wtorek, 15 listopada 2011

Czarujący wieczór

Bigos, Tatry, pierogi, krem Nivea i golonka. A byłabym zapomniała - jeszcze oscypki.
No i najważniejsze na końcu -
                                                    Dłuuuuuuuuuuuuuugie Weekendy.
które i tak są stanowczo za krótkie
Czym chata bogata.
Polska ma czym się pochwalić wśród obcych narodów.
Proszę się nie śmiać. Sprawa jest poważna. Przecież, gdyby nie Długie Weekendy, nigdy nie pozbyłabym się upierdliwych wyrzutów sumienia, że leżę w łóżku do 9.00. Niestety, gdy samoistnie znikają owe wyrzuty, na ich miejsce - zgodnie z jakimś tam bezczelnym prawem natury -  pojawia się inne kąśliwe coś. Zwłaszcza, jeśli - tak jak ja - spędza się Długi Weekend na wsi. Coś to pytanie - "co tu robić?".

Tym razem pytanie "co tu robić?" uderzyło ze zdwojoną siłą.  Być może dlatego, że mój umysł stał się wolny od Pana X. i nie mam się na kogo wkurzać, ni zaprzątać sobie głowy.
W związku z powyższym postanowiłam nie robić z siebie błazna i się nudzić, a zamiast tego wyczarować coś w kuchni. Na szczęście znalazły się pomocne ku temu rekwizyty i widownia chętna do spróbowania mych kulinarnych sztuczek. Dynia. Ogromna butla oleju. Jajo i mąka. I dziewczyny. Pośród smażenia kawałków dyni i wymieniania babskich plotek pojawiła się też niewinna i subtelna ochota na randkę.

Pewnie uśmiechniecie się pod wąsem... - że też jeszcze mam ochotę na randki po zgadze jaką przeżyłam z Panem X.

Była pełnia. A to wiele wyjaśnia. Wystarczająco wiele.

Ochota na randkę to jeszcze nie wszystko. Powiem więcej - to jeszcze nic. Przecież wypada by z kimś ona była (by w ogóle była).
I co w takim wypadku? Przecież nie wezmę do ręki różdżki i nie wyczaruję sobie absztyfikanta z elegancko przyciętymi wąsikami. A może on sam siebie wyczaruje? Hm. Czyżby?
Tak. O ile jest magikiem.






Kto by przypuszczał, że poznany przed dwoma tygodniami czarujący Pan okaże się czarodziejem? I to takim prawdziwym. Prócz sprawnego posługiwania się różdżką niewątpliwie ma też zdolność czytania w myślach, bo zaprosił mnie na... gorącą czekoladę. Z pieprzem. I... było gorąco. I ostro.

Prywatny pokaz prestidigitatorski, taniec oraz... zero alkoholu. Szkoda, bo na dworze temperatura (w końcu!) spadła poniżej zera. Na szczęście są na to inne sposoby. Taki jeden można nawet wykonać w warunkach domowych (!) bez użycia różdżki! Wystarczą usta...

Mmmm...



Może i skradł mi całusa, ale... Ale tak łatwo mnie nie zdobędzie.  Może się zdobyć na najznakomitsze sztuczki - wyciągać białe króliki z kapelusza, a niech i będą puchate z różowymi nosami, może mieć na sobie szelki i muszkę, wyczarować fontannę czekolady, ale… bez prawdziwej magii nawet największy sztukmistrz okazuje się zwykłym hochsztaplerem…

A tej magii na imię... Nie, tylko bez kartonowych skojarzeń z pewnym serialem... 

Miejmy tylko nadzieję, że Pan Magik nie okaże się ani hochszta... och, że też musiałam zamieścić tu takie słowo... 


P.S. Swoją drogą, oby Pan Magik n a p r a w d ę czytał w moich myślach, a nie w blogu...
 

46 komentarzy:

  1. No no! Początki bliższych znajomości mogą być naprawdę ciekawe, z dreszczykiem...mam nadzieję, że będzie jeszcze sporo wspólnej czekolady i czekoladowych pocałunków!

    Aaaaa, za dużo się dziś uczyłam i mam teraz głupie skojarzenia co do "posługiwania się różdżką" w przypadku mężczyzny...

    OdpowiedzUsuń
  2. O, rzesz... Ile nadziei w tym poście..., Pani Aurorówno Droga:)

    P.S. jak tylko wchodzę do Cie chce mi się słodkiego..., i to nie byle jakiego... czekolady:)

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze! bądź nieugięta!
    i niech się zadzieje magia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ojjj, poszłoby się na randkę, poszłoby się.

