piątek, 31 sierpnia 2012

Przerwa na reklamę

Nie przepadam za wstawaniem o 6.00, kluskami śląskimi i reklamami. Dużo by mówić o opłakanym w skutkach porannym wstawaniu. Jeszcze więcej o gumiastej konsystencji klusek, które zwyczajnie nie przechodzę przez moje gardło. Dziś jednak zajmiemy się reklamami, w rzeczy samej.

Reklamy potrafią, a nawet powinny wywierać pewien wpływ na odbiorców. Na mnie działają. Obawiam się jednak, że jest nie jest to ten efekt, o jaki chodziło twórcom. By nie być gołosłowną, zdradzę, że widząc gołą panią w reklamie pewnego piwa nie mam ochoty lecieć do najbliższego monopolowego celem zakupienia tegoż piwa. Pomijając fakt, że nie kupiłabym tego piwa, nawet gdyby reklamował je wysmarowany czekoladą Ryan Gosling, bo nie lubię piwa, reklamy zwyczajnie mnie wkurzają. Powodów jest wiele. Film, który normalnie trwa półtorej godziny, na Polsacie trwa godzin cztery. To jeszcze jednak da się jakoś uzasadnić - ludzie coraz częściej zapadają na zapalenie pęcherza moczowego. Po kiego grzyba jednak upychać reklamami filigranowe okienko mojego netbooka? Jeśli komuś z Was zdarzyło się nie przeczytać wiadomości na wp.pl tylko dlatego, że przez pół godziny walczył z latającą w te i we w te reklamą kredytu gotówkowego i tą walkę przegrał, wie skąd moje uprzedzenie do reklam. Może walka z reklamami w internecie to donkiszotowski wysiłek. Nie mniej, zawsze sympatyzowałam się z tą postacią.


Nie na tyle, by uciekać od realiów życia. I jego obowiązków. Stąd, spełniając jeden z nich, kończę tę czczą gadaninę i zaczynam pisać wpis. 
Będzie to wpis... reklamowy

Przepraszam bardzo, czy ja się przesłyszałam czy ktoś tu jaja sobie robi? Otóż, może i jest piątek i jaja są wskazane. Ale na talerzu. Tymczasem ja na blogu dziś serwuję... pizzę (czekolada będzie na deser). Dosłownie - mam do rozdania kilka zaproszeń i do zareklamowania pyszną pizzę.

Nim zostanę ogłoszona Królową Niekonsekwencji, pozwólcie że coś sobie wyjaśnimy. 

Well, tak jak istnieje zasadnicza różnica między Czekoladą a wyrobem czekoladopodobnym, tak nachalne namawianie kogoś do kupna bubla nie jest tym samym, co szczere polecanie komuś wartościowego produktu.

Tymczasem,  niedawno miałam w ustach kawałek naprawdę dobrej, bo prawdziwej pizzy. I perfidią byłoby Wam nie sprzedać wieści o miejscu, gdzie podają ten włoski specjał!

Nie jestem z Krakowa, toteż każdy pretekst, by udać się do tego urokliwego miasta jest dla mnie dobry. Na przykład zaproszenie na randkę. Co prawda, takowego nie było mi dane otrzymać. Ale zaproszeniu na degustację pizzy też nie odmawiam. Dzięki uprzejmości restauracji Stary Piec (klik!) takie zaproszenie znalazło się w mojej skrzynce mailowej. Tydzień później ja znalazłam się w Starym Piecu. Co prawda nie było to tak łatwe i szybkie jak napisanie tego zdania, bo droga długa i zawiła, ale... warto!

Dla bardzo cienkiego ciasta.
Dla odpowiedniej ilości dodatków.
Dla bardzo bardzo bardzo miłej obsługi! 



Z resztą, kto by się nie skusił?

Dla tych wszystkich, których wola nie jest na tyle silna, by pizzy odmówić i dla tych, których wola jest na tyle silna, by wygrać zaproszenie na pizzę do Starego Pieca, konkurs! Nie bójcie się to nie będzie jeden z tych idiotycznych konkursów jedzenia na czas! Wystarczy napisać w komentarzu jaki jest Wasz ulubiony dodatek do pizzy i... czekać na wyniki losowania (3 zaproszenia). 

Konkurs trwa do 16 września, jest adresowany nie tylko do Czekoladożerców, ale każdego kto tu zajrzy i polubi fanepage Starego Pieca na Facebooku (klik!). Jeśli chcecie wiedzieć skąd taka nazwa restauracji, zalecam odwiedzenie tego miejsca realnie lub wirtualnie na stronie http://www.restauracjastarypiec.pl/




Mojego zdjęcia tu nie zamieszczę. Jak powszechnie wiadomo, każdy człowiek (a może tylko ja?!) wygląda (co najmniej) niekorzystnie po zjedzeniu pizzy i zwyczajnie zrobiłabym sobie antyreklamę... 

