sobota, 14 lipca 2012

Smak ryzyka

Ostry, słodki, słony czy może gorzki? Jaki smak ma ryzyko?
Kuszący. Dlatego uległam temu, by przetestować go na własnym języku. 

Pewnego dnia wsiadłam więc do samochodu z ciasteczkiem. O, przepraszam... Zasadniczo ciasteczko powinno być przez duże "C", bo to nie żaden piegusek ani delicja. Ciasteczko ma tyle wspólnego z wyżej wymienionymi, że jest bardzo apetyczny. Poza tym jest człowiekiem. Facetem z krwi i kości. Moim instruktorem jazdy. I to on mnie testuje, nie na odwrót. To nie ulega wątpliwości. Możemy jedynie dyskutować czy testuje on moją zdatność do kierowania pojazdem silnikowym na czterech kołach, dalej zwanego samochodem czy też testuje moją zdolność do skupienia się podczas tejże jazdy, gdy on siedzi obok. 

W jednym i drugim przypadku chodzi o ryzyko

Po pierwsze, ryzyko śmierci. Czy wiecie, że wśród sposobów podróżowania, to własnie jazda samochodem ma najwyższy wskaźnik śmiertelności? Być może te nieszczęsne statystyki sprawiły, że do tej pory oddalałam od siebie wizję siebie za kółkiem? Oddalałam tak skutecznie, że udało mi się oblać prawko ponad dziesięć razy. Nie zdradzę ile dokładnie, bo... straciłam rachubę. W każdym razie, wsiadając z Ciasteczkiem do samochodu po czterech latach przerwy poczułam, że ryzykuję podwójnie. Okazało się jednak, że jedyną (póki co!) ofiarą tych jazd jest moja kieszeń... W tym wypadku ryzyko ma gorzki smak... Niestety chyba go sobie nie osłodzę kostką gorzkiej czekolady, bo mnie zwyczajnie nie stać... 

A może ktoś mi postawi kubek gorącej gorzkiej czekolady? Cóż innego jeśli nie Ciasteczko pasowałoby lepiej do gorącej CzekoLady? Zanim jednak do tego dojdzie, ja właśnie dochodzę... Ech, dwuznacznie to zabrzmiało... Może powinnam napisać "dojeżdżam"? W końcu o jazdach dziś mowa! Brzmi jeszcze dwuznaczniej? W każdym razie, tym sposobem znalazłam się w punkcie drugim, ryzyko miłości


Gdy rozpoczynałam studia i o randkach wiedziałam tyle, co o polityce wewnętrznej Kinszasy wiem do teraz, odkryłam jedną zasadniczą prawdę - małżeństwo to ryzyko. Skąd takie górnolotne myśli u panny, której jedynym obowiązkiem było nauczyć się pić piwo i tuszować oznaki trądziku? Zdarzyło się w tamtym błogim czasie, że mój Starszy Brat się żenił. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie metryka pana i panny młodej. Że byli młodzi, to mało powiedziane. Do tego znali się ledwo cztery pory roku. Czy to pora na tak poważne decyzje? 


Jeśli mnie nie stać na dobrą gorzką czekoladę, to tym bardziej nie stać mnie na tak poważne decyzje. Mam dwadzieścia sześć lat, znacznie więcej randek za sobą i ani jednego narzeczonego na liście... Dlaczego? A no, dlatego że randki nie są walutą, za którą można kupić gotowość do prawdziwego związku. W zasadzie nie istnieje taka żadna waluta. Związek to zawsze ryzyko. Czy to będzie pierwsza randka czy kolejny piętnasty rok małżeństwa - decydujemy się na kombinację dwóch odmiennych światów. Czasami składniki tej kombinacji są tak odmienne, że wydaje się, iż nic dobrego z tego nie będzie. A jednak to ryzyko popłaca

Może nie wierzycie tym słowom, gdyż nie połączyłam się jeszcze z nikim w zalegalizowany związek? 

Może o słuszności mych słów przekona Was fakt, że na co dzień udaje mi się szczęśliwie łączyć składniki w kuchni w opatentowane przepisy. Co powiecie na związek szynki, porzeczki i sałaty. 




Ryzykowna mieszanka? A smakuje wybornie

Chcecie się przekonać? Tu znajdziecie przepis! -> "Sałatka Mmm"

53 komentarze:

  1. Sałaty z szynką i porzeczką raczej bym nie zjadł. Weź numer od instruktora. Rzecz jasna będzie Ci on potrzebny do omówienia kwestii merytorycznych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Numer ma już na bank! Przeczytała go w jego oczach, kiedy pierwszy raz głęboko w nie spojrzała ;)))
      Jeździj kochana dzielnie!