    Trzymaj się dzielnie! Jeśli jest prawdziwym magikiem, to wykorzysta tysiące sztuczek, żeby Cię zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow!:)) i zaprosił na czekoladę :))) oby tak dalej!trzymam kciuki!
    uściski
    J

    OdpowiedzUsuń
  6. "JES JES JESSSSSSSSSSSSSSSSSSS"
    cytując klasyka gatunku romanzów :D

    trzymam kciuki:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chwilko - OBY! :D

    Kasiu - oj, żebyś wiedziała jakie ja mam skojarzenia (i bez nadmiaru nauki...) hehehe

    Okularnico - tak sobie podśpiewuję od rana ;-)

    Ewelajno - jedz dużo czekolady i trzymaj kciuki za tą magię :))

    Panno Łaskotko - może powinnam sobie kupić różdżkę? ;-P

    Julka - dokładnie, ma chłopak szansę, co z nią zrobi? - jego w tym interes ;-)

    Just - to już jest coś, jak ktoś zaprasza na czekoladę! :D

    Lafle - hehehe :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  8. korzystaj, Kochana, mam nadzieję na c.dalszy historii, bo ja nie Pan Magik i Twojego bloga czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie różdżkowe skojarzenia zdecydowanie zbereźne :):):) Moja Droga mam nadzieję, ze magia ujawni się w całej swej okazałości... i znowu skojarzenia... ehhh stara a takie myśli ma... to o mnie oczywiście :) Buziaki przesyłam i czekam na cdn.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko opisałaś niesamowicie ciekawie ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Iluzjonista, magik... czekamy na jego sztuczki.

    OdpowiedzUsuń
  12. powodzenia :)! Ciekawe co z tego wyniknie

    OdpowiedzUsuń
  13. W sprawach sercowych życzę Ci szczęścia ;D Dzięki za odwiedziny mojego bloga o zdrowiu, mam nadzieję, że mój artykuł o śmiechu przyciągnie więcej ludków :)

    Bym zapomniał ;p Z dumą oświadczam, że właśnie dołączyłem do grona CZEKOLADOŻERCÓW ;D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ciekawa znajomość :) życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  15. ulala, sounds like magic!;) zobaczymy czy Pan Magik ma jeszcze jakieś asy w rękawie i czy nie jest tylko zwykłym iluzjonistą...? :) oby nie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Będę odkrywcza i powiem, że dobra randka nie jest zła, a dobra randka + czekolada jest już w ogóle nienajgorsza:)
    Moje randki ostatnio polegają na to, że ja robię memu Chłopcowi jego ulubione ciasto marchewkowe (polecam!), a on mnie uszczęśliwa i zjada ile wlezie :) Taki mały pantofelek ze mnie, cóż zrobić :P

    OdpowiedzUsuń
  17. wyrzuty po spaniu do 9??? eee, są i tacy co wstają później, spoooko

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale ty pięknie piszesz :D
    Zgadzam się z @Krewetka. Czekolada i randka w coraz zimniejsze wieczory - perfekcja:)

    OdpowiedzUsuń
  19. o.O Człowiek parę dni nie ma kontaktu ze światem internetu,a tu takie dziwy...

    Mam nadzieję, że zaczaruje Ciebie. Życzę Ci tego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. WNZ - i właśnie dla Ciebie i innych czytelników nigdy nie zamierzam z bloga rezygnować, choćby mnie Pan Magik czarował na potęgę ;-)

    Wiewióro - daj upust tym wyobrażeniom, chyba aż takie nie mogą być ;-P

    Katsuumi - bo to co się dzieje jest ciekawe :D

    Mirrors - czekam z niecierpliwością :)

    Zauberi - oby to była prawdziwa magia, a nie tylko sztuczki na pokaz ;)

    Tomku - i ja Tobie życzę dużo śmiechu, uśmiechu i byłabym zapomniała - miłości wielkiej :))

    Magdo K. - a jeszcze najciekawsze dopiero przede mną (i Wami)

    Goh. - ujęłaś moje myśli w słowa :))

    Krewetko - najwidoczniej Ty lubisz piec ciasta marchewkowe, a Chłopiec sobie nań zasłużył :)) super!

