środa, 25 lipca 2012

Na ostro

Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Nie w swoim łóżku. Rozejrzałam się po nie swoim pokoju, po którym były porozrzucane - o dziwo - moje rzeczy. Biustonosz na podłodze, spódniczka na krześle, torebka na biurku. O, jest i telefon! Jaki to dzień? Która to godzina?

Stanowczo za późno jak na poranny jogging... Jaki jogging? Z tak opuchniętymi stopami mogę co najwyżej pojechać na tydzień do sanatorium. W rzeczy samej! Czuję się jak siedemdziesiątka albo batonik czekoladowy, który zbyt długo leżał na słońcu, po którym bezpardonowo przejechał walec. Cóż ja takiego wczoraj robiłam? Dziwne, ale mam luki w pamięci... Na szczęście mam też jednego świadka - aparat. Na szczęście? Trochę zadrżałam, gdy wzięłam go w swoje ręce, gdyż miałam dziwne przeczucie, że wczoraj z tych rąk wyśliznął mi się mój własny los... Czy jestem gotowa zobaczyć jak bardzo się on wyśliznął? Rozejrzałam się po pokoju raz jeszcze? Tygrysa brak... A więc nie mogło być tak źle jak w Kac Vegas...
Wzięłam jeden głębszy oddech - ma się rozumieć - i zmierzyłam się z tym, co zarejestrował mój aparat. Ot, co:




To moja specjalność! Robienie pysznej pizzy, ma się rozumieć!
Było ostro... Musiało być. Słodko będzie na Weselu. 
A to był Wieczór Panieński
Stąd zamiast słodkiego tortu, pizza w kształcie pe... w odpowiednim kształcie. W odpowiednim kształcie były też słomki, kostki lodu, mieszadełka, konfetti, balony...


Na innych zdjęciach my. My przygotowujące arbuzowego drinka, rozbryzgując przy tym różową papkę po całej kuchni. My dmuchające 60 balonów (przy trzydziestym wysiadłyśmy...). My w przebraniach francuskich pokojówek. My w autobusie na gapę, licząc nie tyle na łut szczęścia, ile na urok osobisty. My na parkiecie w modnym klubie. My poza parkietem modnego klubu, tułające się po parku celem odszukania mojej Starszej Siostry. Przepadła gdzieś w towarzystwie pewnego macho.

W końcu nam się znudziło i wróciłyśmy na parkiet celem innych poszukiwań. Trzeba było znaleźć jakiś macho dla nas. W stroju francuskiej pokojówki okazuje się to łatwiejsze, niż kupno miętówek w kiosku. Z tym, że - jak się okazuje - w stroju francuskiej pokojówki najczęściej znajduje się Przystojniaków, którzy okazuję się dupkami przez duże D.

Przejdźmy zatem o kilka kadrów dalej... My o 5.30 rano zajadające się kebabem na rynku pewnego miasta. Nieważne gdzie. Kebab o 5.30 po imprezie smakuje tak samo na rynku każdego miasta na całej ziemi (czemu mnie to nie dziwi?).

I wreszcie my o 6.00 w łóżku w domu Wielkoustej, pani świadkowej przyszłej panny młodej.

Pozwólcie, że zamiast nas po imprezie, zaprezentuję zdjęcie pizzy po upieczeniu. Dlaczego? A dlatego, że jest niewielka różnica między nami przed i po imprezie, a pizzą przed i po upieczeniu.



I pizza i my "po" wyglądałyśmy gorzej, niż "przed". Bez wyrazu, bez kształtu, pożółkłe, oklapnięte. Owa niewielka różnica polegała na tym, że o ile pizza wyglądała gorzej, to my dużo  gorzej. A ja nawet dużo dużo dużo gorzej, po tym jak zobaczyłam stan mojego konta po wczorajszym wieczorze... 8 (słownie: osiem) złotych wystarczy na waciki. Ale na sukienkę na wesele już mniej...

