niedziela, 6 maja 2012

Egzamin dojrzałości

Podczas, gdy kasztany pracowicie kwitną, ja już dziewiąty dzień się obijam. Maturzyści zdają egzamin dojrzałości, a ja robię wszystko, by sobie i światu udowodnić, że rycząca 16-stka to ja! Śpię do woli, na śniadanie jadam lody (jak to, jaki smak?!), baluję do białego rana, noszę obcięte spodnie koloru łososiowego i nie noszę stanika. Do tego czasem popłakuję w poduszkę (jak to, z jakiego powodu?).

I kto tu jest dorosły?

W czasach, gdy świat był prostszy (czyt. gdy miałam naście lat, nadwagę i ubierałam się po hippisowsku) wystarczyło założyć szpilki być czuć się dorosłym oraz wystarczyło zdać maturę, by rzeczywiście tym dorosłym być. Dziś już nie jest tak łatwo.

Czy o mojej dorosłości decyduje to, że mam własne mieszkanie i pracę? A może ilość spraw, które mam na głowie? Mam nadzieję, że nie posiadanie prawa jazdy. Co prawda, próbowałam ponad dziesięć razy, ale bez skutku.

Nie szkodzi. Mam zielony rower. I wolę zdać egzamin z własnej dojrzałości, niż prawa jazdy. 

Tylko co znaczy być dojrzałym człowiekiem?





Co z tego, że mam 25 lat? - wypaliłam niejednego papierosa, piłam wino niekoniecznie z kieliszka, prułam na motorze z szybkością Strusia Pędziwiatra, wiem (z autopsji, nie z obrazka) jak wygląda nagi facet... Kończę, z tymi wyznaniami, bo się rumienię jak jabłuszko.

Gdy jabłko dojrzewa, robi się czerwone. Gdy człowiek dojrzewa, również widać to po nim na zewnątrz. Gdy się czerwieni na dźwięk niektórych słów, to znak, że jeszcze nie dojrzał do pewnych spraw. Seks? Phi! 

Odpowiedzialność. Związek. Troska. Rodzina. Bliskość.

Są i tacy, którzy wyrośli na dwa metry lub też tacy którzy obrośli w tłuszcz, pieniądze, tytuły i inne takie, a nie dorośli do tych wartości. Tak, do nich trzeba dorosnąć, ich się nie da mieć. W gruncie rzeczy bycie dojrzałym to sprawa wnętrza.

Co ja mam w moim środku? Prócz mnóstwa czekolady, mrożonej herbaty o lekkim posmaku cynamonu (którą właśnie sączę) oraz wielu głupich pomysłów, wśród których nie noszenie stanika wydaje się czymś zgoła zdroworozsądkowym, mam też świadomość.
Tego kim jestem. Jaka jestem. Czego chcę w życiu. Kogo chcę w moim życiu. 

Dlatego że mam taką świadomość i pewność, pozwalam sobie od czasu do czasu na drobne szaleństwa. Nie martwcie się, od jutra znów zakładam szpilki i jestem poważną Panią Nauczycielką. Hehe.

44 komentarze:

  1. Nie umiałabym wytrzymać bez odrobiny szaleństwa :) Kto powiedział, że dorośli nie mogą zachowywać się jak dzieci?

    Mam nadzieję, że ostatni czas spędziłaś dobrze i Twój humor się poprawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rodzina uważa, że nawet dzieci nie mogą zachowywać się jak dzieci. A ja uważam, że szaleństwo się ceni :).

      Usuń
  2. Oj... na dorosłość idącą w parze dojrzałością składa się wiele wiele rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja do dorosłości mam jeszcze daleko. Oczywiście wewnętrznie, emocjonalnie... Zresztą życie w wielkim świecie dorosłych ludzi tak mnie przeraża, że zaczynam doceniać fakt istnienia czegoś takiego jak studia dzienne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś mój Adiunkt powiedział, że "dorosłość zaczyna się wtedy, kiedy zdajemy sobie sprawę z konsekwencji i je przewidujemy- a dzieje się to dlatego, bo doszło do [....] (i tutaj naukowe wytłumaczenie dorosłości).
    Ale szaleństwo należy się każdemu, a mając 25-lat nie znaczy to, że jesteś już na tyle dorosła, żeby się od czasu do czasu porządnie nie zabawic;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja sobie ustawiłam granicę dorosłości arbitralnie: gdy już przestanę się jarać, gdy Korn wyda nowa płytę... No i stało się, robią teraz takie gnioty, że wydoroślałam:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś usłyszałam że niepoważnie jest brać wszystko na poważnie. Są sprawy w których możemy poszaleć i zachowywać się jak dzieci a są i te do których trzeba dojrzeć i podchodzić do nich z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Najważniejsze żeby nie pomylić jednych z drugimi... Niektórym się to niestety zdarza :/

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie do dorosłości daleko, ale... co mi tam, jeszcze zdążę być dorosła :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba każdy z nas ma taki zestaw słów, który przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  9. Auroro, użyłaś przeklętego w pewnych kręgach słowa "Jutro."

