poniedziałek, 13 lutego 2012

Jak mus to mus

Owszem, można wziąć do ust miękki flaps. By sprawić jednak rozkosz MUSI być on odpowiednio twardy i sztywny. Nieważne jakiego jest koloru. Ważne jak smakuje. Jeśli po wzięciu go do ust czujemy, że za moment naszym udziałem stanie się przebywanie w siódmym niebie, został zrobiony po mistrzowsku. Od serca. Czy można w ogóle  go zrobić inaczej, niż właśnie od serca? Tym bardziej w taki dzień.  
Walentynki

Ważny dzień? Czy może raczej przykry mus?


Jeśli mus, to... mus. Ale mus czekoladowy. 
W to święto polecam go z trzech powodów:
1) Czekolada to najlepszy afrodyzjak (czy to trzeba jeszcze komuś powtarzać?) !!! !!! !!!
2) Jeśli facet nawali, innymi słowy jeśli zostanie przy swoim stwierdzeniu, że Walentynki to dzień jak co dzień, w związku z czym lepiej obejrzeć kolejny odcinek Californication popijając pifko, niż spotkać się na romantycznej ( a bynajmniej apetycznej) kolacji z swoją kobietą. Wiadomo na smutki, zwłaszcza ten rodzaj smutku, najlepsza jest czekolada.
3) Jeśli same podzielamy ów męski punkt widzenia, znów najlepsza okazuje się czekolada. Bo warto ją jeść nie tylko od święta.

A propos świąt... Z Walentynkami jest jak z św. Mikołajem. Nie, nie chodzi o nadmiar koloru czerwonego. W gruncie rzeczy moglibyśmy się obyć bez tych dni, ale czy nie jest miło od czasu do czasu coś od kogoś dostać?
Albo... coś komuś podarować. Hm.
Mam nadzieję, że mój Magik korzysta jeszcze z tradycyjnej skrzynki pocztowej!

Może Walentynki to nie żadna tradycja, jak Tłusty Czwartek, ale też nie święto Szczura. Bądź co bądź, chodzi o miłość. O ile Walentynki można uznać za zbędny dodatek do szarej rzeczywistości, tak miłość to podstawa. Potrzebna nam jak woda/czekolada (niepotrzebne skreślić).





Należy zażywać codziennie i bardzo trudno przedawkować.
Przynajmniej ja to tak rozumię.

Zupełnie inaczej rozumie to Dyrekcja mojej szkoły, która na ten dzień przewidziała Radę Pedagogiczną i konsultacje z rodzicami naszych podopiecznych. Do godziny - uwaga, uwaga - 19.00. Cóż, jak mus to mus...

To ja na 20.00 poproszę masaż, gorącą czekoladę i TO. Bo Walentynki? Nie, bo wolę tynki walić, niż siedzieć w pracy do tak bezbożnej godziny...


48 komentarzy:

  1. jak mus to mus. Trzeba krzyczeć, że walentynki są złe, mimo, że jest się za przeproszeniem "singlem"? Nie. Ja nie krzyczę, ale manifesty miłosne na ulicach przyprawiają mnie o zazdrość i sprawiają przykrość. I myślę, że nie tylko mi (pytanie, kto się do tego przyznaje). A Ty rób ten mus, bo mus czekoladowy dobry jest! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. te cholerne rady pedagogiczne;-/ zawsze wybiorą najmniej odpowiedni termin. no ale cóż. takie życie.
    I skoro MUSimy, to łazimy na te pierniczone spotkania, na których i tak się niczego mądrego nie dowiemy, ale przynajmniej można 'w spokoju' sudoku rozpykać;p

    p.s. i tak na dobicie- pozdrowienia z ferii;p

    OdpowiedzUsuń
  3. jesteś cudowna. zaczynasz tak, że wybałuszam oczy ze zdumienia, a kończysz w taki sposób, że desperacko szukam wzrokiem zapodzianego telefonu, by zadzwonić do mojego osobistego magika i powiedzieć mu, że kocham go jak diabli i dlatego ma natychmiast wracać do domu z piFka z kolegami...!
    walentynki będą pewnie opcją numer trzy, bo ja też niespecjalnie mam potrzebę je celebrować. aczkolwiek pewnie, nie pogardziłabym prezentem od serca ;)czekoladowym na przykład... chociaż myślę, że w Jego wykonaniu eksperymenty kulinarne lepiej zostawić mnie ;)
    ściskam moocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki cudownie osładzający me serce komentarz :D :*

