujemy więcej marzyć. Toteż czynię. W każdym bądź razie, nie tylko moja w tym zasługa. Marzeń przybywa, bo Luby też ma do nich słabość. A przez to ja jeszcze większą do niego. 

Co jak co, ale moje zaufanie do ludzi zwiększa się wprost proporcjonalnie do ilości spożywanej przez nich czekolady i ilości snutych przezeń marzeń. 

Lubię te chwile, w których razem odlatujemy... 




Leżąc na łóżku. Chrupiąc zapiekane ziemniaczki maczane w sosie czosnkowym. Jadąc razem zapchanym po brzegi tramwajem. Siedząc na górce i popijając drinka z plastikowych kubeczków - marzymy. O tym i owym. O ile snucie marzeń było przyjemne i unosiło mnie kilka metrów nad poziomem egzystencji znudzonego mopsa, o tyle we dwoje staje się to czymś więcej. Bo marzenia wypowiadane na głos mają moc.Tym większą, gdy są zapisane na kartce papieru.

Sporządziliśmy zatem  l
                                         i
                                         s
                                         t
                                         ę. 
Napisana niewyraźnym pismem Lubego. Na malinowych kartkach mojego notatnika. Mamy tak wiele wspólnych marzeń, że postanowiliśmy je zapisać, by nie uleciały gdzieś w siną dal... Dlatego, że z marzenia nie tylko są potrzebne jak czekolada, ale tak jak i ona mają termin ważności i mogą zgnić, staramy się spełnić, co najmniej, jedno marzenie na tydzień.

I jak ja to udowodnię, że nie lecę z Wami w kulki? Nie będę wymieniać wszystkich 37 wspólnych marzeń, jakie do tej pory spisaliśmy. Niebawem zwyczajnie przeczytacie o tym, że odwiedziłam z Lubym fabrykę czekolady. A za rok, że wzięłam z nim ślub. To chyba będzie najlepszy dowód na to, że moje wpisy nie są sfabrykowane... 

Kończę paplaninę i lecę do Lubego. Lecę spełniać nasze marzenia. Choć w tych okolicznościach i o tej porze może bardziej powinnam była powiedzieć fantazje. Hihi. 

26 komentarzy:

  1. W związku z tym - spełnienia marzeń ;) Te wspólne są chyba najciekawsze, bo w końcu można o nich ze sobą rozmawiać i razem planować, a to bardzo zbliża.

    OdpowiedzUsuń
  2. HI HI HI, a kolejne marzenie to małe słodkie Czekoladki? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba też sobie spiszemy takie marzenia.. żeby o nich nie zapominać:) Słodkość od was bije, Czekoladki;)

    OdpowiedzUsuń
  4. bez pasji i bez marzeń nie wyobrażam sobie życia. cieszę się Auroruś niezmiernie, że masz z Kim marzyć wspólnie - to zapewne jest przepiękne! spełniajcie spełniajcie!!! fantazje również! a co! z błogosławieństwem mym!
    cmoki w oba boki!
    :* w prawy
    :* w lewy

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, jak miło zawsze mi się czyta Twoje komentarze :*

      Usuń
  5. więc spełnienia!
    I jak najsłodszej wizyty w fabryce czekolady no i...chyba czas poszukac sukienki?;)

    Marzenia są po to by żyć, jeżeli przestajesz marzyc podobno przestajesz oddychać.- kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba nawet nie chodzi o to by te marzenia spełniać, ale o to by je mieć. I taka błahostka jak lista z nimi na malinowej kartce to bardzo miła odmiana w te okropne, słotne dni...

    OdpowiedzUsuń
  7. cudownie jest mieć marzenia, cudownie je realizować, marzenia nadają naszemu życiu magiczny sens, życie wtedy jest tak kusząco słodkie jak czekolada :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, zazdroszczę jak nie wiem co. Ale tak pozytywnie, żeby nie było że używam tabliczki czekolady jako laleczki wudu :-) No bo ja już marzeń nie mam :-(((

    OdpowiedzUsuń
  9. cudownie - spelnienia wszystkich marzen ...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oby wszystkie 37 - ze ślubem na czele, się spełniły :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przyjemny wpis. Życzę spełnienia marzeń. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. To twoje "hihi" jest najlepsze :)).

    OdpowiedzUsuń
  13. marzenia są ważne, i świetnie, że marzycie razem ;)
    na ślub chcę czekoladowe zaproszenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Hihi. :) Też kiedyś napisałam taką karteczkę z moim Lubym. M

    OdpowiedzUsuń
  15. Marzenia to rzecz bez których nie da się żyć : ) a wspólne marzenia i fantazje są szczególnie ważne ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to kiedyś ktoś zaśpiewał
    "Marzenia się spełniają, tylko stale myśl o nich myśl, wszystko co tylko chcesz może się zdarzyć dziś!
    Marzenia się spełniają tylko mocno , mocno w nie wierz, ściskaj kciuki co sił oczy zamknij też..." :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Auroro tak dawno tu nie byłam, że aż wstyd, dodam do obserwowanych :) A co do marzeń, to ktoś kiedyś powiedział, żeby uważać o czym marzymy, bo się jeszcze spełni... dlatego ja marzę i ... mi się spełnia, a może sama spełniam? Ważne, że jest spełnione :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Marzenia są potrzebne do życia. Bezwzględnie!!!
    Spełniaj Kochana. Jak najwięcej ich. I fantazji też :)

    OdpowiedzUsuń
  19. hm, fantazje są całkiem dobre jak na początek ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. fantazje i marzenia prowadzą nas do celu
    ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡
    pozdrawiam;*
    OLA

    OdpowiedzUsuń
  21. życzę Wam jeszcze więcej wspólnych marzeń i celów! i ich realizacji, oczywiście:)))

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?