piątek, 7 października 2011

Czy droczenie to przewinienie?

Masło orzechowe?
Jest.
Dynia?
Jest.
Szare renety?
Obecne.
A... sztućce?
Są. O!

Więc jestem wprowadzona na całego.
Więc szafa gra.
Albo raczej stoi. Cała i poskładana.
W niej zaś ubrania.

Za oknem pada deszcz, w imbryku parzy się herbata z sokiem malinowym i świeżym imbirem. Błogostan. I ręczę Wam za to, że mógłby on swobodnie przejść w stan prawdziwej ekstazy, gdyby nie jeden fakt. Nie, nie chodzi o wybory do parlamentu. Czy jeśli Wam powiem, że też nie o to, iż cały weekend mam jakieś-tam szkolenie i nie chodzi też o zgubienie kluczyków do roweru, ani nawet o to, że złamałam prawy zausznik okularów zakupionych ledwie tydzień temu, to będziecie wiedzieli o co chodzi?

Oczywiście, że o ostatnią randkę z Panem X.

Być może Pan X. dysponuje jeszcze bardziej ironicznym poczuciem humoru, niż ja, bo zdecydował się na bardzo dziwną strategię randkową. Mianowicie, po tym jak uprzednio w ogóle zapomniał o randce, czym mnie wkurzył, na kolejnej randce postanowił się zjawić. I zirytować jeszcze bardziej. 
Facet ewidentnie działa mi na nerwy.
Jeśli chcecie wiedzieć jak mu się udało wzburzyć krew takiej oazy spokoju jak ja 
i - uwaga! - nie jesteście płci męskiej, proszę, czytajcie dalej!

Udało mu się to na kilka sposobów. Nie wiem, czy je ćwiczył wcześniej, ale wygląda na to, że tak, bo poszło mu jak po maśle.

Zaczęło się od komplementowania moich znajomych. Brzmi niegroźnie? 
Ja mu zagroziłam, że wyjdę z kawiarni ( a wierzcie mi, piłam naprawdę dobre kakao i nie miałam najmniejszego zamiaru wychodzić), jeśli jeszcze raz zapyta, czy moja Starsza Siostra jest wolna, bo z tak ładną dziewczyną chętnie by się umówił.
Czy ja jestem tak nudna, że facet musi na spotkaniu ze mną myśleć o innych niewiastach? 
Czyżbym mu się nie podobała?

Z całą pewnością podobają mu się brutalne sceny w filmach. Dlaczego wybrał akurat horror jako film na wspólne oglądanie? Ja cierpiałam, a on miał ubaw po pachy. Czyżby rzeczywiście tak zachłannie pragnął zbierać u mnie punkty karne? 

Oj, chyba tak, bo po tym wszystkim zabrał mnie na wspólne jedzenie do... Co-nie-co... Znacie taki lokal? No właśnie, ja nie... bo nie lubię fast foodów. Lubię za to gotować. A Pan X. dobrze o tym wiedział... Wcinałam więc frytki wraz z tekturową niby-sałatą-z-niby-pomidorem.

Nie tylko fast foodowym jedzeniem, ale bardziej zachowaniem Pana X., zniesmaczona co nie miara powędrowałam wyżalić się Starszej Siostrze. 
Ta zaś, ku memu zdumieni, parsknęła śmiechem.

"On się z Tobą tylko droczył, muffinko" - szepnęła mi do ucha. I zamilkła, jakby wszystko było wyjaśnione. 

Acha. A więc to tak... A więc nie spodobało mi się w Panu X. to, że jest... Panem X. a nie Panią X. Ekhm... Znaczy się, nie podoba mi się jego męskie myślenie. Ba! W ógle nie podłapałam jego męskiego myślenia... ?!





Być może. 

Po powrocie do domu miałam ochotę zjeść coś normalnego. Lody czekoladowe, na ostudzenie moich emocji. Tylko gdzie jest łyżka? Przecież kupiłam łyżki! Aż trzy!  
Gdzie ona... ?!

Zajmie mi jeszcze sporo czasu, nim przyzwyczaję się do nowego mieszkania i wszystkich kuchennych szufladek. 
A może potrzebuję też czasu do przyzwyczajenia się do męskiego myślenia? W końcu droczenie to nie żadne przewinienie. Tylko flirt... w męskim ubraniu. Może częściej powinnam spotykać się z Panem X. niż umawiać się z psiapsiółami? Może powinnam dać czas nie tyle Panu X, co samej sobie, na odkrycie wszystkich szufladek jego męskiego mózgu? 



