piątek, 29 czerwca 2012

Ostatni dzwonek

Słowa "szkoła" i "dramat" mają ze sobą więcej wspólnego, niż sądziliście do tej pory. W szkole nie tylko dramaty się czyta, ale i przeżywa. Co tu dużo mówić, każdy z nas mógłby dorzucić coś od siebie i tym sposobem powstałoby opasłe tomisko małych (?) traum. Przychodzi jednak taki dzień, że człowiek słyszy wstrętny dźwięk dzwonka i jeszcze wstrętniejszy głos pani woźnej po raz ostatni i oficjalnie może się zwać szczęśliwym człowiekiem. Na mnie nadszedł jednak taki dzień, przy którym Koszmar z ulicy Wiązów wydaje się niewinną igraszką. Usłyszałam szkolny dzwonek po raz kolejny. Wróciłam. By zmierzyć się z tamtymi traumami? By zobaczyć na własnym przykładzie jak wygląda proces przekształcania normalnego człowieka w wrednego belfra? By spróbować jak to jest dostawać (prawie) najniższą krajową?

Za odpowiedzi na powyższe pytania zapewne dostałabym jedynkę, bo nie umiem odpowiedzieć na żadne z nich...

Być może nie byłam zbyt pilną uczennicą. W każdym razie, ostatni dzień roku szkolnego przekonał mnie, że sprawdziłam się jako Pani Nauczycielka. Dostałam mnóstwo czekoladek. I jeszcze więcej kwiatów. Niczym są one jednak w porównaniu z wszystkim szczerymi uśmiechami jakie  dostałam w tym dniu od moich uczniów. Czasem słowo "dziękuję" smakuje lepiej, niż trufla czekoladowa. Nawet ta belgijska. W takim dniu, w takim momencie Pani Nauczycielka zapomina o wszystkich dramatach jakie przeżywała w ciągu dziesięciu długich miesięcy nauczania. Hm. Być może właśnie po to wróciłam do szkoły? By odkryć, że nie tylko uczniowie, ale i nauczyciele przeżywają swoje szkolne traumy. 

Kto by przypuszczał, że jedną z największych przeżyję w ostatni dzień roku szkolnego? A jednak... To, co miało miejsce wczoraj i dziś nie jest historią na moje nerwy. Być może jednak na Wasze. Dlatego ją teraz przytoczę. Prawdopodobnie "historia" to za duże słowo, bo poszło o pewne nalepki. Nalepki obiecane moim uczniom. Nalepki zginęły nagle i w nieznanych mi do tej pory okolicznościach. Szukałam wszędzie. Tułałam się od jednego miejsca do drugiego, zmuszając Starszą Siostrę do przejechania 80 km w sprawie nalepek. Mimo to, śladu po nich nie było. Było natomiast 15 minut do rozpoczęcia akademii na zakończenie roku szkolnego. I moja desperacja... W końcu im obiecałam... To był ostatni dzwonek, by coś wymyślić! Ech. 

Spóźniona pół godziny, mokra od potu, ale za to z naręczem lizaków dotarłam! Do domu wróciłam już bez niego, ale za to z jeszcze cięższym naręczem kwiatów. Mimo to było mi lekko...  Lizaki okazały się wyborem trafniejszym, niż nalepki! Dzieci miały radochę, a ja?
Mam WAKACJE !!! I jedynym dramatem jaki może mi się przytrafić w ciągu następnych dwóch miesięcy może być zbyt szybko roztapiająca się czekolada... Tymczasem ja się rozpływam w rozkoszy.



Ściągam strój Pani Nauczycielki i wkładam strój kąpielowy - już prawie 19 i to ostatni dzwonek, by wskoczyć do jeziora!

Na koniec chcę podziękować wszystkim, którzy sprawili, że dramat jaki przeżywałam w związku z zaginionymi nalepkami nie był tak dramatyczny jak mógłby być. Są to: moja Mama, która ma wiarę we mnie. Moja Starsza Siostra, która ma auto i nie ma skrupułów w łamaniu prawa drogowego. I narodowi Brytyjskiemu za wynalezienie Tesco i lizaków pakowanych po 20 sztuk.


33 komentarze:

  1. nie zapomnę swojej radości z powodu moje ostatniego edukacyjnego dzwonka - absolutorium:)) to była radocha! od tamtej pory uczę się tego, czego chcę się nauczyć, a nie tego, co mi każą (to moja największa trauma szkolna: uczenie się rzeczy do niczego nie potrzebnych:)... miłej kąpieli w jeziorze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tam szkołę wspominam dość dobrze :) Sama z takim naręczem kwiatów nie raz zmierzałam DO szkoły.
    Udanych i czekoladowych wakacji ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do zobaczenia, Kasiu! Musimy się umówić na coś czekoladowego :*

      Usuń
  3. kiedyś też chciałam byc nauczycielka ateraz wiem, że to nie na moje nerwy, pozdrawiam i życze udanych wakacji:) - Kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Całe szczęście są jeszcze lody czekoladowe. I czekoladowe serniki na zimno. Nawet upał może być słodki ;).
    Udanego wypoczynku, Pani Nauczycielko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Viva la Tesco! :)Viva la wakacje! :)
    I choć ja także nauczycielką to zazdroszczę wakacji, bo ja z tych 'nieferyjnych'...:( Mam nadzieję, że ze względu na to nie będziesz mnie teraz katować postami o tematyce iście plażowej...;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że ściąganie stroju nauczycielki to trochę pochopny krok, zwłaszcza dla męskich fanów białej koszulki i czarnej spódniczki.

