środa, 25 stycznia 2012

Dziwny ten świat jest

Może Was zdziwię, ale nie będę się dziś wypowiadać w sprawie ACTA. Pomimo tego, że w blogosferze czuję się już jak ryba w wodzie, sam internet nadal pozostaje dla mnie niezgłębionym oceanem różnych różności. Ech... 

To może lepiej dla dobra tej planety będzie jeśli zajmę się tym, na czym się znam.
Do pewnego czasu sądziłam, że znam się na facetach i kulinariach. Śmiały był to sąd, by nie powiedzieć od razu brawurowy. Wkażdym bądź razie moja Starsza Siostra, postanowiła mnie sprowadzić na ziemię. Może Starsze Siostry tak już mają. Ale czy mają prawo do oceny związków ich Młodszych Sióstr? Nawet jeśli – o zgrozo – odpowiedź brzmi „tak”, to mi z tytułu Młodszej Siostry przysługuje prawo wkurzania się  na te ich oceny. 
Z resztą, kto z Was by się nie wkurzył?

Czwartkowy wieczór.
W związku z tym, że mam ferie, nie pracuję w szkole, a pracuję nad moim związkiem z moim Magikiem. Innymi słowy randkujemy często gęsto. W przerwach śpię, robię zupy oraz oglądam reklamy w TV (zdaje się, że są ciekawsze, niż powtórki powtórek starych seriali...). A byłabym zapomniała – siedzę też na Facebooku. I właśnie w takim błogim momencie Starsza Siostra wkorczyła do mojego pokoju, a zarazem do akcji.

- To dziwne – zawyrokowała, stając nade mną, jak babcia nad wnuczkiem, który przedwcześnie wyjadł cały krem do toru.
Czyżbym coś  przeskrobałam? Ok. Kulę ogon. Ale co?! Starsza Siostra musiała zauważyć moją konsternację, bo ciągnęła dalej zdecydowanym tonem:
- To dziwne, że nie dostajesz od niego żadnych smsów.
Ach... A więc to nie ja coś przeskrobałam, tylko mój facet. Uff... Ale zaraz, zaraz... Że niby od razu dziwne? Kiedy tylko na mojej twarzy konsternacja ustąpiła miejsca frustracji Siostra oświeciła mnie, że w normalnych związkach jest tak, że wymiana smsów następuje średnio dwa do trzech razy dziennie. To ma świadczyć o zaangażowaniu i wierności partnera. Tymczasem mój Magik nie pisze do mnie prawie w ogóle. I byłabym nie zwróciła na to najmniejszej uwagi, gdyby nie Starsza Siostra.
Zasiała we mnie pewne wątpliwości... Nie pozostawało mi nic innego jak zrobić ciasto czekoladowe.
Może myliłam się co do tego, że jestem specjalistką od facetów, ale w czekoladowych wypiekach nie mam sobie równych.
- Dziwne.
Tym razem Mama.
- Będzie pyszne! – zaoponowałam, stając w obronie tworzonego przeze mnie ciasta czekoladowego.
- Ale bez mąki? Takie ciasta nie istnieją. Zobaczysz ono nie wyrośnie...
Hm. Wygląda na to, że i na kulinariach znam się tyle, co na rozmnażaniu przez pączkowanie.





Dziwnym trafem jednak ciasto wyrosło. 
I wszystkim smakowało. Najbardziej zaś mojemu Magikowi. I jego Mamie. Tak, tak – mój Magik nie omieszkał poczęstować moim wypiekiem członków swojej familii. Hm. Być może zwyczajnie się nie znam, ale jak na moje nieprofesjonalne oko taki gest bardziej świadczy o jego zaangażowaniu, niż ściągnięty z internetu tekst smsa.
Nie mnie to jednak oceniać. Być może jest po prostu tak, że wszystko co dla nas nowe i nietypowe jest dziwne? Powiem więcej – groźne jak wilk z lasu. 


Być może, skoro istnieją wypieki pieczone bez mąki, istnieją też normalne związki bez ciągłego smsowania? W końcu w kuchni, tak jak w życiu. Niektóre przepisy są dziwne, ale ciasta wychodzą całkiem pyszne. Co zaś dopiero jeśli chodzi o przepis na miłość... Każdy jest dziwny, bo zupełnie inny. Wyjątkowy.






