wtorek, 8 listopada 2011

Historia pewnej znajomości

Co się stanie, jeśli w jednej kolejce do toalety publicznej ustawi się szereg panów i pań?
A no, dla jednego pana i jednej pani to może być początek nowej pięknej znajomości. Ba, małżeństwa nawet!
Ludzie poznają się w rożnych okolicznościach, różnych miejscach, a ten kto ma nad tym czuwanie musi posiadać niezłe poczucie humoru....
Może i pasuje do mnie epitet wścibska, nie odstrasza on mnie na tyle, bym porzuciła moje niecodzienne zainteresowanie. Otóż, zawsze, gdy poznaję jakąś parę, prędzej czy później, a raczej prędzej dyskretnie i subtelnie, jak na mnie przystało, pytam o okoliczności poznania się.
Po co mi ta tajemna wiedza?
Nie martwcie się, nie pracuję po godzinach jako wróżka telefoniczna.
Tak po prostu mnie to ciekawi. Tak jak ciekawi mnie kto wynalazł pralinki.
Poza tym, dzięki temu wiem, jak mało ciekawie wypadam ja z moimi imprezowymi  i facebookowymi znajomościami.

Czy jest coś bardziej nieznośnego, niż poznanie kogoś przez internet?
Ech... Nie piję tu do matrymonialnych oszustów i wszelkiej maści zboczeńców, ale... wiecie jak to jest. Poznajesz kogoś. A ten ktoś okazuje się... nie, nie kotem w worku. Okazuje się fajny. Zwyczajnie fajny. I do tego oddalony o setki kilometrów... No właśnie.

Ech, na szczęście jest lepszy sposób na łączenie ludzi, niż internet - jedzenie!
Ciasto marchewkowe. Z polewą czekoladową. Rzecz jasna.




Tylko jak to zrobić, żeby upiec razem ciasto przez internet?
A no, da się. Dla chcącego nic trudnego. Tak mawiała moja pani z matematyki. Niestety nadal ledwo wyciągałam na troję. Z kulinariami jest znacznie lepiej.
Trzeba tylko podzielić się pracą. 
On zna się na teorii. A ja na praktyce.
On napisze co nieco o czekoladzie. A ja co nieco czekolady użyję w przepisie.
Powinno się udać. Bo oboje jesteśmy blogerami.

Dawno, dawno temu były sobie ziarna kakaowca. Dobra, bez przynudzania.
Czy wiecie, że to nie Majowie, a Olmekowie byli pierwszymi amatorami czekolady? I to już ponad dwa tysiące lat temu! Nim kobiety zaczęły mieć dylemat - jedna kostka czy dwie, czekoladę spożywano tylko w postaci płynnej! Sądzicie, że czekoladę z chilli wymyślił jakiś ekscentryczny cukiernik z Oklahomy? Była to pierwsza przyprawa jaką łączono z czekoladą!
Jecie czekoladę częściej, niż chleb? Ba, jesteście uzależnieni od czekolady?! Dawniej nikt nie miał tego problemu - czekolada pojawiała się na stole jako absolutny rarytas, tylko gdy był powód do naprawdę wielkiego świętowania. Co więcej, czekoladę przepisywano jako pełnoprawny lek. Czyżby na złamane serce?
W XIX wieku zastanawiano się też, czy nie zakazać jej jedzenia w czasie postów. Może istnieć gorsza tortura?

Rety, jak kiedyś kobiety radziły sobie, 
gdy rzucił je facet?!

Ostatecznie papież okazał się rasowym czekoladożercą, gdyż czekolada nie znalazła się w indeksie potraw zakazanych. Z całą pewnością mój blog znalazł by się na indeksie ...
Ciekawe to wszystko, ciekawe.

A Wy zapewne jesteście nieco ciekawi, kim jest tajemniczy współtwórca tego wpisu, mam rację?

Jest nim autor bloga " Invest in Love " Miłośnik Miłości.

Poznaliśmy się przez... czekoladę. Bloga Czekolady. Banał. Ale jak słodki. 

Jedno jest pewne, o ile znajomości internetowe mogą wydawać się z pozoru płytkie, to w tym wypadku jest tak jak z tym ciastem marchewkowym - niby płytkie, ale kryje w sobie głębię smaku. No a wszystkiemu niebiański smak nadaje czekolada. A jak pokazuje bogata historia czekolady, to się musi jakoś rozwinąć ku dobremu.

P.S. Pralinki wymyślił francuski cukiernik o nazwisku Praline. Ku naszej słodkiej zgubie...


