piątek, 11 listopada 2011

Wolna. Niepodległa. Singielka.

To nie będzie post o Hance Mostowiak.
Nie znajdziecie tu też przepisu na rogaliki świętomarcińskie.
Ani przypisów dotyczących tego jakiej rasy był koń Piłsudskiego. 

W końcu odzyskaliśmy niepodległość, nie muszę więc podlegać konwenansom, modom, ba! - nawet tradycjom (choć rogaliki na świętego Marcina muszą być, bo... bo są pyszne i tyle!). I mogę pisać, co mi ślina na język przyniesie.
Jestem wolna.



Jestem singielką.

Uwielbiam moją wolność. Nie wiem czy nie za bardzo, ale póki co nie widzę efektów ubocznych (w przeciwieństwie do jedzenia nadmiaru czekolady na jesień...).

Wspaniale jest być niepodległą kobietą lat 25., chodzić w wysokich panterkowych kozaczkach, pchając wózek z zakupami, zamiast pociechy w wózku dziecięcym,wkładać do tego wózka niezliczone ilości piwa imbirowego, zamiast pampersów, chodzić spać nad ranem z własnej woli, a nie z woli ząbkujących dziąseł. I nie słyszeć chrapania. Faceta, nie pociechy.

Litości...
Jako że od roku jedynie jestem o krok od zmiany statusu i jedynie planuję moje rychłe zamążpójście, wiem co znaczy życie w pojedynkę.
Wiem doskonale, że z całą pewnością nie oznacza ono tego, co  powyżej zostało wysmarowane. 
Jeśli powyższy obrazek przełożyć na język bardziej zrozumiały, to jest język kulinarny, to powiem, że jest to soczysty stek. Stek bzdur, rzecz jasna.

Owszem, czasem tylko wybuchnę płaczem podczas urodzin Mamy, na których jestem jedyną osobą bez pary, a to skradnę całusa jakiemuś ciachu na nieplanowanej imprezie, a to kupię duże opakowanie żelek i zjem sama oglądając łzawy film (broń Boże "M jak miłość"), ale poza tym nie mam nic wspólnego z obrazem kobiety w panterkowych kozaczkach, łącznie z tym, że takowych nie posiadam! I nie drukuję sobie  portretu Bridget Jones, jak też nie wieszam go nad łóżkiem.

Jestem wolna. I nie znaczy to wyłącznie faktu, że jestem do wzięcia. Znaczy to, że jestem wolna od tych wszystkich wstrętnych i upierdliwych stereotypów. Tak na temat bycia singlem, jak i bycia w związku. Przecież bycie niepodległym możliwe jest w obu stanach, czyż nie?

Stąd, gdy zamiast w piątkowy wieczór ubierać mini  oraz iść na imprezę, wsiadam do pociągu i jadę do rodziny na wieś, jak również to, że w podróży zamiast ambitnej literatury branżowej dzierżę najnowszy numer "Party" i zajadam się czekoladą oraz suszonymi śliwkami, nie oznacza, że z singielki zamieniam się w starą pannę. I nie znaczy, że rezygnuję z wyśmienitego jak tort weselny, marzenia o rychłym zamążpójściu.

Jeśli Bridget Jones się udało, to dlaczego by nie i mnie?!
Hm.

Byłabym zapomniała, że te sprawy to jedyna sfera, która nie podlega naszym pobożnym życzeniom. Ważne jest też zaangażowanie, chęć i w ogóle istnienie tej drugiej osoby. Póki co w tej kwestii u mnie nic nie ruszyło. Być może dlatego, że ostatniego kandydata poznałam w okolicach dnia 1 Listopada. Stąd, martwa cisza.
Cóż, jak facet nie chce, to nie pomoże nawet nowenna do Judy Tadeusza, jak zaleca droga memu sercu Mama.

Tak więc, mój status niepodległej singielki stoi mocno jak pomnik Piłsudskiego w Warszawie.
A swoją drogą, daję głowę, że Piłsudski nie miał takich problemów. Ja zaś nie miałabym głowy ciężkiej od tych rozważań, gdybym nie była singielką. No tak. Wtedy pojawiły by się inne problemy...
Póki co, ja wracam do przeglądania świeżego numeru Party. Nie znajduję jednak upragnionej odpowiedzi na pytanie, czy Mareczek wobec tragicznych wydarzeń  popadnie w alkoholizm. Moim zdaniem raczej grozi mu pracoholizm. W fabryce produkcji kartonów.








