niedziela, 29 stycznia 2012

Mydlana opera

Hamlet zadawał sobie ważkie pytanie - być alb nie być?
Tymczasem ja borykam się z dylematem dużo trudniejszym. Przyznać się czy się nie przyznać, że moim ulubionym serialem był "Klan"?!
Jej, a więc słowo na K. się rzekło.
Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Po "Klanie" były też inne wpadki, nie wiem czy nie przyprawiające o jeszcze czerwieńszy rumieniec na twarzy.
Na szczęście napisałam powyżej "był". A więc dawno i nie prawda, tak jak pryszcze, które wtedy zdobiły mój nochal i środek czoła.

Całe szczęście przyszedł czas studiów i nie miałam już tyle czasu na oglądanie seriali. Powiem więcej, od tej pory nie miałam już w ogóle telewizora. Naiwni ci, co myślą, że to nauka mnie odciągała od tasiemców. Szczęśliwi ci, co nie mają telewizora. Cwani ci, co zainstalowali sobie bezprzewodowy internet bez limitów.

Żeby nie było, że niczego się na studiach nie nauczyłam. Otóż, nauczyłam się, że lepiej stawiać na jakość nie ilość. Zaczęłam więc ściągać seriale w dobrej jakości i oglądać jeden, za to całymi seriami. Człowiek nie gubi się bynajmniej i wie, kto to Rich, a kto to Amber...

Żeby nie trzymać Was w niepewności i uspokoić, że w mojej czołówce nie ma  "Mody na sukces", wymienię pozostałe tytuły:

1. "Klan"
2. "Seks w wielkim mieście"
3. "Przepis na życie"
4. "Teoria wielkiego podrywu"
5. ... ?

Hm.
Jak widzicie stawiam na rozrywkę, miłość, lekkość i jedzenie (nie licząc w tym wszystkim pozycji pierwszej, ale... słowo na K. się rzekło). Tak się składa, że najwięcej (szeroko rozumianej) rozrywki dostarcza mi... moje życie. Jutro, dla przykładu, mój budzik wesoło zadzwoni o 6.00. Następnie do godziny 15.00 możliwości znudzenia nie dopuszczą moi uczniowie. Ech. Tak. Może lepiej powiedzieć sobie prosto w twarz- koniec urlopu!
I wziąć to wszystko z lekkim przymrużeniem oka.

Wtedy pozostaje zająć się miłością i jedzeniem.
W sumie fajny serial, to moje życie. Chyba obecnie mój ulubiony!





Tymczasem jako Pani Nauczycielka poproszę do odpowiedzi kolejnych wielbicieli "Kla...", seriali!
- Łukasza z bloga Invest in Love
- Devinette
- Magdę z bloga Co w trawie skrzypi
- Inkę z bloga To spice
- autorkę bloga Jagodowy świat

Mnie w tą sympatyczną zabawę wkopały Margo z bloga Pierwszy milion nocy oraz Wiewióra z bloga kulinarnego Dzieje kuchennej Wiewióry, za co im jestem niezmiernie wdzięczna. Okazuje się bowiem, że nie tylko oglądanie seriali bawi, ale też pisanie o nich.

Po ostatnich dwóch tygodniach stwierdzam nawet, że moje życie ma szansę na miano opery mydlanej. Albo raczej czekoladowej. Ale o tym w kolejnym odcinku.

P.S. Byłabym zapomniała o Leszku i "Daleko od szosy" - wyborna klasyka! 

48 komentarzy:

  1. hihih. Dobrze, ze mnie nie wybralas, bo bym sie musiala przyznac, do obejrzenia wszystkich odcinkow Babylon 5 po niemiecku, i Star trekow....i Przystankow Alaska i Doctora Who, nie mowiac juz od Berlin Berlin, nad ktorym to ryczalam jak bobr przez 3 dni! Amen!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bebe droga, dzięki za to wyznanie, jakoś mi lżej ;) Ale "Przystanek Alaska" to nadal mój hicior :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupilam w swieta Przystanek Alaska po angielsku, zeby z Wiewiorem ogladac. Wszystkie serie, wszystkie odcinki. :) Tego sie nie da wyleczyc :)

      Usuń
  3. przyznanie się do oglądania takich kiczy to też odwaga ja lubię "Przepis na życie" nie oglądam może każdego odcinka ale jak trafię że akurat leci to lubię obejrzeć. Każdy z nas lubi oglądać przynajmniej jeden taki gniot i nie widzę w tym nic złego

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam czasy jak oglądałam z mamą Klan, wtedy prawie nic innego nie leciało ;)

