sobota, 21 kwietnia 2012

Ciacho

Dzień w te, dzień we wte i tak oto zrobiła się w moim blogowaniu dziura wielka jak dziury w serze szwajcarskim. 
Byłam jednakże zajęta. Otóż, jakiś czas temu dostałam od Olimpii zaproszenie do bardzo apetycznie zabawy zatytułowanej... 
 


Jako że jestem wyjątkowo poważną osobą, podeszłam do zabawy z całą sumiennością i zapałem  młodego Indiany Jonesa.
Bez przesady. Moje badania nad naturą męskości i jej oddziaływania na mą kobiecą sferę, zaczęłam od kuchennej półki z łakociami. Batony, muffinki, pralinki, galaretki, wafelki, landrynki i inne łakocie. Chciałam się rozsmakować się w tym, co lubię. Po pół godzinnym folgowaniu, miałam serdecznie dosyć. Są jednak takie ciacha, na widok których oblizywałabym się ze smakiem nawet  po objedzeniu się obfitym wielkanocnym śniadaniem.

Faceci

(Błagam, tylko nie myślcie, że myślę o Bradzie Pittcie...  )

Uwielbiam facetów. Ale, żeby któryś gagatek mnie naprawdę podniecił potrzebuję, czegoś znacznie więcej, niż umięśnione ciałko w czarnej koszuli. Umięśnione ciałko w czarnej koszuli jest sexy. Powiem więcej, jest nawet bardzo mniam. I tyle. Batonik czekoladowy wywołuje we mnie podobne pozytywne odczucia.
Co mnie jednak naprawdę kręci i podnieca w facetach?  





Pozwólcie, że pominę kwestie owłosienia klaty. 
Dobra, dobra, zdradzę tylko, że włos mi się jeży, gdy widzę nazbyt owłosioną klatę. I wygoloną również. 

By odpowiedzieć na to pytanie nie tylko należy wyjść z kuchni oraz poza tematy samczej fizjologii, a wyjść na miasto. Na imprezę, na przykład. 

Gdy tydzień temu, zgodnie z zapowiedzią, ruszyłam drugiego dnia Świąt Wielkanocnych na parkiet w obcisłych leginsach i poczułam wokół siebie falę testosteronu,   zrobiłam się mokra. Pewnie dlatego, że był Lany Poniedziałek, a DJ prócz muzyki, puszczał też w obieg psikawki napełnione wodą. Haha. Tyle. Im jestem starsza (?!) tym mniej bawi mnie męskie krocze ocierające się o moje kolano, podczas, gdy ja chcę tańczyć. 


Nie bawili mnie też Portugalczycy, którzy nie fatygowali się nawet, by zakołysać biodrami, a mieli branie. Nie u mnie. Nuda! Tak.


Mimo wszystko, to znaczy mimo to, że do facetów nie dociera, gdy obcemu i natrętnemu ocierającemu kroczu powie się nie, postanowiłam zmienić miasto moich badań i udałam się na imprezę raz wtóry. Stwierdzam niniejszym, że
 podnieca mnie, gdy facet... 

1) ... jest facetem
To znaczy, jest pewny siebie. I podejmuje ryzyko. Objawia się to, między innymi tym, że: nie zachodzi mnie od tyłu, gdy chce zatańczyć, tylko łapie za rękę. Patrzy prosto w oczy. Całuje bez pytania o zgodę. Rozrzuca skarpetki gdzie popadnie. Oświadcza się dziewczynie, wkładając pierścionek zaręczynowy do ciastka. Dobra... Przecież napisałam, "gdy facet jest facetem", a nie mną... 
2) ... wie czego chce
Truizmem jest stwierdzenie, że nic tak nie podnieca kobiety, jak to, gdy widzi jak podniecony jest na jej widok mężczyzna. Jeszcze większym banałem byłoby jednak zakończenie tego punktu na powyższym stwierdzeniu. Wiadomo, że gdy mam na sobie stringi, szpilki i nic więcej, jedynym czego pragnie facet, jestem ja. I nie muszę mu tego specjalnie wmawiać. 
Jeśli jednak poza łóżkiem, facet okazuje się dużym dzieckiem i nie jest pewny, czy ważniejsza jestem dla niego ja jako kobieta jego życia, czy playstation, jako sedno jego życia, to napięcie opada drastycznie. I można by poprosić o pomoc elektrownię, więcej przeskakiwania iskier nie będzie... 