53 komentarze:

  1. Ale,intrygującym wpisem Nas dziś uraczyłaś;)
    W pełni popieram wizję piątkowego wieczoru i,tak przy okazji-fanfary dla tego,kogoś inteligentnego za ulepszenie świata o piękne słowo...singielka!!;)(ze starą panna nie dałabym rady;/ i 3 akapit,tak bardzo mi bliski;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem tego samego stanu co Ty. I dobrze mi z tym. Na razie nie szukam, nie mam ochoty.
    Niech się dzieje co chce.
    Buziaki Kochana, u Mnie obecnie rogaliki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami. Chrzanić stereotypy! I dość litościwych spojrzeń w rodzinie. Bycie singlem jest równie dobre jak bycie w związku. I na odwrót. Trzeba tylko znaleźć te dobre strony :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bycie wolnym to stan ducha a nie stan cywilny, zgadzam się z Tobą w 100%. Włóczykij powiedział kiedyś, że jest sam i jest mu ze sobą dobrze, i Coś w tym jest. Ciężko jest być skazanym tylko na siebie, żyć bez innych ludzi, i nie o to tu chodzi. Najważniejsze jest by żyć w zgodzie z sobą samym a nie uzależniać swoje szczęście od bycia z kimś czy nawet wśród innych.
    Pozdrawiam cieplutko.
    Wolna od zawsze i na zawsze zamężna i dzieciata Wiewióra

    OdpowiedzUsuń
  5. hahaha po przeczytaniu pierwszego zdania kwiczałam ze śmiechu z 5 minut xD

    I wiesz, no masz rację :D viva la niepodległość!!! precz z dziadami. wiśta wio, Generale ;o ;DDD

    P.S. KARTONY królują. Pomyśleć, że nie mam tv i tego nie widziałam ;(;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Monisiu - a wiesz, że bloger mi to piękne słowo podkreśla na czerwono, że niby takiego słowa u nas brak!?

    Olciku - wiem, wiem, byłam już je oblukać! :D pychota!

    Anianko - cieszę się, że jesteśmy w tej samej drużynie :D

    Wiewióro - jak miło, że przywołujesz mi ku pomocy postać Włóczykija :D

    Lafle - jesteś boska! :D A co do kartonowej akcji, to polecam filmiki na YouTubie ;)jest czym cieszyć oko! ;-P

    OdpowiedzUsuń
  7. No normalnie zrobię Ci krzywdę za te nawiązania do Hanki. Już nie mogę! Cały internet się od tego trzęsie :pp

    Żyj tak, żeby było Ci dobrze i szczęśliwie ;) i jak patrzę na trendy panujące wokół mnie to stwierdziłam w rozmowie z dziewczynami z grupy, że możemy się w zasadzie starać o miano starych panien, bo to, że jesteśmy w związku przy tych wszystkich ślubach i dzieciach od znajomych, czyni nas PRAWIE wyrzutkami :pp

    OdpowiedzUsuń
  8. musisz być strasznie szczęśliwą Kobietą. szcześliwą ze sobą taką, jaką jesteś. bardzo to widać w tym co i w jaki sposób piszesz. taka z Ciebie równa babka, z którą chętnie wypiłoby się gorącą czekoladę w jakiejś przytulnej kawiarni . :)
    dowcipna, pikantna puenta, lubię :D !

    OdpowiedzUsuń
  9. o że ja na to nie wpadłam!!!!!! lece na yt! zacierając łapska :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. podzielam Twój status i jakoś mi się nie spieszy do zmian. dzisiejszy wieczór to kino z przyjaciółką i wielki puchar lodów - jest miło i oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Współdzielę Twój stan. :) Jestem wolna i dobrze mi z tym. Oczywiście marzę o szczęśliwym związku oraz rodzinie, ale nigdy, przenigdy nie czułam takiej nachalnej potrzeby szukania kogoś na siłę. Po co? Najbardziej niezwykłe rzeczy przytrafiają się nam w najmniej spodziewanym momencie. Teraz raduję się swobodą, kołdrą, o którą nie muszę z nikim walczyć i bezczelnym, trzydniowym zarostem na nogach. :D A gdy się „przydarzy”, to chętnie spędzę wieczór wtulona w ramiona ukochanego. ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. życzę ci w takim razie obalenia tej twojej niepodległości i fascynującej podróży jaką jest współzależność:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Auroro... piąteczka! Ale o Hance to ja nic nie wiem, bo nie włączam.
    Ale Party Ci nie pasuje, nie pasuje i już... Zastanawiam się czy Ci to wybaczyć...;)
    Ale i tak dobrze mis ie Ciebie czyta:)
    P.S. Można jeszcze do św. Rity;)