      Usuń
  2. Zważywszy na fakt, ze statystyka to taka nauka wedle której policjant z psem mają średnio po trzy nogi ośmielę się stwierdzić że ryzyko wynika z ilości. Stosunek ilości aut osobowych do samolotów czy choćby autobusów jest wprost proporcjonalny do ... ryzyka;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciasteczka i czekolada to dobry zestaw, a sałatka faktycznie zapowiada się mmm :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo wdzięczna tacie za to że zmusił mnie do zrobienia prawa jazdy, nie wyobrażam sobie teraz nie być kierowcą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tam lubię słono-słodko-pikantne mikstury... ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. na sałatkę bym się skusiła i na Ciasteczka też ale cicho sza... w końcu ja już podjęłam ryzyko i jestem zaCiasteczkowana :D a tak w ogóle to stwierdzam, że ładniej to brzmi niz zaMężna... buziaki ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. sałatka wygląda genialnie - pewnie tak samo smakuje ;) ja lubię też eksperymenty smakowe. moje ulubione połączenie to żółty ser z dżemikiem na kanapce :) no cóż... każdy ma swojego bzika :P pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. ta salatka mnie zaciekawila - fajne polaczenie:)))) moze wyprobuje:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. ale super sałatka!!! muszę koniecznie taką wypróbować.
    Ten post, jak kilka poprzednich skończył się dla mnie zdecydowanie za szybko! Zawsze jestem zaskoczona : to już?
    Mogłabym Cię czytać bez końca!!

    Ja mam prawo jazdy od 2 lat, a ilość moich samotnych jazd można zliczyć na palcach u dwóch dłoni!! Boję się jeździć i nie jest to czynność dla mnie. Spowodowane jest to pewnie tym, że nie mam zaufania do ludzi w innych autach, rowerzystów i pieszych. Ciągły strach, że ktoś mi wskoczy pod koła jest paraliżujący i nie odczuwam przyjemności z jeżdżenia. Nic tylko szukać jeżdżącego męża :D

    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Boziu, ale Ty cudna jesteś! Taka j kilka lat wstecz...Będę do Ciebie zaglądać ;) ps. mój instruktor przypominał kaszankę, a nie ciasteczko...Cóż...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bez ryzyka zycie nie ma smaku, a smak jest najważniejszy!
    Ja nigdy nie siedziałam za kółkiem i na razie sie nie zapowiada, ale wiem, że mając 22 lata weszłam w związek małżeński i warto było (i z miłości bez dziecka jak to wielu ssie wydawało i dobry to był czas na tą decyzję, po 2,5 roku Narzeczeństwa:P ). Teraz na 3 rocznicę slubu prawdopodobnie skoczymy na bungee a co! Niech sie dzieje! - Kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Przystojny instruktor potrafi rozproszyć w trakcie jazd, oj tak...
    Hmm, niebanalne połączenie szynki i porzeczki, muszę się przekonać, czy opłacalne! :>

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie ciasteczkowy instruktor nie grozi, bo jakoś nie spieszy mi się zdawać na prawko.
    Ryzyko ryzykiem, warto podejmować <3 (i kto to mówi...)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny blog ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do Nas ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Sałatka wygląda na bardzo smaczną.
    Związki - mogą być przyprawą życia, ale mogą je też zatruć.
    To najważniejsza decyzja, z kim chcemy spędzić życie, czy choćby jego część. Dlatego nie oszukujmy się, trzeba ją podejmować w pełni świadomie i unikać jednak ryzyka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciasteczka z porzeczkami też chyba dobre byłyby :D

    OdpowiedzUsuń
  17. oo tak, prawo jazdy kieszeń rujnuje;) ja coś o tym wiem;) całe szczęście jak się już zda to poczucie satysfakcji jest ogromne:) o małżeństwach tematu nie podejmuje, bo doświadczenia brak hihi:)

    OdpowiedzUsuń
  18. ulala, z tak przystojnym panem jeździsz?
    osłodź, osłodź. Nie stać dziś, a może jutro, jutro?
    Ryzyko miłości jest dość... nieciekawym ryzykiem.
    i wygląda smacznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Sałatka wygląda świetnie :)

    Pamiętam kilku instruktorów z mojej szkoły ;> Z resztą z tego co wiem to jednego pewna kursantka "wyrwała" nawet. Dobrej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  20. wooowwwww:D widzę, że połączenie jak u mnie ryzykowne, ale.. genialne!:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jest ryzyko jest zabawa :))

    OdpowiedzUsuń
  22. :) dla mnie połączenie mięsa z owocami jest nie do przejścia... to większe ryzyko niż nauka jazdy samochodem :) zapewniam Cię! Powodzenia zatem :)


