środa, 20 czerwca 2012

Przepisy

Skoro Blog Czekolady to powinnam pisać o czekoladzie. Tak. O tyle, o ile lubię słowo "powinnam". Powiem szczerze i bez ogródek - nie lubię go tak bardzo, jak grudek w budyniu (czekoladowym). Stąd też zjadłam pół kilo czereśni w pięć minut. Sama. Nadto przespałam pół dnia. W stroju kąpielowym. W łóżku. Pod kołderką (tak, tak, tak macie rację - powinnam była się wylegiwać na plaży). Stąd też wyszłam do sklepu w czasie burzy. Mleka zabrakło... Zużyłam ostatnio cały litr, robiąc tartę limonkową. 





Czy podam przepis? Nie. Wyjdę na skończoną chamkę. Trudno. Jeśli kogoś to przekonuje, to po prostu nie lubię przepisów. Całego tego gadania "zrób to", "zrób tamto", "powinno się", "jeśli odezwiesz się pierwsza, to dasz mu do zrozumienia, że już jesteś jego", "jeśli otworzysz podczas pieczenia, wyjdzie zakalec"... Brrr... A jeśli ja lubię robić po swojemu? Nie żebym zaprzeczała niezaprzeczalnemu. Miłość i ciasta mają swoje prawa. Ale ja mam smaka odkrywać je sama. 

Cóż za niesmaczna ironia, że mam ochotę teraz zakrzyknąć - powinniście zrobić to samo! Miejmy nadzieję, że ten niecny okrzyk był niesłyszalny....

Kolejnym powodem, dla którego nie podam Wam przepisu na tartę jest fakt, że została oceniona przez kubki smakowe moich znajomych jako jałowa. Cóż, limonki nie były tak soczyste jak powinny. 

Jakież było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia w porze obiadowej sięgnęłam po kawałek owej tarty. Że była wyborna, to mało powiedziane. Moje zmysły szalały. Bez krępacji sięgnęłam po dokładkę, zastanawiając się co też było nie tak w ciachu, które sprawiło, że do końca dnia nie spojrzałam na kawałek indyka. Zastanawianie się nad tym było nie mniej jałowe, niż tarta w odczuciu grona tamtych smakoszy. Powinnam (niech to kaczy kuper, znów to paskudne słowo!) raczej się zastanowić nad tym, co sprawiło, że dla mnie była najlepsza z możliwych. Otóż, niczym Krzysztof Kolumb Amerykę (?), odkryłam, iż smakowała mi ona, ponieważ nie miałam absolutnie żadnych oczekiwań, co do tego jak powinna smakować. 

Bo nie była wykonana według żadnego przepisu. Powiem więcej - użyłam składników, które znalazłam w mojej maleńkiej kuchni, a trzeba Wam wiedzieć, że nie miałam nie tylko aromatu cytrusowego, ale też grama cukru. Smakowała mi, bo była wykonana po mojemu. Dla mnie. 

Oczywiście, że każdy ma prawo skrytykować moje ciasto. Nikt nigdy nie otrzyma prawa do mówienia mi tego, co powinno mi smakować - z kim i jak długo powinnam się całować. A już najbardziej, w kim powinnam się zakochać. Rety krety, tego - jak się okazuje - nawet ja nie jestem w stanie kontrolować!

W tym miejscu powinnam zakończyć pisanie tego posta. A podać Wam przepi... Tak jak obiecałam nie podaję przepisu na tartę limonkową, a kilka wskazówek do jej upieczenia!

Składniki na ciasto: 
(bardzo cienkie) 
150 g mąki
100 g zimnego masła
1 żółtko
50 g cukru pudru (ja dysponowałam 3 łyżkami zwykłego kryształu, dał radę!)

Ciasto zagnieść szybko i włożyć do lodówki na pół godz. Po wyjęciu rozwłakować, przełożyć do formy i piec ok. pół godz.

Składniki na masę limonkową:
1 litr mleka
100 g masła
2-3 żółtka
3 łyżki śmietany 
4 łyżki skrobi ziemniaczanej 
sok z 3-4 limonek (POWINNY być soczyste!!!)
Aromat cytrusowy (opcjonalnie)
cukier (jeśli takowy macie...)