    OdpowiedzUsuń
  14. czasy niewoli minęły bezpowrotnie(oby!) :) każdy powinien się czuć wolny, nawet wtedy kiedy nie jest singlem!hej ho!
    uściski!!
    J

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się zgadzam z tym, że wolność i niepodległość możliwa jest w stanie wolnym jak i nie wolnym. Ja mam R. Żyjemy sobie razem już od jakiegoś czasu i mam nadzieję, że już na zawsze. Mimo to ja mam swoje życie, a on swoje. I to życie, o którym druga strona wie, ale w nie nie ingeruje nie proszona. Związek tworzą dwie niezależne osoby, których nie da się zlać w jedną wielką całość choćby niewiadomo czego użyć. Człowiek to człowiek. Jednostka. I nawet jeśli bardzo pokocha, za mąż wyjdzie i obrączkę na palcu nosić będzie jednostką pozostanie. I to piękne jest.

    OdpowiedzUsuń
  16. kozaczki w panterkę trochę mnie przeraziły, bo teraz bardziej modne są różowe z tego co zauważyłam na ulicy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. i dzięki Bogu, że jesteś singielką teraz możesz założyć te panterkowe buciki i spotkać się ze mną przypadkiem zupełnie w sklepie, wpadając na mnie wózkiem pełnym piwa imbirowego ... hmm zacznę się rozglądać na zakupach ;)

    a ten stan fajny jest - szczególnie gdy zaczynasz robić coś dla siebie, uczysz się cieszyć swoimi chwilami ... doskonała opcja ...

    to kiedy idziemy na zakupy?

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasiu - nie mogłam się opanować, tak mnie rozbnawiła ta akcja z Hanką M. ;-P pozdrów swego L. i mam nadzieję, że zaprosicie na Wasze weselisko :))

    Panno Łaskotko - bardzo mile mi słyszeć takie słowa z Twoich ust :)) I ja chętnie bym z Tobą się napiła gorącej czekolady, tym bardziej zachęcam do grudniowego spotkania blogerek, organizowanego, min. przeze mnie :)

    Lafle - jestem ciekawa Twych wrażeń ;)

    Kaś - miłej babskiej zabawy :D

    Rebeko - witaj w klubie !!! :D

    Goh. - tego drugiego i ja sobie życzę z głębin serca mego :)

    Ewelajno - raz się potknęła noga z tym Party, musisz wybaczyć ;-)

    Just - jak dobrze, że te czasy za nami :D

    Devinette - święcie rzeczesz, jak zawsze :D

    Małomówna - ooo wreszcie ktoś mnie uświadomił, dzięki!!! :)) ;-)

    Szowinisto Romantyku - na zakupy? Tylko jeśli mi kupisz panterkowe kozaczki ;-P ale łatwo nie będzie, bo mam małą stopę ;-P

    OdpowiedzUsuń
  19. przez chwilę uwierzyłam w te kozaczki i aż odetchnęłam przy kolejnym akapicie ;)

    J.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniale to napisałaś !!! Zazdroszczę ci tej wolności troszkę. W sumie ja też jestem panna a lepiej starą panną ;D tylko że z dzieckiem,i nie mogę sobie tak swobodnie żyć jak Ty.Chociaż mi tego czasami brakuje :-) Pozdrawiam Cię serdecznie życząc miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ;) Niepodległym zawsze trzeba być, to racja. Ale czasami jakieś ciepłe ciałko obok by się przydało. Ja nie mam nic przeciwko spędzaniu czasu samemu, bo lubię bardzo. Ale czasem się robi monotonnie i wtedy się człowiek rozgląda za jakąś emocją inną, obcą.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja także, przez chwilę wyobraziłam sobie Ciebie-mimo iż się nie znamy, mam już jakiś obraz Ciebie u siebie w głowie :) I tak widzę Cię z tymi panterkami na nogach, browarem- zresztą nie dobrym- w koszyku i nie mogę powstrzymać się od śmiechu - jak dobrze, że to tylko błędne wyobrażenie !

