poniedziałek, 10 września 2012

Ostatnie Polowanie

Ziewa mi się. Wiem, że to niegrzeczne ziewać w miejscu publicznym z częstotliwością wyprzedzającą notowania Strusia Pędziwiatra, ale mam powody do ziewania. W żadnym wypadku nie jest mi nudno. Przeciwnie, miniony weekend obfitował w wydarzenia tak ciekawe, że zwyczajnie nie miałam kiedy spać. I nie chciałam. 

Pozwólcie, że po części zostawię Waszą ciekawość niezaspokojoną i nie zdradzę, dlaczego nie spałam. Może wystarczy powiedzieć przez kogo nie spałam?

Dość powiedzieć, że moja nowa obiecująca znajomość stała się jeszcze bardziej obiecująca.
Rzecz jasna, to że znajomość jest obiecująca sprawdza się nie tylko w nocy. Sprawdza się to również o poranku. Jeśli ten ktoś widząc naszą twarz w pełnym świetle, a nie w pełnej krasie, za to okraszoną skutkami niewyspania, nie ucieka, tylko całuje, jest dobrze. Gdy do tego wszystkiego nie znajdujemy w jego ustach na wskroś idiotycznych tekstów, takich jak „niestety nie pójdę z tobą na wesele ponieważ: nie lubię wesel/ nie umiem tańczyć/ boję się spotkania z twoimi rodzicami/ mam coś ważniejszego do roboty(czyt. mam w planach wypić po browcu z kumplami”, jest nawet bardzo dobrze. 

W takim razie, w przypadku mojej nowej obiecującej znajomości jest bardzo dobrze. 

Owszem, znaczy to również, że na nadchodzące wesele kuzynki nie będę szukała partnera na dzień przed... Ech... Nie lękajcie się, to wcale nie znaczy, że wpisy na Blogu Czekolady staną się nudne. 

A jeśli już o weselu wspominam, również ono sprawiło, że miniony weekend był zaprzeczeniem nudy. Jeśli – jak już wiemy – nie byłam zajęta przed weselnym polowaniem na partnera, to oczywistym się staje, że byłam zajęta przed weselnym polowaniem na facetów. Nie jestem zachłanna, to nie dla mnie. A przyszłej Panny Młodej. I to było jej Ostatnie Polowanie, Wieczór Panieński, znaczy się. 


 
Kolejny Wieczór Panieński. A niech będzie ich jeszcze trochę. Nigdy nie będę ziewała na dźwięk tego słowa. Istnieje wiele sposobów na to, by każdy kolejny był niepowtarzalny. Można, na przykład, za każdym razem przygotować zestaw innych zadań, drinków i inny lokal. Co prawda, kształt tortu zawsze pozostaje taki sam, ale może mieć inne nadzienie. 










Ten, który upiekłam tym razem był z wiśniami. I czekoladą, ma się rozumieć. Ale nie on był najbardziej smakowitym kąskiem na tej imprezie. Była nim, ma się rozumieć, przyszła Panna Młoda. I wcale nie z powodu jej skąpej białej sukienki. A z powodu jej historii. 

Zabawne, ale tym dlaczego nigdy nie nudzę się na Wieczorach Panieńskich nie są ani te torty, ani te torsy, ale właśnie historia tego jak przyszła panna młoda poznała przyszłego pana młodego. I to wcale nie typowe ckliwe love story, w którym iskry lecą od pierwszego spojrzenia, a wszystko układa się jak w filmie familijnym produkcji Disney'a. Jeśli żylibyśmy w bajce, to ona by czekała. W rzeczywistości to on czekał. Aż ona w kumplu zobaczy mężczyznę. 

Doprawdy, nie dziwi mnie to, że tamtej dzikiej nocy Saba nie upolowała żadnego "łupu". Po co jej namiastka, skoro ma prawdziwego faceta? Jakież to dziwne, jakież to piękne, że dokładnie mogę to samo powiedzieć o sobie. Wreszcie!

45 komentarzy:

  1. Niedługo zostanę jedyną panną.. wszyscy się hajtają! Wieczory panieńskie są rewelacyjne.. szkoda tylko, że potem traci się koleżankę na rzecz męża :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W znajomości życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lepszy prawdziwy facet z krwi i kości niż książę z bajki ;)

    No to pozostaje mi życzyć dobrej zabawy na weselu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, rozczlonkowalad ten tort! ;) też jestem fanka wieczorów panienskich:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale fajnie czytać takie optymistyczne posty :) samej słodyczy Ci Wiewióra życzy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. no fajnie fajnie :))))))) rowniez zycze znajomosci powodzenia:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zgolę włosy z nóg to wtopię się w tło i też wezmę udział w wieczorze panieńskim!

    OdpowiedzUsuń
  8. A i druga rzecz: historia zobaczenia w kumplu mężczyzny to jedna z najbardziej obiecujących opowieści na świecie. W moim świecie się nie zdarza i prężenie muskułów nie pomaga. Kumpel to coś pośredniego dla was między kobietą a mężczyzną, ale nie jest to obojniak :( Wytłumaczenie, please!!

