środa, 14 grudnia 2011

Pierniczenia nadzedł czas

Machnę ręką na te stosy zalegających papierzysk na moim biurku. Przymrużę oko na spoczywającą obok tych papierzysk pustą puszkę po piwie imbirowym. Mówi się trudno i żyje się dalej (w błogim oczekiwaniu na sobotę jako dzień porządków). Przełknę też fakt, że w okolicach połowy grudnia nie mam kupionego ani jednego prezentu pod choinkę... 
Jednego jednak znieść nie mogę! Faktu, że od pamiętnego 6 grudnia na Blogu Czekolady nie pojawił się żaden konkretny wpis. A to jakieś relacje, a to jakieś zapowiedzi, a to jakieś candy... Tymczasem wystarczy jeden Pan Magik, który opiernicza się z odpisywaniem na smsy oraz śnieg, który w tym roku wyjątkowo efektywnie opiernicza się z spadaniem z nieba. Ja się opierniczać nie będę!

Zrobię za to pierniczki. Chcę... Chciałaby... Chciała... Tylko kiedy? 
Skoro puszka po piwie imbirowym spoczywa na moim biurku już trzeci dzień, to może oznaczać tylko jedno. 
Urwanie dupy
Za przeproszeniem.
Doprawdy, napisałabym urwanie głowy, ale nijak pasuje mi to do tego, co ostatnio dzieje się w moim życiu. A dzieje się tak, że wychodzę z domu o 7.15 i wracam po 22. 
Szkoda mojego klikania na pisanie wszystkiego czym się ostatnio zajmuję. Grunt, że zawodowo się nie opierniczam. Ba! Pierniczę nawet w pracy. Temat lekcji dzisiejszej?


 

Jako dobra Pani Nauczycielka pomyślałam sobie, że czasem warto się nieco poopierniczać na lekcjach i pewnego dnia, zamiast podręczników, kazałam przynieść dzieciaczkom foremki do ciastek. Sama przytargałam wielki kawal ciasta piernikowego. Wałek. No i dziennik lekcyjny, wpisując w rubryczce z tematem jakiś bzdurny uczony wpis...
Tymczasem już kilka minut po włożeniu pierniczków do piekarnika przybiegła pani Woźna. Za nią inna nauczycielka. I w końcu sama dyrekcja. Nagana za opierniczanie się w pracy? Nic z tych rzeczy, jedna poprosiła o przepis, a wszystkie pozostałe o jednego pierniczka do degustacji.

Ach... w rzeczy samej, to nie muzyka, a kulinaria łagodzą obyczaje... I czy jest coś piękniejszego, niż piernikowy zapach roznoszący się po domu/murach szkoły?

Owszem, jest.

To zapach smakowitego dania robionego przez faceta dla kobiety.
Tak, tak, tak... Pan Magik, podobnie jak ja, nie opiernicza się ostatnio. Gdyby się w tych kwestiach zaczął opierniczać, powiedziałbym mu dokładnie to samo, co śniegowi - SPADAJ!
A ja nie chcę, żeby spadał (Pan Magik, nie śnieg), bo dobrze gotuje. Kurczak z curry, ananasem i brokułami. Pyszne. I nie mówię tak tylko dlatego, że byłam głodna, a Pan Magik wyglądał bardzo seksownie.
Głodna jestem coraz bardziej. Pana Magika.

Wystarczy jednak tego lukru... To, co między mną a Panem Magikiem to nie pierniczek.

Wiem, że Święta już tuż tuż i sezon piernikowy w pełni, ale ja mam dość pierniczenia...  
Fajnie jest razem leżeć sobie na zbyt ciasnym łóżku i pierniczyć trzy po trzy. Ale fajnie to za mało. Potrzebna jest decyzja, czy chcemy by to "fajnie" było nieco trwalsze, niż bożonarodzeniowe pierniczki, które znikają czasem jeszcze nim zabłyśnie gwiazda betlejemska.

Mam nadzieję tylko, że ta decyzja nie będzie nadchodzić w ślimaczym tempie...

P.S. Po napisaniu tego posta wzięłam się w garść i wyrzuciłam puszkę po piwie imbirowym do kosza na śmieci.

