wtorek, 21 lutego 2012

Jak się całować, mając w ustach kostkę czekolady?

Podobno najbardziej nadużywanym słowem języka polskiego jest słowo "fajny". Nie wiem, co na to Mickiewicz, w każdym bądź razie mi inny słowotwór stał się bliski jak czekolada - "jak". Wzbudziło to we mnie lekki niepokój. Coś jest nie tak. Jeśli mimowolnie każdy kolejny tytuł wpisu na moim blogu zaczyna się od słówka "jak...", to coś jest na rzeczy. I zapewne nie jest to miłość do śmiesznego zwierzęcia podobnego do woła. Znacie takie zwierzę jak jak? Mniejsza o to...
A może to znak, że powinnam zacząć pisać poradnik?

 "Jak się całować, mając w ustach kostkę czekolady?".

Litości... Kto by mi to wydał? Kto by to czytał?

Że niby poradniki czytane są równie chętnie, co przepisy na ciasto czekoladowe? Że niby nawet częściej?!
Cóż, rozdziawiam w zdziwieniu buzię, gdyż miałam w ręku tylko kilka tego pokroju czytadeł, po których nie miałam ochoty na dokładkę. Dlaczego ktoś z USA ma mi mówić na czym polega umawianie się na randki?! Przecież ci ludzie wyprodukowali serial "Moda na sukces"!

Co innego takie książki kucharskie.



Czy można je nazwać kulinarnymi poradnikami? W końcu mówią o tym jak upichcić coś tak, by było raczej dobre, niż niejadalne. A więc doradzają.

Wiem, że nie trzeba doradzać nikomu jedzenia czekolady. W każdym razie warto przypominać innymi, że można z niej wyczarować nie tylko małe kwadraciki układające się w tabliczkę. Można z niej zrobić krem, mus, ciasto, lody, praliny, nalewkę, a nawet przyrządzić w niej mięso.Można zrobić tyle różnych dobroci, że... aż trudno się zdecydować.

Na taką okazję postanowiłam zrobić coś naprawdę niezwykłego! Coś czego jeszcze nigdy nie robiłam.
Podeszłam do sprawy na serio, bo prócz czekoladowych przepisów zaczęłam zagłębiać się w czekoladzie od kuchni. To znaczy, niczym młody adept koncernu czekoladziarskiego, poczęłam przedzierać się przez kolejne rozdziały "Encyklopedii czekolady". Zapragnęłam odkryć, co jest sekretem idealnego ciasta czekoladowego. Co sprawia, że czekoladowy specjał, który wyjdzie spod naszej ręki będzie tym jedynym, którego smaku nie zapomnimy przez długie lata?

Im więcej czytałam, im głębiej brnęłam w czekoladę, tym bardziej ona zaczynałam przypominać gęste błoto, przez które nie zobaczyłam nic. A w zasadzie przysłowiową ciemność (może to był rozdział o gorzkiej czekoladzie?).
 Utknęłam... 
...jak to w błocie.
 Wkurzyłam się. I to nie był PMS.
Jeśli przez czekoladę straciłam nerwy, to jak je teraz ukoić bez użycia czekolady?!

Umówiłam się z moim Magikiem.
I wszystko wróciło do normy... Magia jakaś?
Nie, po prostu zadziałała stara zasada "jak w kuchni, tak w  miłości". Z tym, że tym razem zadziałała w odwrotnym kierunku.

Przecież moja relacja z Magikiem udaje się bez namiętnego śledzenia rubryki "porady" w Cosmo.
Po prostu z nim jestem. Uczę się nie o nim, a uczę się jego. I to z namiętnością.
Czyż i nie tak powinien wyglądać mój związek z czekoladą? 





Czyż nie więcej o czekoladzie nauczę się jedząc ją, niż tylko czytając o niej?
Smacznej nauki! 

33 komentarze:

  1. Myślę, że zdecydowanie fajniejsze i bardziej pomocne jest uczenie się o czekoladzie za pomocą jej jedzenia :)

    Kiedyś byłam maniaczką wszelkich poradników... a teraz, cóż. Wolę własne odkrycia, w tym kulinarne :)

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. się czekoladę je i w niej rozpływa, jak w miłości :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z ajlowiuuu zdecydowanie!
    a poza...:
    Czekoladę jak i ludzi trzeba poznawać jednostkowo, konkretnie, osobiście i każdą z osobna.-Kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmmm, zaserwowałaś mi czekoladowy poranek ;)
    Czasem najlepsze przepisy wpadają same w nasze ręce (tudzież prosto do buzi) jako przetestowany przez matki/babki/siostry/kuzynki, a czasem nawet wujka, wypiek czekoladowy.
    Podobnie, jak z miłością. Nie należy jej za dużo szukać, bo ona sama nas znajduje w odpowiednim czasie!
    Czeko buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do zajrzenia na strony: www.sztukawina.pl oraz www.scottishhouse.pl coś dla koneserów dobrych trunków ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja Cię proszę Aurorko! Porady w książkach typu " Jak skutecznie uwieść faceta" czy w innych książkach tego typu są chyba właśnie dla typowych amerykanów, którzy z każdą drobnostką biegają na terapię :) A Cosmo to przecież to samo co Bravo - tylko dla starszych dziewczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie tak powinien wyglądać Twój związek z czekoladą:))) masz doskonałe podejście:)