    Oj, po lenistwie ciężko wraca się do rzeczywistości. Jak dodam, że moje lenistwo trwa w zasadzie od połowy czerwca, bo uczelnia w semestrze to mnie nie przemęcza, to tym ciężej się zabrać za naukę. Ech...samo życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bardzo lubiłam "Zdarzyło się jutro". Kot był fajny. ;) Dobry gniot nie jest zły. Czasem trzeba się odmóżdżyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak się składa, że Maciuś, Grażynka, Czesia, Rysiek, Jerzy (Jureczek), Monika (zwana przez Feliego "Monią") to pozycja obowiązkowa podczas moich wakacji. Jestem śmiertelnie poważny w tej chwili. Prawie tak jak w tym przerażającym śmiechu, który Ci wysłałem. Nawet emotikonki nie dodam, bo są dwa wyjścia:
    a)albo jestem taki kretyński kretyn i liczę, że poznasz się na żartach dla gimnazjalistów
    b)mam duuuuużo męskich jaj, które powodują, że uwodzę humorem na odległość (nie będzie magik pluł mi w twarz! nawet w różdzkę)

    A mój ulubiony serial to też moje życie. Lekka ballada o zabarwieniu psychologiczno-erotycznym.
    Reżyseria: Zygmunt Freud i Jenna Jameson.
    Scenariusz: Łukasz.
    Rola główna: Łukasz.
    W pozostałych rolach: rodzina Łukasza, przyjaciele Łukasza, miejsce dla Aurory też się znajdzie. Będziesz odpowiedniczką Czesi z klanu :D:D:D: pozdrawiam i nie waż się do mnie odzywać jeśli miałaś przez chwilę wątpliwości, że łukasz z poczuciem humoru się skończył. ON ciągle rodzi się na nowo:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aurora a w której szkole uczysz? Trafiłam na tego bloga na początku roku (2012). Uwielbiam czytać twoje "wypociny" i nie raz uśmiałam się do łez (traktuj to jako komplement!!).
      Haaa i muszę się przyznać, że jest to również forma kontaktu(?!) z moim rówieśnikiem Łukaszem (Invest in Love), którego chciałam bardzo gorąco pozdrowić :)

      M.M.

      Usuń
    2. Rówieśnik Łukasz równie gorąco pozdrawia nieznajomą M.M.

      Usuń
    3. Nigdy nie jadłam toruńskich pierników, nie jechałam tramwajem i nie widziałam pomnika Mikołaja Kopernika. Poza tym jestem Lwem, który ponoć taką Wagę ni grzeje ni ziębi (według Horoskopu zamieszczonego 16 stycznia) ;D.
      Wątpię czy kiedykolwiek chociaż się mijaliśmy na ulicy, tym bardziej, że mieszkamy 290km od siebie.
      A ile masz cm wzrostu?

      Usuń
    4. Dane poufne ;p skończmy te prywatne wtręty, napisz do mnie i się ujawnij. Kontakt do mnie mailowy w profilu.

      Usuń
    5. Czy mój blog nie zamienia się przypadkiem w biuro matrymonialne? hehehe w sumie to nie mam nic przeciwko, gołąbki :D

      Usuń
  8. Aaaaaaaa i to jest ten tag, kochana - dzięki

    fajnie tak poczytać, kto, co lubi!

    dziękuję za podniesienie rękawicy!

    OdpowiedzUsuń
  9. A to klan ja oglądałam sporadycznie, bardzo sporadycznie. U mnie w domu królowało "Na dobre i na złe". :P

    OdpowiedzUsuń
  10. ach.. no Daleko od szosy, to rzeczywiście już klasyka;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat Klanu nigdy nie lubiłam, bo od zawsze miałam awersję do Warszawy. I właśnie nie lubię seriali, które się tam dzieją. Jest mnóstwo innych pięknych miast, w których można umiejscowić akcję. Np. "Głęboka woda" we Wrocławiu. Za to co raz więcej osób namawia mnie na serial "Przepis na miłość". Rzeczywiście jest tam dużo gotowania?

    PS. Ja też Cię otagowałam :(( ale mnie już nie kochasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KOCHAM KOCHAM KOCHAM :D Dzięki! :*

      Usuń
  12. Też się ostatnio bawilam w posta serialowego. Klanu co prawda nie wymieniłam ale niewątpliwie byl on kiedyś moim ulubionym. Tak więc nie ma się czego wstydzić , jest nas juz 2 :))

    OdpowiedzUsuń
  13. "Klan" - kiedyś namiętnie i regularnie, potem przez kilka lat wcale, a od jakiegoś czasu, dość regularnie.

    "Plebania" ostatnio mnie wciągnęła przy okazji "Klanu" i się wzięła i skończyła.

    Do kolacji obowiązkowo "Na Wspólnej" - niemalże od początku emisji.

