sobota, 16 czerwca 2012

Nie rozmiar, a technika

Zdaję sobie sprawę, że wczoraj przypadał Dzień Dobrej Rady, w każdym razie Pani Dobra Rada budzi się we mnie nie mniej często, niż Rasowa Czekoladożerczyni, ośmielę się więc rzucić dwoma sprawdzonymi przepisami na życie. Kto pozjadał wszystkie rozumy tego świata, może spokojnie odejść od monitora i pójść ćwiczyć wokal przed wspólnym odśpiewaniem hymnu narodowego. Wszyscy pozostali, zapraszam na ucztę!

Po pierwsze: Nigdy, ale to przenigdy nie malujcie paznokci w pociągu, autobusie, samochodzie, bryczce i każdym innym pojeździe, w którym grozi ostre hamowanie.

Po drugie: Liczy się nie rozmiar, a technika!

Nie jestem na tyle wścibska by  wypytywać o te sprawy, w każdym razie mam na tyle tupetu, by opowiedzieć o swoich własnych doświadczeniach. I Was ostrzec! Nie róbcie tego w ten sposób, co ja... Bez względu na rozmiar, skutki takich poczynań są opłakane. Ja bynajmniej wiłam się z bólu. Jako że słowo "tabu" już dawno wyrzuciłam z mojego słownika, powiem wprost - chodzi o technikę porannego  wstawania z łóżka. Bez względu na to czy Wasza stopa ma rozmiar 36 i pół czy też 44, nigdy przenigdy nie stawajcie lewą stopą!!!

Nie pamiętam czy tamtego felernego dnia wstałam lewą, prawą czy też obiema stopami naraz. Dalsze przypadki wskazywały na to, że powinnam raczej nie wstawać w ogóle. Ucięłam się. Lewą dłoń, by było tragiczniej. Na zielonych liściach góry szpinaku pojawiła się ciemno czerwona krew. Być może nie opanowałam techniki posługiwania się nazbyt ostrym nożem dużego rozmiaru. Rozmiar mojego podenerwowania był większy. Oczywiście chodziło o faceta... I to nie wcale mojego Tatę, który podarował mi ową górę szpinaku do mrożenia. Oczywiście chodziło o faceta, który nie odbiera mojego telefonu...

Jeden facet zepsutego humoru nie czyni. Tym bardziej, że jedenastu innych potrafi go poprawić w jednej sekundzie. Jednym golem. Miejmy nadzieję, że dziś tych goli będzie więcej. Dokładnie tyle, by wygrać z Chłopcami z Krainy Krecika i wyjść z grupy. A niech strzelają i lewymi stopami! 
Ja za nich tego nie zrobię, gdyż lewą stopę mam kontuzjowaną. Nie od grania w nogę. Po tym jak moja lewa ręka została dotkliwie potraktowana przez nóż kuchenny, moja lewa stopa ucierpiała z powodu innego ostrego narzędzia. Wielkiej ostrej pinezki, spoczywającej na dnie nowo zakupionego buta. Dziwne? Co najmniej. Jakim cudem albo raczej pechem się tam znalazła?
Doprawdy mogłabym  mniemać, że teorie spiskowe są bardziej realne, niż istnienie Wielkiej Stopy. Dowody? Gdy ostatnim razem chciałam pójść zobaczyć jak Nasi kopią nogę, miałam do czynienia nie z jedną przeszkodą, przy której obrona reprezentacji Rosji to mały pikuś. Zacznijmy od tego, że zaplamiłam specjalnie przygotowane na ten dzień białe spodnie. Jak to czym? Czekoladą... Po wtóre - rower. Ktoś (Kto?!) przebił tylną (lewą?!) oponę. Jedyny wolny stolik mieścił się w najdroższej restauracji na rynku. Pal licho, jeśli Nasi mają wygrać za wszelką cenę, to ja to muszę za wszelką cenę również zobaczyć. Nawet za 12 złotych za piwo imbirowe. Szkoda tylko, że w piwie za 12 złotych znalazła się woda... Nie żebym znów kogoś oskarżała. Raczej coś. Chmury. Wielkie, ciężkie, czarne. Pogrom na boisku, gromy na niebie. I deszcz. I nikogo nie mogło dziwić (a musiało irytować), że obraz tv znikał. A ja znikłam w toalecie akurat wtedy, gdy Nasi strzelili. Niech to kaczy kuper... Cóż za pech!

Wróciłam do domu totalnie mokra. Jeśli jakiekolwiek łzy miały udział w tym, że byłam jeszcze bardziej mokra, niż to dyktuje prawo przyzwoitości, to były to łzy szczęścia. Padłam do łóżka jak długa. Nazajutrz wyskoczyłam z łóżka z przerażeniem i obrazą patrząc na tarczę budzika. Nie zadzwonił. Skubaniec... I znów dzień pe... pełen wrażeń. Nie mam pecha. Mam po prostu bardzo ciekawe życie.

Ciekawsze jest do ilu w y g r a m y.
Obojętnie jaką techniką. Moje szczęście będzie miało rozmiar galaktyczny.

Na szczęście zakładam na lewą i prawą nogę barwy patriotyczne.



.