3) ... gotuje.
Bez komentarza. Wszak zrobiłoby się zbyt lubieżnie.

Tym sprytnym sposobem wróciliśmy tam, gdzie wszystko się zaczęło - do kuchni. Po ostrych poszukiwaniach tego, co mnie kręci w facetach nie tylko zrobiłam się głodna (jedzenia? czekolady?), ale i zaczęło mi się kręcić w głowie. Doprawdy, nie jest dobrze, gdy myśli kręcą się tylko wokół facetów. Stąd, dziś do łóżka zabieram książkę. I kosteczkę czekolady. Dobranoc. Ostrych snów!  



Do zabawy zapraszam: Mononoke, Zaytoon,  Magdę, Natajkę oraz Kadik.
Zasady gry znajdziecie tutaj (klik!). 

35 komentarzy:

  1. Oj, niegrzeczna dziewczyna!
    Chociaż przyznaję, jest coś takiego w tej męskiej stanowczości. Gorzej, kiedy mężczyzna jest stanowczy, pomimo mojej stanowczej odmowy.

    A gotujący facet to skarb, nawet jeśli jest to owsianka na śniadanie, a nie wytworny obiad ;) Miło kiedy przygotuje coś do jedzenia.

    Czeko buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. z gotowaniem się zgadzam! zwłaszcza, że ja nie potrafię ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech te owłosione klaty. Dylemat każdego faceta. Ale "ja ogolić się nie pozwolę!" :D

    A ja z mojego męskiego doświadczenia powiadam wam:
    Na nasz widok mdlejecie kiedy was nie pytamy, ale wyrywamy wasze serca bezpardonowo. Szkoda, że nie zawsze to chcemy robić, a wy - mam wrażenie - za często od nas tego oczekujecie. Chyba, że tylko ja jestem taki posrany i nie męski w tym co piszę.

    Auroro złota i kochana, weź przypomnij publice o moim istnieniu, bo nabroiłem z tym nowym adresem i teraz potraciłem większośc oglądających :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Niegrzeczny, trochę arogancki, tajemniczy, trochę skryty i silny. I musi robić coś, na czym ja się kompletnie nie znam - mogę go wtedy podziwiać i uwielbiać. No to tyle teorii, bo choć brzmi cudownie, to w życiu nie sprawdza się ANI TROCHĘ. Sprawdziłam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój na szczęście gotuje. I chwała mu za to, bo choć ja lubię - to wolę mimo wszystko piec. I tak właśnie się wzajemnie uzupełniamy - On gotuję, ja piekę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja pokochałabm takiego, przed którym nie musiałabym udawać blondynki, co to myszy się boi, obiad w szpilkach gotuje, nie wie którą stroną używa sie śrubokręt, przynosi do łóżka kawę w pełnym makijażu itp. Jednocześnie pomijając wspólne niezbędne sprawy musiałby mi dać święty spokój, bo ja mam swoje czasochłonne hobby, nawyki i naturę wilczycy-samotnicy, więc niechby sie w tym czasie zajmował czymkolwiek swoim(byle nie innymi). No ale takich nie ma, więc metodą prób i błędów doszłam do wniosku, że wolę sama niż z byle kim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupujesz takiemu Polsat Sport i on w czasie Twoich hobby będzie zajmował się swoim ;) 30 zł abonamentu przybliża mężczyznę do ideału :D

      Usuń
    2. Eeee, tak na łatwiznę, to każdy by chciał ...

      Usuń
  7. och, już dawno nie było takich pikantnych wyznań:) to lubię!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. oho! Cudnie to wszystko ujęłaś!
    Ja to musze mieć takiego, którego będę mogła za coś podziwiać wtedy jestem cała jego a przy okazji jak jest przystojny, ma poczucie humoru, wiele pomysłów na siebie, na życie i wie czego chce to ...to po prostu jest moim Mężem:P - Kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do punktu drugiego. Rzeczywiście, źle się kobieta czuje gdy od niej ważniejsze jest playstation. Co innego jeśli od niej ważniejsze jest coś "dużego" jakaś pasja itp.

