środa, 4 stycznia 2012

Koniec i początek

Szampan, truskawki, dziki taniec, namiętny pocałunek z fajerwerkami w tle. 
Mój Sylwester
Albo raczej jedynie iluzja... 

Było inaczej.
.jezcani ołyB

Bo Pan Magik dał ciała. Albo właśnie raczej mi nie dał swojego ciała, swoich ust... 
Pan Magik nie miał planów/ochoty na wspólnego Sylwestra. 
Czyżby to co było do tej pory między nami miało okazać się jedynie iluzją?

A co w ogóle było między nami?  

Namiętność



Namiętność ma to do siebie, że wybucha jak Sylwestrowy szampan. Ale też jak sylwestrowy szampana kiedyś się kończy (i to - zgrozo - szybko!)... Czy to miałby być koniec między mną i Panem Magikiem? Jeśli tak - pomyślałam - to wspaniale ktoś (kto? przyznać się!) to zaplanował, bo właśnie kończył się rok...

W przeciwieństwie do namiętności, jest coś co łączy ludzi na znacznie dłużej. To coś nazywa się przyjaźń i dzięki temu czemuś nie skończyłam samotnie na końcu roku... Nim opowiem jak ostatecznie skończyłam, pozwólcie, że przeniosę się do początku tej historii... 

Hmm... Trudno jest ustalić czy pierwsze było jajko czy kura, jeszcze trudniej jednak ustalić czy pierwsze były lody wyjadane przeze mnie prosto z opakowania, czy łzy, czy też piwo imbirowe... Może wszystko naraz? W każdym razie wiadomo, że była to reakcja na rozmowę z Panem Magikiem, który miał swoje nie dość dobrze sprecyzowane plany na ten wieczór... Zwróciliście uwagę na słowo swoje w powyższym zdaniu? Otóż to... nie wziął mnie pod uwagę.

Wziąwszy jednak pod uwagę moją wrodzoną pasję do cieszenia się życiem, położyłam na zapuchnięte oczy make up i wsiadłam w pociąg.





Kochani przyjaciele.
Jak nikt inny potrafią zapewnić pocieszenie, solidnego kaca oraz zdrowy ból nóg...
Nie będę wymieniać dalszych pozytywów posiadania przyjaciół, bo było by zbyt słodko, tymczasem chciałam się skupić na skutkach picia gorzkiej żołądkowej i wymienić kilka pozytywów posiadania... kaca.
Kilka kieliszków w te i we wte i film może się skoń... urwać, a tym samym impreza skończyć. Urwanie filmu znaczy też początek czegoś pożytecznego - człowiek kończy myśleć i namyślać.
Co ma być to będzie. Po urwaniu filmu w Sylwestrową Noc, będzie Nowy Rok. I ból głowy. Kac, ściślej ujmując.

Jeśli chodzi o plusy kaca, to po długim namyśle, przychodzi mi do głowy tylko jeden:  człowiek ma apetyt na zdrowe jedzenie, takie jak kefir, sok pomidorowy tudzież  domowy rosołek.

Tak... czasami, a może i często koniec czegoś znaczy też początek
Czy koniec roku oznaczał koniec znajomości z Panem Magikiem? A może tylko koniec pewnego etapu naszej znajomości i początek czegoś głębszego?

Póki co, kończę pisanie tego wpisu.

A baj de łej, film mi się nie urwał...



39 komentarzy:

  1. Cóż, pochwała przyjaźni szczera i ładnie rozpisana na emocje. Nie przypadkiem dla starozytnych to przyjaźń była najszlachetniejszym z uczuć.

    A miłość damsko-męska?

    Cóż, raczej choroba z jej wszelkimi symptomami.

    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Twoje wywody ;d ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuję się pod tym co napisała przedmówczyni. I dodam coś od siebie... Jak Pan Magik tak to niech się magicznie ulotni nie zostawiając zbyt dużo dymu :) buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  4. ...a że Wiewióra ujeła to idealnie to ja sie tylko podpiszę...;)- Ania, Kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede wszystkim to zgadzam się, że nic człowieka lepiej nie wyciąga z opresji jak banda roześmianych przyjaciół :-)

    Po drugie to ja na kacu nigdy nie doświadczam bólu głowy, za to z tym zdrowym jedzeniem to tak nie do końca... zjadłabym zawsze na kacu fasolkę po bretońsku, jajecznicę na boczku z odrobiną syropu klonowego, hamburgera, shawarmę...