    I to wszystko na obecną chwilę. Na więcej czasu szkoda, choć "Na dobre i na złe" doktorem Falkowiczem kusi.

    Wstyd? Żaden!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duma? Bez przesady. Ale też i nie wstyd.

      "Niby nikt nie słucha, a piosenki wszyscy znają." - tak uśmieszki uczestników "Jaka to melodia?" skomentował Robert Janowski, gdy właśnie tego zespołu utwór trzeba było odgadnąć. Z serialami jest podobnie - niby nikt nie ogląda, a z Rysia z "Klanu" pół Polski się nabija.

      Usuń
  14. ;) ja uważam, że lepiej się przyznać, że lubi się "Klan" niż być hipokrytką... dlatego ja często się przyznaję do tego, że uwielbiam popcorn w kinie. I aż mnie śmiech bierze kiedy widzę miny tych, co to przed chwilą skończyli tyradę na "tych zjadaczy popcornu" ;)


    P.S. Przytulanie owszem, ale kotek pierdzący tęczą? :p Już bym wolała takiego koteczka: http://widzialas.to/zzzzzz-4113.html

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe nie spojrzałam na tego pierdzącego kota od tej strony? ;-P

      Usuń
  15. też oglądam big bang theory - super serial!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jaka jest Twoja ulubiona postać - Sheldon? ;) hehe

      Usuń
    2. dokładnie! moja ulubiona postać! skąd wiedziałaś?

      Usuń
  16. ach Leszek... gdzie ci mężczyzni? ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden był taki! Szkoda, że tylko jeden... ;)

      Usuń
  17. Leszek, Bronka i ich plucie pestkami czereśni;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie też załatwiła Margo. Byłam bardzo dzielna i jakoś sobie z zadaniem poradziłam, ale widzę, że Ty poradziłas sobie po prostu pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sama się zastanowiłam nad ulubionymi serialami i jest ich kilka , ale chyba najbardziej utkwił mi w pamięci ,, Podróż za jeden uśmiech " :):):) Pozdrawiam ciepło :):):)

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja PrzytULAm, szczególnie dziś ... :)

    http://kobieta.dziennik.pl/twoje-emocje/artykuly/377375,31-stycznia-miedzynarodowy-dzien-przytulania-i-free-hugs-dotyk-jest-zdrowe-i-wydluza-zycie.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Auroro! Nie gniewaj się - ale nie biorę udziału w zabawach blogowych. Tak sobie kiedyś postanowiłam i kropka. W tej zwyczajnie nawet bym nie umiała :D Zbyt dużo jest tych seriali, które lubię, bo choćby "Gotowe Na Wszystko", "Weeds", "Californication", "Lost", "Dexter", "Walking dead", "Dr House".... i mnóstwo, mnóstwo innych. Polskich również, zdecydowanie realizowane przez AXON studio: "Magda M.", "Przepis na życie", "Czas honoru" ( dla mnie rewelacja - lubię klimaty wojenne), "Oficer"... mogłabym jeszcze dłuuuugo wymieniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może mniej lubię klimaty wojenne, al;e uwielbiam Antoniego Pawlickiego :D
      A i nie gniewam się nic a nic :))

      Usuń
  22. zapraszam do rozdania;)
    http://pocketful-of-inspiration.blogspot.com/2012/01/wygraj-walentynke.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Chodzi mi po głowie, żeby kiedyś zrobić sobie maraton z "Modą na sukces", ale to chyba byłoby samobójstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe to mogłoby się skończyć tragedią ;-P A znasz "Modę na suknie"?

      Usuń
    2. "Mody na suknie" nie znałam, ale już obczaiłam dzięki pomocy wujka Google'a. Okazuje się, że oglądanie "Mody na sukces" może prowadzić do rozwoju kreatywności ;)

      Usuń
  24. nie ma się co wstydzić;)najważniejsze,to odnaleźć przyjemność w akurat oglądanym setnym odcinku serialu,czasem myślę sobie,że to niezła dawka życia,chociażby Głęboka Woda.
    a tak na marginesie uwielbiam,uwielbiałam i będę uwielbiać pewnego doktora H.,zdesperowane kury domowe;)no i flirtujących Chirurgów;)
    uściski;)
    m.

    OdpowiedzUsuń
  25. No ja "klanu" nie oglądałam ale również mam wpadki serialowe na koncie swym ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. jestem pewna, że lajkujesz z sensem i nie polubiłaś postu o śmierci Szymborskiej...:)
    zresztą, myślę że się rozumiemy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak mawiał jeden z bohaterów "Bromby i innych": Mieć czy być? Mieć, bo być to już jestem ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?