    Bycie singlem jest fajne, oczywiście jeśli umie się nabrać odpowiedniego dystansu, przede wszystkim do siebie samego. Mam w okół siebie całe mnóstwo singelek, które zamiast rozkoszować się owym stanem, robić coś dla siebie, korzystać z życia, poddać się jakiejś pasji, marzeniom zamykają się w czterech kątach, nie wychodzą do ludzi a jeśli już to robią to po wielkich bojach. I użalają się nad swoim losem. Śmieszne, ale jak można myśleć w wieku 22 lat , że do końca życia będzie się starą panną? Śmieszne a może i straszne.
    Zwykle mawiają - te singelki- że łatwo mi tak paplać, bo jestem w szczęśliwym związku, dzierżę pierścień mocy na palcu i idzie się porzygać tęczą patrząc na mnie. Ale też kiedyś byłam singlem, i nie robiłam z tego dramy.
    Uwielbiam czytać to, co piszesz. Mądrze, pięknie i zabawnie :)

    Jeśli chodzi o Hankę, to słyszałam, że została pochowana w kartonowej trumnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Haha ;)

    Mam nadzieję, że do tego czasu nasz kontakt się utrzyma i się pojawisz, najlepiej w towarzystwie Pana Ukochanego ;>

    OdpowiedzUsuń
  24. Na każdego przyjdzie pora i masz rację sprawy stanu cywilnego to nie są sprawy, w których nasze życzenia mają jakiekolwiek znaczenie. Chcieć to nie zawsze móc, a przyspieszanie czegoś na siłę nie ma sensu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Życzę Tobie samych radosnych chwil ,
    dobrego humorku ,słoneczka i uśmiechu
    Mnóstwo powodów do radości i
    czasu na wypoczynek...
    CUDOWNEGO I SŁONECZNEGO WEEKENDU!
    GORĄCO POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  26. o mały włos i byś miała mnie na sumieniu, bo już trzymałam się za serce i czułam przypływający zawał jakoż w głowie miałam wizję nijak do Ciebie nie psaujacych kozaczków w panterkę!! Kobieto nie strasz mnie tak więcej! ;)i tak sobie jeszcze myślę, że popełniłam nietakt, bo wszyscy się rozpisują o tej biednej Hance, a ja ani słowem o niej u siebie nie wspomniałam...a ponoć nawet na fejsbuku został założony specjalny profil.. Ale ja fejsbuka nie mam, 'M jak Miłość' nie oglądam, więc może w niebie zostanie mi to przeoczenie wybaczone? ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. a ja jestem wolny i w swej wolności wybieram stereotyp: Tak chcę, pragnę bliskiej osoby! Tęsknię za motylkami w brzuchu i innymi owadami osiadającymi na wspólnych posiłkach ;) Jestem wolny? Wolno mi tak myśleć?

    Co do Piłsudskiego, to jego córka bodajże wspominała, że tatuś miał jakby dwie inne dłonie. Jedna surowa, duża, typowo męska, to ręka od polityki i wojaczki. A druga delikatna, mniejsza, jakby kobieca :P To ta domowa, delikatniejsza strona marszałka. A poza tym to jakiś lovelas z niego nie był, ogółem mało kobitkami się zajmował, gdyby miał bloga to z pewnością nie nazwałby go "invest in love", no ale...
    ktoś musi być marszałkiem by ktoś inny mógłby być miłośnikiem domowego ogniska :P

    A poza tym powiedz mi Auroro, czy czarne jesionki takie prawie do kolan wyszły z mody ? Idąc ulicą prawie każdy, a właściwie każda pani się na mnie patrzyła ;p Brudny nie byłem więc nie wiem o co chodzi ?! :D czekoladowy buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziś może nie smakowało bo przepisu nie przeczytałam... :)

    aleee

    miłe rozważania na temat związków.
    tak bardzo żałuję, że nie jestem sama.
    nawet nie wiesz.
    ale czasami tak jest, że dziwnie się w życiu układa.
    i kocha mimo wszystko?

    szkoda gadać.

    pozdrawiam, P.