    Vanilla - hihihi to mam czyste sumienia od dzisiejszego dnia :))

    Martynello - dzięki :)) no to dążmy do coraz perfekcyjniejszej perfekcji :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Miłośniku Miłości - no tak wyskoczył ten Pan Magik jak królik z kapelusza magika... Sama się dziwię. Ale czy ja chcę żeby on mnie zaczarował? A jak mnie zaczaruje tak, że oślepnę? No niby miłość jest ślepa, ale ja się boję... Ech...

    P.S. Brakowało mi tu Twojego komentarza!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystko jest tak świetnie opisane, że wciąga, dobrze się czyta.

    Oby okazał się prawdziwym magikiem! :>

    OdpowiedzUsuń
  23. Niech w takim razie Pan Magik okaże się prawdziwym Magikiem i niech znajdzie zaklęcie, które pozwoli mu Ciebie zaczarować.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kurczę. Ty masz wyrzuty sumienia, że wstajesz o 9.00, a ja w ciągu ostatnich dwóch dni wstawałam o 11.00. Aż wstyd się przyznać... ;P
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  25. magik?
    aż chce wiedzieć więcej.
    kurka, nie daj się za szybko zwieść tej magii Kochana!

    całuję, P.

    OdpowiedzUsuń
  26. trzymam kciuki ...magicznie :) i zapraszam do siebie po wyróżnienie :D

    OdpowiedzUsuń
  27. No no... :D Aż uśmiech pojawił mi się na ryjku :) Trzymam kciuki i ciii... żeby nie zapeszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. czekam na ciąg dalszy:D z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  29. No to czekam na kolejne sztuczki Pana Magika. I muszę dodać, że mam nadzieję, że te sztuczki nie będą prowadziły do gierek, a do czegoś szczerego ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeśli nawet czyta bloga, to co z tego? Widać, że jest na tyle pewny siebie, żeby się nie przejmować tym, jak go tu opisujesz. I jest też na tyle sprytny, żeby wykorzystać Twojego bloga do zdobycia Ciebie. Powodzenia! Czekam na więcej gorącej... czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Chyba, teraz nie będziesz miała powodów do narzekań z powodu wszechobecnej nudy;)
    Świetny początek! życzę jeszcze wielu przyjemnych chwil przy kubku ostrrej czekolady;)

    OdpowiedzUsuń
  32. ja już chyba jestem nudna ale muszę znowu to napisać!!! uwielbiam czytać o Twoich przygodach:)
    Oby Pan Magik cię zaczarował:) Co my tu będziemy fajnego czytać:))) już nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ty się chyba nigdy nie nudzisz. I widzę, że aż opędzić się nie możesz od adoratorów. Ale w końcu, nie dziwota to, bo któż by nie lubił żyć w bliskim otoczeniu Czekolady? :)

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie w domu nikt nie chodzi z kijkami. Ja wolę normalne, długie (najlepiej po lesie) spacery. Nie ukrywam, że najfajniej by było mieć drugą połówkę do spacerowania ;)

    Poza tym moje przygody ze sportem szły bardziej w stronę sztuk walki, w szkole średniej przez 4 lata trenowałem taekwondo, a na studiach judo. Teraz poza spacerami wykonuję w domku różne ćwiczenia ogólnorozwojowe :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Droga Czekolado... Nieważne czy to magik czy hochsztapler. Liczy się czekolada, a reszta przyjdzie sama. Czy tak? Oby...

    Swoją drogą. Wybrałabym się na randkę... czy żonom jeszcze wypada?

    OdpowiedzUsuń
  36. pierwsza randka i czekolada w tle - zna się chłop na rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  37. moja pierwsza randka z JP była na słodko ( krem ambrozja) ale z wytrawnym winem i byłoby magicznie ,gdyby nie ten jego słowotok ,przygniatający magię :D

    OdpowiedzUsuń
  38. hahahahhaha no z czarami nie ma zartow o czym przekonalismy sie ogladajac "chorego portiera"

    OdpowiedzUsuń
  39. Wstyd przyznać, ale chwilę mnie tu nie było i tęskniłam za Twoimi postami! Jakie szczęście, że Pan X odchodzi w niepamięć i mamy wspaniałego Magika - trzymam kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
  40. O żesz, tu czekolada wrze!:) Wiesz co? Ty się przestań zastanawiać, zamknij oczy i pij tą czekoladę, szczególnie jeśli ona z pieprzem:)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?