    A po trzecie... to czy poinformowałaś Pana Magika, że TY masz względem niego plany sylwestrowe? Może komunikacja zaszwankowała? Bo jeśli on to tak z męskiego chamstwa zrobił... to cham z niego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiewióra ma rację, bo czegoś takiego to się nie spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do problemów dnia następnego, to ja zazwyczaj potrzebuję wtedy ok 1-2l coca coli, żeby móc funkcjonować ;)
    Nie mówiąc o tym, że po zeszłotygodniowej imprezie, która była u mnie zgubiłam sweter. Jak można zgubić sweter na 32 metrach kwadratowych?

    Tego się po Magiku nie spodziewałam. No no. Mam jednak nadzieję, że to się tak nie skończy i jednak nasze wspólne(!) gliwickie plany co do kafo czy zumby będą miały okazję się spełnić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. hmm, no i ja już nic nie wiem...
    ale cieszę się, że są przyjaciele!
    "niesprecyzowane swoje plany sylwestrowe", ech...

    OdpowiedzUsuń
  9. po pierwsze przyznają się bez bicia - to nie byłam ja... po drugie - coś mi tu z Panem Magikiem nie pasuje, ale czekam na rozwój akcji, a rosołek... pomógł i mi, a w moim już nie tak krótkim życiu film urwał mi się tylko raz. Poznałam wtedy bliżej nasz sedes...

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Magikiem czy bez, grunt zeby bylo jasno i czekoladowo, czyli w twoim smaku :) Dbaj o siebie Czekoladowa Auroro! Cmokam wieczornie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma co tracic czasu na nieodpowiednich facetów. Można albowiem przegapić tego właściwego oczekując na nie-wiadomo-co :)

    Przyjaciele to podstawa. Mam kilku - są bezcenni w życiu! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Magikom, ktorzy nie mają planów związanych z Tobą - mówimy stanowcze 'nie'
    Pamiętaj, tylko taki, który będzie aż piszczał za Tobą jest wart uwagi. Noworocznie macham łapką

    OdpowiedzUsuń
  13. I mnie zdarzały się imprezy z gorzką żoładkowa w tle, a potem nagle było rano i marzyłam już tylko o rosołku. Ech, jak dobrze mieć przyjaciół... W przeciwieństwie do różnych Magików nigdy nie mają swoich planów na imprezy...

    OdpowiedzUsuń
  14. trudno powiedzieć co magikowi siedzi we łbie, w końcu to facet. Daj mu trochę czasu, ale obserwuj wytrwale. Wszystko da się odczytać, tylko trzeba czasu.

    A przyjaźń jest prosta, bo w przeciwieństwie do namiętności nie potrzebuje szyfrów. Wystarczy jej alfabet szczerości

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyjaciół zawsze warto mieć. PRzy nich nawet kac niestraszny, bo wszystko jest najgorsze, gdy jest się samemu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Co za typ z tego Pana Magika? Wyjątkowo trudny egzemplarz z Marsa...
    Trzeba go będzie przyszlifować i ustawić do pionu ;>

    Z drugiej strony ja wyznaję zasadę, że nic się nie dzieje bez przyczyny, więc może i to miało jakiś swój ukryty cel, o którym na razie nie wiesz. Kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  17. mam nadzieję, że to tylko przejściowe nie porozumienie... ja też nie lubię Sylwestrów, i do najbardziej udanych zaliczam ten który spędziłam sama z butelką wina grając na kompie w "Gotowe na Wszystko" :) więc trochę Magika rozumiem:) polubiłam go. mam nadzieję, że go nie nie skreślisz po tym wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń
  18. wow nie spodziewałam się, że Magik da ciała.
    co teraz?
    jakaś ważna rozmowa?
    jakieś kłótnie?
    rozczarowanie?

    OdpowiedzUsuń
  19. Przyjaciele są niezwykle ważni,przekonałam się o tym jakiś czas temu.Zawsze można na nich liczyć,kiedy rodzina nie za dobrze nas rozumie,a o tzw.drugiej połówce nie wspomnę..
    I oczywiście wspomniane urwanie filmu;)cofam się 3 lata wstecz;)o poranku wszystko wydaje się przejrzyste,proste i oczywiście nowe!
    Warto wtedy przeanalizować to i owo świeżym umysłem/noworocznym,a wnet uśmiechnie się do nas słońce,chociaż mielibyśmy na nie czekać do wiosny;)
    Pozdrawiam Cię!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  20. uuuu kiepsko... jak mógł dać ciała... :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakoś magicznie nie zajarzył. No cóż. Może jeszcze zmądrzeje ;).
    Viva przyjaciele i czekolada :D.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ach, ta namiętność... Zupełnie, jak wiosenna burza. Przychodzi nagle i nie wiadomo skąd i równie szybko mija.