Pół litra mleka zagotować z masłem. Drugą część wymieszać z resztą składników. Gdy mleko zacznie się gotować, wlać pozostałą część mleka, mieszając intensywnie. Gdy masa zgęstnieje przelać na wystudzony spód tarty.

Składniki na wierzch:
1 cytryna
Pół szklanki cukru lub tabliczka białej czekolady

Z sparzonej cytryny pozyskać skórkę. Sok wycisnąć i wymieszać z cukrem lub rozpuszczoną czekoladą. Wylać na wystudzoną masę limonkową. 

Wybiła 23. Powinnam pójść spać. Chyba jednak najpierw zrobię coś czego absolutnie nie powinnam robić... Dobranoc? Raczej smacznego! :-D

47 komentarzy:

  1. Olej powinności. Zajmijmy się tym, na co akurat mamy ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak! A ja ochotę mam na tarte wg tych Wskazówek I

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie cierpię, gdy ktoś mówi mi co powinnam, co trzeba. Albo po prostu nie wyrosłam z nastoletniego buntu ;P

    tanatoza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko, nie mam pod ręką piekarnika, a zmysły się rozbrykały i domagają się owego wypieku :) cóż, przyjdzie mi zagryźć kandyzowanym imbirem (pochwalę się, że wyszedł mi wyborny, ciemną, burzową nocą w cukrze obtaczany) :DDD ale wskazówek i tak nie omieszkam użyć za co z góry dziękują moje kubki smakowe :DDD
    jak widać nie samą czekoladą człowiek szczęśliwie sobie żyje :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję w takim razie zrobić spód z herbatników czy ciasteczek digestive pokruszonych i połączonych z masłem :) Jest to zawsze jakaś alternatywa.

      Co do różnych smaków ciasta, czasem tak jest, że ciasto najlepiej smakuje po dwóch dniach w lodówce, a nie na "świeżo".
      Chętnie spróbowałabym Twojej tarty, bo swoją robiłam nieco inaczej ;)

      Usuń
    2. o właśnie!!! dziękuję Kasiu, że też mi to do głowy nie wpadło :))) chyba przez tą deszczową pogodę...

      Usuń
  5. Wszyscy od nas czegoś wymagają, coś nam każą. Mamy zrobić to, a potem tamto. Zbuntować się jest bardzo dobrze! Nie mieć oczekiwań i się miło zaskoczyć - tak powinno być;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ostatnio mój znajomy zrobił dla mnie czekoladową tartę...qrcze, a ja jestem na diecie:(

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe, a jednak podałaś instrukcję - super! bo tarta wygląda świetnie, mi też się zdarzyło zrobić tartę czekoladową ze śladowymi ilościami cukru, ale wtedy ratowałam ją sosem toffi, tą tartę polałabym rozpuszczoną białą czekoladą, gdybym ją miała:)))

    a co do oczekiwań, to fakt, im mniej ich mamy tym bardziej potrafimy się cieszyć wszystkim co się wydarza tu i teraz:) to bardzo buddyjskie podejście:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tak mam, że lubię zrobić soibe ciasto albo ciastka po swojemu. Najlepiej luźno traktując przepis jako tylko i wyłącznie wskazówki. Bo i tak przeważnie jak robię w 100% pod przepis, to mi nie smakuje.
    A co do kwestii powinności i tego, czego nie powinniśmy. Mam taki przycisk w głowie z napisem "BUNT" i jak sobie pomyślę albo usłyszę, że coś powinnam, to niestety często włączam ten przycisk. A moje dziecko ma to chyba po mnie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Aurora, jak ja Ci zazdroszczę! Gdyby mi ktoś powiedział "Ta tarta jest jakaś taka... jałowa" to bym sobie to na czole wydziobała! Piękne!
    Nie, że słaba, mdła, cienka, średnia, jak kupna (oooo to dopiero zniewaga), jadłam lepsze... JAŁOWA! Kocham twórcę i tylko TWOJĄ tartę też :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. ale fajny przepis ..zapisuje do wyprobowania - koniecznie !!!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. POWINNAM coś napisać, ale powiem tylko, że wolałabym kawałek takiej tarty na drugie śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. taką tartę to lubię, i to bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ha, może znalazłaś mnie pierwsza na blogu, ale za to ja Ciebie na facebook'u mam zalajkowaną już dość długi czas jako Annette T. / pozdrawiam i obserwuję ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  14. lubię Twoją grę słów;)*
    a z tym odzywaniem się jako pierwsza...ekhm..story of my life;)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłoby super gdyby nie ta limonka ;) Jak bez przepisu nie jestem w stanie nic upichcić, taki mój "urok". Co do przepisów bardziej życiowych hm różnie bywa.