Cóż. Najważniejsze, że Ognista - sprawczyni tego całego zamieszania, przyszła Panna Młoda - była zadowolona. Zwłaszcza z prezentu jaki od nas otrzymała. Jeśli ona jest zadowolona, to jej facet musi być w euforii! Chodzi o koronkową bieliznę, której bardziej nie ma, niż jest...

Ja byłam w istnej euforii na widok lodów czekoladowych. Doprawdy nie ma lepszego lekarstwa na kaca! Prawdopodobnie byłyby to najlepiej wydane ostatnie 8 (słownie: osiem) złotych w moim życiu, gdyby nie Starsza Siostra, która mi je uiściła. Czyżby jej wczorajszy macho ją tak uszczęśliwił, że nie tylko ma ochotę innym fundować lody, ale i była następna w kolejce do Wieczoru Panieńskiego?

Hm.

Zobaczymy. Póki co to ja zobaczyłam ostatni kadr z aparatu, na którym niosę welon przyszłej Panny Młodej...

61 komentarzy:

  1. No ładnie, ładnie ;)

    Dzisiaj L. jest na kawalerskim. Nie chcę wiedzieć co oni tam robią. Na szczęście mam abstynenta za chłopaka, który jutro rano musi wstać do pracy. Także jestem dość spokojna ;)

    Pizzę bym zjadła, niezależnie od kształtu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O słodka naiwności :-)))

      Usuń
    2. Grali w paintball, wrócił cały posiniaczony ;)

      Usuń
  2. oho! To się bawiłyście! Takie wieczory zapamiętuje się na zawsze! Powodzenia z sukienką i ...welonem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie miałem okazji być na wieczorze kawalerskim, ale w charakterze zabawki na wieczór panieński mógłbym wyruszyć ! :D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko pozazdrościć :-). Mnie jakoś w moim życiu wieczory kawalerskie ominęły szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Ci zazdroszczę, brzmi jak świetna zabawa.. a pizza śmieszna ;D Ach, mówiłam, że francuskie pokojówki będą super! ;) Fajnie, że się dobrze bawiłyście ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham te Twoje "opowiadania" :)

    Miesiąc temu organizowałam wieczór panieński ale nie był tak szalony jak Wasz bo Panna Młoda nie chciała żadnego macho ani innych tym podobnych atrakcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm... Idealne danie na wieczór panieński, takie z "pieprzem"

    OdpowiedzUsuń
  8. No to widzę, się zabalowało nieźle :P
    Hmm, może to dziwnie zabrzmi, ale te zapiekane penisy wyglądają... apetycznie :D
    Gratuluję dobrej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przynajmniej masz o czym opowiadać. Te imprezy, po których się mniej pamięta to zazwyczaj te najlepsze imprezy...

    No chyba, że obok Twojego biustonosza leżałyby czyjeś slipy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tu troche inny scenariusz w oczach mialam hih, zanim doczytalam. super sprawa taka imprezka wyjsciowa. az zaluje ze mnie tam nie bylo :-P

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Uśmiałam się z 'my w strojach francuskiej pokojówki' :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wy to się bawicie ;) Żałuję, że mnie nie było! I szczerze powiedziawszy dziwnie czyta się o ludziach, których zna się, a nie jest o nich mowa bezpośrednio;)

    OdpowiedzUsuń
  13. To się dobrze bawiłyście:) Znam to, oj dobrze znam:)
    UWIELBIAM, po prostu UWIELBIAM czytać Twoje historie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No, no, niezła impreza. Z Twoją pizzą skojarzyło mi się wczorajsze znalezisko ;)

    http://www.papryfiutki.pl/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Udany wieczór panieński gwarantuje udane życie małżeńskie :) Tygrysa brak, a tatuaż chociaż, jakiś malutki? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. balowanko jak ta lala! sama tez bym tak chciała :) a pizza kusząca pod każdym względem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale byla zabawa :)))))))))))) lubie czytac Twoje wpisy sa bardzo Ciekawe i takie niebanalne ..... niby temat z zycia, niby codziennnosc a czyta sie to jak fajna ksiazke:)))))))))
    pozdrawiam pa

