wtorek, 28 lutego 2012

Miłość i inne wymówki

Mam tysiąc i jeden pomysłów na minutę. Ale jak przychodzi co do czego, pustka w głowie...
Bo niby co by tu wymyślić? Paluszek i główka odpadają, bo to uczniowski chwyt. Czy ból gardła Pani Dyrektor przełknie? A może zatrucie pokarmowe? Nie, tego raczej nie strawi...
Heh... szukanie wymówki, żeby nie pójść do szkoły stało się znacznie trudniejsze, odkąd zostałam Panią Nauczycielką. Gdybym tak miała dzieci albo przynajmniej jedno... Byłby solidny i niepodważalny  argument. A tak? Na wszystko już wymyślili lekarstwa, więc – o, choroba – na chorobę ich nie kupię. Awarię pralki? Wolę nie wywoływać wilka z lasu. Śmierć kota brzmi mocno przekonująco, ale... co jeśli wyjdzie na jaw i świat obiegnie wieść, że kota nigdy nie miałam i nie mam?
To może lepiej już powiedzieć prawdę? 

Mam randkę

Przecież randka to nie katar i trwa, co najwyżej, kilka godzin. Do pracy zdążę i to nawet przed czasem. W czym więc problem? A no, zapewne nie w tym, że mój Magik mieszka w innym mieście oddalonym od mojego o 19 zł i półtorej godziny jazdy PKP. Problem w tym, że ja nie chcę mieć tylko randki. Gdybym chciała mieć randkę, poszłabym na speed dating. Tymczasem przeszkadza mi nie tylko owo dating, co jeszcze bardziej speed. 

Ja chcę go poznać. Z tego, co wiem, by kogoś poznać potrzebujemy średnio czterech lat. Czy wobec tego zbrodnią jest jeśli poprosiłabym o dzień wolnego? Tak czy siak nie mają ze mnie obecnie zbyt dużego pożytku... Chodzę rozkojarzona i tylko czekać, kiedy zamiast normalnego tematu wpiszę do dziennika:
 "Miłość, faza pierwsza - czy to jeszcze zauroczenie czy też zakochanie". 

Efekt takiego zachowania byłby ten sam, gdybym zapytała czy mogę wziąć dzień wolnego, by zobaczyć się z chłopakiem. W najlepszym wypadku zostałabym obwołana młodym Werterem
Z tym, że gdybym była młodym Werterem, to bym bez problemu dostała zwolnienie, bo bym rzeczywiście była chora. Chora z miłości





Tylko jak tu być chorym z miłości, skoro nie mam czasu się zakochać? 


Czyżby dyrekcja mojej szkoły nie wiedziała, że takie miłosne frustracje zamieniają zwykłych nauczycieli w zgorzkniałych belfrów? 

Najwidoczniej dyrekcja mojej szkoły o tej zasadzie wie. 
W tym tygodniu prawie w ogóle nie mam lekcji... Tylko co na to szefostwo w pracy Magika? Już jego w tym głowa, by ich tak zaczarować, by miał dzień wolnego! 

27 komentarzy:

  1. Odkąd jestem na studiach i nie mogę chorować moje zdrowie jest niesamowicie dobre. Ale pamiętam jak czasem w liceum zrywałam się z lekcji w piątek pod przykrywką problemów zdrowotnych, bo podążając za głosem serca jechałam do mojego ówczesnego chłopaka (za naście złotych, 107km i niecałę 2.5h, do Krakowa) bądź odbierałam go z dworca.

    W takim razie trzymam kciuki, żeby Magik zaczarował szefostwo i żeby Wasza randka się udała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany! Niesamowity tekst!:)))
    PS Po pierwsze-gratuluję..hmmm..zakochania? :P
    Po drugie-życzę cudownego stanu jak najdłużej-znaczy się stanu zakochania :)
    Po trzecie-jak ja bym chciała tak jeszcze raz... ;)))
    My z moim M przeżywaliśmy tak 10 lat temu...mmmm-cudowności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to masz parę dni na zakochanie się, ale czy nie zbankrutujesz na dojazdach? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. kochana, kodeks pracy ma idealne rozwiązanie na twój problem: urlop na żadanie:) przysługuje ci 4 dni w roku, potrącany z puli zwykłych dni urlopowych. Plusem tego urlopu jest to, że nie musisz pracodawcy zdradzać przyczyny, dla której wzięłaś urlop, bo ta przyczyna niejako z definicji jest "nagła i niespodziewana":) polecam! i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przychodzi mi na myśl "miłość dodaje skrzydeł" :D
    Tylko teraz : czy dodaje w sensie, że człowiek fruwa z głową w chmurach, wręcz lunatykując w codzienności
    czy po prostu sami możemy siebie zaskoczyć, w kwestii naszych możliwości,np. co jesteśmy w stanie pokonać, bądź zrobić dla drugiej osoby :D
    ale mnie wzięło na główkowanie xD
    i życzę udanej randki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę zakochania, choć z drugiej strony cieszę się, że mam to już za sobą :-) Teraz to wspaniałe wspomnienia, które sprawiają, że się uśmiecham. I Twoja teoria jest prawdziwa! Ja po 4 latach związku z moim obecnym mężem stwierdziłam, że w końcu go poznałam. Od tej chwili wszystkie zmiany, które w nim zachodzą, są też moimi zmianami :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Droga, gdybym była Twoją dyrekcją dałabym Ci "urlop dziekański na miłość":), a tak to mogę jedynie kibicować, żeby było dobrze - co niniejszym czynię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ło hoh ho ho
    nic nie mówię…
    no dobra - jeszcze za tym zatęsknisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. :))) miłość zawsze znajdzie sposób;)
    powodzenia!
    J

