piątek, 2 grudnia 2011

Bułka z masłem

Najczęściej jest to granola z mlekiem, miodem suszonymi owocami, kostką czekolady (no... ewentualnie dwiema). 

Bywa, że te delicje serwowane samej sobie na śniadanie trzeba zamienić na zwykłą bułkę z masłem
Kiedy? Nie wtedy, gdy w kieszeni zostają same miedziaki, a wtedy, gdy życie okazuje się nie być bułką z masłem. 
Jak stare porzekadło (i moja babcia) mawia - nieszczęścia chodzą parami. Ja - gwoli bycia nonkonformistką - wolę nazywać te nieszczęścia przygodami lub też niefortunnymi zdarzeniami
Właśnie takich niefortunnych zdarzeń moje życie dostarczyło mi nie tylko parę, ale i całą serię... 

Jeśli czujecie, że kropla w czarze Waszej ciekaw(s) kości właśnie ową czarę przelała, już spieszę z opowiadaniem. I żebyście wiedzieli, że od kropli należy zacząć. A w zasadzie nie od kropli, lecz całej powodzi. W mojej łazience. A i mieszkaniu sąsiadów z dołu...

Tamtego poranka miałam zaplanowaną wycieczkę na basen. Nie odbyła się ona przez niezaplanowaną awarię... Rura wesoło wyskoczyła z wanny i tym sposobem woda z rury zalała nie tylko łazienkę, ale i przedpokój, parę kozaków, no i wspomnianych sąsiadów z dołu. Mnie zalała krew... Wolę nie myśleć, co zalało wspomnianych sąsiadów z dołu... 
Grunt, że nawet jeśli nie byłam na basenie, to zamoczyłam stopę.


Cóż bywa. Życie to nie bułka z masłem.  


Życie jak życie, ale zakładanie łańcucha z całą pewnością bułką z masłem nie jest.



Żeby życie nie smakowało wiecznie jak zwyczajna bułka z masłem, dostarczyło mi jeszcze kilku smaczków w ostatnim tygodniu. Tak, na przykład, łańcuch z mojego roweru, podobnie jak rura z pralki, zaczął  zmieniać swoje położenie i opada... Stąd droga z pracy nie tra 15, lecz 45 minut. 

Wraz z łańcuchem
                      o
                        padł 
                              też mój entuzjazm w pracy, odkąd jedna z pań nauczycielek w kozaczkach zaczęła na mnie donosić, że za głośno jest na moich lekcjach. 

Może zazdrości mi dobrej zabawy zamiast przynudzania? 
Heh... Skoro moją specjalnością okazała się "głośność", miałam nadzieję, że przynajmniej głośno się zrobi o mim blogu. Tak, tak i ja zostałam zaproszona do współpracy nowego numeru magazynu "Polska gotuje". Niestety moja wypowiedź o czekoladzie została skrócona do rozmiarów jednej kostki czekolady, zdjęcie pominięte, a adres bloga przekręcony... Cóż, zapewne prowadzenie takiego magazynu to też nie bułka z masłem.

Jeśli macie przedziwne podskórne wrażenie, że to co tu plotę powoli zaczyna być masłem maślanym, odgrażam się, że mam zamiar napisać coś, co nie jest w kolorze szarym. Moja teoria głosząca, że życie jest fajne, nie została odłożona na półkę z mało używanymi rzeczami, obok książek dotyczących odchudzania i innych bzdur.
Otóż nie dalej jak wczoraj wygrałam konkurs na blogu widziałaś.to za tekst dotyczący sposobów motywowania siebie w czasie jesieni. 

:-) 

Ha, a więc powinnam wiedzieć jak sobie radzić w czasach natłoku niefortunnych zdarzeń.
Any ideas??? 
To może już lepiej pójdę po bułkę z masłem. Z masłem orzechowym, ma się rozumieć. 






To z całą pewnością poprawi humor. Masło orzechowe zawsze poprawia humor. Nie wiem czy to te orzechy czy magia. A propos magii... Pan Magik i ja... 

Ach, te relacje damsko-męskie. To już nawet nie bułka z masłem, to ... To ja idę do kuchni piec bułeczki. Tu wystarczy mąka orkiszowa, woda, drożdże i nic więcej. Proste jak budowa.. chłopa.

Jem, zaraz po wyjęciu z piekarnika. Najpierw liżę, sprawdzając czy nie za gorące. Wbijam zęby, rozcinam chrupiącą skórkę, obnażając ciepłe i miękkie wnętrze, którym nie sposób się nasycić. Nim trzeba się   rozkoszować.
                                                                                                                                                                                                                                                         mrrr...
 

