wtorek, 6 grudnia 2011

Czekolada czy rózga?

Tak jak ziemią rządzi prawo grawitacji, sprawiające, że jabłko rosnące na drzewie w pewnym momencie spada na trawę, by stamtąd wpaść do moich ust, tak mną rządzi
odwieczne prawo robienia wszystkiego na ostatnią chwilę.
Z tym, że o ile spadanie jabłka z gałęzi świadczy o jego dojrzałości, żywię lekko niepokojące przeświadczenie, że to, co ja wyprawiam, świadczy o czymś zupełnie przeciwnym w odniesieniu do mojej osoby...

Jako że nie lubię się na wyrost niepokoić, dopowiadam sobie, że to robienie wszystkiego na ostatnią chwilę powoduje przyrost ożywczej adrenaliny.

Śmiem wątpić, że adrenalina jest potrzebna do pisania listu do św. Mikołaja, zdarzyło się jednak, że i coś tak ważnego jak list do św. Mikołaja odłożyłam na ostateczne później. I tak oto 5 grudnia ślęczę nad kartką papieru... 

Bo ważne, naprawdę bardzo ważne jest być świadomym swoich pragnień i potrzeb.

Jeśli śnieg jutro spadnie, to będę o jedno spełnione marzenie do przodu. W tym wypadku są i duże szanse na spełnienie kilku innych. Jeśli będzie bowiem śnieg, to Święty jakoś do nas dojedzie na tych swoich wypasionych saniach.
A jako że św. Mikołaj to nie złota rybka, można się połakomić nie na trzy, ale nawet na cztery albo i czternaście życzeń!
Wspaniale! Od czego by tu zacząć...





Od tego, że mi się kończy dżem porzeczkowy?
A może od tego, że właśnie na 6  grudnia otrzymałam trzy dodatkowe godziny w zastępstwie? I poranny dyżur.
Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że zastępstwo nie jest na lekcji muzyki z klasą IVa. Raz wystarczy. I - błagam św. Mikołaju - nigdy więcej !!! !!! !!!

Wracając jednak do sedna, to ... na ten czas tylko jedno mi głowie.

Wścibskie nosy won! To sprawa między mną a... Panem Mikołajem.
Tymczasem idę zajadać się Mikołajem. Czekoladowym. Dostałam w prezencie. Podobnie jak całą górę cukierków mordoklejków i landrynkowych lizaków. Jak to, od kogo? Od moich uczniów.

Żeby nie było, że tylko biorę, biorę dziś przykład z św. Mikołaja i sama daję. Rózgę. Jak to komu? Panu Magikowi. Nie odpisał na smsa (ile razy to zdanie padło już na tym blogu? Ktoś uprzejmy raczy zliczyć?). Nie było dziś zaplanowanej przeze mnie randki...
I kto tu naprawdę okazuję się nie dojrzały?

Panie Magiku, pora dojrzeć i przejrzeć! Aurora, podobnie jak św. Mikołaj ma dobre serce i (chyba nie podobnie jak św. Mikołaj) zgrabny tyłek. Takie połączenie jest rzadkie, jak połączenie czekolady z pieprzem. O ile taka czekolada jest droga, ja jestem bezcenna. Oby nie przyszło Ci zbyt drogo zapłacić za to uchybienie...

Jeśli Pan Magik był grzeczny, Mikołaj szepnie mu na ucho te ważkie słowa.

Tymczasem ja na pożegnanie szepczę Wam... jakie tam "dobranoc"?! Smacznego grzańca! Bawcie się, ale co by Wasze nosy nie były jutro czerwone jak u tego starszego pana z brodą!


Uwaga !!!
Kto - w przeciwieństwie do Pana Magika - odpisze na ten post, czyli zostawi komentarz, weźmie udział w losowaniu czekoladowego mikołajowego podarunku. Losowanie za tydzień, czyli 12 grudnia! 

40 komentarzy:

  1. Ojaa ojaaa ! :) czekoladowy upominek?
    wcale bym nie chciała... ekhm;p wcale a wcale!

    :)

    grzaniec mówisz? ja po dzisiejszej próbie chóru taaak wymarzłam, musiałam czekać na tramwaj 15min, potem jechać nim 20 i dojść do domu. Jak zdjęłam buty nie czułam palców!
    ale nie narzekam, chciałam zimy! ba, jeszcze śniegu chcę:)

    ja na szczęśćie dostałam prezenty, które sprawiły mi wieeeelką radość!
    może Twój Mikołaj po prostu się spóźnia albo się zgubił?
    trochę czasu do północy ma!

    buziak

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na ten post. Co by to były za mikołajki bez Twojego wpisu?