O ile ten mózg jest... Hihi.

35 komentarzy:

  1. przeczytałam ten fajny wpis i myślę, że nie zaiskrzyło... ale może jeszcze to się zdarzy? podobno nie zawsze iskrzy na początku - czekam na ciąg dalszy opowieści...

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm...a więc wygląda na to, że na moich randkach to ja wchodzę w męską rolę i droczę się, ile się da. im poważniejszy osobnik, tym większy mam ubaw. jeśli osobnik podłapie, że to żarty- bingo :)



    (co do mojego chodzenia na wykłady to nie do końca hobby...bo jednak później trzeba zdać egzamin:( )

    OdpowiedzUsuń
  3. eeeee... to nie droczenie. Poprostu on jest z innego krańca, bieguna, a Ty z przeciwnego. Kaman, fastfood, film brutnalny - no proszę Panią, przecież to jak z podręcznika 'co robi egoista na randce'. Kiedyś przeczytałam: jeśli facet zachowuje się tak, jakby miał Cię w dupie, to znaczy, że ma Cię w dupie. Może to nie do końca ta sytuacja, ale po pierwsze primo: żaden, powtarzam ŻADEN facet nie zapomni o randce, JEŚLI MU ZALEŻY. po drugie primo - patrz pierwsze primo. a jeśli chodzi o resztę - to dogodzi kobiecie tak, żeby ta jeszcze wchodząc po schodach do domu trzy sekundy po rozstaniu chwytała za telefon i po kolei obdzwaniała swoje psiapsiółki rozpływając się w ekstatycznych opisach. Kopnij go w pośladki tylko tak, żeby zabolało. Przynajmniej ja tak bym swojej sis poradziła, ale moja akurat ma chłopaka od dawna. Nie to co ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurka, laski, dziewczyny, moje mądre panie, Jedzenioholiczko, Monik i Porcelanowa, chyba... chyba MACIE RACJĘ.
    Przecież nie jest on pierwszym, z którym się spotykam. Za to chyba będzie pierwszym, któremu dam kopniaka w pośladki haha :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekoladko Droga - kiedy dotarłam do końca Twojej historii i komentarza siostry, od razu miałam tylko jedno skojarzenia - film " He's Just Not That Into You". Polecam sam początek, a najlepiej trailer:

    http://www.videodetective.com/movies/trailers/hes-just-not-that-into-you-trailer/985603

    i tak, Porcelanowa ma rację "jeśli facet zachowuje się tak, jakby miał Cię w dupie, to znaczy, że ma Cię w dupie", bo żaden któremu zależy nie robi takich rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dalabym sobie z nim spokoj-bo on ewidentnie chce wrocic na Marsa:)...w milosci chodzi o to by nadawac na tych samych falach...zycze Ci z calego serca czekoladowego milosnika:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej, chyba miałąmbym tyle samo wątpliwości co Ty..., Auroro. Też jeden mnie kiedyś zabrał na tekturowe jedzenie : "bo tam jest fajnie, zobaczysz...". WNZ napisała właśnie tak, jak myślę - skoro się tak zachowuje, to tak jest. Pozdrawiam Cię gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lub też ... taki po prostu jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyny, wiecie co jest najgorsze? Że ja znam ten film na pamięć! Ech, gdzie mój Alex???!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz Aurora, jest jeszcze możliwość najgorsza...

    Tyle samo prawdy w tym, że nie zależy mu jest także i w tym, że... naczytał się jakichś beznadziejnych poradników dla facetów, w typie "jak zdobyć pannę będąc złym chłopcem". Wbrew pozorom to nie jest takie niemożliwe. W tym głupich książkach każą facetom się zachowywać tak jakby im nie zależało. Wiem, bo sam kiedyś ten chłam czytywałem z ciekawości. Jakby gentlemanem nie można było być...

    Oczywiście to mój domysł, ale jeśli byłaby to prawda, to daj mu kopa w dupę z całej siły. Drobna jesteś, ale chyba i tak go poczuję. A kobieta zasługuje przynajmniej na oklepaną kolację w ładnym, przyjemnym miejscu, a nie jakieś głupoty typu horror ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. takie droczenie chyba też nie przypadłoby mi do gustu...:/ bo ostatecznie droczenie powinno zostawić dobre wrażenie a nie wkurzenie, że sobie tak zrymuję:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Buhaha, prawie się zakrztusiłam moją kanapką z miodem ;)
    Kopnij go mocno, jak chcesz poczekać to na spotkaniu mogę Ci pokazać kilka efektownych rzutów z judo, a potem uciekaj od niego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Udusiłabym gołymi rękami za takie droczenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. O raju, przez te kilka dni koleś pozamieniał się z kimś na mózgi, czy co?? Najpierw świetnie przechodzi test czosnkowy, a teraz zachowuje się jak gówniarz i uskutecznia jakieś końskie zaloty. Dziwnie zmienne te jego zachowania... Lepiej go kopnąć w pupsko i rozejrzeć się za kimś odpowiedniejszym, przecież tego kwiatu jest pół światu! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj. Jeśli on taki będzie za każdym razem to wygląda na to że się nie dogadacie.

