poniedziałek, 17 września 2012

Lepiej w parze

Istnieje wiele pytań, na które ludzkość od wieków poszukuje odpowiedzi:
"Czy Channing Tatuum ma lepszą klatę, niż Hugh Jackman?"
"Czy rodzynki są lepsze, niż orzeszki w czekoladzie?"
"Czy Lady Gaga jest człowiekiem?"
"Czy lepiej być solo czy w parze?"

Muszę Was srodze zasmucić, ponieważ nie znam odpowiedzi na te wszystkie pytania. Nie jestem wszechwiedząca. Okazuje się jednak, że moje przyjaciółki są. Siedząc w gronie trzech doświadczonych życiowo kobiet i skubiąc paluszki może nie najadłam się do syta, ale doznałam przesytu mądrości. Problem tkwił w tym, że każda karmiła mnie innymi mądrościami. Rzecz jasna, nie rozmawiałyśmy o tym czy lepiej smażyć czy też gotować na parze. Podjęłyśmy próbę odpowiedzi na to ostatnie pytanie, jeśli ktoś się jeszcze nie domyślił - lepiej solo czy w parze? - nie gotować, nie grać w tenisa, ale po prostu być. 

Koniec końców, doszłyśmy do wniosków, że czy z facetem, czy bez, problemy życiowe i tak zostają... Heh. Mój głód pozostał niezaspokojony. Czyżby tego odwiecznego dylematu rzeczywiście nie dało się rozstrzygnąć? Heh. 

Zmęczona rozważaniem za i przeciw bycia w parze, postanowiłam pójść na piwo. Piwo, jak to piwo, wprowadza człowieka w stan lekkiego otępienia. I ostrą gastrofazę. Jest ona o tyle nieznośna, że człowiek w ogóle nie ma ochoty na gotowane na parze jarzyny, a coś mącznego i tłustego. Jeśli pod ręką nie ma frytek, to wystarczają chipsy, a jeśli i brak tych, zadowala się paluszkami. 

Paradoksalnie, taka gastrofaza może przynieść i coś dobrego. Gdy w moim brzuchu pojawiło się uczucie dyskomfortu, a w mojej dłoni ostatni pojedynczy paluszek, nagle mnie olśniło. 





Stan otępienia minął jak ręką odjął. Co prawda, wszystkie wymienione pytania pozostały nadal zagadką, ale odpowiedź na to jedno stała się jasna i prosta. 

Z byciem w parze lub solo jest dokładnie tak jak z paluszkami do piwa. Z makiem czy solą? Które bardziej pasują? Otóż, nie można za kogoś decydować. A i za siebie można zadecydować jedynie wtedy, gdy się spróbuje obu. 
 
Ja spróbowałam obu. I stwierdzam jedno. Pojedynczy człowiek jest bardzo szczęśliwy. Człowiek w parze jest jeszcze szczęśliwszy.




Najbardziej jednak szczęśliwy jest ten, kto znalazł prawdziwą miłość. Przecież w tym całym romantycznym galimatiasie nie chodzi o to, by z kimś być, pozować do fotek i by w łóżku nie było tak potwornie pusto. Tak jak w przypadku paluszków, chodzi o to, by kogoś wybrać.


Wtedy dopiero jest jak z tymi paluszkami w czekoladzie. Niby dwa paluszki, ale ściśle z sobą połączone. Czekoladą. Tak pyszne, że nawet piwa do nich nie trzeba.

Jedyne podwójne paluszki w czekoladzie podarowała mi firma "Beer fingers", która utwierdziła mnie w przekonaniu, że kwestia szukania pary jest nawet istotniejsza, niż to czy kakaowce znikną z naszej planety. Bez łączenia się w pary znikniemy i my.

Zachęcam Was do spróbowania podwójnych paluszków "Beer fingers". Jeszcze bardziej od otwarcia paczki snaków, zachęcam Was do otwarcia się na prawdziwe uczucie. W końcu mamy jesień. I czekolada solo nie wystarczy. 

