piątek, 17 sierpnia 2012

Na słodko

Jeśli Wieczory Panieńskie są dla gustujących w ostrych smakach, to wesela zdecydowanie dla tych, którzy przepadają za słodkościami. Bezowa suknia, śmietankowy tort, lukrowe podziękowania, całuśne toasty i słitaśne zdjęcia... Cukrzycy można się nabawić! Całe szczęście ja należę do tych wybrańców, którym nie przeszkadza zagryzanie czekolady świeżym chilli. Innymi słowy, lubię Wieczory Panieńskie nie mniej, niż następujące nieuchronnie po nich wesela. Być może dlatego, że uczestniczę w ślubach ludzi, którzy po prostu tego chcą. Bo się kochają. Nie widzę innej opcji. Nie da się przecież do miłości, ani wesela nikogo zmusić. Wierzcie mi, próbowałam. I nic z tego... Ma się rozumieć, nie próbowałam żadnego absztyfikanta zaciągnąć przed ołtarz, wszak desperatką nie jestem. Próbowałam jednak zaciągnąć takiego jednego na weselny parkiet. Dobra. Nie "takiego jednego", tylko Pana Magika i nie "zaciągnąć", tylko zachęcić. 

Uprzedzając Wasze pytania - owszem, to, że Pan Magik zniknął z Bloga Czekolady nie znaczy, że magicznie wyparował z mojego życia... 

Otóż, Pan Magik się nie zgodził. Zdziwiło mnie to lekko. Zdziwiło by mnie bardziej, gdyby przystał na moją propozycję. W końcu popsułoby to jego renomę wśród osób wyznających zasadę "jestem tak zajebisty, że nie muszę zważać na czyjeś uczucia".

Cóż, jedni płaczą, oglądając "Titanica", ja popłakałam sobie u fryzjera. Wyszłam jednak od niego nie z podciętymi skrzydłami, tylko końcówkami. Znajdę kogoś na jego miejsce! W końcu nie dał mi znać pięć minut wcześniej. Tylko pół dnia wcześniej! Że jak? Zostało tylko pół dnia? W kilka godzin mogę upiec niczego sobie muffinki, ale żeby znaleźć odpowiedniego partnera na wesele?! A sądziłam, że rok temu, szukając kogoś na tydzień przed weselem, pobiłam wszelkie rekordy. Okazuje się, że można pobić swój własny.

Zdesperowana postanowiłam dać ogłoszenie na Blogu Czekolady. Pech albo Opatrzność Boża chciały, że tego samego dnia zgubiłam laptopa.

Moja ostrożność nawaliła. Mój weselny partner nawalił. Pogoda i Rząd Polski nawalił, ale to akurat normalne. Nawet panie z pralni chemicznej nawaliły - sprawiając, że sukienka Starszej Siostry zmniejszyła się z rozmiaru "xs" do rozmiaru Anji Rubik. Na szczęście jest coś, na co zawsze można liczyć. Czekolada. Na szczęście jest też ktoś na kogo zawsze można liczyć. Stary dobry Kumpel.

Jasne, że sama bawiłabym się wyśmienicie na tym weselu, bo potrafię robić z siebie głupa.
O ile jednak fajniej jest robić z siebie głupa we dwoje! A nawet całą grupą! Jak dobrze, że moi znajomi nie mają ego napompowanego do rozmiarów mojego brzucha po tym weselu. Dzięki temu, to wesele w ogóle nie przypominało słodkiej i sztywnej jak wata cukrowa ceremonii, a raczej jedną z najlepszych imprez, w jakiej uczestniczyłam. A to krzywo wykonane zdjęcie tortu weselnego tylko to potwierdza.




Co prawda spóźniliśmy się na ceremonię, ale sakramentalne ""tak" z ust Ognistej i jej Lubego usłyszałam. Czy czuję się jakbym straciła przyjaciółkę?

Ognista przetańczyła wesele z swoim mężem, Starsza Siostra z zaklepanym miesiąc wcześniej Panem Redaktorem, ja z zaproszonym dzień wcześniej Kumplem, a Wielkousta - świadkowa i starościna - w ogóle nie miała partnera. Wszystkie zaś bawiłyśmy się przednio, bo w swoim gronie.  Chyba wszystko zostało po staremu... Jeśli stara miłość nie rdzewieje, to tym bardziej stara przyjaźń. Ej, ale to nie znaczy, że jesteśmy stare! 