35 komentarzy:

  1. Jakiś lewy miałaś ten dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bywają i takie, mniej przychylne dni. Jednak dzięki nim czekolada smakuje jeszcze lepiej, a drobne szczęścia są znacznie bardziej doceniane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lewy sierpowy. To się zdarza częściej niż myślisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. osz kurde a ja się tyle lat żeh u'oszukiwała [patrz:tytuł posta] :O ;DDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  5. heh no ciekawy miałaś dzień :) niech nóżka i rączka się goją!

    OdpowiedzUsuń
  6. Żeby tak ten Twój dzień pe.. pełen wrażeń przysłużył się dzisiejszej wygranej to miałoby to sens, a tak... kurka..., a tak wszystko na nic...:(

    OdpowiedzUsuń
  7. rozmiar?? technika?? Przyznam się: od razu seks mi w głowie, ale patrząc na naszych kopaczy czułem jakby oni nie mieli tego co wy tygrysice lubicie najbardziej: JAJ. Byli kastratami boiskowymi, bo wspomnianych już jaj nie widziałem. Dramat. "Będzie płacz i zgrzytanie zębów" (Mt 22, 12-13)

    OdpowiedzUsuń
  8. heh, no to prawdziwa kumulacja, ale przetrwałaś a to najważniejsze! co nas nie zabije, to nas wzmocni! i tego się trzeba trzymać:) a co do tytułowej porady rozmiar vs. technika - to zgadzam się w 100%, liczy się technika:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po pierwsze, mi nawet bez pojazdu zawsze malowanie wychodzi krzywo - ot już takie posiadam zdolności manualne. Po drugie.. są takie dni, kiedy należy w ogóle nie wstawać. Powinni nas ostrzegać przed nimi można by czy coś.. można by było przynajmniej pospać.
    Kuruj swoje kontuzjowane części ciała i wiesz co.. może unikaj ostrych i kłujących rzeczy? ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie sytuacje często występują lawinowo, ale zobacz ile później masz do opowiedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasem następuje spiętrzenie niedogodności.
    Mimo wszystko plusy jakieś i w tym można znaleźć. :)
    Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień lepszy mimo przegranej Polaków ...
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  12. ale genialnie sie to wszytsko czyta ;)) uwielbiam Ciebie i Twojego bloga ;D wspolczuje pecha, ale po kazdej burzy wychodzi slonce ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze maluję paznokcie w domu - w jednym, konkretnym miejscu;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aurorko, ja wiem, że to co opisywałaś pozytywne nie było, dlatego musisz mi wybaczyć, co zaraz napiszę - UŚMIAŁAM się przednio! Poprawiłaś mi humor po wczorajszym...wiadomo! dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rumcajs strzelił nam gola ! a nasi strzelcy Bolek i Lolek nie trafili do bramki Krecika :(

    OdpowiedzUsuń
  16. mnie dosc czesto wydaje sie ze mam pecha gdy inni mowia szczesciara, z lewa noga cos jest jako ze leze z lewej str lozka nie da sie stanac inaczej i juz wiem skad tak dzien mi poplatanie mija.

    OdpowiedzUsuń
  17. trzymaj się dziewczyno, w końcu będzie tylko dobrze

    OdpowiedzUsuń
  18. ha ha. rozbawiłaś mnie. wprowadziłaś nastrój seksualny, a to tylko szpinak! albo aż przeklęty szpinak!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciężko się to czyta po czasie ale mam nadzieję, że przeżyłąś zawód kopca kreta?

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Naprawdę czytanie ciebie mnie się nigdy nie znudzi :))
    A niestety przegraliśmy z krainą krecika...

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie też łzy. Ze śmiechu :D. Ja nie wiem, co Ty tam bierzesz, ale chcę to samo ;).
    Jeszcze jedna rada w związku z paznokciami - przenigdy nie malujcie ich przed pójściem spać, licząc, że kołdra NA PEWNO się nie odbije na lakierze ;).
    Pozdrawiam, ale w miarę chłodno, bo upału za oknem aż nadto ;).

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj Ty bidulko! Noga, ręka, co jeszcze! :)

    Co prawda przegraliśmy z Czechami, ale mam nadzieję, ze w życiu osobistym będzie wszystko na plus!

    OdpowiedzUsuń
  23. Z daleka do Ciebie przybywam,
    więc pozwól że na chwilę się zatrzymam.
    Kłopotu nie sprawię,
    ale pozdrowienia i życzenia zostawię.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale jutro wstaniesz prawą nogą i będzie wszystko dobrze, życzę, żeby nóżka i rączka wróciły do normy:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudnowny wpis, rozbawilas mnie, czekam na jeszcze :)
    Uwielbiam ludzi z dystansem do siebie i trzymam lewy kciuk za Twoja lewa nogę, oby dluzej spala niz Twoja prawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. dlatego ja zawsze wstaje prawa nagą

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię Wariatów, a tym bardziej Piszących o swoim Wariactwie Wariatów, dlatego Cię lubię :D

    nie bądź emo, nie tnij się :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba z wpisu na wpis lubię odwiedzać tego bloga coraz bardziej... ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciekawe ile osób przestało czytać po trzecim akapicie

    OdpowiedzUsuń
  30. stopy...bramki...jeden fetysz:)

    OdpowiedzUsuń
  31. aj Aurorka Aurorka..Ty to potrafisz wywieść człowieka w maliny;))uściski ślę!
    J

    OdpowiedzUsuń
  32. :) mam nadzieję, że rany już zagojone :) również te po meczu z Czechami...

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?