Rozumiecie teraz, że nie czuję niesmaku, ani nie gotuje mi się w żyłąch krew, gdy czytam w Waszych komentarzach, że nie lubicie tego Magika. Jak macie go lubić skoro go nie znacie? 


Mój brat też nie lubi Magika. Ale to już z tytułu bycia Bratem. Ach, to rodzeństwo. Dziwne jakieś takie. Jak je nie kochać?! Hihi.

42 komentarze:

  1. Może go polubię, jeśli będzie mi dane w końcu go poznać ;)

    Jak to się mówi: "wolność Tomku, w swoim domku", to może i wolność Auroro w swoim związku?
    Najważniejsze, żebyście byli razem szczęśliwi (a jak jest ciasto czekoladowe to już niewiele więcej potrzeba do pełni szczęścia). Podzielisz się przepisem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako młodsza siostra starszych sióstr chciałbym niniejszym oznajmić, że Siostra Starsza Czekoladowa nie zna się. Wiewiór nie pisze smsów 3 razy dziennie, nawet dwa razy dziennie nie pisze. Ba! raz dziennie też mu się rzadko zdarza. Jak jestem za granicą, to może mu się przypomnieć grubo po północy, że mnie kocha...i wtedy śle smsa, dzień w dzień o tak podobnej treści, że aż się zastanawiam czy to nie tamplate. A jak już jestem na wyciągnięcie ręki, to telefon robi za budzik i to niechętnie. Ot co! A ten Magik fajny, skoro lubi fajną Ciebie i Twoje wypieki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W jakich to strasznych czasach żyjemy, by o wartości zaangażowania w związku decydowała ilość smsów? Phi!
    Jak napisałaś, to że ciachem podzielił się z rodziną świadczy o jego zainteresowaniu twoją osobą. I to poważnym.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja osobiście jestem za eksperymentami i w kuchni i w związku, jednak dla mnie bycie w stałym kontakcie to tak ważna sprawa, że nie potrafiłabym sobie teraz bez tego sie obejść, może temu że od 4,5 roku nie tylko jesteśmy parą, ale też pracujemy ze sobą a od 2,5 roku jestesmy Małżeństwem, a od prawie 5 lat mieszkamy razem, wszystko razem..zawsze i wszędzie i nawet nadal tęsknię kiedy rozstajemy się na kilka godzin...może jesteśmy dziwni ale tak już mamy...i ja za Magikiem nie przepadam ....jako za kimś kogo "znam" z Twoich opowiadań a poza tym to nie mam o nim zdania. - Ania Kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. bez względu na to jak niespotykane przepisy czy to na miłość czy na ciasto... żeby zawsze były najlepszymi recepturami w Twoim życiu

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdyby nie fakt Twojego zamiłowania do pieczenia i tworzenia w kuchni innych słodkości pomyślałabym że jesteś moją siostrą. Albo chociaż jakieś relacje rodzinne między nami mają miejsce. U mnie jest dokładnie tak samo. Starsza siostra zadaje milion różnych dziwnych pytań albo wyraża swoją opinię, a młodszy brat chociaż lubi mojego R. to obojętnie co by się działo zawsze staje po mojej stronie i tak jak w jednym momencie piją sobie razem piwo, tak za chwilę są największymi wrogami, bo ja się o coś wkurzyłam więc brat z racji bycia bratem też się wkurzył :)
    Dasz przepis na to dziwne ciasto??? Bo dziwny przepis na związek mam swój... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. taaak. Starsze Siostry to lubią, coś o tym wiem. ale wiem też, że często-gęsto (:)) mają rację :)

    OdpowiedzUsuń
  8. co komu do magika jak magik nie jego? za to do ciasta to chętnie się przykleję z całą rzeszą innych, zahipnotyzowanych.... ( a na tydzień, góra dwa - wymienię starszego brata na starszą siostrę... dil?)