    OdpowiedzUsuń
  16. dawno nie byłam na randce (poza tymi z mężem, ale on się jasno określił co do mnie czuje :)), ale wydaje mi się, że albo się z kimś dobrze czujesz albo nie i jeśli komuś na drugiej osobie zależy, to najchętniej każdą wolną chwilę, by spędzał z tą osobą, a już na pewno na samym początku

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe... Smakowało i to jak :) Przed każdym przeczytaniem Twojego wpisu muszę mieć kawę, bo piszesz w tak niesamowity sposób, że aż miło czytać :) Super i trzymam kciuki za postępy z Panem X (w którą by nie były, oby to była dobra strona ;) _

    OdpowiedzUsuń
  18. tylko do ciebie przychodzić z kawą na takie smakołyki

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję, że wyjaśniłaś sprawy droczenia, bo po latach... coś mi się rozjaśniło. Jako, że ja też czasami miałam taką sytuację, że "Kolega" opowiadał mi o innych dziewojach, a ja wtedy czułam, że spotykanie się jest chyba bezcelowe, że chyba się mu jednak nie podobam... Dzięki Twojej siostrze w końcu zrozumiałam.

    Istnieją też przyjemne, przynajmniej dla mnie, sposoby droczenia. Ważne, żeby zachować umiar, a panowie czasem tego nie potrafią. Takie droczenie, kiedy się wie, że w rzeczywistości kryje się pod nim sympatia i komplement. Czasami jest przyjemniejsze niż banalne "masz piękne oczy".
    Powinni dbać o nasz komfort i reagować na sygnały. Widać, Pan X uparcie postanowił być na nie obojętnym. Może to jakaś strategia? Ktoś mi kiedyś powiedział, że "na wojnie i w jednym innym przypadku - wszystkie chwyty dozwolone". Zgadnij w jakim ;)

    Ciepło pozdrawiam!

    P.S. Ja też się właśnie przystosowuję do nowych warunków mieszkalnych. Całkiem, całkiem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie odnalazłam w Twoich komentarzach u Łukasza nadmienienie o Dzikośći i zdziczeniu. Świetna książka napisana przez ekscentrycznego ale i świetnego pedagoga. Chce się tu nieskromnie pochwalić, że to dziekan mojego wydziału i mój wykładowca. Ojj wiele razy na niego psioczyliśmy ale jednak jest wybitną postacią w swojej dziedzinie. ;)

    I ja mam nowe mieszkanko! Jak do tej pory największą moją zmorą jest pralka, której nie moge rozgryźć ;;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Drogo Auroro!
    Umilasz mi czas Swoim Czekoladowym Blogiem juz od dawna.
    Chcialam napisac cos co zaoszczedzi Ci troche czasu i frustracji.
    (pisze z angielskiej klawiatury wiec nie bede rozpieszczac naszymi cudownymi , oryginalnymi literami).
    Jesli chlopakowi zalezy na dziewczynie to zalezy mu tez na Jej opinii (zaczynajac od tego co bys chetnie zobaczyla w kinie i jaki lokal Ci odpowiada) chyba ze chce glupia przytakiwaczke. Jesli takiej dziewczyny poszukuje to ulatw mu to zadanie i pomachaj mu na dowidzenia.
    By miec pewnosc , ze wszystko Ci na randce odpowiada zapyta Cie o to.
    Nad Panem X unosi sie zapach zlych manier i samouwielbienie ( czyz nie sprzyjal tylko i wylacznie swoim gustom na randce?)
    Jak dla mnie wykazalas sie anielska cierpliwoscia. Jednym slowem bylas ZA mila. A jak dziewczyna jest za mila to zwykle konczy sie to FRUSTRACJA, bo wszyscy beda chcieli z tej dobroci skorzystac.
    W momencie jak Ci cos nie odpowiada powinnas o tym uprzejmie ale wyraznie poinformowacm ( np. " nie lubie horrorow") i twardo stac na swoim. Jesli randkowicz nie chce odpuscic wtedy proponujesz ze mozecie sie spotkac innym razem i zyczysz mu milej zabawy.
    Rezultat: On wie ze nie Twoja opinia jest wazna dla Ciebie samej. Moze sie do tego nie przyzna ale mu to troche zainponuje.
    Ona: Nie bedzie sie frustrowac i ten czas moze zagospodarowac na swoje przyjemnosci lub obowiazki.

