piątek, 16 marca 2012

Nie śledź mnie

Piątek wieczór... Weekend rozpoczynam dopiero o 19.00, bo kiedyś ubzdurałam sobie, że fajnie w piątek po pracy wziąć jeszcze dodatkowe korki z angola. Biorąc pod uwagę powyższe, jak i to, że moja średnia dniówka wynosiła w tym tygodniu 10 godzin, czuję się jak... śledź. Nic dziwnego, przecież mamy piątek, nadto Wielki Post, a to danie iście postne. 
Na szczęście obecnie nie miewam tak dziwacznych i - powiedzmy to sobie szczerze - chorych pomysłów, jak praca po pracy. Ba, myślę rozważnie i zdroworozsądkowo. Stąd, na dzisiejszą kolację nie serwuję sobie śledzia. Ani żadnych innych specyfików powodujących to, że całując kogoś czujemy się co najmniej niekomfortowo. 

Jeśli czosnek strawię u kogoś, bo sama zajadam się nim w wariackich ilościach, to oddech kogoś, kto na popołudniowy lunch zajadał się śledziem z świeżą cebulką wzbudzi we mnie dreszcze.
Prawdziwym wstrętem napawa mnie jednak co innego - czyjś oddech na moim karku.

Owszem pasuje on do nocnego relaksu, niczym sos czekoladowy do lodów waniliowych, ale nie jako dodatek do dnia codziennego.

Powiem wprost - uwielbiam wolność w związku. Nie, nie wolne związki, bo nie bardzo wiem, co to w ogóle znaczy i jak to się uprawia. Jestem jednak z tych, co nie lubią się bawić w Sherlocka Holmesa, nie tylko dlatego, że nigdy nie miały w ustach fajki. A dlatego, iż same nie lubią być przez kogoś śledzone. Daję mu wolność, bo sama jej potrzebuję. W końcu nie jesteś śledziem i nie lubię być zamykana w przyciasnej puszce.




Kontrolowanie jego skrzynki pocztowej, ciągłe wydzwanianie i bezustanna potrzeba wiedzy gdzie jest, co ważniejsze - z kim i - o z grozo - co też z nią robi, to rozrywka nie dla mnie. Takie śledzenie każdego jego ruchu nie jest mi potrzebne. Bo - choć widzę się z nim zazwyczaj tylko w weekendy - jestem pewna swego. Proste jest dla mnie, że jeśli 2+ 2 = 4, to
1 fajna kobieta + 1 fajowy mężczyzna = udany związek. Czyżby tak trudno było dziś nam uwierzyć, że takie rzeczy istnieją? Czemu nie?

Jeśli nakład "Faktów i mitów" jest taki okazały, to dlaczego ludzie by nie mieli zacząć wierzyć w coś, co rzeczywiście się zdarza?

W gruncie rzeczy te wszystkie uciemiężone prowadzeniem śledztwa kobiety, robią sobie na złość, bo zaświadczają same przed sobą, że nie wierzą, iż mogą być... tą jedyną.

Jeśli miałabym złożyć memu lubemu jakieś miłosne wyznanie, to byłoby to coś w tym stylu: " I przysięgam uroczyście, że nie będę Cię śledzić aż do końca moich dni".

Można okazać komuś uczucie na inne sposoby. Można do kogoś wpaść niespodziewanie z wizytą. I leżeć z tym kimś na łóżku przytulonym mocno do siebie jak śledzie w puszce.

Nie tylko nie trzeba być z kimś w bezustannym kontakcie, ale i dobrze jest być osobno. Bo można zdrowo zatęsknić.

Na szczęście już jutro zaspokoję głód. Nie na śledzia, ma się rozumieć... Kto śledzi tego bloga, ten wie jaki.

34 komentarze:

  1. Kochana Auroro!
    To będzie wręcz mój list miłosny do Ciebie! Jakże ja się ucieszyłam, gdy przeczytałam Twe słowa! Nienawidzę ograniczania! NIENAWIDZĘ! W drugim człowieku szukam przede wszystkim wolności. Nie mogę patrzeć na mojego młodszego brata, który najchętniej co 5 min by dzwonił do swojej lubej, a jak mu nie odpisuje w przeciągu 10 sekund na sms'a, to już jest poddenerwowany! Życzę Ci zatem jak najmniej śledzenia, a jak najwięcej wolności! Jesteś kurna, super babka o zdrowym podejściu!
    Amen!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowe, można by powiedzieć nowoczesne podejście. Niestety koleje losu niejednokrotnie pokazują, że zbyt wiele wolności działa na niekorzyść związkowi, szczególnie na odległość. Byle by zły los ominął Wasz związek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) do mojego śledzia jeszcze 21 spań. a szczerze, to nie rozumiem dlaczego niektórym ludziom chce się chcieć śledzić? to pisałam ja, wierna fanka kanapek z kiełbasą. howk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tacy śledczy mają za dużo wolnego czasu i się nudzą jak mops lub samotny kret?