36 komentarzy:

  1. Auroro:)i Miłośniku- musieliście się dobrze bawić:)
    Pozdrawiam Was gorąco i czekoladowo!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nigdy nie nalezalaam do milosnikow czekolady az do pewnego momentu. Pewnego dnia odkrylam, a bylo to calkiem niedawno, ze czekolada jest mi niezbedna do zycia!!! sama jestem dosc zaskoczona ta nagla i neispodziewana zmiana, aczkolwiek jest to zmiana na plus! :D ide sobie zjesc sniadanie, ktore popije goraca czekolada.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Droga CzekoLady!!! Twe słowa są niejako podsumowaniem mego uwielbienia do czekolady także tej Filmowej!!! Ostatnio pasłam swą duszę czeko filmami i taki sobie wirtualny Miłośnik Miłości wcale mnie nie dziwi. W końcu czekolada ma w sobie magię... leczy duszę podobnie jak po prostu Miłość :) trzymaj się i wierz mi, że czasami takie internetowe znajomości mogą stać się również tymi na żywo i to całkiem z niezłym skutkiem :) pozdrawiam cieplutko i czekoladowo... dziś zamierzam popełnić czekoladowe ciasteczka i 3 wielkie śliwy oczywiście w czekoladzie czekają już na mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. czytając ten wpis doszłam do wniosku, że jednak kulinaria mają wiele wspólnego z miłością ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ... wszak przez żołądek do serca... ;)

    P.S. Ja poznałam kiedyś faceta nie w kolejce do WC, ale w WC. ;) Okupowaliśmy dwie sąsiednie kabiny (bo i ustęp był koedukacyjny). W pewnym strategicznym momencie pan się zorientował, że nie ma na wyposażeniu papieru toaletowego. Efekt był taki, że wielce rozbawieni przerzucaliśmy sobie górą moją rolkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewelajno - zabawa była przednia !!! I jest! :))

    Aga - nie mogę sobie wyobrazić jak można nie być amatorem czekoladki?!?! Do licha z takimi! ;-P

    Wiewióro - Twój komentarz pachnie czekoladą! A masz do polecenia jakieś wyśmienite tytuły z czekoladą w tle (albo i roli głównej)?

    Anonimowy - Na tej prawdzie opiera się cały świat! :)

    Rebeko Rhan - dokładnie! :)) boska historia! :D hehehe

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Twoje czekoladowe posty:)
    Sama jestem wielbicielką czekolady, szczególnie w takie jesienne dni:)
    Aaaa i super że miałaś fajne spotkanie- sama ostatnio spotkałam się z pewną autorką bloga...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja postanowiłam się zwierzyć, bo z moim mężem poznaliśmy się w bajkowych okolicznościach. Obydwoje jesteśmy żeglarzami i jakie to proste... poznaliśmy się na regatach przez morze :) Miesiąc na jednej łodzi dobrze nam zrobił i jesteśmy razem do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Czekolada" z Deepem i Binoche ale to na pewno znasz a oprócz tego "Przepis na miłość", na którym to filmie byliśmy dwa tygodnie temu w kinie :) te polecam bo są wybitnie czekoladowe :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na blogu Czekolady o czekoladzie musi być mnóstwo informacji. Stąd zrodził się iście słodki pomysł, by moją czekoladową teorię połączyć z umiejętnościami pisarskimi czekoladowej praktykantki. Mam nadzieję, że środkowa, historyczna część bloga nie przyprawiła Ci antyfanów :P

    Jedząc sobie białą czekoladę stwierdzam, że słodyczy w życiu nigdy dość. Nigdy dość nowych znajomości, więc fajnie by było, gdyby owa znajomość była gorrrąca ! :D Jak... czekolada!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mmmm, robi się pysznie ;> wspólne gotowanie to naprawdę fajna sprawa ;)
    A zabawy z czekoladą tym bardziej...

    Wiesz co, mam nadzieję, że przy kolejnym spotkaniu usłyszę o czymś gorącym, bo przecież w grudniu trzeba się umieć rozgrzać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Margerytko - jedzenie łączy, a czekolada i blogowanie tym bardziej! Ja kocham blogi kulinarne! Pozdro serdeczne! :))

    Dziewczyno bez Matury - właśnie na takie historyjki w komentarzach liczyłam po cichu :))

    Wiewóro - oba filmy znam i kocham mym czekoladowym sercem! :D

    Miłośniku Miłości - drogi współautorze tego posta - nie wiem cze zauważyłeś, ale już mi przybyła po tym poście nowa fanka ;-P Poza tym, nie zapominajmy, że zaplanowałam już ciąg dalszy :))

    Kasiu - 15 grudnia nie może się odbyć bez gorącej czekolady, o nie!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekolada... a ja jej jeść nie mogę ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. to ten rodzaj wścibskości, który i u mnie się przejawia...
    znajomości internetowe? cierpię na jedną od lat trzech i nienawidzę odległości (świetlnej) między nami!
    a gdyby czekolada była na liście produktów zakazanych, to...jeszcze bardziej byśmy ją kochali :))

    OdpowiedzUsuń
  15. :)Kurcze, kiedys po przeczytaniu ktoregos z Twoich postów, wchodzilam sobie na blogi komentujących, w tym na blog invest in love, a że facet fajnie pisał, dodałam do obserwowanych:) I ostatnio czytając jego post pomyślałam sobie "Oni do siebie pasują", nawet mialam dodać komentarz w tym stylu, ale sobie darowałam:)Wcale więc nie byłam zaskoczona wyjawieniem tajemniczego współtworcy:)
    P.S. Z reguły tylko czytam, ale dzisiaj musiałam skomentować:P

    OdpowiedzUsuń
  16. tiaaa a wszystko przez tą czekoladę:D

    OdpowiedzUsuń
  17. pewnie, że można się poznać w różnych okolicznościach przyrody, ale im smaczniejsze okoliczności tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. to życzę powodzenia! i czekam na dalsze wieści!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mirrors - właśnie dla takich osób zwłaszcza jest Blog Czekolady :)

    Okularnico - aż trzy lata ?! Wow!