    U mnie niestety śniegu nie ma, a też liczyłam, że może jako prezent spadnie.
    Ale jest za to ceramiczny komplet do fondue w kształcie serc (od Rodzicielki, od L. ogrom marcepanu), więc jeśli zdarzy się, że znów do mnie przyjedziesz to wiem czym będziemy się raczyć :D

    Niegrzeczny Pan Magik, oj niegrzeczny. Rózga mu się należy i to po tyłku (nie mylić z pejczykiem!).

    Czekoladowych snów, Kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zjadłabym dżem porzeczkowy. Najlepiej z czerwonej, jak ten nieszczęsny grzaniec. Wiesz, jaki we Frankfurcie jest pyszny? Zakochałam się!
    A czekolady z pieprzem nie widziałam, choć ostatnio wpadła mi w oczy biała z żurawiną i pistacjami...

    OdpowiedzUsuń
  4. Głupi Pan Magik, nie zasługuje na taki prezent jakim Ty jesteś, Aurorko :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. napiłabym się grzańca i padła na twarz :D, oglądałaś kiedyś ID Crowd? Był tam taki jeden pan Magik zwany przeze mnie Madżyszyn ;) i zawsze jak o nim piszesz to zwijam się ze śmiechu na wspomnienie tamtego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie juz nie wypada od Ciebie wydzierac czekolady. Dostalam jako dwusetna FB:-) Ale ja tez mam "konkursa", moze sie skusisz? Czekoladwe babeczki tez sa:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie wiem, Ci nie odpisują na sms-y, ja odpisuje i to o tych skurwysynkach dziewczyny piszą wpisy i to w nich się kochają.

    A tak bez złości i czarnego humoru: nie znam się na tyłkach mikołaja, ale anatomia Twojego to dość interesujący temat :D:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekolady nigdy dość.
    Ale, ale...jak jeszcze nie wiesz co Mikołaj robi z listami, to zajrzyj tu :
    http://www.youtube.com/watch?v=AbQWXFjMvpQ

    OdpowiedzUsuń
  9. Grzaniec owszem, był:)
    Malinowy:)
    Eh ci faceci co nie odpisują... :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Grzaniec - narobiłaś mi ochoty, niesamowitej. Na świętą noc, albo grzeczną, jak kto woli.
    A jak nie odpisał to i lada chwila wymówek tysiące się znajdzie, to pewne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic nie robię, zaspałam znów na zajęcia, zamiast się uczyć dalej nic nie robię bo "i tak się nauczę", i w ogóle narzekam. Kiedyś nie narzekałam. Mikołaju, dajże mi tą rózgę bo na przyszłoroczne grzechy już nie mam pomysłów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Magik ma przesrane, u mnie też!;D

    OdpowiedzUsuń
  12. No niech ten Mikołaj Magikowi porządnie nagada! Złoi mu tyłek czy coś...

    Nie tylko Ty robisz wszystko na ostatnią chwilę, ale pewnie to marne pocieszenie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niech Pan Magik weźmie się w garść, bo inaczej będzie żałował, oj będzie!

    Co do listów- od kiedy Święty Mikołaj odmówił mi przyniesienia w worku żywego, białego konia, któremu byłam gotowa wybudować stajnię na trawniku przed domem, jestem obrażona i listów nie piszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie odpisywać na smsy... mężczyźni... jeszcze biedny jest niewychowany ;p Powodzenia z listem :) przyniósł skutek (czyt. prezent)? :)

    P.S. Auroro ;) każda propozycja o ozdobach będzie mile widziana :) dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przez ostatnie trzy tygodnie do śniadania piłam grzańca herbacianego. Teraz piję zwykłą herbatę owocową i... czegoś mi w niej brak.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pozdrawiam, objedzona mikołajkowymi słodkościami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też się objadłam mikołajkowymi słodyczami, bo sąsiedzi zrobili nam niesamowitą niespodziankę zostawiając koszyk z łakociami :)

    Co do tych facetów i odpisywania na smsy. Myślę, że oni to chyba już tak mają. Mój mąż bardzo mnie kocha, a też nie odpisuje. I ja powoli się zamieniam w faceta, bo też czasami nie odpisuję. Chyba będzie rózga...