43 komentarze:

  1. Ale Ty się dzisiaj nieładnie wyrażasz!
    Kurcze, gdyby to moje nauczycielki miały takie pomysły...no no. Teraz to co najwyżej mogę na uczelni spalić...trochę starego, zepsutego sprzętu :p

    Jej, ale Ci dobrze z tym Magikiem. Czasem się tak zastanawiam czy przez to, że tak bardzo zajęłam sobie kuchnię to nie wydałam na siebie wyroku w postaci niegotującego mężczyzny?

    Buziaki i miłego dnia! Dzisiaj TVN mi obiecało śnieg w najbliższych tygodniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmmm pierniczenie czegokolwiek bywa bardzo przyjemne. Ja aktualnie pierniczę mało rodzinną Wigilię u rodziny, pierniczę sprzątanie, pierniczę wypiekanie słodkości. Wszystko to zostawiam sobie na przyszły tydzień. Ten ma minąć pod znakiem opierniczania się, odpoczywania i wyjadania słodkich resztek. Trzeba się psychicznie i fizycznie nastawić do Gwiazdki!
    A Pana Magika mogę tylko po cichu zazdrościć a raczej tych beztroskich i błogich początków :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Auroro, czyli coś się z Magikiem dzieje?! i całe szczęście, bo już myślałam, że skoro opiernicza się (że użyję Twojego słowa) w odpisywaniu na sms, to i w innych kwestiach się opiernicza. ufff...
    oby się wam to dobrze wszystko rozwinęło!

    OdpowiedzUsuń
  4. a pamiętasz tą reklamę? ja pieCHniczę, ty pieCHniczysz.... :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ale fajnie i z przyprawami pierniczysz :D wszystko to nic ....dzisiaj ustąpiono mi miejsca w autobusie . młoda babeczka ustąpiła , pewnie spojrzawszy na mnie ,pomyślała stary piernik...ja PIERNICZĘ :( :D :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś moim Idolem :DDDDDDDDDDDDDDDDDD
    cokolwiek więcej napisze będzie pierniczeniem i to nawet nie o szopenie, więc się zamykam;D tzn. słownie, bo duchowo to się otwieram.

    i z tym sobotnim sprzątaniem u mnie to samo, no tyle że papierów stosy leżą u mnie na ziemi, razem z niepapierami. boję się tylko że w sobotę coś wypadnie...xD

    opis gg lafle : "urwanie dupy - nie piernicz tyle". Mówiłam? To się nazywa inspirejszyn!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wielkie brawa za fajną lekcję w szkole! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Taka lekcja musiała być fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kreatywnie;)dzieciaki na pewno zadowolone!
    a,gotujący/dobrze gotujący facet to skarb narodowy;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja pierniczę, też mam ochotę na pierniczki!

    A w kwestii sprzątania czasem warto dać się porwać Kubie Sienkiewiczowi i uznać, że „coś wylało się- nie szkodzi, zanim stęchnie to długo jeszcze…” ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym żeby i w mojej szkole tak było :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiedz, Ty chcesz, żeby to było trwalsze niż te pierniki świąteczne?

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie też panuje ostatnio zasada 'przewróciło się, niech leży...' ale pójdę sobie popierniczyć, a co...
    Pozdrawiam cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Smakowałoo. Pierniki pewnie superaśne wyszły. Chciałabym, żebyśmy pewnego dnia na studiach zamiast pierniczenia porobili pierniki :D

    I aż mi ślinka pociekła, jak sobie tego kurczaka wyobraziłam. W dodatku z moją ulubioną curry przyprawą :)

    I niech Wam będzie magicznie, nie tylko od święta :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudny pomysł z tymi pierniczkami w szkole :) wcale się nie dziwię,że było tylu chętnych do degustacji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. rozpierniczyłaś mnie tym postem. i gratuluję gotującego faceta ! zazdroszczę trochę też ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. powiem krótko: UWIELBIAM CZYTAĆ TWOJE PIERNICZENIE:))) Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne - Twój blog uzależnia prawie jak czekolada:)

    OdpowiedzUsuń
  18. gotujący pan pod ręką - pozazdrościć!
    pierniczkowa lekcja - fantastyczny pomysł
    wyrzuciłaś puszę? a ja deficyt puszkowy przeżywam, wszystkie już zapchane :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzięki za odwiedziny, pewnie nie wiesz o tym, ale podczytuję Cię już czas jakiś ;>

