piątek, 1 czerwca 2012

Bo Marzenia są od tego

Dość się ostatnio napisałam o dzieciach. Że mam instynkt macierzyński, każdy wie. Że mam cały tuzin dzieci jako Pani Nauczycielka, również. Że mam dziecko jako matka chrzestna również. Ale już że mam dziecko także w sobie, to chyba nie do każdego dotarło... A więc jest o czym pisać. Acha, jeśli Wasze ciśnienie podniosło się gwałtownie jak po podwójnym espresso o poranku, pozwolę mu wrócić do normy i powiem na wstępie - nie, nadal nie jestem w żadnej ciąży. 

Pewnie pisał o tym Colho, pisali też w "Olivii", a więc i ja napiszę na moim blogu. Recz będzie  o naszym dziecku wewnętrznym. Zamiast produkować długiego jak makaron do spaghetti posta, napiszę krótko. 
Każdy w sobie dziecko ma i dbać o nie musi. To znaczy, nie musi, ale inaczej ono się udusi. Jeśli częściej będziemy dusić w kuchni mięsko na gulasz zamiast tego dziecka, wszystkim wyjdzie to na dobre. Brzuch będzie pełny, a radość nasza będzie pełna, gdy dziecko dopuścimy do głosu. Dzieci dużo mówią, bo nie wiedzą, że pewnych rzeczy nie wypada mówić. To samo tyczy się robienia. Czegokolwiek. Zwłaszcza zaś marzeń. Bo w głowie dziecka realnie istnieje nawet zapach smoka. Nie istnieją zaś sztywne granice.

Niektórzy ludzie dożywają do lat stu i tyle samo lat borykają się z niewyparzoną gębą. Są i tacy, którzy do późnej starości nie oduczyli się dłubania w nosie w miejscach publicznych (i nie mam tu na myśli toalet publicznych). Są też wreszcie takie gagatki, dla których wieczorne snucie marzeń jest istotne jak mycie zębów.
A teraz to, co dzieciaczki lubią najbardziej

 - zagadka -

Które z tych osób uważane są za najbardziej infantylne? 
Otóż to... 

Smutne, prawda? 
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że marzenia do życia potrzebne są jak czekolada. Sa one bowiem wyrazem naszych najskrytszych pragnień i najgłębszych potrzeb.
Owszem, zdziecinniałe jest zatrzymywanie się na samym ich snuciu. Co innego ich realizacja. Dziecko wielu rzeczy nie rozumie. Dorosły, który jednak nie zrozumie, że marzenia są po to by je wprowadzać w czyn, rozumie o wiele mniej, a zasadniczo nic.

Może to, co piszę nie jest słodkie jak galaretka z bitą śmietaną i truskawkami, i nie pasuje do Dnia Dziecka. Po przełknięciu tej gorzkiej pastylki być może pojawi się coś na kształt wyrzutów sumienia. Być może zamienią się one w chęć do działania. A to doprowadzi do zrealizowania choćby jednego małego marzenia. Smak jaki wtedy nabierze nasze życie, będzie o wiele słodszy i bogatszy, niż najdroższy deser z cukierni Marty Grycan. 

I tego właśnie życzę Wam, drogie dzieci - mieć marzenia. I realizować marzenia.
A na koniec, krótka bajka.

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami w małej wiosce żyła sobie dziewczynka, która lubiła pisać niestworzone historie. Marzyła, by kiedyś wydać książkę i by ludzie czytali to, co napisze.

Niestety bajka nie ma morału. Ani też nie ma końca. Stała się bowiem częścią mojego realnego życia. 
Naprawdę wierzę, że
cokolwiek sobie wymarzymy jest możliwe.







32 komentarze:

  1. A ja wiem, że napiszesz w końcu książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za Twoją książkę, a sama może dziś w końcu napiszę kilka zdań do mojej?...
    Życzę dużo czekolady Twojemu wewnętrznemu dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Dziecko wielu rzeczy nie rozumie. Dorosły, który jednak nie zrozumie, że marzenia są po to by je wprowadzać w czyn, rozumie o wiele mniej, a zasadniczo nic." - kwintesencja całego tego posta, z którym nie sposób się nie zgodzić.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam to od jakiegoś czasu, a teraz tylko się utwierdziłam w tym, że bardzo ładnie piszesz i bardzo miło się Ciebie czyta :) Nawet jeżeli czasem mam inne zdanie, to czytać Cię lubię. A dziś zdanie mam takie samo. I też uważam, że odpowiedź na zagadkę jest smutna. Całe szczęście ja też wolę coś dusić w kuchni niż swoje wewnętrzne dziecko ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. trzeba pielęgnować to dziecko w sobie:) ono też zasługuje na dużego lizaka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, ze nie rozpiszę się o głównym temacie, ale w głowie siedzi mi tylko to jedno zdanie "Bo w głowie dziecka realnie istnieje nawet zapach smoka" - jest przepiękne !! i ja znam ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm...a najbardziej infantylnie wyglądają jednak ci, co dłubią w nosie ;) p.s. ktoś mi ostatnio powiedział, że lepiej jest nie marzyć, a po prostu robić to, co sprawia, że czujemy się żywi. Brzmi wszystko strasznie patetycznie. A wychodzi na jedno: Że celem tego życia jest robienie tego, co czyni nas szczęśliwymi. W tym duchu idę po zieloną i ciastko z orzechami (w czekoladzie rzecz jasna!) Mua!