I że jeśli nie złapałam welonu, zostanę starą panną.

Przeciwnie, na pytanie o me własne wesele, odpowiadam - to już za rok. Jak co roku. 
Nie pytajcie o szczegóły, jestem jeszcze na lekkim, poweselnym kacu.


41 komentarzy:

  1. Buhaha, podoba mi się ta odpowiedź "za rok" ;) I mam wrażenie, że Ty ostatnio ciągle na jakieś śluby chodzisz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, poszedłbym na jakieś wesele, jak czytam takie posty!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dziwne wrażenie, że świat ostatnio kręci się wokół ślubów: kilka dni temu ja grałam na jednym, jutro na innym gra moja koleżanka, sama w kilku uczestniczyłam, a moja kuzynka zaczyna planować swoje (będzie za 2 lub 3 lata, ale planować już można!). Czy na tym polega wchodzenie w dorosłość i czy tak już będzie przez kolejne 10 lat?

    OdpowiedzUsuń
  4. popłakałam się ze śmiechu:) szkoda, że ja już ponad 5 lat po ślubie, bo nie mam co planować;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super post ;) Dodaję blog do obserwowanych, może zajrzysz też do mnie ?:D

    OdpowiedzUsuń
  6. A może by tak Magika na kumpla zamienić w takim razie? Myślałam o tym? :)

    Czytelnik A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Twój styl pisania. Skoro Magik nawalił i Cię wystawił to teraz może tylko żałować bo bez niego również (zakładam i mam nadzieję) wyśmienicie się bawiłaś! I tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. cóż.. panieńskie nie zawsze są pikantne ;) zdarzyło mi się być kiedyś na tak nudnym, że myślałam co by zwinąć nogi za pas i uciekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tort fajny, mimo ,że krzywy ;))

    Tak jak pisała Carla, ja również lubię Twój styl pisania ;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie że się dobrze bawiłaś to najważniejsze, a tort świetny szczególnie ten 'traktor' na samej górze ;]
    uwielbiam Twój styl pisania mogłabym czytać godzinami.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo podoba mi sie Twoj styl pisania - masz talent !!! jak zwykle swietny wpis:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. fajnie się zasłodzić tak aż do bólu głowy i innych mięśni. oj faaaajnie...:))))

    OdpowiedzUsuń
  13. A jak, za rok! Nigdy nie wiadomo! Zdarzają się bardziej durne pytania odnośnie napompowanego weselnym jedzeniem brzucha: "który to miesiąc"? Małżonek zaleca odpowiedź: "a któżby to liczył!" ;)).

    OdpowiedzUsuń
  14. Hehe i po raz kolejny przypomniałaś mi o moim weselu :) szkoda, że nie można tego powtarzać co kilka lat z tym samym partnerem oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki Ci Panie, że tu trafiłam! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja dawno nie byłam na weselu:) A przygoda niczym z filmu:) Wiem, że już to pisałam, ale uwielbiam czytać Twoje posty:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ tu słodko... i niech tak będzie :-) Za rok... nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. Po Twoim wpisie, chętnie przeżyłabym ponownie mój ślub :-) pozdrawiam ciepło aga

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten Magik... na prawde taki zajebisty?

    OdpowiedzUsuń
  19. http://www.9pic.pl/gag/324 też fajny weselny tort, tylko jak go kroić ? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że kogoś znalazłaś, ale tym samym ustanowiłaś rekord w znajdywaniu partnera na czas, nie ma co ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ahhh wesele kto wie czy sama na własnym za rok nie będę się bawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świadkowa się uśmiała!!!!:):)Było super, nawet więcej niż super" Zajebioza"!!! Na Swoje kreciary możesz zawsze Liczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Chętnie pobawiłabym się na jakimś weselu.. Tylko co tu zrobić, skoro nikomu do ołtarza nie spieszno? Na marginesie: znalezienie partnera na wesele w ciągu paru godzin - nieźle!