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, że ja nie miałam takich fajnych nauczycielek w szkole... Ehh... A co do pana Magika życzę, żeby sytuacja się pomyślnie rozwinęła (powiedzmy w tempie zajęczym ;p). Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jednym słowem MNIAM...
    A ja porządki przedświąteczne mam już prawie za sobą. Cały dzień myłam dzisiaj okna, podłogi i odkurzałam, więc niewiele mi zostało... ;) Też miałam gigantyczny stos papierzysk w pokoju, który rósł sobie spokojnie od wakacji, ale W KOŃCU paskudztwo posprzątałam. Normalnie powietrze mi się w pokoju zmieniło po wymieceniu całego kurzu... ;)

    Pozdrawiam
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  22. ale tu u Ciebie wesoło, dziękuję za komentarz i oczywiście zapraszam do akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  23. podoba mi się Twój nowy post :-) przyznam, że rozumiem Cię doskonale, późne powroty do domu i brak czasu na cokolwiek... ale pierniczków też nie ma :-( chyba porwę Ci kilka :P

    OdpowiedzUsuń
  24. życzę udanej konsumpcji, degustacji tudzież zwyczajnego zaspokojenia apetytu na pana magika! oby ci się uszy trzęsły, jak pani dyrektorce wcinającej twoje pierniczki!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje łóżko co prawda nie przyciasne, ale też chciałabym, żeby 'decyzja' nieco przyspieszyła :)
    I bardzo bardzo lubię, gdy mój facet zrobi dla mnie coś dobrego. A do tego przyniesie lampkę różowego wina albo kubek gorącej czekolady. To już zależnie od sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj, dawno mnie u Ciebie nie było... takie zmiany, hoho, Pan Magik, hoho, pierniczenie - ulalalala ;)
    U mnie Auroro też nie ma śniegu i prezentów i też czekam na wolną sobotę, co by trochę posprzątać ;)
    Poza tym opierniczam się w sieci, nie piszę blogów, nie udzielam się, zwyczajnie mi się chyba nie chce ;/
    Postanawiam sobie od jakiegoś czasu, że zmiany nadejdą w styczniu! Zobaczymy!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. ;) gratuluję puszki ;D jeśli chodzi o Decyzję... kochana, jeśli mogę coś radzić, to z takimi sprawami nie ma się co spieszyć.. pozostawić to, żeby się naturalnie rozwijało... powoli, pięknie :) decyzje będą do podejmowania potem :) jakie auto kupić? Jaką pościel... itp :)

    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. P.S. Auroro ;) każdy ruch jest dobry ;D a jeśli jest jeszcze regularny, to tym lepiej, a że do pracy jeździmy codziennie... także jest dobrze, Niesterylna Koleżanko! ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. dziękuję za odwiedziny. Pewnie o tym nie wiesz,ale ja też jestem czytaczką Twojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  30. sama nie piekę pierniczków, ale miło się o nich czyta (z tego czytania wyszło zamówienie na piernikowy zapas u mojej mamy ;)). a jeśli chodzi o Magika, dopóki to Magik, a nie Czaruś, to chyba nie ma się czym martwić, co? :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Lukry, pierniki, pierniczenie... Ej, daj jedno ciacho! ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Piszesz w taki ciekawy sposób, że naprawdę wciąga i chce się czytać!

    Brawo za mobilizację do wyrzucenia puszki po piwie! :>

    OdpowiedzUsuń
  33. amazing blog!!!i'm following you!!!if you like mine,do the same!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. zapach pierniczków jest cudny, ale w tym roku chyba jednak nie będę piec...
    napisałam do Cię @ (;

    OdpowiedzUsuń
  35. I o to właśnie chodzi ;) hm, lubię sobie tak czasami popierniczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  36. To zalezy co to mialoby byc,bede lepic w poniedzialek wiec moge ewentualnie dorobic to czego nie mam;-) zapraszam na maila:-)

    OdpowiedzUsuń
  37. to nie jest pierniczenie to sie nazywa kreatywnosc, a do pracy mialas po prostu seksualne podejscie ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. aa widzisz? nadrabiam sobie zaległości w czytaniu Ciebie i widzę, że dobrze jest. magicznie jest:D

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?