34 komentarze:

  1. ho hooo:)))) jest dobrze! będzie jeszcze lepiej! współczuję Ci tego zalania sąsiadów! a donosicielstwo w szkole (sic!!!!)znam idealnie. Najlepsze jest to, że problemy NIEKTÓRYCH nauczycieli są równie dziecinne jak dzieci, które uczą...
    uściski! gdybyś potrzebowała motywacji to zapraszam do korespondencji @ ;)
    J

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. co za wredne babsko z tej pani kozaczkowej, pff:D A utrzyj jej nosa!
    "Grunt, że nawet jeśli nie byłam na basenie, to zamoczyłam stopę. " - ubawiłam się po pachy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. bułką z masłem nie było przeczytanie Twojego wpisu przez zawieszajacy się komputer. Gryź magika. Gryzienie dobrze działa na wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohoho, jak to mówią, jak nie urok to... przemarsz wojsk... Też coś wiem o zalewaniu, tyle, że niedawno to moje mieszkanie było tym zalewanym z góry. Nic przyjemnego, ale zawsze mogło być gorzej. A co do pani kozaczkowej (mam nadzieję, że nie są to białe kozaczki) to życzę jej, żeby jej się obcas złamał jak następnym razem będzie szła na skargę, o! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I jak tu cokolwiek skomentować, kiedy wszystko samoistnie podsumowane i dopięte?
    Pozostaje kiwnąć główką z uznaniem i nie tyle po bułeczkę, bo świeżych bułeczkę w domu brak, lecz po kawkę z mlekiem udać się do kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  7. O, ja też kawą z mlekiem się raczę i czytam to sobie tutaj i jedyne co chcę powiedzieć, to GRATULACJE wygranego konkursu.
    Sobie pomyślałam ostatnio, że trzeba skupiać się na rzeczach pozytywnych. A co!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ehhh Kochana! lizanie orkiszowej bułki i masło orzechowe... na pocieszenie to rozumiem >:) choć ja wybrałabym pewnie czekoladowe. Zalania współczuję szczerze, szczególnie tego zalania krwią i mokrych kozaczków, dobrej zabawy na lekcjach gratuluję. Trzymaj się w te ponurzyce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Codzienne bułki z masłem mogłyby się znudzić, prawda? :) Może trudniejsze sytuacje w życiu pozwalają nam zatrzymać się na chwilkę, aby coś w tym życiu zmienić? :)

    Pozdrawiam :)

    Świetny blog, poprawia humor!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem tak to już jest, że z bułki z masłem może wyjść figa z makiem ;)

    Rozbawił mnie komentarz pani w kozaczkach, w końcu to praca z dziećmi.
    I narobiłaś mi teraz ochoty na masło orzechowe, no...

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba każdy (kto mieszka w bloku) miał kiedyś problem z zalaną łazienką bądź sam był zalany przez sąsiadów. Jedno doświadczenie więcej!

    Twoja 'koleżanka' z pracy to pewnie jakaś 'niezaspokojona' kobieta. Jesteś wg niej idealnym celem - bo jeszcze świeżym i niedoświadczonym, a z nudów szuka dziury w całym. Może jak poczęstujesz ją jedną ze swoich bułeczek z masłem to odpuści i dowiesz się co tak na prawdę ją dręczy? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno nie było bułki ani masła... odwykłam, hehe

    miłego weekendu czekoladko!

    OdpowiedzUsuń
  13. A najbardziej szkoda kozaków? :)

    Bułka z masłem orzechowym i dżemem malinowym i nawet zima może być znośna!

    OdpowiedzUsuń
  14. NIE MOGĘ. Jak już będę bogata, to wystawię Ci pomnik z podpisem "Aurora. W czasach zagłady uśmiechała życie szarym ludziom.", albo coś lepszego wymyślę do tego czasu.
    Pozdr:DDDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Współczuje zalania :(.
    A skoro na zajęciach głośno, to musi być też zabawnie :D.

    OdpowiedzUsuń
  16. w myśl zasady niech się wali, pali, ale zobaczcie jaki piękny bałagan :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. O, zalanie to musiała być masakra- współczuję. Natomiast ja od bułki z masłem orzechowym wolę z masłem truskawkowym :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaprawdę życie jest wspaniałe.

    Z okazji zawiści koleżeńsko-nauczycielskiej nasuwa mi się dobry cytat z czytanego niedawno "Ferdydurke", mianowicie: "Bo nie ma nic gorszego od nauczycieli osobiście sympatycznych, zwłaszcza jeśli przypadkiem mają osobiste zdanie." Może owa pani doszła do takich właśnie wniosków?

    I gdyby życie było bułką z masłem (zwłaszcza maślanym), to by się nam szybko przejadło.

