sobota, 9 czerwca 2012

To kura sprawia, że kogut pieje

Nie trzeba skrzydeł, by udać się w daleką podróż. Przeciwnie, to podróże dodają skrzydeł. Szczególnie podróże do tych miejsc nowych, nieodkrytych. Na przykład, do Kazimierza nad Wisłą. Wielce urokliwe miejsce! Zwłaszcza pewna czekoladziarnia, gdzie podają czekoladę tak gęstą, że nie sposób ją pić. Trzeba jeść. Można za pomocą łyżeczki, lepiej za pomocą kruchego ciastka. Lub koguta. Tak, tak. To nie żadna kaczka dziennikarska. W Kazimierzu sprzedają bardzo smaczne koguty.  Zjadłam jednego sama w niecałe 10 minut. A kogut, jak to kogut, miał swój rozmiar. Kupiłam jeszcze dwa, by dać uszczknąć uroku Kazimierza moim bliskim. Niestety drugiego też zjadłam. A kolejny zdechł... To znaczy, wysuszył się, jak to ciasto drożdżowe po kilku dniach... Pod koniec wyprawy spotkał mnie ten sam los. I gdzie te skrzydła?
Hm. To nie była zwykła podróż. To była wycieczka szkolna. I wszystko jasne. Nawet, gdybym była orłem, skrzydła by opadły... A postawiona zostałam w roli zwykłej kwoki, za którą miały podążać małe nieopierzone kurczęta. Do tego musiałam mieć sokoli wzrok, by nikogo nie spuścić z oka. Dość tego stresu.

Wróćmy lepiej do orłów. 

Wyzuta z energii, przyfrunęłam na kilka dni do rodzinnego gniazda. Zasiadłam przed odbiornikiem, Orły zaś wzbiły się wysoko-ko! 





Nie żebym była zacietrzewioną fanką zespołu Jarzębina, tudzież futbolu, ale mecz z przyjemnością obejrzałam. Pogrywałam w nogę mając lat dziesięć. Kilka lat później straciłam zainteresowanie piłką. Zaczęłam interesować się piłkarzami. Niestety Fabio Canavarro okazał się zajęty. Zajęłam się więc innym sportem.
Uwielbiam jogging, fitness, taniec, pływanie... Robię to po amatorsku, w gruncie rzeczy jednak w sporcie chodzi nie o to by stać się drugim Małyszem, a o to, by go uprawiać. I czerpać zeń przyjemność. Nikogo nie może dziwić zatem, że nawet najbardziej odporni na wysiłek fizyczny są zagorzałymi fanami pewnej dyscypliny sportu. I to nie tylko Polacy, lecz wszyscy ludzie jak świat długi i szeroki. W tym i moja skromna osoba.

Czy może być lepszy sposób na uczczenia dnia sportu, niż jego uprawianie? Gdy kilka dni temu długi i szeroki świat obchodził Międzynarodowy Dzień Seksu, śmiem twierdzić, że poczęło się niejedno bobo, a już zapewne prawie każdy zażył zdrowej dawki sportu.

W każdym razie ja jak na skrzydłach udałam się na pewną randkę z pewnym panem.

Podróże dodają skrzydeł. Ale nie trzeba umieć latać, by z kimś dosłownie odlecieć. Kura, jak wiemy to ptak nie lot, a jednak to ona sprawia, że kogut pieje... W tym wypadku kurą nie tylko mogę, ale chcę być! I jestem. Czyżby to dowód na to, że magia istnieje? Pomiędzy mną i pewnym panem, owszem. Nadal. Kibicujcie nie tylko Orłom, ale również mnie i pewnemu panu. Oby nasi wyszli z drużyny i oby to rymowanie nie znaczyło tylko, że wypiłam o jedno piwo imbirowe za dużo.




35 komentarzy:

  1. Kibicuję więc Tobie i pewnemu Panu cztery razy mocniej niż naszym orzełkom. Im to już raczej niewiele pomoże. Można trzymać kciuki co by dali radę o własnych siłach zejść z boiska po meczu z Rosją. W Twoim przypadku trzymam kciuki mocno co by kura sprawiła, że kogut piał będzie i z sił nie opadnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też oddaję się kibicowaniu Tobie. Orły w Polsce to już chyba gatunek wymierający...

    OdpowiedzUsuń
  3. hihi u mnie całe kibicowanie ograniczyło się wczoraj do zjedzenia pierogów (ciasto białe) z truskawkami (owoc czerwony);)) Wolę kibicować Tobie i tamtemu panu;)
    uściski!!
    J

    OdpowiedzUsuń
  4. Pan Magik is back?