    Zwłaszcza w niedzielę brzmi ono przerażająco.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. czemu zawsze musimy sobie udowadniać, że jesteśmy dorośli? Czemu nie można po prostu żyć i nie patrzeć na siebie w kategorii: dzieciak, bachor, dorosły, znachor? To, że mamy czasem ochotę popiszczeć jak nastolatka, popijać jak stary menel, czy zająć się poważnymi sprawami- wcale nie świadczy o etapie faktycznym w którym tkwimy. w każdym z Nas jest mieszanka wieków, dojrzałości takich, czy owakich! (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a, i ja zdaję już po raz 5 prawko. i zaczyna mnie to powoli męczyć...

      Usuń
  11. Jak to moja babcia mawia: "dwa metry wzrostu, a umysłowo dziecko po prostu."
    Kiedyś dziewczynka zapytała mnie czy mam męża.Gdy zaprzeczyłam, stwierdziła: "to samochodem pani też nie potrafi jeździć..."
    Więc po co się spieszyć i chcieć być dorosłym?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też zaraz wracam do "dorosłego" życia po wspaniałym beztroskim weekendzie ;)
    Chociaż sama nie wiem co ta dorosłość oznacza i czym się przejawia. Chyba nie do końca to na razie czuję...

    OdpowiedzUsuń
  14. Dojrzałość osiąga się chyba przez całe życie.
    Więc jeszcze masz trochę czasu. :))
    Te szaleństwa tak drobną czcionką, że chyba aż zbyt małe :)
    Szalej, bo teraz najlepszy czas po temu. Jak już sobie stworzysz ten związek, dom, przyjdą dzieci, nie będzie już tak wiele miejsca na szaleństwa, a raczej zmienią one swój charakter :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Poważne tematy, lekko i ironicznie - jesteś specjalistką od refleksji - ot co!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi sie czasami wydaje że tkwi we mnie ciągle dziecko i w ogóle nie jestem jeszcze dorosła :( Pewne sprawy mnie przerażają, inne przytłaczają, odbierają swobodny oddech i spędzają sen z oczu...czy tak zachowuje sie dorosły? Dorosły powinien mieć odpowiedź na wszystko i umieć zachowac się w każdej sytuacji - ja chyba ter=go jeszcze nie umiem :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Wciąż mam trzy latka, trzy i pół, choć tak naprawdę 10 razy więcej. I dobrze mi z tym :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. całkowicie się zgadzam...to sprawa wnętrza i nic tu nie poradzą ambicjonalne zapędy,do tego po prostu trzeba dojść własną ścieżką,po swojemu,we właściwym tempie.

    mnie też na razie wystarcza (czerwony)rower;)choć próbowałam...;)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. siedemnaście razy wspomniałaś o tym, że chodzisz bez stanika ... i idealnie chodź ja pójdę obok Ciebie też bez ;)

    a ja chyba - tak myślę, uważam, że to sztuka w dorosłym świecie mieć w sobie trochę dzieciaka ... trochę tylko - tyle tylko by czasem się zresetować odciąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie: co za pytanie, jakie jadam lody nie tylko na śniadanie :))
    Za to mogłabyś mi zdradzić sekret bycia poważną panią nauczycielką, bo zupełnie, ale to zupełnie, że zupełnie nie mam na to ochoty. I to nie w kontaktach z metrykalnymi małolatami, a kontaktach z tymi starszymi, niestety, niemałolatami w ani krzcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. STARAM się być poważną Panią Nauczycielką, czy mi wychodzi to inna sprawa :-P jedno jest pewne - jestem najmniej poważną Panią Nauczycielką z całej kadry :-P

      Usuń
  21. Co znaczy być dojrzałym?:) Mam czterdziechę, ale mnie się nie pytaj:))

    OdpowiedzUsuń
  22. ;) Myślałam, że od jutra znowu zakładasz stanik ;D polecam jego regularne noszenie ;p bo wiesz... można razem ze szpilkami, to się nie wyklucza ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, że kupiłam wczoraj niebotycznie wysokie szpile w kolorze ultramaryny i majteczki z napisem "chocolate" hihi :))

