niedziela, 1 kwietnia 2012

Żarty się skończyły

Koniec żartów i dowcipkowania na Blogu Czekolady!

To będzie krótki Traktat o Poczuciu Humoru. Bardzo poważny, bo śmiech to sprawa dużego kalibru.
Zapewniam, nie znajdziecie w nim zbędnych anegdotek. A i jego czytanie nie zajmie Wam dłużej, niż zamoczenie kilku biszkoptów w kawie. Do dzieła! 

Zacznijmy od tego, że życie przynosi nam codziennie wiele zaskakujących zdarzeń. My zaś, uczestnicy tej wspaniałej przygody, jaką jest życie, możemy zareagować wobec owych zdarzeń w dwójnasób – unieść kąciki ust w górę lub pozwolić im opaść na dół. 

Tak, na przykład, nie dalej, jak dziś rano, spotkały mnie następujące koleje losu. Dostałam smsa od Dyrekcji mojej szkoły. Okazuje się, że Dyrekcja mojej szkoły bardzo gorliwie dba o to, bym się nie nudziła i znowuż dostało mi się kilka zastępstw. Nie jakoby Dyrekcja mojej szkoły należała do grona wiecznych ponuraków, ale śmiem wątpić, że to żart...
W takim wypadku najlepiej wyjść na świeże powietrze, by wziąć kilka głębszych oddechów.

Tymczasem, na zewnątrz zastałam dziś nie tylko świeże, lecz też bardzo mroźne powietrze. I śnieg. Dobre sobie... Kolejny psikus w tym psikusowym dniu? 

 Być może nie ulepię z tego śniegu bałwana, ale z siebie zawsze mogę go zrobić. Dlaczego?
A no, dlatego że jeśli ja zrobię z siebie bałwana, nikt inny go ze mnie już nie uczyni. Ja zaś, sama mając z siebie ubaw po pachy, zapewnię sobie dozgonne źródło rozrywki. Żadne zastępstwa, ni wichury, grady, i inne magiki nie będą mi straszne. 


Naprawdę, warto, warto, warto mieć dystans do siebie. 


Oprócz poważnej Pani Nauczycielki, bywam też psotnikiem. Zwłaszcza 1 kwietnia. 
Wywinęłam  dziś psikusów sztuk kilka. 





Miało być krótko, zwięźle i bez zbędnych anegdotek, toteż pominę opis wkręcania pewnych osób w pewne zmyślne historie. I żeby ten wpis choć w ćwierci przypominał to, co uczeni zwą traktatem, napiszę kilka myśli pewnej bardzo mądrej osoby, która nie ćmi fajki i nie zapuszcza długiej brody, czyli siebie samej!

Otóż, jeśli idzie o poczucie humoru, to jest to jedna z tych zasadniczych cech, której ja szukam u faceta najbardziej łakomie. To, że ktoś ma poczucie humoru to nie znaczy, że ktoś sypie dowcipami z rękawa... To jest ledwo namiastka poczucia humoru. Prawdziwe poczucie humoru objawia się tym, że ktoś umie śmiać się z czyich dowcipów. No i z samego siebie. Gdy ktoś potrafi dostrzec zabawność tam, gdzie nikt inny jej nie widzi. 
Szczyt poczucia humoru objawia się zaś tak, że ktoś potrafi się śmiać z siebie nie wtedy, gdy rzeczywiście jest śmiesznie, kolorowo i wesoło, ale wtedy gdy wszystko się sypie. Gdy ktoś śmieje się z tego, co trudne, wstydliwe, czego się boi. I tym śmiechem oswaja wrogą jak wilk rzeczywistość.
Najtrafniejsze psikusy robimy sobie sami, gdy robimy wbrew naszym starym przyzwyczajeniom, gdy wprowadzamy zmiany tam, gdzie najbardziej się tych zmian obawiamy. To może być nie tylko zabawne, ale i rozwijające!




Mi, paradoksalnie, dziś w ogóle nie jest do śmiechu.
Magik i ja... Już nie my. 
Nawet, gdyby to był żart Primaaprilisowy, uznałabym go za wyjątkowo niesmaczny. A żart to nie jest. Żarty się skończyły. Rozmowa na poważnie sprawiła, że czar prysł. Chyba na zawsze...



34 komentarze:

  1. Jeszcze jest trochę czasu do północy. Wykręć Magikowi jakiś niemagiczny kawał na koniec doby, ewentualnie proponuję gorące kakao tudzież czekoladę na poprawę nastroju.
    Keep smiling. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Albo z Ciebie prima aprilisowa masochistka i kręcą Cię takie żarty albo... porozmawiamy na priv o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy zeszłam na sam koniec posta zrobiło się faktycznie mało żartobliwie.
    Powodzenia i właściwych decyzji!
    Pozdrowienia!


    p.s. z przyczyn technicznych powracam do tego nicka i - coś mi się wydaje - na iw-migawki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. moze warto bylo zaczerpnac kilka glebszych oddechow ;) ;) nie smutaj, wyczarujesz sobie nowego magika ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj kochana mam nadzieje, ze to tylko taka chwila, ze odetchniecie i spojrzycie na świat zupelnie swiezym spojrzeniem. bo... trzeba wierzyc, ze jeszcze istnieje takie potezne uczucie, ktore naprawde laczy ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  6. no co ty?!? to nie żart? czekam na kolejny odcinek, w którym to zdementujesz...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ściemniasz, Aurora.