    OdpowiedzUsuń
  5. kukuryku!!!! Dobrze być kogutem, pchanym do działania przez kurę! Kurę ładną i z dużym ładunkiem ciepła. Tylko takie kury sprawiają, że nie mam ochoty na... rosół z kury!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyzby jedna z internetowych randek się udała? Który z 4 kandydatów to był?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu zaskoczenie, nikt z internetu. Z tym, że nie do końca, bo ktoś o kim już pisałam w internecie. Na czekoladowym blogasie. :-*

      Usuń
  7. Trzymam kciuki za Ciebie i "Pewnego Pana" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Auroro! Kibicuję najmocniej jak umiem wszystkimi rękami;D

    OdpowiedzUsuń
  9. chyba chodziło o grupę na końcu notki ;)

    Trzymam za Was kciuki i mam nadzieję, że Wasz związek nie przyniesie mi takich emocji jak kibicowanie przed TV (a krzyczę i skaczę :pp).

    A taka gęstą czekoladę to piłam kiedyś w Krakowie w Prowincji. Bomba!

    OdpowiedzUsuń
  10. To trzymam kciuki, niech ten kogut pieje i niech ta kura gdacze:))

    OdpowiedzUsuń
  11. też trzymam za was kciuki i kibicuję gorąco:))) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. W takim razie zdecydowanie kibicuję Tobie i pewnemu Panu :)
    I powodzenia po prostu.
    A Kazimierz uwielbiam, bo miasto piękne i historyczne.

    OdpowiedzUsuń
  13. mecz był owszem emocjonujący podobnie jak dzieje pewnej CzekoLady :) trzymam kciuki za Pana pewnego i pewną Panią :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekolada tak gesta, ze trzeba ja wlasciwie wyjadac lyzeczka, to jedna z moich ulubionych jej wersji :)
    A co do kur i kogutow to... to czasami mam wrazenie, ze jednak w zwierzecym swiecie jest o wiele prosciej ;)
    I choc pilce noznej nie kibicuje, to Tobie jak najbardziej :))

    Pozdrawiam serdecznie!
    I milej niedzieli zycze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój Pan aż był w szoku, jak ukazałam moją prawdziwą twarz podczas kibicowania (następnego dnia ledwo mówiłam xd)

    kibicuję Wam z całego serca! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ostatnio kibicować lubię więc dla ciebie też cos stworzyłam
    A A AU-RO-RA! AA U RO-RA I PAN..OLE OLEEE OLE OLE>>!!!
    ładnie:)?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach, czy na wszystkie wycieczki szkolne jezdzi sie do Kazimierza Dolnego? Podstawówka, gimnazjum, liceum... dobrze, że na studiach nie każą mi tam jechać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, ja będę kibicować na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  19. ach Kazimierz... cudny, ale niekoniecznie na szkolnej wycieczce.

    OdpowiedzUsuń
  20. A mnie tam euro nie interesi, ale skoro tyle zamieszek przez nie w moim mieście to się chociaż o wyniki dowiaduję ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak, w Kazimierzu sprzedają bardzo smaczne koguty.
    Ale najlepsze z piekarni która ma na to atest i robi je oryginalne:)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  22. Magia istnieje!
    Trzymam kciuki za Ciebie i tego pana.
    Miłość do Kazimierza podzielam,tylko gdyby mniej turystów tam było...
    A to miejsce z gęstą czekoladą też odwiedzam.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  23. No proszę, jak wszystko w temacie, koguty w Kazimierzu (potwierdzam nadzwyczaj urokliwe miejsce), kokoeuro no i Twój pan, który mam nadzieję, że zapieje! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. I ja im kibicuje i nawet bardzo przezywam kiedy graja nasi ale ko ko euro spoko...Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam
    Poczytuje dość często z chęcią i Uśmiechem :)
    Zapraszam też do siebie ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. Koguty, podobnie jak kury, również nie są dobre w lataniu. Ale to nie my mamy mieć skrzydła, lecz miłość. My jesteśmy tylko przyziemnymi istotami. I właśnie dlatego latanie jest dla nas tak magiczne. Życzę w nim powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  27. jaka partriotyczna kanapka,raaaaaany dzis mecz!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Nasi powinni raczej wyjść z grupy... ;D ile było tych piw? :P
    Trzymam kciuki by magia trwałą :)


    P.S. Jaki zmokły szczur z kanałów??? Kochana! A mokre podkoszulki i te sprawy? :) czyż to nie kobiece? :P

    OdpowiedzUsuń
  29. no to trzymam kciuki - i za naszych Orłów i za pewną magię :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?