środa, 16 maja 2012

Kiebłaska i bułeczki

Wata cukrowa. Lody czekoladowe. Beyonce. Maj. Innymi słowy - rozkosz. 

Czy istnieje bardziej odpowiedni miesiąc na to, by się zakochać? Tak, miło jest poznać kogoś na jesień, kiedy to można umawiać się na romantyczne spacery, podczas których obowiązkowo należy zaliczyć nie ją albo jego, ale obrzucanie się liśćmi. Nie mniej przyjemne jest poznanie kogoś na zimę, gdy z radia sączy się szlagier grupy Wham na przemian z słodkimi melodiami Mariah Carey. Wyjątkowo apetyczne pod tym względem okazuje się też lato, kiedy można poznać kogoś w kolejce po lody i roztopić się pod wpływem czyjegoś głębokiego spojrzenia... Wiosna, z majem na czele, nie ma jednak sobie równych. Miłość, podobnie jak cała przyroda, kwitnie. A wraz z miłością i bzem, kwitnie sezon na grillowanie. Z sklepowych półek znikają musztardy, ketchupy, kiełbaski i bułeczki. Pojawić się za to mogą fałdki tłuszczu i to nie w sklepie a na naszym zgrabnym brzuszku. Rzecz jasna, jak każdej tragedii i tej można zapobiec. Trzeba sobie zapewnić odpowiednią dawkę sportu po grillowaniu. A jeśli już o kiełbaskach i bułeczkach mowa, chyba nie muszę dodawać, ni wyjaśniać jaki sport mam na myśli. Tak, owszem ten, do którego nie trzeba zakładać żadnego sportowego stroju. Raczej trzeba coś zdjąć... 





I właśnie dlatego maj jest tak idealny na to, by się zakochać. Wystarczy łąka, słodki zapach powietrza, łyk czerwonego wina, bzyczenie ćmy zamiast radia i rozgwieżdżone niebo... Ach...  

Hm. Coś mi tu jednak nie pasuje. Dlaczego niebo nie jest rozgwieżdżone, tylko leje się z niego strugami zimny deszcz? Dlaczego przede mną na talerzu leży nadgryzione ciastko czekoladowe, zamiast kiełbaski? A w szklance, zamiast piwa czeka na mnie gorzki smak grejpfrutowego soku?

A no, może dlatego, że do spotkania z Panem Bibliotekarzem nie doszło. I jedyna pozycja jaką obecnie mogę Wam polecić to "Czekoladowe rozkosze". Tak, tak... Dla poprawy humoru zajadam się czekoladą (czy ja powinnam zapisać się do Anonimowych Czekoladoholików?!) i kupuję buty. Żałośnie typowe, ale cóż mogę poradzić... Dla własnej samoobrony a Waszej ciekawości dodam, że tamtego ulewnego popołudnia zamiast do sklepu obuwniczego trafiłam do kawiarni. I zamiast przymierzać parę wystrzałowych szpilek, mierzyłam się z słowem. Innymi słowy, zaczęłam pisać powieść. Owszem, wolałabym mieć randkę. Pocieszam się jednak myślą, że początki autorki Harry'ego Pottera były podobne. Z tym, że ona miała dziecko... 

Cóż, ja też mam dzieci. Nawet całą ich gromadę, jako Pani Nauczycielka! Mam też ochotę na kiełbaskę... Póki co, jedyna jaka mi pozostaje do skonsumowania to ta z grilla. Biorąc pod uwagę to, że po zaspokojeniu apetytu na pisanie, trafiłam w końcu do obuwniczego i zaopatrzyłam się w wysokie ultramarynowe ultraseksowne szpile, trafi w moje ręce jeszcze niejedna kiełbaska tej wiosny. W końcu mamy sezon na grillowanie!

33 komentarze:

  1. mierzyłam się ze słowem - najlepsza formuła tego posta :) pisz czekoladowa panienko :) pisz!!! Harry Pottera zmieciesz z powierzchni czekoladowego tortu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam się zawsze zakochiwałem w zimy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jak to jest ale z wysokimi szpilami kiełbaska mi się również kojarzy. Telepatia?

    Na dwa pytania mam odpowiedź:
    a)dlaczego nadgryzione ciastko czekoladowe leży zamiast kiełbaski? A no dlatego, że kiełbaski w czekoladzie są okropne! Stąd wniosek, że albo jedno albo drugie. Albo nałóg czekoladowy, albo kiełbaska!
    b)Nie pozwolą Ci się zapisać do Anonimowych Czekoladoholików. Bo Ty nie jesteś ACz. Ty jesteś ZNANĄ CZEKOLADOPIJCZYNIĄ!

    OdpowiedzUsuń
  4. ach!to Twoje zawadiackie poczucie humoru;))
    szczęścia życzę!w końcu sezon dopiero otwarty;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O taaaaak, koty robiły wrażenie... :D I jeszcze tak fajnie je do tych sznurków poprzypinali spinaczami... :D

    Książkę Twą kupię na pewno. A co do maja - coś w tym jest - pierwszą randkę mieliśmy pod koniec maja... ;)

    Życzę wieeeelu kiełbasek... :D

    Pozdrawiam
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że jestem weganką,kiełbaski mi nie straszne ;).