    OdpowiedzUsuń
  29. bycie singielką ma bardzo wiele plusów ,wszystko zależy od charakteru i potrzeb danego singla.
    Auroro, jesteś winna :D pochłonięcia przeze mnie TRZECH batoników Snickers, a jak orientujesz się ,mają one wielką siłę energetyczną , nosiło mnie przez całą noc i ten księżyc zaglądający w okno. nie jestem sobą :D a powinnam być sobą, tak mówi reklama :)a może właśnie byłam sobą ? sama już nie wiem. usta piękne, zupełnie jak moje:) tylko całować :)nie całowałam się z kobietą...jeszcze :D więc buziak *

    OdpowiedzUsuń
  30. Ktoś tam wyżej napisał, że ma pewne wyobrażenie Ciebie... faktycznie chyba tak robimy. Wyobrażamy sobie tego kogoś kogo teksty czytamy. Ja jednak się nad tym nie zastanawiałam głębiej. Pomyślałam sobie teraz, że rzeczywisćie kozaczki w panterkę nie pasują do Ciebie. Przynajmniej nie do takiej Ciebie jaka jesteś tutaj na blogu :)
    Ale poza tym to przecież każdy może sobie nosić co chce. Przecież nie to co na zewnątrz się liczy...
    I od kiedy to ja tak święcie rzekę to nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. :)) No...ja tez się czuję wolna. Robię co chcę, chodzę spać nad ranem, czytam w łóżku, które należy tylko do mnie, słucham radia przed snem w sypialni, która należy tylko do mnie ale z drugiej strony tuz za ścianą (wystarczy tylko zapukać)....:)Wolność jest w głowie!

    OdpowiedzUsuń
  32. O tak! To największa frajda otwierać właśnie taki szeleszczący prezent :D Tyle roboty przy pakowaniu, kilka sekund odpakowywania i już po pięknych ozdóbkach :D

    Swoją drogą dziękuję bardzo za komentarz, bo dzięki temu z powrotem odnalazłam Twojego bloga. Już kiedyś tu wpadłam (pamiętam post o pocałunkach), a potem nie mogłam go odnaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  33. a ja bym się źle czuła jako singielka :) więc Ci życzę, żebyś np w tym pociągu znalazła miłość swojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  34. z tymi chłopami to jest tak, że jak nie szukasz, to są, a jak chcesz, zeby byli, to jakoś tak myk, myk, popierdalają zygzakami, zeby ich nie złapać. Nic na siłę, jesteś taka superowa laska, że ich strata, ze jeszcze żadne nie złowił

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedyś podpisałabym się obiema rękami ba i nogami pod Twoimi myślami. Dziś już nie.


    Buziaki posyłam !!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam dziecko i męża i nie jest źle;) Nie miałam żadnych z opisanych u ciebie "dolegliwości";)
    Fajnie jest:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie wiem ile żon czyta Twój blog, ale jestem jedną z nich. I cieszę się bardzo, że łamiesz ten medialny bełkot o tym jak to wspaniale być singlem. Nie będę tu bić piany i się powtarzać.

    Obracam się w towarzystwie ludzi 20-30 lat i widzę, że nawet jeśli ktoś jest singlem i ta sytuacja nie przytłacza to wciąż słychać o kolejnych próbach, randkach, kontach na e-Darling, nowych sunkienkach na wyjścia do pubu, marudzenia jakie to dziewczyny są niefajne, bo niedostępne. Wszyscy jakoś tam ciągną do związków i nie wierzę w szczęśliwych singli, nie wierzę w szczęśliwą samotność.

    Można mieć przyjaciół, znajomych, rodzinę, ale to nie zastąpi związku pełnego miłości, pożądania, erotyki i przyjaźni...

    To mówiłam ja, żona. (kiedyś zatwardziała singielka-wojująca-feministka)

    OdpowiedzUsuń
  38. Singielką jestem od... zawsze. I choć czasem chciałaby dusza do parzystego raju, to nie robię zupełnie nic, żeby tam trafić. Owszem, łaskawie spotkam się z kimś od czasu do czasu, ale nic wielkiego z tego nie wychodzi. Widać za bardzo mi na tym nie zależy.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ajć.... kocham Twoją pisaninę :D

    muszę jeszcze dojrzeć do Twojej niepodległości. zostałam jeszcze w świecie "13stki" i "Bravo Girl" chyba... bo z desperacji nie idę na studniówkę, bo nie mam z kim. :(

    OdpowiedzUsuń
  40. uwielbiam Cie!!!
    Pisz jak najwięcej!!!
    Jesteś niesamowitą osobą!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. Anonimie J. - bez obaw, aż tak źle ze mną nie jest ;-P

    Evito - ale masz małego kochanego brzdąca, więc nigdy nie jesteś sama :) tak jak jedna z moich przyjaciółek :)) Ściskam Cię mocno! :))

    Villane - oj tak, tego ciepła potrzeba w dwójnasób - bo wreszcie się zima zrobiła! :))

    Kama - baaaardzo fajowy komentarz :)) i taki... podniósł mnie na duchu :D

    Kasiu - oby! :D

    Optymistyczna - tryskasz optymizmem ;-) Lubię to! ;-)

    Agatko - dzięki za ciepło !!! :) Ściskam!