52 komentarze:

  1. Ohhh, jak ja lubię Cię czytać.
    Podobno istnieje czekoladowa pizza. Taką z chęcią bym spróbowała ;)
    Czy Stary piec ją serwuje ? =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulubiony dodatek do pizzy? Och, jakże banalnie... ser oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie marudź, tylko dawaj swoje fotki z ulubioną pizzą. To musi być dopiero DODATEK!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie ser! Ale nie jakiś zwyczajny, goudowy, żółty śmierdziel, tylko jakiś ładny parmezan :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, bardzo sympatyczny blog (:
    Ja za pizzą samą w sobie nie przepadam, a reklamy najzwyczajniej w świecie na mnie nie działają - no, chyba że reklamują żelki, przed których kupnem nigdy nie mogę się powstrzymać.
    Takie małe uzależnienie.

    http://odbiciewblekitnychoczach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ulubiony dodatek? Ostra papryczka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. boczek ...boczek...boczek...boczek :) gruby i pachnaco wypieczony - no i ;) gruuuube ciasto. ale wygram czy nie - do strego pieca sie wybiore skoro mam tak blisko ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ulubiony dodatek do pizzy to dobre towarzystwo :)A reklamy... cóż, czasami znajduję ich plusy...te Ikeowskie (o czapraczkach w okolicy królewskiego siedzenia i ta z Kleopatrą- boskie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja dumnie - jakoś za pizzą nie przepadam. ;) Ale jak jem, to musi, po prostu MUSI być na niej dużo oregano.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz co, nie wydaje mi się aby to był brak konsekwencji z Twojej strony. Co innego, jeżeli masz wszędzie "latające" reklamy a inna sprawa pisanie o czymś, czym jesteśmy zafascynowani lub post sponsorowany - ja nie mam nic przeciwko temu o ile jest pisane szczerze:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś wyróżniona u mnie na blogu w kategorii Versitale Blogger ;) szczegóły : http://book-and-cooking.blogspot.com/2012/09/versatile-blogger-zostaam-wyrozniona.html Miłego dnia !

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, żem nie z Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dlaczego teraz wszystko musi przechodzić przez fejsbuka? :-(

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy blog ; )) + Obserwuje a więc liczę na to samo ; ))

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmmm ulubiony dodatek do pizzy? Nie potrafię wymienić tylko jednego więc musisz mi Czeko Lady wybaczyć :P Będą trzy: Ten Jedyny (czytaj mąż!), serowe szaleństwo pod każdą postacią: parmezan, mozarella - whatever byleby było ciągnące i duuuuużo (bo jestem od niego w dużym stopniu uzależniona, tak samo jak od pierwszego składnika), a trzeci - kompatybilny z pierwszym - mięsko: szynka, salami, kurczak (chociaż mogłabym mieć również wegetariańską, ale z miłości do mego mężczyzny zawsze idę na kompromis, żeby każdy z nas był zadowolony i z pełnym Panem Brzusiem!)...ciekawe jakie iskierki pojawiłyby się u mojego miśka gdybym pokazała mu, że zabieram go na te pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uff jak przeleciałam jednym okiem po tym wpisie to wkręciłam sobie, że to reklama pizzy z czekoladą :) dopiero po przeczytaniu od deski do deski już ogarniam wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No ja do Krakowa to mam długie godziny jazdy pociągiem, więc chyba pizza ta mi przejdzie koło nosa póki co. A szkoda, narobiłaś smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. dobra reklama nie jest zła :) zapraszam po wyróznienie http://kuchennewojowanie.blogspot.com/2012/09/porobio-sie-i-wyroznienie.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale ta pizza pięknie wyglada ,aż zgłodniałam ;) Ode mnie do Krakowa daaaaleko :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Reklama doskonała :) Nie lata po ekranie, nachalna nie jest, a gdybym mieszkała jakieś 500 km bliżej to na mnie by podziałała :) Ale pójdę będąc w Krakowie. Na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój ulubiony dodatek: oliwki:)
    Mrrrr


    A co do podłych reklam, polecam dwie wtyczki do przeglądarki: AdBlock Plus i Noscript :) Mi już niepotrzebne reklamy nie wyskakują, no chyba że chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. jak to dobrze, że w większości przypadków blogosfera jest wolna od uporczywych reklam ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak dobrze, że jest taki blog jak Twój! Niezwykły! Wszystkiego miłego!