    OdpowiedzUsuń
  10. Dyrekcje nie zdają sobie sprawy z wielu rzeczy!
    Trzymam kciuki za udaną randkę, oby PKP nie odmówiło posłuszeństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jeszcze chętnie skorzystam z moich wymówek ^^.
    A miłość sama przyjdzie, jak będzie chciała ;)

    tanatoza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałam się rozczytać, ale przeczytałam wszystko szybciutko, bo nie moglam się doczekać, co jeszcze dalej napisałaś. Uwielbiam cię czytać!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszędzie powinien przysługiwać chociaż jeden dzień wolnego na miłość ! ;)

    Cztery lata mówisz... myślę, że to zależy też od częstotliwości wizyt ;) Jeśli się z kimś codziennie widzi, to może wystarczą już tylko trzy ? ;) Kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  14. no to trzymam kciuki coby Magik zaczarował swoje szefostwo.
    i żebyście się dalej poznawali :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja zawsze przez całe swoje życie szkolne myślałam, ze nauczycielom łatwiej jest wymyślić wymówkę by tylko zwolnić się godzinkę dwie z lekcji bądź nie przyjść jeden lub dwa dni do szkoły, a tu proszę wychodzi na to, że się myliłam. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam tysiąc i jeden pomysłów na minutę. Ale jak przychodzi co do czego, pustka w głowie...
    Auroro - skąd ja znam ten stan!!! :)
    Pozdrawiam wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
  17. hahahhahaahaha no fantastyczne ja bym mogla na taka chorobe czesto chorowac tylko przypuszczam ze ucierpialaby na tym moja reputacja ;)no ale z tym poznawaniem chlopaka przez okres 4 lat to chyba przesadzilas,no chyba ze ktos ma krotki wzrok albo bielmo na oczach, zamieszkaj wspolnie z chlopem to zobaczysz jak te 4 lata moga sie skorczyc do pol roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Grunt to bunt. Zbuntuj się przeciw w szkole, bo to, że szkoła zabija uczniów ziejąc nudą to wie każdy. Ale, że zabija nauczyciela nie pozwalając rozwinąć mu uczucia ?! Chamstwo i drobnomieszczaństwo !

    OdpowiedzUsuń
  19. No i mam nadzieje, że się ta "ucieczka" udała z Magikiem mimo wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dołączam się do głosów z nadzieją, że randka się odbyła i było tak, jak sobie wymarzyłaś! :)
    pozdrowienia!
    iw

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzymam kciuki za udaną randkę ;-) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moje kciuki się przyłączają do innych!
    Ach, randki są super. Pewnie dyrekcja już zgorzkniała, więc nie zrozumieją ; D

    OdpowiedzUsuń
  23. To może zabierz pracę ze sobą na randkę? Przy okazji sprawdzisz czy Pan Magik jest cierpliwy, czy ma poczucie humoru, czy jest hojny i czy ma zadatki na dobrego ojca:)

    OdpowiedzUsuń
  24. na miłość nie ma sposobu!po prostu jest albo jej nie ma;)ale jak już przyjdzie,to nie ważne dla niej km,czy inne przeszkody..wszystko w rękach losu;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, Auroro, nie tylko miłosne frustracje zmieniają nauczycieli w zgorzkniałe bestie. Byłoby dobrze, gdyby tylko strzały Amora psuły mój zapał do pracy...

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  26. Aurora, co Ty się tak obijasz?! Bloguj do jasnej Anielki !

    OdpowiedzUsuń
  27. Popieram Łukasza :) I zapraszam do zabawy, szczegóły u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?