      Usuń
  4. Z pracą rozumiem...też bym gryzła tynki...ale za Walentynkami nie przepadam, gdyż wg mnie przynosza wiecej zła niż dobra, A NAPEWNO SZTUCZNOŚCI. Obchodzenie ich przyzwyczaja facetów do darowania nam miłych chwil tylko od święta.....bo oni jak te małpki wola odpękać Walentynki, urodziny( o ile pamiętają!) i Boże Narodzenie. Jeśli to miłość pijmy ja podobnie jak ulubiona czekoladę nie tylko gdy zMUSzają inni choćby jak w tym przypadku...Ci zza oceanu. Ale to tylko moja i pewnie odosobniona opinia. Swoja drogą czy zakochani kochaja sie tylko jeden dzień?
    Pozdrawiając Ciebie na koniec powiem ,ze bardzo lubie poczytywac Twoje posty. Powinnas pisać książki. 3maj sie BeA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałatko, piszę !!! Tylko kto mi ją wyda ;P

      Usuń
  5. Bez serca tak do 19...
    Nie mam nic do Walentynek, ale mnie one zupełnie nie dotyczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. hahaha...ja mam Walentynki poranne bo wieczorem wrócę o 22 napełniona Walentynkami innych. Lubie Walentynki, bo po co sobie odmawiać czegoś przyjemnego:)

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW proponuję TO włączyć na początku rady p. i wszyscy szybko rozpierzchną się do domku :D na gorącą czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. i przypomniał mi się tekst z Brodki: "I brzoskwiniowy mus twych ust". Powiedz to na głos, to chyba najseksowniejsza fraza w języku polskim.

    Łączę się w bólu szkolnym. Dzisiaj jestem cały dzień ze studentami, w związku z czym, wyjątkowo nie pogadam z Wiewiórem na Skypie. heh. Mua!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak mus to mus, swoje odsiedzieć trzeba, choć tynków walenie brzmi czarująco :)

    OdpowiedzUsuń
  10. dziękuję za odwiedziny na moim blogu...poczułam brak magnezu i skacze mi powieka więc szybko przybiegłam na Twój blog -czekoladą się dokarmić:) ładnie tutaj:)
    a no i szybkiego powrotu do domu:) ja dzisiaj wyjątkowo wcześnie w domu bedę bo już po 18.00:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czynne u mnie całą dobę i za darmo dokarmiam czekoladą, wpadaj, kochana jak najczęściej ;)

      Usuń
  11. słowo mus na tyle zakodowało mi się po przeczytaniu Twojego posta, że nie pozostaje mi nic innego jak polecieć do kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zjadłabym taki dobry, czekoladowy mus, ehh... się rozmarzyłam :) Współczuje dodatkowych godzin w pracy, zwłaszcza dziś, ale podobno dla zakochanych walentynki trwają przez cały okrągły rok, więc nic straconego ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mus mam dziś także w planie:) Już zakupiłam odpowiednie produkty. I żeby było adekwatnie do dzisiejszego święta dodam banany :D A mój M. tak w tym roku ześwirował z tymi Walentynkami, że już od 3 dni obdarowuje mnie drobnostkami mówiąc, że to tylko przedsmak dzisiejszego dnia:) Milusio:)
    Mniej milusie bywają rady pedagogiczne...ostatnio myślałam, że głowa mi pęknie od nadmiaru nudnych informacji, ale nie mogłam nic po sobie poznać, bo siedziałam najbliżej dyrekcji:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczuję tego miejsca... mam nadzieję, że mus z bananami osłodził Ci wszystko :D

      Usuń
  14. A... To już wiem, dlaczego pan od piecyków gazowych marudził, gdy go na dzisiaj na 17 zapraszałam na przegląd niedziałającego od dwóch dni junkersa. Bo z żoną będzie tynki walił :-) A ja - singielka bez serca - do roboty go gonię, bo morsem nie jestem (choć zaczęłam rozważać wstąpienie do ich klubu) i kąpiel w zimnej wodzie wcale nie jest dla mnie przyjemna. Latem tak, ale przy takim mrozie? W życiu!

    Walentynki, walentynki, dla chłopczyka i dziewczynki. Wszyscy mamy słodkie minki, bo kochamy walentynki.