    OdpowiedzUsuń
  9. dobrze jest, a nie dziwnie ;)
    a jeśli ma już być TAK dziwnie, jak opisujesz, to niech jest jak najdziwaczniej!
    życzę Ci tego!

    a tekst Mamy, że co to za ciasto bez mąki - jakby słyszała moją Babcię ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat brat nigdy nie polubi Twojego faceta, to pewne. Natomiast musisz zważyć na to, że są faceci (choćby ja) którzy nie lubią pisać sms-ów. Kiedy facet dojdzie do poziomu, że sms nie czyni z niego partnera to komórka staje się bezużyteczna. Czyż nie lepiej, że nie gadacie przez telefony, ale właśnie na żywo spędzacie najmilsze chwile?

    A starszą siostrę to ja już bym odmagiczył. Zaczęła by wierzyć w facetó, a nie w damskie zabobony.

    Kocham Twój optymizm :*

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze robi chłopak :) osobiście nie cierpię sms'ów, więc jak dla mnie chwali się jego zachowanie

    OdpowiedzUsuń
  12. Samo to że Pan Magik jest Magikiem w jakimś stopniu świadczy o jego wyjątkowości i inności. To że ktoś nie idzie utartymi ścieżkami dzisiejszych schematów nie znaczy od razu że jego zachowania są dziwne ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ehhh smsy były "kochały, tęskniły" i się skończyły wraz z pojawieniem samochodu... a co ma do tego miłość??? chyba nic. Normalne, wspólne życie weryfikuje zaangażowanie a nie ilość i długość smsów oczywiście ;)
    Mój młodszy brat, i cała potworna rodzinka, nigdy Małżona nie lubił i nie polubi bo po prostu jest/są z innej bajki niż on. I okazało się, że na szczęście bo to w Małżonie a nie w Bracie mam oparcie, poczucie stałości, stabilizację a gdyby byli z tej samej gliny... cóż... Każdy wytycza swoje indywidualne ścieżki i to najlepiej jak się da gdy są właśnie nie powtarzalne. Ja Pana Magika lubię przede wszystkim za to, że zaistniał na tym blogu i w Twoim życiu.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hehe, u mnie starszy brat stoi zawsze na straży mojego związku i powiem szczerze, że zawsze wychodzi mi to na dobre :)

    A co do smsów... Czy ja wiem? To, że ktoś nie jest uzależniony od telefonu komórkowego, chyba źle nie świadczy? Bo nie oszukujmy się, że staliśmy się niewolnikami telefonów (internetu zresztą niektórzy także) ;)
    Mój Ukochany tak samo od początku naszej znajomości nie rozpisywał się zanadto i za często (teraz także ;) ) i nie wyszło nam to na złe. A ja sama oduczyłam się co chwilowego zerkania na ekran telefonu, czy bezsensownego klikania ;P

    Tym razem stanę po stronie Magika, ale najlepszą odpowiedź i tak znasz Ty sama :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  15. ha, ja też kiedyś chciałam zrobić ciasto bez użycia mąki, ale w porę powstrzymała mnie Mama, bo okazało się, że akurat TO CIASTO bez mąki nie wyjdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. A z jakiego powodu mam Magika lubić albo nie lubić? Chociaż... Lubię go :-) Za ten brak smsów, bo ostati pan z którym się spotykałam już od pierwszego spotkania mnie nimi zasypywał.

    "Dzień dobry, miłego dnia - Jem śniadanie - Zjadłem śniadanie - Wychodzę do pracy - Jestem już w pracy - Mam przerwę i piję kawę - Skończyłem już pracę - Jestem już w domu - Robię obiad - Zjadłem obiad - Oglądam TV - Idę pod prysznic - Kładę się, dobranoc."

    Mniej więcej tak to wyglądało. Wytrzymałam dwa miesiące i pogoniłam absztyfikanta.