      Usuń
  4. Moja Droga! śledzie lubię ale w pomidorach :) i oddechu śledziowo cebulowego boję się niczym takiego po całonocnej libacji... bo wiem, że przed taka osoba uciekałabym gdzie śledź rośnie tzn pieprz :)
    A tak na poważnie mam takie samo zdanie. Zaufanie w związku jest najważniejsze a co za tym idzie śledzenie i kontrola nie powinny mieć miejsca W OGÓLE!!! a takich, którzy zniżają się do czytania cudzych info w komputerach i telefonach... no cóż nie rozumiem, brzydzę się takim procederem. Ja ufam, nie bywam zazdrosna bo jestem pewna uczuć swoich i mego lubego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. to nie zawsze są kobiety, jeśli chodzi o śledzących... faceci też tak mają. Ale zgadzam się że jest to plucie pod wiatr... Brak zaufania to podstawa nieudanych związków! pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, oni, panowie, też śledzą. W końcu Sherlock był mężczyzną ;P

      Usuń
  6. Uwielbiam Cię czytać! TFU! Kocham to wręcz! Ty masz kurde 100 procent racji! Masz ode mnie medal, czy puchar ( czekoladowy of kors!) :) :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Z całym postem zgadzam się w 100% ! :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, wspaniały post w cudowny, sobotni poranek :)
    Zgadzam się z Tobą! I życzę wspaniałego weekendu, najlepiej z dużą dawką czekolady i miłości!
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, śledzie tylko i wyłącznie na talerzu, smacznie podane, mogą być w śmietanie na przykład :) A kontrola w związku? Na to się nie zgadzam. Nie byłam zbytnio kontrolowana przez rodziców, gdy byłam dzieckiem, więc czemu teraz, kiedy jestem dorosła mam być śledzona przez własnego faceta (i odwrotnie)? Nie, to nie ma sensu, a mogłoby tylko narobić szkód w związku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. zdrowo zatęsknić - wspaniały stan, który tak przyjemnie się kończy

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm wolność w związkach a wolny związek to znaczna różnica. Ja bym chyba zwariowała, jakby mój partner mi nie ufał i wszędzie, ale to wszędzie mnie śledził...

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie działasz na mnie relaksacyjnie tymi swoimi wpisami a co do szpiegostwa, to dobre jest czasami w filmach i to też w niektórych, bo i tak zawsze wiadomo jak się to wszystko skończy....

    OdpowiedzUsuń
  13. fajna zabawa podwójnym znaczeniem słów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. najważniejsze,to nie stracić zdrowego rozsądku,jak we wszystkim w tym naszym zwariowanym życiu:)wiara w siebie zawsze mile widziana!
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  15. '1 fajna kobieta + 1 fajowy mężczyzna = udany związek. ' - bardzo podoba mi sie ta Twoja matematyka ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Wolny związek - nie ma czegoś takiego. A wolność w związku - rzecz konieczna do życia ze sobą. Nie można ciągle patrzeć sobie na ręce, chodzić jeden za drugim, wszystkiego o sobie wiedzieć, bo wspólne życie robi się nudne i idziemy szukać czegoś nowego. Dobrze mieć jakieś swoje zakamarki i małe tajemnice - oczywiście takie, które nikogo nie krzywdzą. :) Nadrabiaj zaległości nadrabiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  17. " I przysięgam uroczyście, że nie będę Cię śledzić aż do końca moich dni" AMEN

    OdpowiedzUsuń
  18. Nieustanne śledzenie na pewno nie wyjdzie na dobre i śledzonemu i śledzącemu. Też jestem przeciwna takim praktykom :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O ile zazdrość uważam za rzecz normalną, o tyle takie patologie jak śledzenie się nawzajem i kontrolowanie to już patologia w związku.
    Wolny związek to nie związek, za to wolność w związku pozwala nam nie znudzić się sobą. Każdy powinien mieć swoje sprawy

    OdpowiedzUsuń
  20. kochana ;) dawno Cię nie było u mnie ... nie bądź znowu taka zakochana i nie kłam na blogu "nigdy nie miałam w ustach fajki" :P przecież jesteśw udanym związku więc jak nie miałaś jak miałaś :P love ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. http://boronappetit.blogspot.com/ ZAPRASZAM :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurde, ja niestety często odczuwam potrzebę takiego śledzenia i mimo że walczę z tym to jednak często przegrywam :(( Buuu... :(

    OdpowiedzUsuń
  23. cześć byłaś u mnie na blogu na poście o znikających tytułach :) napisałaś komentarz o tym że też się zwiesz Aurora :) i postanowiłam Cię odwiedzić, myslę że chyba będę Cię częściej odwiedzać bo przyjemnie tutaj u Ciebie
    AuroraB http://mojeslodko-gorzkiezycie.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  24. ja również cenię sobie wolność.. a śledzi nie lubię:D

    OdpowiedzUsuń
  25. uwielbiam Twój zdrowy rozsądek i taką... normalność :) och, dlaczego tak mało kobiet jest takich, jak Ty?

    OdpowiedzUsuń
  26. ;) bardzo tu dziś zdrowo-śledziowo :) oby tak dalej!


    P.S. Truskawki można kupić w Biedronce :) raz kupiłam i były smaczne :) <-- odpowiedź na Twoje pytanie u Kasi :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie kumam ludzi, którzy sledzą. Jak nie ma zaufania w zwiazku to nie powinno być związku i takie moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  28. mnie się po śledziach odbija więc bardzo dobrze cie rozumiem;)

    OdpowiedzUsuń
  29. :) chyba nikt nie lubi być śledziem, czy sardynką

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?