    OdpowiedzUsuń
  8. w kwestiach czekolady i miłości liczy się tylko jedno - praktyka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. taa, uwielbiam te wszystkie jakgdziekiedy poradniki. jakby każdego z nas można było mierzyć jedną miarą...
    miłego uczenia się i Tobie, Auroro :*

    OdpowiedzUsuń
  10. jesteś czekoladową ekspertką, na Boga! i przez Ciebie teraz pragnę pralin . i nawet trochę chcę do mojego osobistego Ukochanego, mimo, że od kilku dni (dość skutecznie) trwam w stanie "mam na Ciebie focha".
    a więc jesteś magiczna, tak tak, Ty, nie tylko Twój magik!czarodziejko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Teoria jest istotna, ale nic nie zastąpi praktyki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny blog ^^ , będę wpadać częściej :)
    obserwujemy ?
    http://jagoodoowoo-fashionismypassion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. O Boże, popłakałam się ze śmiechu przy fragmencie z modą na sukces ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bo Ty masz mózg. Dziś u mnie kolejny wpis, m.in. o tym, dlaczego tylko kilka dziewczyn mnie nie nudzi w rozmowie i dlaczego z większością nie potrafię rozmawiać dłużej niż 5 minut ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawo za podsumowanie, jesteś bardzo mądry ... szukaj w "każdym" czegoś ale to w każdym bez wyjątku ... nawet w nudnych dziewczynach w Twojej ocenie ... :) Ściskam Cię i dziękuję :)

      mrugam Ci oczkiem - CZARNYM :)

      Usuń
  15. Ech... nie wiem jak to jest ale piszesz to co chciałabym przeczytać :)) Święte słowa , wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Encyklopedia Czekolady ? To musi być cudowna "powieść" ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. A napiłabym się czekolady. Masz jakiś dobry przepis na czekoladę do picia handmade? :D

    OdpowiedzUsuń
  18. ;) ja się muszę oszczędzać z tą czekoladą... wydzielam sobie... bo jak się tak leży i je... to wiesz co się dzieje ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. "Wkurzyłam się. I to nie był PMS."
    haha, tekst dnia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Adnotacja do Twojego komentarza u mnie:

    Ja właśnie zapytuję :) czy to Love stalove ;D nie jest zbyt zimne? :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Heh nie cierpię czekolady, ale całus mojego ukochanego jest wystarczająco słodki :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. zgadzam się ze wszystkim :) a czekoladę chciałam ostatnio ograniczyć, ale mi się nie udaje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Może skoro przez żołądek do serca, to uda się też przez żołądek do głowy? W sensie, że jedząc nauczysz się więcej. Ja bym próbowała :)
    Cieszę się bardzo, że z Magikiem się układa.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ach, mnie by się czekolada w tym tygodniu przydała, bo tonę w stresie nowej roboty. W ciągu doby schudłam ze stresu pół kilo, co jak na mnie jest ogromem. Chyba tylko czekolada uratować moje nerwy jest w stanie, a tu dieta mi jej skosztować nie daje... :(

    Pozdrawiam
    Sol/Monique

    OdpowiedzUsuń
  25. Twoja puenta jest puentą wszystkiego:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. I jak zwykle wciągająca notka.
    W sumie.. chętnie zakupiłabym poradnik napisany przez Ciebie. I nieważne, czy "uczyłabyś" idealnie przygotowywać czekoladowe ciasto czy też prać skarpetki, aby nie było plam ;>

    OdpowiedzUsuń
  27. No co Ty! Przecież porady w Cosmo są bezcenne! Ja kiedyś się dowiedziałam, że jeżeli chcemy poprawić swoje pożycie seksualne, musimy zafundować sobię depilację na kształt serca, po czym pofarbować niewydepilowana czesc na rozowo...

    OdpowiedzUsuń
  28. czekolada jest odpowiedza prawie na wszystko :P

    OdpowiedzUsuń
  29. ")All you need is love. But a little chocolate now and then doesn't hurt..a tak naprawdę to i tak wolę pieprz bez czekolady:)

    OdpowiedzUsuń
  30. :))))))))))))) rewelacyjny tytuł :) i treść ... no.. jestem wielbicielką czekolady ale o czymś takim nigdy nie myslałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. podoba mi sie pomysl calowania z kostka czekolady musze wyprobowac :) :)

    OdpowiedzUsuń
  32. ciekawy pomysł :) trzeba wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?