    Coś mi się wydaje, że kiedyś tu już o nim wspominałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Annette miałaś rację bo ja też bym tego nie wytrzymała.przecież nie chodzi o to,zeby pisał smsy kiedy idzie "na kibelek" tylko tak jak napisał Lukasz to na żywo spędza się najmilsze chwile :) I to jest piękne.
    A co do ciasta bez mąki -to jest genialne, również ze względu na kaloryczność-chociaż pewnie duża ilość uzytej czekolady tą kalorycznośc podnosi-ale takie ciasto kiedys sama robilam i tez wyszlo.polecam :) poza tym jest delikatniejsze w smaku na pewno a nie jak bulka do zapchania ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. najpiękniejsze zaczyna się tam, gdzie kończą się smsy. (via LAFLE) ;DDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię, nie lubię - ważne, żeby Magik kochał Czekoladę nad życie! Ciasto... mniam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesz, dla każdego samo słowo "związek" od razu wywołuje bardzo dużo emocjonalnych skojarzeń, każdy dołącza do tego swoje własne przeżycia i rozczarowania.
    I każdy oczywiście "chce pomóc", albo "chce przestrzec" :)
    Nie ma siły, to zbyt silna pokusa.
    Tak więc pisząc o Magiku licz się z tym, że temu czy innemu się nie spodoba.
    Natomiast co do SMSów - teraz zdecydowanie wolę dzwonić.
    Pisanie - rzadko owszem.
    Na początku związku bywało więcej SMSów, ale mój facet w ogóle jest bardzo nietypowo rozgadany i umie mówić i pisać o uczuciach. Czego większość facetów nie umie.
    Jeden taki mojej kumpeli pisze tylko SMSy w stylu:
    100 km - że niby ma jeszcze tyle do przejechania.
    Po pół godzinie:
    50 km.
    A pod domem:
    jestem.

    A facet dorosły i z doświadczeniem, ale po prostu nie umie inaczej. Dzwoni też przez 15 sekund, resztę woli załatwiać osobiście.
    Tak więc podsumowując o prawdziwym uczuciu nie decydują ani SMSy, ani ich ilość, chociaż wspólne potrzeby w tym zakresie dobrze by było mieć, bo wtedy jedna strona nie czuje się zaniedbywana.
    Tak więc, o ile Ty tego nawet wcześniej nie zauważyłaś, to sobie odpuść, a zapędy poprawiania Twojego związku lepiej zbyć wzruszeniem ramion :)
    No to nara
    Do następnej porady :)))
    Sama widzisz, że się nie mogłam powstrzymać i też jednak coś poradziłam!
    pozdrowienia
    iw

    OdpowiedzUsuń
  21. ja tam lubię dostawać kilka smsków dziennie, bo wiem wtedy, że pamięta :) Choć ostatnimi czasy nie dostaję - bo mieszkamy razem, w pracy siedzimy na gg, toż to dziwne by było gdyby mnie jeszcze zasypywał smsami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. otóż istnieją normalne związki bez esemesowania - oparte na zaufaniu:) nie trzeba się trzymać na smyczy... rozumiem setki smsów jeśli mieszka się bardzo daleko od siebie (setki km), ale inaczej? nie wiem, trochę umiaru nie zaszkodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojej! Wiesz co! Miałam podobną sytuację, a właściwie te dwie- z ciastem i smsami!
    Z ciastem było tak, że mama koleżanki nie pozwalała jej robić bezmącznego ciasta czeko, bo oczywiście, nie wyjdzie ;-) Ale wyszło i ponoć wszystkim smakowało.
    A z smsami- sama nie jestem do końca smsową osobą, ale stwierdzenie znajomych, że to dziwne, że on jeszcze nie napisał, też trochę mnie zmartwiło...
    W każdym razie już jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  24. :D
    Jak miło! Nie zaglądałam tutaj jakiś czas i jakie zmiany! Gratuluję :)

    Od sms-ów podobno się kłykcie psują, rodzina doceni na stare lata magiczne kciuki bez reumatyzmu ;)

    Życzę powodzenia i dalszej drogi szczęśliwej :)

    OdpowiedzUsuń
  25. to,co zwykle wydaje się z góry prawidłowe,zasługujące na pochlebne opinie często zawodzi,więc nie warto uparcie trzymać się konwenansów,które prędzej,czy później zboczą z utartej ścieżki i zaczną irytować.dobrze jest jak jest,tak sądzę;)
    powodzenia życzę:))