    OdpowiedzUsuń
  18. A tak obiecujący wydawał się Pan Magik. Może nie odpisał, bo dostał skurczu palców? Może coś innego mu się przytrafiło? A przecież zawsze możesz podarować mu rózgę (albo pejczyk) :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Hehe, ja listu nie napisałam, w sumie nie liczyłam na prezent, ale mój Mikołaj i tak wiedział, co dobre ;)
    A Pan Magik nie ładnie się zachował, mnie do szewskiej pasji doprowadza czekanie na odpowiedź.
    Buziaki i zapraszam także do mnie na rozdawajkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, a mi nawet rózgi pożałował pan Mikołaj, ejejej... Może tutaj mi się poszczęści ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ho, ho. Bardzo uniwersalny blog. ;D
    Muszę przemyśleć swoje pragnienia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bo może pan Magik zamienił się w pana Mikołaja i tak się zapracował, że nie mógł odpisać :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja czekolady nie chcę tylko chcę opitolić tego pana co to smsów nie podpisuje:)

    OdpowiedzUsuń
  24. hmmm w tym roku nie napisałam listu, ale coś tam sobie wciąż skrobię w swoim pamiętniku i zobaczymy co mądrego z tego wyjdzie ;--)

    OdpowiedzUsuń
  25. u nas śnieg spadł, ale dziś - i to z deszczem. plucha przeokropna a ja pierwszy raz od tygodni naprawdę NIC dziś nie muszę robić, czytam babską gazetę i patrzę na ukochane męskie plecy siedzące przy biurku i pilnie studiujące :)
    a Ty jak zwykle urocza jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
  26. a co do nieodpisywania. widziałaś na pewno film "Amelia".. pamiętasz taką scenę, w której amelia główkuje, dlaczego Nino spóźnia się na spotkanie? :)

    "Nino się spóźnia. Amelia widzi tylko dwa wytłumaczenia. Pierwsze: nie znalazł zdjęcia. Drugie: nie zdążył go poskładać, ponieważ trzej groźni recydywiści, którzy napadli na bank porwali go jako zakładnika. Udało im się zgubić policyjny pościg, ale Nino spowodował wypadek. Kiedy odzyskał przytomność nic nie pamiętał. Zabrał go kierowca ciężarówki, były więzień. Biorąc Nina za uciekiniera, wsadził go na statek płynący do Stambułu. Tam Nino spotkał afgańskich awanturników i pojechał z nimi wykraść sowieckie głowice nuklearne. Ich ciężarówka wpadła na minę przy granicy z Tadżykistanem. On jeden przeżył. Przygarnęli go mieszkańcy górskiej wioski, gdzie przyłączył się do mudżahedinów. Ale Amelia nie zamierza się denerwować z powodu faceta, który do końca życia będzie jadł barszcz i nosił doniczkę na głowie."

    i Ty też się nie denerwuj. kto wie, może Magik jest w jakiejś górskiej osadzie. a tam zwykle zasięgu nie ma.
    poza tym przypomnij sobie, jak się historia Amelii i Nina zakończyła... :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozwaliła mnie ta temperatura, haha... Super!

    OdpowiedzUsuń
  28. u mnie śnieg spadł wieczorem, ale po godzinie już go nie było :)powodzenia z marzeniami

    OdpowiedzUsuń
  29. "Zgrabny tyłek" - wybaczcie mi, facetowi, ale na to mnie ten post złapał

    ;-)

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  30. oby wszystkie twoje marzenia się spełniły - te wyjawione tylko Mikołajowi, i te nam czytelnikom Twego bloga:)))

    OdpowiedzUsuń
  31. No pięknie - i wylądowałam jako 34 "chcący" czekoladowego grubaska, ech...to pewnie juz tylko powącham papierek. Zresztą nawet się zgadzam bo ja jestem rybio lubna i mogę wymienić mikołajka z czekolady na porządną porcje łososia, a jesli w szpinaku to mmmmm... Nawet nie wiem czy mój tyłek jest zgrabny bo on jest z tyłu, a ja mam oczy z przodu - pech...:/
    Niech sie ziści!

    OdpowiedzUsuń
  32. haha, teraz wszyscy się rzucają do komentarzy i chcą brać udział w losowaniu!! :)
    zauważyłaś bardzo ciekawą rzecz - list do św. Mikołaja okazją do uświadomienia sobie swoich potrzeb. dobre.

    OdpowiedzUsuń
  33. Czy ja kiedyś pisałam listę z życzeniami...może w przedszkolu? Moimi życzeniem niezmiennie jest to aby życie nie stawiało na mojej drodze (w miarę możliwości) dużych problemów, a o resztę sama zadbam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. No Pan Magik cos sie opuszcza... niech sie troche bardziej postara ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. gdyby za każde nieodpisanie na sms groziła rózga, pewnie codziennie miałabym siniaki na tyłku :)

    OdpowiedzUsuń
  36. No to Pan Magik się nie popisał, takie nieodpisywanie na smsa jest strasznie irytujące... szczególnie jeśli ci zależy żeby akurat na tego odpisał... eh...

    OdpowiedzUsuń
  37. taa, uwielbiam to męskie ignorowanie sms'ów! nie rozumiem, to ich jakaś (kolejna) wada genetyczna, czy jak?

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?