    OdpowiedzUsuń
  16. O rety, ile propozycji na pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No i jednak, chcąc nie chcąc, podałaś przepis na tartę :-)

    Annette T.? Czyżbyśmy były imienniczkami? Bo ja się swoim imieniem, tyle że w obcojęzycznej wersji, podpisuję.

    OdpowiedzUsuń
  18. Z przyjemnością zrobię! W te upalne, duszne dni, będzie jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W lipcu masz urodziny? Świetnie! Upiekę ci ciasteczka
    Proszę adres olciaky@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham tartę cytrynową, pokocham i limonkową, jak sądzę :).
    A z tartą jak z facetami - ona dla Ciebie miała w sobie to "coś". A to "coś" nie jest kwestią obiektywną, więc niekoniecznie musi być odczuwalne przez wszystkich, prawda?
    Ja bym jeszcze białej czekolady dodała, mmm. Też by było po mojemu :). Widzę, że goh miała podobny pomysł.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzięki Ci o losie, że tu trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Musi byc pyszne, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. ehhh... wspaniale wygląda, to podejrzewam, że równie tak smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie bym się zabrała za przyrządzenie tarty limetkowej lub cytrynowej, ale że jestem leniem to już na myśl o wyciskaniu soku z owoców robię się mniej głodna ;)
    Kto wie, może latem spróbuję pokonać lenistwo i upiekę takie ciasto? Zdjęcie jest bardzo zachęcające!

    OdpowiedzUsuń
  25. Rób po swojemu, a będzie pycha! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. zasady-śmady:)ja sobie właśnie wypluskałam drugie pół kilo wiśni i zamierzam je zjeść!

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja o dziwo w budyniu UWIELBIAM grudki! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Do mnie ciasta cytrynowe jakoś nigdy nie przemawiały. Ale kto wie... Może to mnie przekona. Bo trzeba się czasem przełamać prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam ciasta cytrynowe:)) A przepisy dodawaj wszystkie, nie tylko czekoladowe, ja zawsze się inspiruje wszelkimi przepisami:)

    Przy okazji odwiedzin Twojego bloga, zapraszam Cię serdecznie na moje rozdanie, które kończy się już jutro :) I jutro rusza również konkurs w którym do wygrania lakiery do paznokci:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Skusiłaś mnie tą tartą i chociaż ja zazwyczaj przy pieczeniu ciast lubię trzymać się przepisu, może tym razem zaszaleję i zrobię po swojemu :)

    OdpowiedzUsuń
  31. jak dobrze, że jestem najedzona <3 i nie skusiłaś mnie żeby iść zjeść coś słodkiego :D

    brzmi świetnie..., kiedyś może spróbuję coś takiego wyczarować :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie robiłam tarty:(
    Bo nie mam formy, ale kiedyś chyba będe musiała ją kupić<3

    OdpowiedzUsuń
  33. Zająć się tym na co ma się ochotę!! I ja mam ochotę zająć się sobą i o sobie pomyśleć!!!
    Ślicznie ta tarta wygląda, ale ja nie lubię białej czekolady :/

    OdpowiedzUsuń
  34. kradnę przepis i dodaję do obserwowanch!

    OdpowiedzUsuń
  35. o kurka wodna ! coś podobnego robiłam i wyszło wspaniale !

    OdpowiedzUsuń
  36. Mniam mniam!!! Kocham Tarty!!!

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?