środa, 5 września 2012

Tam i z powrotem

"W pewnej norze ziemnej, żył sobie pewien Hobbit". Ups. Byłabym zapomniała. Przecież nie jestem Tolkienem. Wróćmy zatem do początku i zacznijmy raz jeszcze... 

Lato, lato i ... znów wszyscy mamy doła. Zrobiła się jesień, innymi słowy.  





Jeśli powrót do swojego eks jest niszczycielski i bezsensowny, to jak nazwać powrót do pracy po dwumiesięcznym urlopie? Dramat? Tragedia? Horror? 

Życie... 

Czy to przypadek, że akurat 1 września niebo zostało zasnute ciężkimi brudnymi chmurami? Nie. Nie ma również przypadku w tym, że jadę właśnie do pewnej wrocławskiej czekoladziarni. W pewnych momentach czekolada okazuje się nie tylko miłym dodatkiem do rzeczywistości, ale niezbędną podstawą. Takie momenty to:
- rozstanie z facetem (wierzcie mi, wiem, co mówię!)
- PMS (jeszcze bardziej wiem, co mówię!!!)
-Jesień
- Wieczór spędzony samotnie nie z wyboru, a przez wzgląd, że wszystkie przyjaciółki spędzają go z swoim lubym
- nieudana wizyta u fryzjera
- Wielki Stres

Jeśli potraktować serio punkt ostatni, wychodzi na to, że człowiek powinien zjadać (co najmniej) jedną czekoladę dziennie. I jest to całkowita prawda. Jak wyjaśnić fakt, że w ostatnim tygodniu pochłonęłam tyle czekolady, jakby porzucił mnie nie tylko jeden, ale trzech facetów na raz? Otóż, zdarzyła się rzecz niesamowita. Oczywiście, powrót do pracy nią nie jest. Każdemu się zdarza. Nie jest też niczym niezwykłym fakt, że przebrnęłam przez trzy dni nużących Rad Pedagogicznych, w których kilkugodzinnemu rozważaniu były poddawane dylematy takie jak: „pić wodę na lekcji czy nie pić wody na lekcji?”. Przemilczmy to. Gromkim brawom poddajmy raczej fakt, że gdzieś w między czasie awansowałam na Panią Nauczycielkę Kontraktową. Biorąc pod uwagę niewielką różnicę w wypłacie, uznaję, że i to nie jest owo niezwykłe wydarzenie, o którym chcę opowiedzieć. Otóż mam zaszczyt i niezwykłą przyjemność obwieścić, że hasłem tego roku szkolnego w mojej szkole jest... 

CZEKOLADA

Zgadnijcie czyj to był pomysł? Owszem, dobra odpowiedź! 

Na szczęście, moja Dyrekcja jak i samo życie dopilnowało, by moje ego nie napompowało się do granic wytrzymałości i tak oto, zaraz po zakończeniu Rady ruszyłam... malować krzesełka do biblioteki. Cóż, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że w tamtym roku malowałam szkolne schody, nie jest tak źle. Jednak awans to awans.  

Odnośnie psikuśnego  życia, w jednym tygodniu został skradziony mi rower. Rower... Phi, dużo powiedziane. Graciak bez świateł, kupiony za 200 zeta. Chwilę potem został zablokowany mój telefon... Pani w salonie nie pozostawiła mi żadnych złudzeń. Karta SIM do wymiany. Mniejsza o to. Po co mi złudzenia, dobre rady, pocieszenia? Od tego mam czekoladę. Poza tym chcę konkretów. I tak oto kilka tabliczek czekolady później, z powrotem odzyskałam mój rower oraz telefon. Cud? A może...

Jest taka teoria mówiąca, że to, co dajemy światu, wraca do nas i to w podwójnej dawce. Nie chcę powiedzieć, że rozdaję na lewo i prawo tanie rowery, które wracają do mnie z rąk złoczyńców. Nie jestem Robin Hoodem, choć na jesień chodzę w rajtuzach. Myślę sobie, że jestem dobrym człowiekiem. Bo wierzę w dobro. I czynię dobro. By nie mylić mnie z kolei z Matką Teresą, od razu powiem, że w tym wypadku czynienie dobra to czasem brutalne powiedzenie komuś prawdy. Jak ktoś jest dupkiem, to niestety ktoś musi się pofatygować, by temu komuś to uświadomić. I bywa, że tą ciężką pracę wykonuję ja. Wolontaryjnie.

Jeśli nie chcemy wykonywać brudnej roboty za darmo, najkorzystniej po prostu omijać takową szerokim łukiem. W tym wypadku - olewać dupków, spotykać się z prawdziwymi facetami. W ich wypadku, komplementy rzucane pod ich adresem to szczera prawda, dodatkowo nieźle płacona. Buziakami. I nie tylko. 

I tym oto sposobem jestem z powrotem w tym miejscu, które najbardziej lubię. Na początku pewnej nowej obiecującej znajomości. I nie napiszę ani słowa więcej, by nie zapeszyć.

 


32 komentarze:

  1. coz, skladaki sa trendy...szczegolnie vintage ;)) nastepny pomaluj na kolor czekoladowy :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekoladowy rok się zapowiada. A w ostatniej sprawie, trzymam kciuki i powodzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Natrzyj JEGO czekoladą na waszym spotkaniu ;-) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż jestem ciekawa czym się to Wasze szkolne hasło będzie objawiać?