    OdpowiedzUsuń
  24. kocham pizzę, moja Czekolado, wiesz?
    Ja najbardziej lubię kukurydzę ;d

    OdpowiedzUsuń
  25. och do Krakowa mam daleko ..... ta pizza jest naprawde mega zachecajaca do sprobowania... mniammmmmm
    dobra reklama nie jest zla:)))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. nie pozostaje mi teraz nic innego jak wpaść tam na pizze, jak dobrze być z Krakowa ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Najlepsza pizza jest na Bastosie w Yaounde! Jadlam wiele i w roznych czesciach swiata...TA jest rewelacyjna! Reklamuje te wlasnie pizze ale wiem, ze nikt nie przyjedzie i tym samym nie skosztuje najsaczniejszej pizzy na swieci...wielka szkoda /smiech/!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  28. :) zgadzam się z Tobą :) jeśli tylko poleca się coś sprawdzonego i dobrego, dlaczego nie? :) Nie mam profilu na facebooku, więc konkurs nie dla mnie...


    P.S. Mój weekend miał rabarbarowe nadzienie! Odkryłam rabarbarowy cud... :)

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja z Krakowa! Dzięki za reklamę ;P

    :)

    caayenne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. "Reklama, reklama- pranie mózgu już od rana" jak to kiedyś Kasa śpiewał (czy rapował - już sama nie wiem... A konkursik zachecający bo ja pizze uwielbiam no i jeszcze plusem jest że w moim mieście ten stary piec :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Ulubiony składnik na pizzy to cebula, położona na samiutkim wierzchu, tak że jest elegancko przypieczona i aromatyczna. A już na tależu to...
    Majonez :D serio, ale jadam tylko jeden jedyny, nie powiem jaki, bo reklamować majonezu nie ma sensu, każdy jest wierny ulubionemu :)
    A tak wogóle muszę wyznać że zakochałam się w twoim stylu pisania. Jest bliski mojemu. Uśmiałam się jak nienormalna czytając ten felietonik.
    I też nie znoszę klusek śląskich, za konsystencję i za smak, bez szału a jednak dla mnie nieznośny. Telepudła na szczęście nie mam, a pocztę posiadam gmailu i wszystkim polecam :)
    Aha, do Pieca wybieram się od prawie miesiąca, skuszona pozytywnywnymi recenzjami, jednak jestem wiecznie spłukana i mimo tego że mieszkam w Krakowie, wcale nie mam tak blisko, no, może nie po drodze.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  32. ohoho, ja to po prostu lubię fetę i basta!

    OdpowiedzUsuń
  33. To jeszcze raz ja :) chciałam Ci tylko napisać, że czuję się bardzo mile opisana Twoim komentarzem :)

    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  34. Sama nie lubię reklam... bo to nie potrzebne przerywniki i komercja a jej nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
  35. aż zajrzałam co to za blog którego autorka włazi w dupę miss blogowej pretensjonalności... i wszystko jasne.
    pizza wygląda obrzydliwie...

    OdpowiedzUsuń
  36. hmm no to mi smaka narobiłaś

    OdpowiedzUsuń
  37. Ciesze się, że skusiłam Cię swoim blogiem, mam nadzieję, że podoba Ci się i zostaniesz na dłużej! ;)
    Mmm pyszna pizza. ;D Chętnie bym się skusiła.
    Hmm a pizza czekoladowa? Czemu nie, byle nie meg przesadnie słodka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Super!!!
    ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
    pozdrawiam i jak zawsze zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  39. och szkoda, że do Krakowa daleko :) chyba zamówię jutro pizzę ;p

    OdpowiedzUsuń
  40. Witam to ja Maybeee pod inna nazwą www.jej-czekoladowe-serce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Wystarczy COŚ zainstalować w kompie i nie będzie tych wyskakujących wszędobylskich reklam :). Ja nie mam ich od lat :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kraków kocham. Ostatnio miałam okazje być często. A każdy prekest jest dobry, by wybrać się tam jeszcze raz. A dodatek do pizzy ? Ostatnio odkryłam pizzę ze szpinakiem. Pychota. Teraz stał się moim ulubionym składnikiem pizzy. I ser. Bez sera nie ma pizzy.

    OdpowiedzUsuń
  43. Zakładam, że sama pizza jest już sama w sobie idealna, więc jako dodatek wybieram płomienny zachód słońca na kamienistym góry szczycie, pękaty kieliszek czerwonego jak krew węgierskiego wina, uśmiechniętą z rumieńcami wybrankę mego serca, stare, srebrne sztućce na talerzu z wzorami z Bolesławca na drewnianym stoliku. Apetyt rozpalony długim podejściem każe szybko siadać i bez opamiętania łapać za trójkątny kawałek pizzy.

    OdpowiedzUsuń
  44. Co do reklam ostatnio wkurza mnie, że mimo zakazu ciągle puszczają je głośniej. Agresja się budzi w człowieku :)

    OdpowiedzUsuń
  45. aż chyba wsiądę w tramwaj żeby się dostać do tej pizzy :)

    OdpowiedzUsuń
  46. A kiedy wyniki? Wszak toż to już 19 września :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Chyba nie potrafiłabym wybrać ulubionego... Za dużo ich mam!

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?