    OdpowiedzUsuń
  26. kochana...mój dobry kolega, rzekł mi kiedys że sms-owanie to forma kontroli, często zazdrość, że nie możemy byc na bieżąco w czyimś zyciu, to zachłanność, inwigilacja...ale przede wszystkim niepewność...hmmm...tyle mi powiedział, a ty sobie przetraw;)
    Mój L. wcale ale to wcale do mnie nie pisywał, czy miałam sie bać...eee, on po prostu pocił sie potwornie nad sms-em, gubił w tych słowniczkach, literówkach...to tez moze byc powód.
    ja nie cierpię pisywać sms-ów i dostała bym skrętu kiszek gdybym miała po kilka razy na dzień odpisywać...no jak pies na smyczy, potworność:)

    tyle ode mnie

    OdpowiedzUsuń
  27. Może Go pubie jak poznam :)
    A jeśli o sms chodzi to tak... Ja i moja Żabcia też sms nie piszemy a mimo jesteśmy razem :) , więc nie sms czynią związek tylko gesty ot co :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana, upiekłam czekoladowe ciasto z cocacolą, napisałam post i wzywam Cię w nim do wyznania, więc dygaj miła!

    OdpowiedzUsuń
  29. Upieczone, pięknie pachnie http://przystole.blox.pl/2008/09/Czekoladowe-ciasto-z-coca-cola.html

    OdpowiedzUsuń
  30. sms to jakiś element histeryczny związków, nie używam ;) hmm gdybyśmy wszystkie miały polubic Twojego, to musiałabyś się Nim faktycznie podzielić... nie dziel się ;) ciastem można (prawie) zawsze :) udanego weekendu, Auroro!

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo ciepło piszesz o swoich relacjach z rodzeństwem :)
    Na temat tych smsów podpisuje się pod Twoim podsumowaniem wpisu - w kuchni jak w życiu albo tak w życiu jak i w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dla każdego dziwne jest coś innego! ;-)
    Dla mnie wcale nie dziwne jest to niepisanie. Mój Tygrys też nigdy nie był typem faceta, który namiętnie wysyła smsy na dzień dobry, jak po śniadanku, jak w pracy, jak było i dobranoc. To o niczym nie świadczy, tak więc się nie przejmuj i nawet nie zastanawiaj.
    A to, że ciacho zaniósł swojej mamie - to już zasługuje na uznanie.
    Więc chyba wcale ten Magik nie jest taki zły! ;-)))
    Pozdrowionka! :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Moim zdaniem smsy nie mają tu nic do rzeczy, ja to wręcz nie cierpię smsów bo zupełnie zabijają wrodzone zdolności do porozumiewania się werbalnego, choć w tym momencie większość moich rówieśniczek zjadłaby mnie wzrokiem. Czekoladę kocham, jestem wręcz od niej uzależniona, więc jak tylko trafiłam na Twojego bloga, połknęłam go szybciutko i się w nim zakochałam. A co do miłości, ja jestem małolata i się nie znam, ale wydaje mi się, że jak kocha to będzie kochać, nie zależnie od tego czy napisze czy nie. A stare przysłowie mówi: Przez żołądek do serca! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. A ta siostra to na pewno starsza? Bo brzmi jakby była młodsza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. kurde dawno mnie tu nie było :D skoro przerabiamy teraz magika :D a ciacha bez mąki znam i lubiem!

    OdpowiedzUsuń
  36. facet jak facet, trza znalesc takiego coby pasil :)

    OdpowiedzUsuń
  37. ciasto pewnie pyszne :) a facetowi damy szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ważne, że Pan Magik Tobie pasuje. W końcu to Twój Magik ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Magik Magikiem, a Ty lepiej powiedz jak robiłaś to ciasto czekoladowe bez mąki :-D

    OdpowiedzUsuń
  40. no ciasto bez mąki znam, owszem i piekłam, i to pewnie z tego samego przepisu co Ty:)
    Ps: A co do tych smsów, to wyczytałam gdzieś, że Panowie nie lubią smsów, w tym samym artykule było również napisane coś o lenistwie..
    Buziaki!:D

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?