    Olimpio - wiesz, że lubię dawkować napięcie ;-) "Party" wylądowało w dworcowym koszu na śmieci ;)

    Miłośniku Miłości - ach, jak ja lubię czytać Twoje komentarze. Dzięki za łyk historii! Jakże ciekawej! ;-) a co do trzewików? - hmm... jestem modowym laikiem ;-P

    Pees - hmm... ciekawam, co się kryje za tym, żałuję?

    Di - moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina... ;-P

    Devinette - zawsze święcie rzeczesz ;-) nie będę pisać, jakie buty dziś noszę, pozostawiam to jak i całą moją osobę Waszej wyobraźni.

    Czarny(w)Pieprzu - otóż to! Wolność jest w głowie, że powtórzę Twoją myśl! :D

    Magdo - mam nadzieję, że obie znajdziemy wiele takich podarunków ślicznie zapakowanych pod choinka, już niebawem! :))

    Magdo K. - może w pociągu łatwiej poczuć do kogoś pociąg ;-)

    Kasiu.Eire - thx! :D

    Ivon - szczęściara z Ciebie :D

    Andev - brzmi zachęcająco :D :D :D

    Dziewczyno bez Matury - dzięki za ten ważny bardzo komentarz! :D

    Anette - witaj w klubie :D

    Joanno - dzięki! Idź na ten bal! :D Mogę Ci kogoś "załatwić" i nie będzie to nikt z moich byłych ;-P

    AleBabka - ech, aż się rumienię :D buziole czekoladowe ślę! :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Witaj Auroro!
    Dziękuję Ci odwiedziny i komentarz :)
    Sądzę, że taka nasza natura, że zawsze za czymś tęsknimy. Jak jesteśmy w związku chcielibyśmy być bardziej niezależni, a gdy jesteśmy sami chcielibyśmy, aby ktoś nas spętał swoją miłością. Życie ma swoje etapy, Ty korzystaj ze swojego :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  43. Widzisz, ja jestem przeciwieństwem Ciebie.
    Nie lubię być wolna.
    Lubię przynależeć, gdzieś. Do kogoś. Zadawalać kogoś..

    Jeśli gdzieś na świecie istnieje przeciwieństwo singielki, to ja!:) I też jestem szczęśliwa.

    Miłej jesieni~!

    OdpowiedzUsuń
  44. Moaa - chyba tak to jest. Zawsze gdzieś jest lepiej ;-)

    Atrio - a ja jednak myślę, że w głębi siebie jesteśmy takie same. Bo w głębi siebie - tak wierzę - jestem również przeciwieństwie singielki. Tylko JESZCZE nie... ;-) a szkoda ;-)

    OdpowiedzUsuń
  45. ja tam nie wiem, bo ani jeden ani drugi stan nie jest do pozazdroszczenia,ale wiem jak dobrze jest byc niezaleznym duchowo :) :)

    OdpowiedzUsuń
  46. No i trzeba się trzymać bycia niepodległym :). Też jeżdżę pociągiem na wiejskie weekendy, gdzie jest taki spokój i gdzie jest tak ciepło. I wcale nie czuję się jak stara panna choć nie ukrywam, że czasem taka myśl przez głowę przejdzie...

    OdpowiedzUsuń
  47. przypadkiem weszłam na Twojego bloga i bardzo mi się podoba sposób w jaki piszesz ; ) będę zaglądać częściej.

    OdpowiedzUsuń
  48. Jest też spory plus w byciu singielką. Ma się dużo czasu dla siebie, co można wykorzystać w baaardzo pozytywny sposób. Nie tylko w kwestii: kosmetyczka, fitness, ale robić to, co człowiek uwielbia :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Stereotypy są straszne. Śnią mi się po nocach:D

    OdpowiedzUsuń
  50. Zgadzam się!!! Świetny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Wpis 100%prawdy. Blog tak samo :) jesteś świetna!! Już kliknęłam 'obserwuj' ;))

    pozdrawiam, cookmealice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  52. Pozdrawiam już jako Singielka. Jeden z najlepszych stanów psychicznych i faktycznych. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  53. nie trzeba zajmować tą drugą osobą zeby się nie poczuła odrzucona bo jej nie ma :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?