    OdpowiedzUsuń
  18. Niesamowity wieczór panieński to musiał być :) Ja osobiście do tego typu imprez nie jestem przekonana, ale jeśli w grę wchodzi dobra zabawa i pizza w odpowiednim kształcie to czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście ostro było.Szczególnie te stroje francuskich pokojówek mi się podobają :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. TAKA PIZZAAAAAAAAAAAAAAAAAA oł jea :DDD

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj smutni ci panowie-dupkowie, ktorzy nie potrafia docenic dobrze bawiacych sie francuskich pokojowek..
    Piekny wieczor mialyscie, chcialbym zobaczyc te zdjecia ;))
    a kebab jest najpyszniejszy o 5.30. Fakt! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. dziękuję Ci bardzo :*
    bardzo fajny blog,
    wpadaj wygrać sukienkę!

    OdpowiedzUsuń
  23. hahahah ! swietne to ,,na ostro;; :D obserwujemy ? syl-lwio.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. wieczór panieński musi być na ostro!!!! ale ja bym poszła na taki wieczór i kebab o 5 30....smakuje najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  25. genialnie piszesz :) wciągnęła mnie ta opowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ach te wieczorki Panieńskie ;-)
    Na ostatnim, dwa lata temu bawiłam się do 6 rano ;-)
    Dziękuję za karteczkę - jest cuuudna! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Impreza musiala byc wyborna i to jest najwazniejsze:))
    8 (osiem) zlotych to i tak wiecej niz zero i tego sie trzymaj:))

    OdpowiedzUsuń
  28. też ostatnio byłam na wieczorze panieńskim i skończyło się podobnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. uwielbiam panów na D na imprezach kiedy myślą ze noga zdobyć kazda dziewczynę, bo oczywiście jeśli przyszlas się bawić w towarzystwie koleżanek to należy wyjść z założenia ze jesteś samotna i czekasz tak, właśnie na tego Don juana a raczej kichotka ktoy po paru głębszych myśli ze jest bogiem. Cóż, uwielbiam ich sprowadzac na ziemie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. pomysł bomba! dobra alternatywa na standardowych tortów w wiadomym kształcie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. och, znam ja takiep oranki i chyba są wręcz za częśte...może ja Ciebie zaangażuję do organizacji mojego pańieńskiego? choć wiem, że mój świadek knuj już zacny plan i zaczynają mnie przechodzić dreszcze niepokoju..ale panieński to panieński:D
    na kaca?tylko kawa z cytryną!

    OdpowiedzUsuń
  32. świetny pomysł z tą pizzą :)
    jak ja lubię wieczory panieńskie ;p

    OdpowiedzUsuń
  33. Hm, czytam że to zdjęcie pizzy i patrzę i patrzę i szukam pizzy. Może zjedzona - myślę sobie. Dopiero jak wyjaśniłaś, że w kształcie pe..., dopiero go zobaczyłam :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Hehe ale mi się mój panieński przypomniał sprzed roku (gosh to już rok!)...i nie Ty jedna na chwilę wypuściłaś los z rąk :) ja też nie za bardzo pamiętam jak podobno na parkiecie opieprzyłam kilku gości, którzy uparcie twierdzili, że zrobią wszystko co im każę, bo koleżanki zapłaciły (a nie zapłaciły tylko oczywiście welon tak działał)...czy jak prawiłam przy nie swoim stoliku morały pewnemu Panu, który ledwo trzymał się w pozycji siedzącej i dziwnym sposobem próbował walczyć z grawitacją, że ma iść do żony bo ma obrączkę na palcu...ehhh...moc wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden wieczór, a materiał na całą książkę ;))