      Usuń
  23. kurcze :) ja dojrzała, czy przejrzała :D ryzykowny temat.
    czasami zima zaskakuje jabłko na drzewie. czerwieni się , kurczowo uczepione rodzicielki. baa, nawet ktoś czasami uzna je za piękne, ale kiedyś czas spadać :D sppppaaaadam ! :D
    w zwolnionym tempie...oczywiście .
    skupiłam się bardziej na cielesnym dojrzewaniu ;)
    DZidzia Piernik :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie jestem dorosła i mam nadzieje, że się dorosła nie stanę, a już tym bardziej nie chcę się stać k"kobieta w moim wieku" ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiedzieć dlaczego, zawsze gdy Cię czytam robię się głodna, niezależnie od tego o czym piszesz :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dojrzałość jest przereklamowana. Można być statecznym, poważnym dorosłym i kochać się w huśtaniu na huśtawce, można być tylko poważnym, bez krztyny szaleństwa, a uciekać na widok jakichkolwiek problemów, czy odpowiedzialności, można też być rozwydrzonym dzieciakiem, który rozumie więcej niż nie jeden biznesman.

    Każdy z nas ma w sobie trochę dojrzałości i trochę infantylności. Grunt to zmieszać je w odpowiednich proporcjach

    OdpowiedzUsuń
  27. dorosłość to niestety nie wiek. ja jestem tegoroczną maturzystką, ale wcale nie przemawia do mnie fakt, że jest to mój 'egzamin dojrzałości'. pff, jeszcze gówniara ze mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, że mnie nie uczyła taka Pani Nauczyciel :D

    OdpowiedzUsuń
  29. świetny temat!
    świadomość tego kim jesteśmy i dokąd zmierzamy jest najważniejsza , a mniejsza czy większa dawka szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła przecież ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak jak nie każde jabłko się rumieni i dojrzewa, tak i rozmawiając o dojrzałości człowieka powinniśmy sprecyzować o jaką dojrzałość nam chodzi(biologiczną, prawną,społeczną, moralną..) w konkretnym momencie i w odniesieniu do konkretnej osoby. Bądź co bądź nasza dojrzałość opiera się na normach i wartościach, co często może rodzić uzasadnione wątpliwości związane z oceną czyjejś dojrzałości/niedojrzałości.A skoro posiadanie jednej dojrzałości nie wyklucza braku innej, to może nie trzeba tego rozkładać na czynniki pierwsze, tylko brać życie takim jakie jest, ucząc się na błędach i zdobywając kolejne klocki do własnej układanki życia....Osobiście, nadmierna dojrzałość mnie przeraża i wolę żyć w elastycznych relacjach pomiędzy dorosłością a dojrzałością, mając nadzieję że to właśnie rozwija skrzydła fantazji :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To, że facet nie chce tych rzeczy:
    "Odpowiedzialność. Związek. Troska. Rodzina. Bliskość." Nie oznacza, że nie jest dojrzaly. Zwlaszcza, że pod pojęciem "odpowiedzialność, rodzina i związek" pewnie kobieta i mężczyzna rozumieją dwie różne rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Daimyo, co w takim razie znaczy u faceta bycie dojrzałym? :)) Chcę się dowiedzieć, bo uwielbiam kwaśne niedojrzałe jabłka, ale nie znoszę niedojrzałych kolesi...

      Usuń
    2. Na to pytanie niestety nie odpowiem, bo sam jeszcze nie wiem. Co wiem, to to, że na pewno nie kieruje się w życiu tym, by zaspokoić swoją kobietę. Nawet jak mu wyjeżdża z tekstami:
      ""Odpowiedzialność. Związek. Troska. Rodzina. Bliskość."" :D

      Usuń
    3. To nie są teksty. To są wartości.

      Usuń
    4. Odpowiedzialnosc - za swoje czyny
      Zwiazek - moje zwiazki opieraja sie na szacunku, zaufaniu i szczerosci
      Troska - jestes dla mnie dobra to i ja jestem dla Ciebie dobry
      Rodzina - masz na mysli dzieci?
      Bliskosc-Oj lubie...

      Przy czym wiem, ze nie dogadalibysmy sie.

      Jesli jednak to Twoje jedyne wymagania, to znam mnostwo facetow spelniajacych kryteria... Obawiam sie jednak, ze to nie cala lista... Powodzenia!

      Usuń
  32. Dojrzałość jak to łatwo powiedzieć, jak to łatwo udawać, jak to trudno udowodnić... Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  33. Chodzenie bez stanika za fajne nie jest bo od za dużej bluzy z myszką miki można sobie piersi obetrzeć. A dojrzałość? Kiedyś pisałam. Pełnoletni tytułujący się dorosłymi to kpina.

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?