30 komentarzy:

  1. Reklama jak nic, ale Mała... jak Ty to ładnie napisałaś...:)
    Solo człowiek jest szczęśliwy, chociaż czasem po prostu PRÓBUJE być szczęśliwy... i różnie to wychodzi...
    Auroro, jak najlepszego tego drugiego paluszka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To od teraz zawsze będę jeść minimum 2 paluszki, żeby ten jeden w żołądku nie czuł się samotnie.. A tak na poważnie, to pięknie napisane :D

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze jest wiedzieć, że się jest od... pary ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ok, to ja wybieram ten z makiem, jako zajawkę do późniejszych partnerskich układów ,kiedy dziad będzie wiedział , a nie powie jak... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm paluszki wyglądają smakowicie. Też myślę że lepiej w parzę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Są takie pary, które są po prostu idealne np. jabłka i cynamon. Są takie, które nie są oczywiste, ale też pasują do siebie jak ulał - szpinak i banan albo czekolada i ser pleśniowy. Są też takie, które po prostu nie mogą się udać.
    Ważne, żeby trafić do takiej pasującej pary, bo jeśli jest inaczej to chyba wolałabym być singlem.

    Ostatnio bardzo lubię Koneser Pub, bo niedość, że mają mnóstwo dobrego piwa to jeszcze do każdego dają orzeszki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dobrze ze piszesz bloga bo za dwadziescia lat jak juz doswiadzys milosci bycia w parze bedziesz moga wrocic do dnia ktorego napisaleas te notke hahah i wtedy sama odpowiesz sobie na pewne pytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lepiej w parze. Z kimś z tych lepszych ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak tak! W parze jest się o wiele bardziej szczęśliwym - a to, że jakieś problemy będą zawsze jest nie ważne...wtedy czeko jest jeszcze bardziej na miejscu! I przypomniałaś mi, że w szafce stoi jeszcze słoiczek kremu czekoooo-laaaa-doooo-weee-gooooo :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Paluszek z czekoladą do mnie nie przemawia - rozpad murowany, ale już czekolada z truskawką to inna bajka. Życzę Ci kochana, żebyś znalazła paluszka, który owinie się na zawsze wokół Twojej truskaweczki :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż się zdziwiłam, gdy zobaczyłam na końcu reklamę, tak to ładnie napisane...

    OdpowiedzUsuń
  12. No normalnie powaliłaś mnie dzisiaj!!! przyznam szczerze, że każde bycie czy solo, czy w parze ma swoje plusiska i minusiska. Jako ta sparowana tęsknię za uniesieniami, randkowaniem i niewiadomymi, które dla mnie takowymi już dawno być przestały. Jako sparowana wiem, że nie jestem samiuśka jak ten palec, czuje się akceptowana i kompleksy zmalały wielce. A paluszki tak czy siak trzeba wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No no...i pomyśleć że zwykle paluszki sprowadzają myslenie na takie tory ... no no no :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uważam, że lepiej w parze, ale samemu też nie jest źle;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny wpis! tak zgrabnie połączyłas życie i reklamę tych paluszkow w czekoladzie, że aż sama mam ochotę ich spróbować:) serio! minęłas się z powołaniem: zamiast w szkole powinnas robić karierę w marketingu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Solo jest nudno. Samotność to straszna trwoga, ale wiem, że czasem osoby samotne tez potrafią być szczęśliwe na swój sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  17. czekolada lub piwo - i wszystko staje się prostsze:)

    OdpowiedzUsuń
  18. wszystko ma swoje plusy i minusy.. mi póki co lepiej byłoby chyba solo..

    OdpowiedzUsuń
  19. Hehehe zanim skończyłam czytać, miałam zadać Ci pytanie, czy próbowałaś podwójnych paluszków, nie tylko w czekoladzie :)).
    Zgadzam się z goh. - pięknie zrobiony post. Reklama, ale nienachalna. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dołączam do ochów i achów nad pięknym ujęciem tej reklamy ;)

      Usuń
  20. Racja, czekoladka solo nie wystarczy. Nie tylko w chłodniejsze dni, ale w każde.
    Już się nie mogę doczekać kiedy zobaczę mojego paluszka :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Post absolutnie w moim stylu =)
    Wyznaję zasadę, że najważniejsze to być szczęśliwym: w parze czy w pojedynkę =)
    Ja szczęście odnajduje w parze (w początkowej fazie randek ;D)

    OdpowiedzUsuń
  22. racja, dobry człek obok nas jest niezastąpiony. Bez bratniej duszy to nie ma z kim podzielić się radościami i smutkami

    OdpowiedzUsuń
  23. Pamiętaj, jak paluszki to tylko z sezamem :D I taka niech będzie konkluzja dzisiejszego wieczoru :D

    OdpowiedzUsuń
  24. jesień w duecie rozgrzewa lepiej niż herbata z rumem, a pachnie......... mmmm ;D

    OdpowiedzUsuń
  25. super zdjecia:*:*:*:*:*

    pozdrawiam:*:*:*:* i zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?