    OdpowiedzUsuń
  19. jeszcze ciepła bułka z masłem - to dopiero doznanie! smakowe :)

    OdpowiedzUsuń
  20. gratuluję 1 miejsca w konkursie:) a reszta? to życie właśnie...:))) dasz radę ze wszystkim, na pewno!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oby wszystko dla Ciebie było jak ta bułka z masłem:)

    gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  22. myślę, że ten komentarz koleżanki po fachu to dopiero początek tego, co Się czeka. Ale z drugiej strony ważne, byś Ty sama była zadowolona z siebie, bo inni i tak będą gadać -ja w tym tygodniu miałam lekcję koleżeńską dla 11 nauczycieli i pani dyrektor - i to był dopiero stres...Ale minął...

    OdpowiedzUsuń
  23. ja na szczęście ,czy też nieszczęście zalewając łazienkę ,zalewam własny pokój, mieszczący się pod łazienką na parterze i nie mam komu robić o ten incydent awanturę :D
    bułka bez masła z powidłami śliwkowymi :) precz z masłem orzechowym ;/ to już wolę masło maślane, chociaż generalnie nie jadam masła , ani margarynę . dosyć tłuszczu i kalorii dostarcza mi czekolada :)
    gratuluję!jesteś stworzona do odbierania nagród :) podobnie, jak ja ....tylko ja rzadko odbieram :D

    OdpowiedzUsuń
  24. O,Ty zmotywowana kobieto;)będzie dobrze,oby do świąt!
    co,do zalanych łazienek,coś o tym wiem niestety i jakoś muszę sobie z tym radzić jeszcze...pół roku!obym wytrwała.A,tobie życzę samych pozytywnych chwil.
    ps.rozgoryczoną donosicielkę na przekór wszystkiemu,poczęstowałabym ciepłą bułeczką,a nóż zmięknie;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Masło orzechowe - uwielbiam:-)
    Głośno na lekcjach czasami być musi, gdyż bywa, że zwyczajnie inaczej się nie da (oby jednak to za często nie było, bo faktycznie można jakiejś cichej, szarej... niechcący podpaść). Cóż nie wszyscy potrafią panować nad głośną klasą...

    OdpowiedzUsuń
  26. Gratulacje!!
    Głośno na lekcji-u mnie albo to religia albo każda inna lekcja!Ważne,że nauczyciel jest lubiany. Wtedy to może być głośno!
    Życzę szczęscia w nadchodzącym tygodniu!!Oraz weny:)

    OdpowiedzUsuń
  27. motywacja rodzi sie gdy poczuje wolność od słowa muszę... bardzo mi się spodobało, bardzo prawdziwe i mądre:)
    Gratuluje wygranej na blogu i jeszcze dodam, że zdecydowanie - masło orzechowe! :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakby czasem nie było... Albo częściej niż czasem, zawsze lubię bułkę z masłem. Tę dosłowną bułkę z masłem :). I nie jakimś smakowym, tylko zwykłym. Może to dziwne, ale wolę to niż czekoladę! ;)
    Miłego Aurora :)

    OdpowiedzUsuń
  29. jakiś czas temu miałam podobne przygody z łazienką i sąsiadami... mmmmm a teraz to mam po prostu ogromną ochotę na taką ciepłą bułkę z masłem :O

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak czytam Twoje wpisy, to czasem żałuję, że nie zostałam nauczycielką. W sumie na praktykach świetnie mi szło... ;) Ale jakoś nie czułam do tego powołania, wolę edytorstwo... ;)

    Pozdrawiam
    Sol
    http://turystycznyprzewodnik.blogspot.com/

    PS. Wybacz, że tak rzadko do ciebie zaglądam, ostatnio mam coraz mniej czasu na czytanie czegokolwiek... :(

    OdpowiedzUsuń
  31. wiesz jakbys mieszkala blizej to nie ma sprawy zapraszam:)
    gratuluje wygranej

    OdpowiedzUsuń
  32. o tak, bułka z masłem... orzechowym dobra na wszystko :} więc dasz radę to przetrwać!
    gratuluje wygranej :}

    OdpowiedzUsuń
  33. Auroro Droga! Krótko i na temat. Gdybym nie miała męża, to chciałabym Ci się oświadczyć. Kocham Cię miłością nieskończoną i nie waż sobie lekce moich zalotów, pomimo że tylko blogowe!

    A tak na serio. Po kilku latach związku doszłam do wniosku, że chłop to jednak prosta maszynka. Nie mogłam w to długo uwierzyć i dlatego wciąż mi się wydawało, że w "nich" jest coś więcej, że to nie może być takie proste. Ale jest.

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?