    OdpowiedzUsuń
  23. wielbię czytać to co napiszesz! <3
    w nowym roku życzę prawdziwej miłości koniecznie z dużą dawką namiętności :)

    OdpowiedzUsuń
  24. roku pańskiego , nie ważne daty :D w Sylwestrową noc, rozpoczął się mój romans z muzykiem ,z zespołu nam przygrywającego do tańca. związek może dlatego był tak namiętny, dynamiczny i wybuchowy :D do dziś mam po nim kaca :D

    OdpowiedzUsuń
  25. o a już myślałam, że Pan Magik to chodzący ideał :)
    powodzenia z nim życzę, w tę czy w drugą stronę

    OdpowiedzUsuń
  26. Sylwestry z przyjaciółmi właśnie - najlepsza sprawa. Z żołądkową też. I dobrym nastrojem (ale w razie czego, ostatecznie on może się zrobić na skutek napicia się :P).

    A mężczyźni... poczekamy, zobaczymy. Czasami muszą coś wywinąć. Nie ma więc co się smucić, bo nie warto sobie psuć od początku tego cudownego roku.

    Mi Sylwester/Nowy Rok przyniósł dużo ciepełka i wiary w siebie ;) Rzadko w takie dni umowne mi się to zdarza (albo wcale), stąd mój niegasnący optymizm, którego i Tobie życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  27. HMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM... powiem tak: my się musimy spotkać i pogadać kiedyś ;D

    Pozdrawiam, spuszczając telepatyczne manto na Pana Magika!!!!!!!!!! I jemu podobnych..

    Przyjaciele i alkohol to najlepsza recepta, fakt. Też jestem w trakcie kuracji x)))))

    OdpowiedzUsuń
  28. Motyla noga!!:// dobrego roku! zdecydowanie!
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytuję Twój blog już od jakiegoś czasu. I powiem Ci.. uwielbiam to, co piszesz i w sposób jaki to piszesz.
    Pan Magik - zaskoczył :o
    Ale.. faceci tak niestety mają. :c Nam trzeba Mężczyzny! Mężczyzna tak nie robi! :) to ja Ci w 2012 życzę.. odnalezienia Go. o! ;)
    czekam na dalsze wpisy :D

    OdpowiedzUsuń
  30. masz się z tymi facetami!jakiekolwiek miął swoje plany, to chyba powinien Cię w nie wtajemniczyć włączyć. Odezwał się po Sylwestrze?

    OdpowiedzUsuń
  31. Hmm... skoro film się nie urwał, znaczy, że myśleć nie przestałaś, a skoro myśleć nie przestałaś, znaczy, że historia z Panem Magikiem trwać będzie jeszcze czas jakiś. Jestem więc ciekawa jak będzie się rozwijać.
    I jeszcze zazdroszczę takich przyjaciół, choć wstyd mi trochę z tego powodu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Czy to Pan Magik czy tylko przygodny Czaruś? Życzę Ci auroro, żebyś w końcu spotkała kogoś podobnego sobie i zeby to nie były tylko sztuczne ognie a żywy żar :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Oby to był początek czegoś głębszego!

    /Żeby mieć większą pewność Siebie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Auroro, życzę Ci szczęścia w tym Nowym Roku i dużo, dużo miłości, a sobie żebyś nadal tak ciekawie pisała :)

    OdpowiedzUsuń
  35. raczej koniec pewnego etapu ,a początek nowego :P

    OdpowiedzUsuń
  36. Fajne zdjęcie.
    Daje do myślenie;;)
    Miło będzie jak wpadniesz do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Kochana, a czy to nie czas przestać brać Jego pod uwagę w Swoich planach? :)


    Uśmiechu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. A może
    "To była miłość nieduża -
    poryw uczucia maleńki.
    Obce jej łzy i udręki,
    i szałów nieznana moc.
    Do wielkich grzechów nie zmusza -
    nie pretenduje do ręki.
    Starczyła nam ledwo
    na krótką i zwiewną -
    na jedną, jedyną noc."

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?