    OdpowiedzUsuń
  9. gtatulacje w takim razie!
    ;)
    urocze historie - i ta Twoja i ta Panny Mlodej, teraz tylko trzeba pielegnowac piekne uczucia :)
    pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  10. wraz z koleżanką urządzamy wieczór staropanieński, czy też panien z odzysku, jak zwał tak zwał :) ale tort będziemy kroić z wyjątkową pasją :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To się nam Aurorka zabawiła w myśliwego! i słusznie :)
    zaciskam kciuki za obiecującą znajomość :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Tort po prostu wymiótł system cały! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. HAHAHAHA:) tort genialny!!

    ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤
    pozdrawiam:):* i jak zawsze zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wreszcie!! Brawo, jak się cieszę z tobą!

    OdpowiedzUsuń
  15. To wspaniale, że dobrze Ci się układa w życiu :D Oby to trwało jak najdłużej . Torcik wygląda całkiem interesująco ;> A połączenie wiśni i czekolady. Mnnniam !

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale wieści! Super! Tak trzymaj!
    A te panieńskie. Ech.. lubię, lubię! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Znajomość obiecująca, a ziewasz - iście kobieca niekonsekwencja:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie będę oryginalna - pozazdrościć, no.. Też bym chciała móc taką notkę napisać ;))

    OdpowiedzUsuń
  19. No to miło... gdzie takiego dorwałaś może też tam pójdę i poszukam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ooo czekoladowo tu i słodko :):) i trzymam kciuki żeby w życiu nadal było tak obiecująco :)

    http://kamikastyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. życzę powodzenia :D a na wieczorze panieńskim jeszcze nie byłam, młoda jestem, wiele jeszcze przede mną ;d pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. To odpukujemy, zeby ta znajomosc okazala sie pozytywnie zaskakujaca i owocna ;)

    PS. Ja juz chyba nawet nie pamietam, kiedy ostatnio bylam na jakims weselu...

    OdpowiedzUsuń
  23. super ;D

    u mnie do wygrania bransoletka od Biżuterianki, zapraszam: http://madame-chocolate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Po przeczytaniu tego pięknego i wzruszającego wpisu (bo nie ukrywam łezka mi się w oku zakręciła czytając ostatnie zdania...)mam ochotę wykrzyczeć całemu światu, że to JA jestem tą szczęśliwą PANNĄ MŁODĄ!!!! A zatem bardzo chciałam podziękować twórczyni przepysznego dzieła bo to właśnie ON wprowadził nas w nastrój jaki towarzyszy takim imprezą;D:) Oczywiście dziękuję moim wspaniałym kuzynką Natalii (twórczyni tortu wymienione wyżej), Agnieszce, Bożenie, mojej siostrze Moni, która działała w organizowaniu tej nocy oraz szalonym koleżanką Julce, Natalii, Kasi (przyszła szwagierka) i Sandrze;) Dzięki NIM zapamiętam tą noc na zawsze:)

    Hmm... a czym dla mnie był wieczór Panieński czyli "ostatnie polowanie"? Szczerze to polować tam nie miałam na kogo bo przecież nie ma lepszego od mojego przyszłego MĘŻA, który kilka lat temu wypatrzył sobie taką jedną Panią (czyli mnie), która przez kilka latek uciekała przed jego "strzałem niczym amora" jednak mój M... okazała się świetnym łowcą który nie zranił mojego serduszka i ponętnego ciałka hehe (jak to bywa w polowaniach) tylko obdarzył mnie swoją MIŁOŚCIĄ;)
    Życzę każdej singielce takiego strzału !!!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Gratuluję :)
    Mam nadzieję, że ta znajomość będzie się sukcesywnie rozwijać ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. hahahahaha kocham!!!!!!!!!! kocham jak piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  27. hehe hehe he hehehhehehehhe he hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiśnie + czekolada = mój raj :3
    No i z całego serca życzę powodzenia w rozwijaniu tej obiecującej znajomości :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Ahhh musiał być pyszny :)
    Najważniejsze, że wieczór się udał

    OdpowiedzUsuń
  30. jednym słowem, a właściwie czterema:

    mix czekolady i hot-doga

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale świetnie,to Czekolada ma swojego Pana Czekoladowego, widzę ;D Bardzo się cieszę ;)
    A wieczór panieński super sprawa - wnioskuję z twoich notek - weź mnie zaproś, jak będziesz robiła swój ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. no ten tort tematycznie bardzo związany, nie ma co :)) Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  33. to oby partner po weselu nie powiedział: "ej, było nudno, przeraziła mnie Twoja rodzina" !

    ja na wieczór panieński wybieram się właśnie w ten weekend i oby było równie obiecująco- o czym wspominasz na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetnie, bo mężczyzna jest potrzebny i do tańca i do różańca, warto mieć takiego pod ręką co chętnie wybierze się z Tobą na wesele.
    Tort rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  35. Już nawet nie wiem, który raz po przeczytaniu Twojego posta pomyślałam: "Jezu, jak ONA pisze...". Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Super ten tort!! I powodzonka z Tym Jedynym <3

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?