    P.S. Kochana :) ja ogólnie nie lubię nazywania Mężczyzn ciachami, ale.... w tym filmie jest taka scena kiedy dziewczyna każe mu się rozebrać. I on tak specjalnie nie chce... ale jednak się rozbiera, na co ona "O ja pier... wyglądasz jak z photoshopa!" ;D i tak właśnie jest!!! :) dlatego tym razem ciasteczko w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  23. ale Ty cudownie piszesz! a sałatka,hmm myślę,że bym się skusiła :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem zdania, że ryzyko popłaca :) na początkowym etapie mojego obecnego związku zaryzykowałam wszystko i na szczęście się udało nasz związek trwa już 10 lat i ma się tylko lepiej :) czego i Tobie życzę w przyszłości.
    Co do sałatki to chętnie wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sałatka- oryginalne połączenie! Ciekawa jestem smaków :)
    A co do ryzyka... jest ryzyko- jest zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  26. a czy dla wielu ryzyko nie ma smaku strachu, choć całkiem niepotrzebnie?:>
    największy czynnik śmierci, zabrzmi to dizwnie i banalanie zarazem-to życie, więc wszyscy je podejmujemy:) czasem tylko rozsądnie, czasem nie, czasem za pewnym przyzwoleniem.
    co do ryzyka miłości..a może czasem isę ot czuje?ja już po 4 miesiacach wiedziałam, że mogłąbym za NIEGO wyjść. ale stwierdziłąm nie spieszymy się oczywiście (do tej pory nie mamy ślubu ale to przez moją trudna sytuację prawną) a jesteśmy ze sobą wiele lat. więc może to czasem nie tylko euforia zakochania? i ryzykowac mimo wszystko trzeba. bo jeśli ten smak kusi-a jak dla mnie kusi zwłaszcza w miłości i śmierci- to czasem pokusą trzeba ulegac. to one nadają nam hedonistyczne orgazmy rozkoszy:)
    ale właśnie ciekawe-czemu jedych stac na takie decyzje, innych nie?wyoadkowa zdarzeń? charakter?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. uwielbiam niespotykane połączenia w każdej postaci, byleby zanadto nie drażniły zmysłów a były idealnie wyważone:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bosko napisane :D no to teraz już wiem jak udało mi się zdać za drugim razem. Mój instruktor miał ponad 40 lat i ciasteczkiem bym go nie nazwała...
    Dziękuję za komentarz. Ja mam 1000 pomysłów na minutę. Teraz próbuje się załapać na biofizyke, bo próg jest niższy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dobrej zabawy w ciastkarni. A mieszać zawsze warto i próbować, i zmieniać, i się zmieniać. Dobrze jest.

    OdpowiedzUsuń
  30. ja niestety zdaję sobie właśnie ostatnio sprawę- ginekolog przełaował mnie progesteronem i teraz wszyscy dookoła cierpią. w ogóle, często po prostu nie zdajemy sobie sprawy, ile drobnych cegiełek wpływa na jakiś fakt. przypadki czy coś zamierzonego? ano, różnie bywa:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mmmm...wreszcie coś mięsnego...mniam, mniam...piękne połączenie:))
    A na ciastka trzeba uważac, chwila przyjemności na języku, a potem potrafią dłuuuugo leżeć na wątrobie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. to ryzyko jest warte ryzyka:) goraca czekolada z ciasteczkiem to iście niebiańskie połączenie:)))
    A po tym życze hercy motyli w brzuchu:)))

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię ryzykowne połączenia ;)
    Powodzenia w starciach z ciasteczkowym ryzykiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wpis piarowy: może zagłosowałabyś na moją Kicię, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś? Szczegóły u mnie na blogu (czas dziś do 20.00)

    z góry dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. szkoda, że nigdy nie miałam przyjemności uczyć się jazdy z Ciasteczkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. ach!! mniam mniam!!!


    ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
    pozdrawiam i zapraszam do mnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. ten związek bardzo mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  38. odpowiadam na Twoje pytanie u mnie ;)
    - tak jestem, tak chętnie, tak kiedy i gdzie ... ;) to dopiero ryzyko ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Auroro kochana, serdeczne dzięki za kartkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  40. wygląda apetycznie aczkolwiek nie jadam sałatek:P

    OdpowiedzUsuń
  41. bardzo lubię schabowy z truskawkami :) ciekawe jaki smak ma adrenalina , słono-kwaśno-gorzki z nutką słodyczy ?

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja wolę jednak w takim razie nie patrzeć na statystyki! Zdałam prawko za pierwszym razem i dopóki co nie boję się jeździć i wolę by tak zostało :P Notka bardzo intrygująca. Ciekawie piszesz. Może obserwujemy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Dziękuję, że mi o sobie przypomniałaś, bo ostatnio umknęło mi, jak bardzo uwielbiam odwiedzać to miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  44. Aurorko piekne dzieki za czekoladowe pozdrowienia:) Słodko się czuję. Teraz Ty oczekuj:))

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja chce tak umiec pisac! ale sie to fajnie czyta!!! gratuluje umiejętnosci bo ja to jestem na etapie jajecznicy :(

    OdpowiedzUsuń
  46. Ahhh sałatka wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?