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze to ujęłaś:
    "W gruncie rzeczy moglibyśmy się obyć bez tych dni, ale czy nie jest miło od czasu do czasu coś od kogoś dostać?
    Albo... coś komuś podarować."

    Tyle się narzeka na te Walentynki,że komercyjne, sztuczne, amerykańskie. Ale tak naprawdę zapominamy, że chodzi o miłość, którą chyba jednak warto czasem nieco bardziej celebrować ;-))

    OdpowiedzUsuń
  16. No nie no! To ta dyrekcja chyba jakaś starsznie samotna i mści się na innych. A co będą mieli lepiej, co to to nie - rada do 19:00 i juz!

    OdpowiedzUsuń
  17. Aurora jesteś naprawdę niesamowita z tym pisaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kogo takie miłe słowa płyną? :D

      Usuń
  18. Czy te zarąbiste grafiki które zamieszczasz są Twojego autorstwa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie.... bo robi je Starsza Siostra, na dodatek bliźniaczka ;-P

      Usuń
  19. No i mnie do refleksji natchnęłaś. Zawsze byłam przeciwna i Walentynkom mówiłam stanowcze NIE, ale faktycznie miło jest coś dostać i dać, byleby nikt nie zapomniał o tej najważniejszej rzeczy którą pary dają sobie nawzajem każdego dnia ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie był wczoraj mus czekoladowy, do ciasta czekoladowego urodzinowego ;) Dzisiaj też będziemy zajadać.

    No nieładnie ta Twoja dyrekcja wymyśliła. Ale cóż poradzić?

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja zapomniałam że dziś są walentynki... ech... a mus czekoladowy jak najbardziej w moim guście albo masaż czekoladą :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. przydałby mi się taki mus czekoladowy dzisiaj...:))) pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja wybieram opcję nr 3, czyli męski punkt widzenia i łyk gorącej czekolady. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Odpowiedzi
    1. Bo ja się lubię bawić - jedzeniem ,słowem, życiem :D

      Usuń
  25. O pryskającym czarze pewnie coś napiszesz...albo przemilczysz...hmm..mam nadzieję, że to tylko jakaś mała usterka;/
    Serduszka ślę i usmiechy na pocieszenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czar nie prysnął! Raczej opadła pewna iluzja.... Ale to dobrze. Lubię to co prawdziwe :D

      Usuń
  26. Są i niech sobie będą. Jak ktoś nie ma ochoty niech nie świętuje. Ja tam lubie jak mnie kochają;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja jakoś też średnio za walentynkami przepadam. No bo co to w ogóle... jeden dzień żeby pokazać drugiej osobie, że się ją kocha? To codziennie trzeba pokazywać. A nie tak serduszka, kwiatuszki, cukiereczki (no chyba że czekoladowe) czy inne...
    Ale jak mus to mus :P

    OdpowiedzUsuń
  28. a to Cię udupili w tej szkole...no jakby nie mogli przesunąć tego o jeden dzień.
    mój stosunek do W. jest w zasadzie obojętny. nie odrzuca mnie na widok czerwonych serduszek, ale też nie jestem fanką wyznawania miłości (tylko) w jeden dzień!

    OdpowiedzUsuń
  29. Święta racja, czekolada jest dobra na wszystko i z każdej okazji!
    Dziękuję za wizytę i zapraszam na moje filcowe cukierasy, może coś wpadnie Ci w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mus czekoladowy na walentynki i poza, zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  31. To szanowna dyrekcja prezent zrobiła...
    W Twoich postach uwielbiam tę słowną magię dwuznaczności.
    I racja, czekolada jest dobra na wszystko. Ale tylko gorzka, bo ja za słodkim nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę tą gorzką. Bardziej osładza mi życie, niż dyrekcja mojej szkoły..

      Usuń
  32. za słodki ten blog...co za dużo to niezdrowo i mdli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gustach się nie dyskutuje. Ale ja lubię. Zapraszam autora do odsłonięcia oblicza :))

      Usuń
  33. to szanowna Dyrekcja zrobiła prezencik!nie ma co;)mam nadzieję,że jakoś wybrnęłaś z opresji;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Pamiętajmy, że Święty Walenty - Patron zakochanych, jest także patronem chorych psychicznie, ale przecież te dwie rzeczy potrafią być sobie tak bliskie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem więcej - to jedno i to samo ;)

      Usuń

Smakowało?