    Dispersee - bardzo ciekawe to, co piszesz! Miałaś nosa! :)) Albo wróżka z Ciebie jakaś? ;)

    Natajko - jak nie wiadomo przez co, to zawsze przez czekoladę ;)

    Magdo - hihihi im smaczniejsze :)

    Annette - czyli smakowało :))

    Jedzenioholiczko - będą! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. to ciasto ze zdjęcia powoduje we mnie podejrzanie dzikie żądze.
    po prostu go praagnę...!

    OdpowiedzUsuń
  21. ciasto marchewkowe z czekoladą. umarłam. aaaaaaaaaaaaa chlipu chlipu

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem czy Ci wspominałam, ale moi dziadkowie przywieźli mi z Włoch gorącą czekoladę, która była gęsta po zrobieniu - pyszna :D

    Rozgłaszałaś coś o tym spotkaniu? U mnie jedna chętna z okolic Tychów, kilka z różnych stron z Polskich i będą się starały dostosować.

    OdpowiedzUsuń
  23. A czy jest cos piekniejszego na tym swiecie niz kobieta w tancu, jacht pod zaglami, kon w galopie i... facet w kuchni? A jeszcze gdy przygotowuje deser tylko dla mnie, to jestem już cala jego!

    OdpowiedzUsuń
  24. zawsze uważałam, że czekolada zbliża :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Panno Łaskotko - i tak ma być z tym ciastem :))

    Lafle - owszem, jest powalające ;)

    Kasiu - czekam na obiecany mi przez graficiarkę baner. A i muszę zajrzeć do starszych postów, gdzie się zgłaszały chętne... :)

    Socjo - nie ma nic piękniejszego, zwłaszcza jak owy facet w kuchni!

    Kaś - jest to zasada jasna jak słońce :))

    OdpowiedzUsuń
  26. ja też kiedyś wirtualnie pichciłam różne potrawy i słodkości z KIMŚ ( właściwie do tej pory nie wiem dokładnie z kim :D ) , ale zakończyło się na kiju i marchewce i tak na przemian , ogólnie niezły BIGOS :D . ciasto marchewkowe, przypomina mi pole marchewkowe i mam mieszane uczucia, ale co tam ,idę zamieszać ciasto jogurtowe :D powodzenia we wspólny kucharzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobrze ze napisałaś ten PS, bo gdyby nie to, zapytałabym o to... :P

    Co do internetowych znajomości, to faktycznie potrafią być cenne. Poznałam w ten sposób mnóstwo świetnych koleżanek, najlepszego przyjaciela, a nawet przyszłego męża... ;) Nie korzystałam z portali randkowych, a jednak jakoś na siebie trafiliśmy dzięki wspólnym pasjom.

    PS. My też uwielbiamy spacery po cmentarzach, zwłaszcza takich starych... :) Coś w sobie mają - panuje tam wyjątkowa cisza i spokój. Ogarnia nas tam nastrój zadumy.. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pozdrowionka Moi Mili! :D Udało Wam się razem sklecić bardzo przyjemny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  29. pyszne ciasto i pyszny z was duet!
    ;) ciekawe co się z tego jeszcze urodzi?:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja też jestem ciekawska (żeby nie powiedzieć, że wścibska) jeśli chodzi o początki miłosnych znajomości. A sama mogę się pochwalić też internetowymi ;) i szczerze mówiąc nie są one takie złe (a może wcale nie są złe?) jak się dookoła myśli :).
    Powodzenia w tych (i innych) znajomościach Ci życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Poznałam męża w pierwszej klasie szkoły podstawowej, a potem to już poleciało. I tak dzielimy się czekoladą już dwadzieścia pięć lat (oficjalnie. Nieoficjalnie to jeszcze dłużej) :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Di - ale pichciłaś przez internet???

    Sol - Aliena przez neta poznałaś? A gdzie dokładnie??? (ach, ten mój wścibski nochal...)

    Villane - dzięki i pozdro czekoladowe dla Ciebie :))

    Goh. - no tak, innej opcji nie ma, niż ta którą zapodał mój kompan ;-)

    Alucha - myślę, że one wcale nie są złe. Tylko jeśli są wyłącznie wirtualne, to z czasem się robią - dla mnie - nudne...

    Beatto - Ech, ty szczęściaro!!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Aurora, masz rację - wszystkie moje znajomości internetowe jeśli nie zmieniły się w te realne to w końcu się skończyły lub bardzo ochłodziły.

    OdpowiedzUsuń
  34. Interesująco i czekoladowo na tym blogu, cieszę się z odkrycia!
    Od roku rozkoszuję się czekoladą Xocai.
    To dopiero euforia zmysłów i smaków!

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?