    Wakacje wymarzone, bo upalne... obyśmy się spotkali wreszcie czeko lejdi ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I serca młodych Polaków nie zostały złamane! Brawo, sprawdziłaś się na poligonie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze wczoraj stałam po drugiej stronie barykady, czekając na wyniki maturalne. Dziś - jestem wolna i bezstronna, mam nadzieję, że będziesz miała świetne wakacje i odpoczęła trochę.. bo mimo, że niektórzy pracy nauczycielskiej nie doceniają, zdaję sobie sprawę, że czasami to może byc mordęga ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i najwazniejsze, że nauczanie sprawia Ci radość :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to dobrze, że nie jestem nauczycielką. Płakałabym ze wzruszenia w każde zakończenie roku. I to jak! Wiem, bo rozpłakałam się, gdy jedna z "moich" studentek po odebraniu dyplomu przyszła do mnie z kwiatami i podziękowała za trzy lata wspólnej pracy. Przy niej trzymałam fason, ale gdy wyszła... Potop!

    OdpowiedzUsuń
  11. fajnie sobie poradzilas z tymi nalepkami - lizaki gora:))))
    Kochana mam propozycje-obserwujemy???
    Buziaki z pozdrowieniami pa

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej zaczytałam się w Twoim blogu, a trafiłam na niego przez przypadek, dodaję do obserwowanych ;)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie: http://calamadalena.blogspot.com/
    choć ja dopiero zaczynam blogowanie i mój jest TROCHĘ inny niż Twój ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. dzieki - juz obserwuje:)))) pa

    OdpowiedzUsuń
  14. ja jeszcze wcale nie mam wakacji, jeszcze 2 egzaminy!:<

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej! I jam też ucząca i też wróciłam wczoraj do domu z naręczem kwiatów i uśmiechem na twarzy. I łzą w oku też, bo musiałam oddać swoją klasę najukochańszą. I u mnie na blogu też kilka refleksji o końcu roku! Zapraszam do lektury!

    P.S. Ja w strój kąpielowy będę mogła wskoczyć dopiero za dwa tygodnie, bo w mojej szkole pracujemy do połowy lipca... Ale mentalnie już moczę nogi w jeziorze!

    OdpowiedzUsuń
  16. Aż chce się wierzyć, że jeśli więcej będzie takich nauczycieli jak Ty, szkoła przestanie straszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. tak jest, "dziękuję" to wspaniałe słowo, ja kończąc klasę maturalną miałam za co moim belfrom dziękować.

    Udanych wakacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Grunt, że wyszłaś z opresji obronną ręką ;)

    Ps, mówiłam już, że bardzo podoba mi się Twoja gra słów?

    OdpowiedzUsuń
  19. To teraz dwa miesiące słodkiego nic-nie -robienia :)) Super :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale Ci zazdroszczę tych 2 miesięcy laby :)

    OdpowiedzUsuń
  21. no to faktycznie ciężkie były to chwile!!! na szczęście masz przyjaciół i rodzinę służącą nie tylko dobra radą :) miłych wakacji Ci zyczę i czekoladowych oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  22. Miłych wakacji Ci życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja z tych uczących się jeszcze. Mimo braku dzwonków w mojej szkole, tak samo cieszę się z WAKACJI :-) A takiej nauczycielki jak Ty to pozazdroszczę :-)
    pozdrawiam i życzę więcej takich kąpieli
    kaja

    OdpowiedzUsuń
  24. Miłych wakacji!!!
    Dobra z Ciebie Pani Nauczycielka bardzo ; )

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też w ubiegłym tygodniu pożegnałam się z moimi uczniami, i-szczerze mówiąc- miło będzie odpocząć od nich przez te 2 miesiące ;)

    Cudownych wakacji!

    OdpowiedzUsuń
  26. nie umiałabym byc nauczycielka :) trzeba duuzo cierpliwosci miec a ja jej zdecydowanie nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. :) gratuluję! Zasłużyłaś na odpoczynek :) nie mylić ze spoczynkiem ;p słodkiego relaksu Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. milych wakacji ;) odpoczywaj :)
    xxo

    OdpowiedzUsuń
  29. no na wakacje to sie chyba wszyscy ciesza, a co do kwiatow na zakonczenie roku, no niechcialabym byc to nie mila ale,......dawalo sie wszystkim nauczycielom tych co sie nielubialo tez;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?