      Usuń
  35. No to ostro imprezujecie. I dobrze. Trzeba się bawić za młodu, żeby na starość było co wspominać! :)
    Porównanie do pizzy - genialne. Ja słów nie mogę znaleźć, by opisać to, co chcę przekazać w swoich wpisach, a Ty po imprezie i to z taką łatwością. Pozazdrościc! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. To Ci dopiero. Penisowe cuda widziałam już przeróżne, ale pizzy nigdy! GENIALNA!!!
    (prawie jak: genitalia ;))

    OdpowiedzUsuń
  37. Pizza w kształcie pe.. to dla mnie nowość. Najważniejsze,że impreza się udała! Będzie co wspominać :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Mmmm! Pycha! czy on się miesci w ustach na raz, czy trzeba go 'kastrować"?:) Zastanawiam się nad fenomenem pośerania męskich członków ( w formie cukrowej, mącznej etc) na panieńskich wieczorach. Koleżanki zawsze w tym pomagaja i jest to chyba symboliczne " jakbyś kiedys miała problem z facetami to rozgryziemy go wspólnie;)"

    OdpowiedzUsuń
  39. Zaprosisz blogerki na swój Wieczór Panieński?? :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ale była zabawa! Będziecie miały co wspominać :))
    a pizza wyszła świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  41. Taka trochę ch*jowa ta pizza :P

    OdpowiedzUsuń
  42. Nawet nie potrzeba wieczoru panieńskiego, żeby tak wyglądać na drugi dzień, uwierz wiem co mówię... czasami mi się wydaje, że niestety, ale wtedy jeden telefon i ta sama historia ;D

    OdpowiedzUsuń
  43. I tak właśnie powinien wyglądać Wieczór Panieński! :) Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła napisać podobną relację ;) Najwyższa pora zaprowadzić przed ołtarz którąś z przyjaciółek ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. no tak to się można bawić:D

    OdpowiedzUsuń
  45. Pomysł na obiad :)) A u mnie dzis ma być pizza... będzie mi się kojarzyć :))

    OdpowiedzUsuń
  46. za moich czasow ...... ;) fajnie ze bylo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Lukaszek i Andzia30 lipca 2012 16:14

    Hej, jeżeli jesteś ciekawa/y co sądzą o Twoim blogu inni ludzie, jeżeli nie boisz się krytyki, jeżeli łatwo przyjmujesz pochwały, to powinnaś/eś zgłosić sie właśnie u nas do oceny! A może właśnie tym chciałabyś/chciałbyś się zajmować? Myślisz, że ocenianie blogów to Twoje powołanie? Świetnie! Już teraz wyślij nam swoje podanie na meila! Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, serdecznie zapraszamy na naszą ocenialnie!.

    http://oceny-andzi-i-lukaszka.blog4u.pl

    OdpowiedzUsuń
  48. W weekend obserwowaliśmy z kumplem wieczór panieński w jednym z ogródków na Starówce - dziewczyny w białych bluzkach i czarnych spódniczkach, z małymi czerwonymi różkami na głowach :-) Świetnie się bawiły :-)

    OdpowiedzUsuń
  49. pizza bardzo pomyslowa
    ja kiedys upieklam gigantycznego "rogala" w ksztacie penisa
    o ile to jeszcze mozna nazwac rogalem :P

    OdpowiedzUsuń
  50. MASZ CIEKAWE POMYSŁY I WIDZĘ W TOBIE OSOBĘ TWÓRCZĄ, TAK TRZYMAĆ POZDRAWIAM
    DOBRYCOACH.BLOOG.PL

    OdpowiedzUsuń
  51. Fantastyczny wieczór!!! I wspominać co jest :-) Gratuluję pomysłowości :-)

    OdpowiedzUsuń
  52. aaale bym sie pobawila na takim wieczorze panienskim!:D:D

    OdpowiedzUsuń
  53. super blog zapraszam do mnie http://mispassiones.blogspot.com/
    :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?