    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale wakacje miałaś, pani, i to jakie długie... Niewielu tak ma...:(.
    Dobro powraca...:):):):):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. to ciiii ... nie zapeszaj :)a zdjęcie w temacie opalania rewelacja - nigdy wcześniej w ten sposób do tego nie podchodziłam. chyba czas zacząć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak, czekolada jest dobra na wszystko! Ale że na odnajdowanie rowerów, to nie wiedziałam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, kolejna osoba pisze, że wrzesień powitał nas smutnym, zachmurzonym niebem. Gdzie Wy mieszkacie? (pytanie retoryczne, ze względu na ochronę prywatności w Sieci można nie odpowiadać). Bo ja do dziś (a mieszkam w Polsce, zaręczam) mam dni ciepłe, słoneczne, radosne :)

    Druga sprawa... nie, żebym ja o coś miała pretensje. Ja to tak bardziej żartobliwie, ale... przez ten blog chyba nigdy na dietę nie przejdę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. czekolado wróć!!!! do mego jadłospisu :) jest dobra na wszystko i to właśnie jej mi brak NAJbardziej :( buziaki i miłego września :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No jak to? przerwać tak brutalnie w najciekawszym momencie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Uuu... już się nie mogę doczekać, aż napiszesz coś więcej o tej nowej tajemniczej znajomości :D

    OdpowiedzUsuń
  12. A krzesełka na czekoladowo malowałaś?

    Moja opalenizna to coś pomiędzy kostką białej i mlecznej czekolady, bo ta ostatnia na gorzką mi wygląda.

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. To ja czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A zatem:
    -opaliłam się "na melczną", ale nierównoniernie;
    -dziś rano było ciemno!!!
    -jest jesień, co manifestuje się pierwszą infekcją gardła i chmurami;
    -wczoraj wróciłam do pracy po półmiesięcznym urlopie - brr.

    Aż musiałam sobie brownies upiec.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekoladowy rok szkolny :D Chciałabym się uczyć w takiej szkole ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tez czekam na dalszy rozwoj wydarzen ...
    fajna macie szkole ....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. to ja chyba opaliłam się na czekoladkę numer jeden, czyli prawie wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zmieniłam adres bloga, dlatego jeśli obserwowałas Relishingmeals.blogspot.com obserwujesz, jest już nieaktualny. Problemy techniczne były tego powodem. :( Zapraszam na nowy: relishmeals.blogspot.com

    Pozdrawiam,
    whiness

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciesz się, że rower tylko tyle warty...nam ukradli kilka lat temu dwa...z siódmego piętra z balkonu...na łączną kwotę 6 tysięcy...i mimo moich usilnych starań dawania światu tego co mogę - nie wróciły do tej pory...chyba jem zdecydowanie za mało czekolady... :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Z jednej strony awansują, z drugiej każą malować krzesła.. żebyś czasami nie pomyślała, że jesteś ważna ;D
    Ale hasło bardzo dobre! optymistyczne i smaczne!

    OdpowiedzUsuń
  21. Powodzenia i gratuluję kontraktowego. TO teraz dwa lata spokoju i mianowany ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. I właśnie uzmysłowiłaś mi czego mi brakuje - czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Każdy obiecujący początek zwiastuje ciekawe wpisy na blogu. Czekam !

    OdpowiedzUsuń
  24. Przypominasz mi jedną znajomą polonistkę. Ona też strasznie psioczy na szkołę, choć mocniej się na niej skupia, tak mocno, że aż nie widzi normalnego życia. W jej szkole panują konszachty, układziki i podpierdalanie siebie nawzajem. Więc jak napisałaś, że wracasz do pracy, spojrzałam na to ze sporym współczuciem. Nie wiem, co prawda, jak jest u Ciebie ale do uczenia trzeba mieć dużą cierpliwość, a nie dostaje się zbyt wielu pieniędzy, a czasem nawet wdzięczności...

    OdpowiedzUsuń
  25. no calej czekolady to dziennie nie jadam coby sobie za bardzo zycia nieoslodzic, a moze by tak wprowadzic w szkole obowiazek jedzenia czekolady, wszyscy byliby szczesliwy a propos opalenizny w tym rolu opoalilam sie ja ta czekoladka po srodku az mnie zdziwko zlapalo ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. a ja jestem złym człowiekiem i nie zasługuję na czekoladę.. :(

    OdpowiedzUsuń
  27. mogłabym dniami i nocami jeść czekoladę ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. zaciekawiłaś mnie tą czekoladą w szkole! musisz koniecznie rozwinąć temat :)
    Trzymam kciuki za nową znajomość oczywiście!
    a, i gratuluję kontraktowego :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeśli byłaś w drodze do TEJ czekoladziarni w rynku, to nic, tylko zazdrościć - nawet jesiennych dołów i stresów.

    I przeraziłaś mnie trochę, że też takie boleści (bez możliwości ukojenia czekoladą) będę przeżywała, jak już zacznę uczyć.

    OdpowiedzUsuń
  30. W takim razie nareszcie dostrzegam plus faktu iz nie mam 2 miesiecy wakacji - latwiej jest wrocic ponownie do pracy! :D

    A wszystkich nie do konca przyjemnych 'przezyc' wspolczuje... :(

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?