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzenia są genialnym wynalazkiem ludzkosci. Wlasnie pracuje nad spelnieniem swoich. Tylko o czym ja wtedy bede marzyc?

    OdpowiedzUsuń
  9. Spełnienia marzeń :) Ja też mam kilka, może uda mi się je kiedyś zrealizować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydanie książki jest możliwe,znacznie gorzej czasem idzie jej napisanie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ach te marzenia. Chyba na zawsze zostanę marzycielem

    OdpowiedzUsuń
  12. "Mieć marzenia. I realizować marzenia" - muszę sobie to wyryć na ścianie

    OdpowiedzUsuń
  13. ja zawsze marzyłam i chyba zawsze będę marzyć taka już ma natura, niektóre marzenia się nie spełnią ale są takie które właśnie zaczynam realizować. warto marzyć, xoxo ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. i tego Ci życzę!i wszystkim wokół:))

    OdpowiedzUsuń
  15. warto marzyć...kto nie marzy temu się nie spełnia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Długo marzone marzenie po spełnieniu lepiej smakuje. Zobaczysz sama :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że ludzi którzy nie mają tego dziecka w sobie - zatracili je, zagubili gdzieś pomiędzy pośpiechem, a codziennym wstawaniem na dźwięk budzika - są bardzo biedni. Wtedy dziecięcych marzeń też nie mają - a idąc za marzeniami spełniamy ostawione sobie cele, jednocześnie czyniąc się szczęśliwymi.

    OdpowiedzUsuń
  18. zapraszam do zabawy :) http://kuchennewojowanie.blogspot.com/2012/06/zabawa.html

    OdpowiedzUsuń
  19. się w zuepłności zgadzam. tylko czasem to dziecko w Tobie (we mnie) góruje i czasem to niedobrze. wydaję się wtedy taka durna!

    OdpowiedzUsuń
  20. Podpisuję się pod tym wpisem!!!! Aurorko a znasz to:
    http://www.empik.com/wewnetrzne-dziecko,prod980124,ksiazka-p?gclid=CL3qkb2KuLACFYWEDgodlHNs8Q
    Krecia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo jakież fajne! Wpisuję na listę "must have" :D

      Usuń
  21. Pozytywny akcent na koniec długiego dnia :)
    Marzenia trzeba mieć, i należy je spełniać, w kolejce jest przecież tyle nowych! Chociaż niektóre marzenia są niemożliwe do zrealizowania, ja np. baaaaardzo chciałam umieć latać, ale nie samolotem czy balonem, tylko tak ot, jak ptak albo jak Adaś Niezgódka w "Akademii Pana Kleksa". Moje wewnętrzne dziecko na szczęście zrozumiało, że nie wszystko jest możliwe, i pogodziło się z tym faktem :P

    OdpowiedzUsuń
  22. mam, ale takie zwyczajne....moje marzenia ktos inny wziął by za plany na następny weekend. Nie mam wieeeeelkich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  23. :) to bajka o mnie!!! Ale super :) haha :)

    OdpowiedzUsuń
  24. pięknie napisany post :) i bajka *troszkę o mnie*
    spełnienia tych wszystkich marzeń Ci życzę ;) i miłego długiego weekendu <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Każdy ma marzenia, nawet najbardziej zgredny zdred! :)))

    OdpowiedzUsuń
  26. piękne słowa, zbyt wiele osób z marzeń rezygnuje...

    OdpowiedzUsuń
  27. Trzeba w życiu mieć marzenia. Bez marzeń jak bez tlenu. Nawet jeśli są mało realne. Ja mam kilka, choć trochę boję się marzyć.

    OdpowiedzUsuń
  28. Trzeba spełniać marzenia! :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?