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudowna jesteś! Co za miły post! Dobrze, że na Ciebie wpadłam :-) Życzę Tobie smacznego wesela za rok ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na weselu byłam tylko raz i prawdę mówiąc praktycznie nikogo tam nie znałam. A że - niestety - osobą zbyt towarzyską nie jestem, większość imprezy przesiedziałam :P
    Zazdroszczę dobrej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Widzę, że pięknie się wybawiłyście :)
    A tort wspaniale wygląda i pewnie także samo smakował.
    Ufff! Jaka ja głodna jestem, a tu wszędzie po blogach same pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  27. Musiało być grubo, sądząc po młodych na traktorze :)) No i panna Aurora coś czuję, że brylowała!
    PSss. Dzięki za kartkę. Bardzo miły prezent po powrocie do pourlopowej rzeczywistości :*

    OdpowiedzUsuń
  28. a ja tam nie lubię wesel! Niestety w piątek mnie czeka jedno i to dwudniowe... Ale na szczęście będę "w pracy", bo robię fotki, także może jaokś przeżyję :)

    OdpowiedzUsuń
  29. chcialam Ci tylko dac znac, ze przez pomysle kliknelam w odrzucenie Twojego komentarza, tak wiec sie nie ukaze na moim blogu. Sorry, ja jeszcze spie, a jeszcze lekarz kazal mi odstawic kawe, za oknem leje, a ja czuje sie jak zombie. :/

    OdpowiedzUsuń
  30. Panieńskie lubię, wesela mnie, ale jeśli ma się kogoś/grupkę do zabawy, to wiadomo, że będzie świetnie

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam to jak piszesz. Zwykłe wesele potrafisz opisać w taki sposób, aby czytało się ciekawie:) Mistrzyni:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochane czytelniczki i zacni czytelnicy - DZIĘKUJĘ za wszystkie ofiarowywane mi dopalacze, znaczy się miłe komentarze, aż chce się chodzić na więcej wesel (by mieć o czym blogować hehe) :*

    OdpowiedzUsuń
  33. hahahhahahahhhahahhahahahaha kocham ten tekst! zwłaszcza zdanie że wszyscy z kims tam przetańczyli wesele i tu twoja wstawka ' a ja z dzień wcześniej zaproszonym kumplem ' no kocham!

    OdpowiedzUsuń
  34. No i wspaniałe zakończenie :)) A skoro jest KAC to znaczy że zabawa była w dechę! :))

    OdpowiedzUsuń
  35. re:
    boskie, to są Twoje słodkie i nie_słodkie zdjęcia! Choć niebiańskie byłoby bardziej na miejscu:)
    pozdrawiam i dziękuję za wizytę
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  36. Przepiękny tort :) To na wierzchu to traktor? Mój R. oszalał by ze szczęścia chyba :) No ale jak nie pytajcie o szczegóły - to już za rok... Ja się pytam o co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  37. Cóż, też zachęcam pewnego pana, ale coś oni się nie dają. Facetom nieprędko i do żeniaczki i do przyznania się, że kochają. Bo to takie niemęskie!
    Pozdrawiam
    tanatoza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. A ja lubię czekoladę z chili, a na żadnym wieczorze panieńskim nie byłem. Być może z powodu płci.
    Byłem za to ostatnio na weselu , własnego syna i powiem że było wysmakowane i dzięki bogu nie przesłodzone.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Wesele, wesele a po weselu...mycie garów, sprzątanie, pranie(to akurat nie ja:P). prasowanie...normalne męskie obowiązki:) Pozdrawiam ciepło z rdzy pozbawionych i hammeritem pomalowanych Garnków zapraszając do odwiedzin. Pomylony_Gar

    OdpowiedzUsuń
  40. Zdarzyło mi się być kiedyś na weselu ludzi którzy nie bardzo chcieli tego wszystkiego. Jakby nie byli pewni decyzji. Jak się potem (w niespełna rok) okazało słusznie. Ktoś ich wmanewrował w wesele. Z małżeństwa wymanewrowali się już sami.

    OdpowiedzUsuń
  41. Długo Cię trzyma ten kac ;p hihi :) musiało być świetnie :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?