    OdpowiedzUsuń
  8. ŻYCZĘ CI WSPANIAŁEGO PONIEDZIAŁKU,

    ORAZ

    CUDOWNEGO STARTU W PRZEDŚWIĄTECZNY TYDZIEŃ

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję za odwiedziny i zapraszam często prowadzę dwa blogi ja dodałam do ulubionych ten blog

    OdpowiedzUsuń
  10. Kto się umie śmiać z siebie, będzie miał ubaw do końca życia. Ja też będę miała, bo L. śmieje się i wygłupia cały rok ;)

    Bardzo mi się nie podoba takie zakończenie. Aż musiałam wziąć kilka głębszych oddechów.

    OdpowiedzUsuń
  11. ojoj przykro mi :( chyba ze to mały żarcik...

    OdpowiedzUsuń
  12. Myslę, że w poczuciu humoru jest 90% inteligencji, w tym sporo tej emocjonalnej. Nie zapominaj o dystansie ( jakieś 30% zawartości w inteligencji;) i będzie sie układać.
    Głowa do góry - jak zawsze!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  13. moje życie, to prima aprilis, choć nie zawsze mi do śmiechu .
    mówią o mnie - "to ta sympatyczna, zawsze uśmiechnięta" .
    "zawsze " ,brzmi niebezpiecznie , mam ochotę zajrzeć do lustra,może mowa o J. Kowalczyk.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ech...takie juz to wszystko w naszym życiu jest ...albo ktoś robi z nas balwana, albo magik nie jest wcale magiczny i czar pryska... w tym wszystkim poczucie humoru trzeba mieć bo można zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie wiedzialam czy mam sie smiac czy plakac jak obudzilam sie wczoraj rano a za oknem zobaczylam sypiacy snieg
    koszmar

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo mi przykro z powodu Twojego związku, ale wierzę w powiedzenie 'nie ma tego złego...'
    a co do śniegu,to dla mnie najlepszy żart na dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dokładnie.. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło..
    Może to nie było TO, skoro nie wyszło...
    Pozdrawiam ciepło w te zimne dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Auroro! Jak to?! Przykro... Ale wierzę, że to dobra decyzja!
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Aurora, pisz jak jest, dlużej nie wytrzymamy!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz bardzo fajny styl pisania, taki lekki. Przeczytałam dopiero jeden post, ale chyba będę stałą czytelniczką :)
    Też cenie sobie poczucie humoru, bo sama jestem osobą raczej dowcipną, którą często żartuje, więc nie wyobrażam sobie żeby mój facet nie miał tego dystansu do siebie i poczucia humoru...
    Bardzo mi przykro z powodu twojego związku :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Podoba mi się styl Twojego pisania, widać, że masz w tym wprawę.

    Mój facet na szczęścia ma to poczucie humoru, o którym piszesz, choć dodatkowo umie też się śmiać ze mnie ;/. Ale chociaż się nie nudzimy, a przy nim wciąż się śmieję, nawet jak mówi o mnie ;).

    Magik to magik, ale na świecie pełno czarodziei, nie zapominaj o tym ;)

    tanatoza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. uuuuu :( Przykro mi, że Magik jednak taki magiczny się nie okazał. Może i dobrze, że czar prysł teraz, a nie po dłuższym czasie? Jeszcze wyrwiesz takiego Magika, że mucha nie siada! :)
    Przytulam!

    OdpowiedzUsuń
  23. UUU jednak szkoda :( a może jednak jakąś magią znów stanie się magiczny ?

    OdpowiedzUsuń
  24. z każdą czytaną linijką coś mi świtało,że kryje się w tym pewien ukryty sens,jak się okazało niezbyt optymistyczny,jednak mam nadzieję Auroro,że Twoja wrodzona,nadzwyczajna chęć do życia(ostatnio też i moja!)nie pozwolą Ci na żadne smutki i niepotrzebne rozmyślania.Po tym co pisałaś tutaj na temat rzekomo porządnego faceta,nie pozostaje mi nic innego,jak tylko pogratulować,chyba nie był Ciebie wart..
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  25. http://conasniezabijetonaswzmocni.blogspot.com/ zmieniłam adres:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sama śmieję się ze swoich niepowodzeń, bo inaczej to chyba nigdy bym się nie pozbierała...
    PS. Żałuję, że nie byłaś moją nauczycielką ;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Trochę smutne to zakończenie, no ale nie ma tego złego..

    Zgadzam się, dystans do siebie jest niesamowicie ważny. Gdyby nie on, to prawdopodobnie przeszłabym w życiu niejedno poważne załamanie nerwowe.

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj. Poczucie humoru to coś co cenię w życiu bardzo, a umiejętność smiania się z zamego siebie to wyższa szkoła jazdy !!

    OdpowiedzUsuń
  29. Spokojnych i Radosnych Świąt życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziękuję za komentarz i mam nadzieję, że mnie też kiedyś opuści pan trądzik i to na zawsze. Bo mam dosyć tego związku z nim:P
    Mam nadzieję, że się wszystko ułozy w Twoim zyciu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?