    Do kłótni zachęcam tylko znajdź odpowiedni obiekt. Dobrze jest czasem wyrzucić z siebie negatywne emocje i przełamać cukierkowatą rutynę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O parówach sojowych nie slyszala? ;)

      Usuń
  7. maj zgadzam się z tobą dobry do zakochanaia:) skad jesteś

    OdpowiedzUsuń
  8. hah, to czekam na tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak wiadomo zapoznałam się ostatnio z klasyką filmową. Przypominasz mi C.Bradshaw. A jeśli jesteśce podobne (te buty, te kiełbaski, to pisanie o nich), to tylko Mr.Big-Magik. Może częściej przesiaduj w tej kawiarni? Jedna z moich profesorek, tak poznała przyszłego męża :) Ukochy poranne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham czytac Twoje posty :* Masz u mnie mega kiełbachę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No ładnie, widzę, że do kiełbaski z grilla to lubisz dodawać musztardy i pikantnego ketchupu ;)

    Książki jestem bardzo ciekawa, i tych butów także :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że wiosenne żądze targają Tobą cudownie, od kiełbasek po szpilki! Dobrze, że pogoda Cię trochę studzi :)
    Co do kiełbaski, to wiesz jak jest... każdy w końcu trafi na WŁAŚCIWEGO grilla :*
    PSss. Ja musiałam przebiedować wiosnę z latem i dotrwać do lutego. Grill pod śniegiem to dopiero była ekstrawagancja :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Spokojnie, to dopiero początki ciepłych dni, więc przed Tobą jeszcze sporo czasu na grillowanie. Trzeba być dobrej myśli! :) A narazie trzymam kciuki za wenę twórczą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oh, tak maj jest cudny i kochliwy :-) W maju dowiedziałam się, że zaczyna kiełkować we mnie nowe życie :-)
    A te buty... ten kolor.. kto by się im oparł :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. No tak... Bibliotekarz, czyli nudziarz. Po co na niego czas tracić?

    OdpowiedzUsuń
  16. W marcu koty, w kwietniu psy, a w maju my :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ja tam zawsze zakochiwałam się zimą na długo, a latem na krótko, ale nigdy wiosną. Szpile swoje mamy, miejmy nadzieję, że będziemy miały swoje powieści, bo mi mąż kupił laptopa, żebym tez mierzyła się ze słowem, gdy on siedzi w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja jednak bardziej preferuję zimę lub jesień chociaż tak naprawdę każda pora roku jest dobra ;3

    OdpowiedzUsuń
  19. A, autorka Pottera nie pracowała przypadkiem przez jakiś czas w szkole?
    Trzymam mocno kciuki za Twoją powieść!

    OdpowiedzUsuń
  20. choć grill pod chmurką może być urokliwy, nigdy bym nie zamieniła wspomnianego przez Ciebie ciastka czekoladowego i soku grejpfrutowego na kiełbaskę i piwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. milosc chyba dobra na kazda pore roku zarowno jak i kielbaski;) tylko hhmmm co zrobic jak sie to wszystko juz przeje i wylewa bokami ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. A co z tym bibliotekmenem w koncu?
    Hmm, deszcz faktycznie moglby przestac padac.
    Powiesc? Prawdziwa powiesc? No wspaniale! Ja sama chcialam zawsze cos napisac, ale chyba nie mam takiej lekkosci piora. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ech.. też uwielbiam maj, bzy i zapach jedzenia z grilla. Po prostu żyć a nie umierać :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. wieki temu,kiedy zajadałam się kiełbaską z grilla ,a pewien staruszek ,zdradził mi swoje marzenie... - chciałbym być teraz tą kiełbaską ,w twoich ustach :D
    kiełbaska " urosła " moich w ustach i straciłam ochotę na kiełbaski. dziś ,bardziej łaknę przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
  25. Odpowiedzi
    1. Wszystkie grafiki są autorstwa mojej zdolnej Starszej Siostry :))

      Usuń
  26. jeszcze się maj nie skończył, jak się rozchmurzy, to się pozakochujesz:))

    OdpowiedzUsuń
  27. Maj ma się w najbliższym czasie bardzo wypogodzić. Będzie więc idealna okazja na grilla i to niejednego. Uważaj tylko. Co za dużo to nie zdrowo. Przesyt kiełbaskami może zniechęcić do grillowania dalszego. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak nie wypali z AC(któż by się tam zapisał, alkohol to coś innego ale czekolade odstawić?!) to zapisz sie do AA domu studenckiego numer dwa(duuużo fajnych chłopaków przyszłych marynarzy i innych takich z Gdyni)

    OdpowiedzUsuń
  29. dziękuje za słowa pocieszenia u mnie...
    zawsze jak tu jestem i czytam, jest mi lepiej:), zbawienna moc czekolady:))

    OdpowiedzUsuń
  30. Bibliotekarz nie stanął na wysokości zadania? :(

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?