    OdpowiedzUsuń
  10. świetnie piszesz :)! bardzo mi się u ciebie podoba i będe zaglądać częściej do Twojego nie tylko czekoladowego świata :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehe : ) Bardzo ciekawy blog ! Jeszcze się z takim nie spotkałam ! Na pewno jeszcze tu zawitam !

    OdpowiedzUsuń
  12. Podnieca mnie gdy facet jest facetem hihi! Racja!

    OdpowiedzUsuń
  13. cóż ja mogę teraz...ale popatrzeć zawsze można .
    niech mi tylko nie kręci zadkiem przed nosem :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak znajdziesz faceta który nie oddał by życia za swoje playstation to daj znać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Po pierwsze chcę Tobie dziękować, że piszesz tak świetnie, że na prawdę cieszę się, że coś czytam.
    Po drugie gratuluję miejsca w Najlepszych Blogach..:))
    I zdecydowanie mam taki sam punkt widzenia na pewne tematy. podobnie jak te..^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale mi zrobiłaś smaka.................. na czekoladę i książkę:DDDDD

    p.s.podbijam problem kroczy ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. wszystkie 3 punkty trafione w sedno
    "Rozrzuca skarpetki gdzie popadnie" z takim to utworzyłabym parę idealną, z domem pełnym skarpetek w każdym zakamarku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ależ intymne wyznania dzis u Ciebie :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Pkt 1 i 2 - tak tak :), pkt 3 - to cud ;) Taki cud poznałam kilka dni temu, może być baaaardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Facet musi wiedzieć czego chce, być konkretny, musi potrafić podejmować decyzję i jednocześnie nie być ignorantem. Powiniem być opiekuńczy:)

    OdpowiedzUsuń
  21. mmm, jakiż piękny mężczyzna nam się wyłania po dodaniu 1 do 2 i do 3 :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Opisałaś tutaj faceta NAPRAWDĘ idealnego... aż mnie poniosła wyobraźnia. Ehh... ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy i drugi punkt (w większości) ok, też tak lubię, ale z trzecim to na milion procent się zgadzam! Szczególnie z komentarzem (którego przecież nie ma ;)).

    OdpowiedzUsuń
  24. a facet który fobi pyszne czekoladki to pewnie ideał :D

    OdpowiedzUsuń
  25. to zapraszam do sklepu JUBILEO :)

    OdpowiedzUsuń
  26. hmmm... pomarzyć dobra rzecz;-) jednak, kiedy naprawdę się zakochujemy- słowo ideał nabiera zupełnie innego znaczenia;-)

    xoxo
    Failien

    OdpowiedzUsuń
  27. Ahhh ahhh to faktycznie zrobiło się ostro : ))

    OdpowiedzUsuń
  28. Oh, ja za każdym razem tańcząc na parkiecie tylko odganiam te "krocza", zwierzęta jedne ! Bez mojego mężczyzny nie ruszam się na tańce, ale z niego tancerz kiepski i jedynie podziwia mnie w tańcu i odstraszaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  29. "Im jestem starsza (?!) tym mniej bawi mnie męskie krocze ocierające się o moje kolano, podczas, gdy ja chcę tańczyć." Amen !!! :D:D
    Bardzo apetyczny post i mimo, że właśnie zjadłam śniadanie też zrobiłam się straaasznie głodna :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kochana, ładne kwiatki ;) a tu spóźniona i skruszona odwiedzam Twoje progi a tu od progu czeka na mnie wyzwanie... ;))) ok, podnoszę tę rękawicę (może jutro) ;) o rany, dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Czekolada jest przynajmniej cztery razy lepsza niż seks. Dlaczego? Bo tych wstępnych pierdół nie trzeba nikomu wciskać:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Na oko to zdecydowanie Gerard Buttler. Ten typ w każdym razie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zaraz, zaraz...jak to kroczem o kolano? Ty jesteś taka wysoka, czy ten niby-ciacho taki niski? Według mojego doświadczenia powinien trzeć o biodro, no ewentualnie udo...

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?