niedziela, 11 grudnia 2011

Co czyni nasze życie sweet and tasty?

Dnia tego i tego, w umówionym miejscu, o umówionym czasie odbyło się 
spotkanie blogerek.

Co czyni nasze życie sweet and tasty? - dyskutowałyśmy na temat umówionego pytania, popijając słodkie trunki z górą bitej śmietany (doprawdy, czy trzeba czegoś więcej do nazwania swego życia sielanką?).




Jak widać, było nas trzy, ale skoro nie śnieg czyni zimę, to i ilość osób nie czyni spotkania udanym lub nie. Czekolada uczyniła to spotkanie najbardziej czekoladowym spotkaniem tego roku! I pomogła odpowiedzieć na postawione w tytule nurtujące nasze umysły pytanie. 

To właśnie ona czyni nasze życie tak smacznym. 

Czekolada?

Miłość.
Owszem, może być i miłość do czekolady. Jak ustaliłyśmy, może być także i do kukurydzianych chrupek orzechowych, do ryżu preparowanego, do kawy, do mandarynek... 
No i do facetów...  




Zaskakujące, jak wszyscy faceci tego świata są do siebie podobni! A jednak ci, z którymi akuratnie jesteśmy związane są absolutnie wyjątkowi (łącznie z ich wyjątkowymi wadami...). Czyżby dlatego, że my jesteśmy wyjątkowe? Nie będę przytaczać wszystkich wniosków i anegdotek, jakie padły na spotkaniu a propos miłości... Pozostawiając w sobie i w Was pewien niedosyt, niniejszym zapowiadam kolejne spotkanie! Jeśli nie w stolicy polskiej piosenki, to może w stolicy Polski?


Jak widać było to spotkanie blogerek, nie blogerów. W babskim gronie poruszyłyśmy wszystkie najistotniejsze tematy, łącznie z okrągłym kształtem księżyca, pomijając świat polityki i piłki nożnej. Cóż innego mogło być owocem takiego spotkania, jak nie wspólnie zrobiony podczas pogaduch  blok czekoladowy w kształcie serca
Z serca dziękuję Wam kochane dziewczyny, że byłyście!!! I Wam kochane czytelniczki, że tu jesteście! 







Podsumowując? Było fajowo :-) 

Jeśli komuś mało, zapraszam do Kasi: My sweet life, my tasty world .

27 komentarzy:

  1. Było super :D A kawałek bloku chcę dostać pocztą.

    I zgadnij co dzisiaj popełniłam na deser? I nie była to rolada, nad którą się wczoraj zastanawiałam :>
    Z resztą, i tak zaraz o tym napiszę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Och... pospiesz się, bo zaraz umrę z ciekawości! Ja wciąż podjadam blok czeko, ale obiecuję jutro Ci wysłać kawałek pocztą! A i mam nadzieję, że z L. się podzielisz!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę!!!!!
    I konsekwentnie obstawiam KRAKÓW na kolejne spotkanie!!!!!!!!!!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, strasznie Wam zazdroszczę spotkania i rozmów i tego bloku czekoladowego i tej góry bitej śmietany, ale miałyście fajnie! Szkoda, że do stolicy też mam daleko, ale dobrze, że przynajmniej w blogosferze możemy do siebie zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Turlaczku - smaczne bardzo! :))

    Lafle - Kraków, czyli stolica??? ... - dokończ zdanie! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. KRÓLEWSKA STOLICA CZEKOLADY, ZIMY I BOŻEGO NARODZENIA!!!!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już wolę Kraków. Za Stolycą nie przepadam... niestety. A Kraków zawsze warto odwiedzić!
    A może jak już przyjdzie wiosna wszystkie przyjedziecie do mnie do Berlina? Najlepsza czekolada, sklep od góry do dołu w czekoladzie no i ciepłe kakao przy moim wielkim kuchennym stole :)

    OdpowiedzUsuń
  8. podobają mi się Wasze wnioski, ważne by kochać, nieważne co i kogo, bo wtedy się naprawdę żyje, a nie tylko wegetuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. ech jo! chcę do Was, na spotkanie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się teoria o wyjątkowości faceta z uwzględnieniem naszej wyjątkowości :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Musiało być bardzo fajowo i bardzo czekoladowo. Super, dziewczyny. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę!:)

    Za to napiszę, że lubię Cię czytać, szczególnie taką entuzjastyczną:)

    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  13. A może morze? Taki Sopot na przykład. Moje ulubione miasto :D

    Super, że się spotkanie udało. Najważniejsza jest jakość, nie ilość :)

    OdpowiedzUsuń
  14. :)Strasznie poważne dyskusje przy tym stole się odbywały, na szczęście czekolada łagodzi obyczaje:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kraa-ków:))))) jak będziesz się wybierać to dawaj znać Aurorko!
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  16. Dorzuciłabym jeszcze Przyjaźń :)

    P.S. Auroro ;) ale super! Też lubię kupować coś do domu... ale mam często problemy ze zdecydowaniem się... albo z drożyzną :P

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja już dziś byłam u Ciebie i czytałam o spotkaniu Was Trzech i zazdrościłam troszkę, że ja z moją przyjaciółką spotkam się dopiero w przyszłym miesiącu :)
    Nie dajmy się wariactwu!

    OdpowiedzUsuń
  18. Żałuję, że nie mogłam się pojawić...:/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tez chce na takie spotkanie :)))) Pozdrawiam i przepraszam,ze dawno mnie u Ciebie nie bylo :\

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tez chce na takie spotkanie :)))) Pozdrawiam i przepraszam,ze dawno mnie u Ciebie nie bylo :\

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ech ależ ja zazdroszczę tego spotkania i kawy i czekolady i rozmów :)
    Może w Poznaniu byśmy się spotkały(li) kiedyś??? Ja zapraszam jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. pozazdrościć spotkania, pogaduch, no i czekolady!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda, że nie przeczytałam tego posta wcześniej.
    Ja ze swojej strony mogę zaproponować spotkanie we Wrocławiu. Nie wiem czy słyszałaś o takim miejscu jak Muffiniarnia. Jestem pewna, że przypadło by Ci do gustu :) W najbliższym czasie postaram się stworzyć post o Muffiniarni.

    Słodkie pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  25. jeśli będzie w stolicy Polski, to ja się piszę! i zapowiadam, że zabiorę ze sobą ciasteczkowe czekoladowe serduszka, dużo ciasteczkowych czekoladowych serduszek
    Buziak

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?