    Dziewczyna nie powinna byc tez za latwo dostepna ( nie zgadza sie na piewszy jemu odpowiadajacy termin spotkania). Np. czwartki mam zajete ale co powiesza na Wtorek?
    Odradzalabym tez szybkie pocalunki. Chlopak musi wpierw pokazac ze mu zalezy inaczej nie bedzie szanowal szybkiej zdobyczy.
    Wiem , przypomina to glupia gre w kotka i myszke, ale dziala.

    Dla innych ZA milych dziewczyn polecam " dlaczego mezszczyzni kochaja zolzy" .
    (pomimo swietnie naszkicowanych sytuacji nie traktujcie tej ksiazki jak ostateczna wyrocznie)

    Pozdrawiam i Powodzenia !!!
    Twoja Wierna Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze, ze nie trafilam na takie 'droczeniowe' osobniki, bo raczej bym dlugo nie wytrzymala ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. nie ma sie co przekonywac na sile ,wymien faceta :) :)mialam maly wypadek blogowy i teraz jestem pod lewymokiem.blogspot.com albo po prostu kliknij na mnie

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś spotkałam się z facetem, który "olał" naszą pierwszą randkę i po prostu nie przyszedł nie informując mnie o niczym. A kiedy zaniepokojona (może coś mu się stało!) zadzwoniłam, to łaskawie powiedział, że nie mógł. Tak więc jeśli facet się nie zjawia, a potem zachowuje się jak dupek, to najlepszym dla niego sprawdzianem będzie zachować się dokładnie tak samo. Jeśli jednak chcesz z nim być, to pozwól mu się zdobywać (Granie niedostępnej, ale bez przesady. Bo chodzi przecież o to, żeby gonik króliczka, a nie żeby go złapać):D A jeśli nie chcesz, to przynajmniej będziesz się dobrze bawić dając mu kosza :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A może po prostu sprawdzał granice tolerancji.... u mnie giną od zawsze łyżeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. kurcze, nie ma co- widzę,że pan X potrafi wywoływać nie lada emocje..Każdy zna powiedzenie "kto się czubi ten się lubi" może będąc większym wyzwaniem jest ciekawszy?;)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  27. cieszę się, że mój Pan X jednak myślami i zachowaniem mnie nie dręczy :) bo z takim bym nie wytrzymała ani chwilki

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana Ty pisz mi czy odebrałaś już swoje biżuty i jak się podobają?:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Moze sie najpierw przywitam, bo ja tu pierwszy raz:) Dygam i grzecznie mowie:
    Dzien dobry:))
    Mialam juz napisac dlugi komentarz, ale w znakomitej wiekszosci zrobila to za mnie anonimowa czytelniczka podpisujaca sie "Twoja Wierna Czytelniczka"
    Moze tylko nie zgadzam sie w kwestii gier, no jakos nie lubie grac. Jestem soba, ale jestem na tyle asertywna, ze wiem czego chce;)
    Pojscie do kina na randce to dla mnie osobiscie taki zatykacz braku inwencji. Do kina to ja moge isc z mezem, bo juz nam zabraklo tematow do rozmowy, ale nie na randce kiedy dwoje ludzi powinno wykorzystac kazda okazje aby sie lepiej poznac. Propozycjom kinowym zawsze mowilam NIE:)) Poza tym do kina moge rownie dobrze pojsc sama, po co tracic cenny czas z druga osoba. Jest fajnie jesli facet wykazuje inicjatywe i potrafi "zorganizowac" randke, ale duzo bardziej wazniejsze jest zeby liczyl sie z Twoimi upodobaniami i jesli nawet nie stac go na lepszy pomysl niz kino, to powinien zapytac na jaki film chcesz isc. Tak samo w jakiej restauracji chcesz jesc.
    Moim zdaniem mezczyzna, ktory nie liczy sie z opinia i potrzebami partnerki na samym poczatku nie bedzie sie z nimi liczyl nigdy pozniej.
    Slowem:
    Kopniak i to z duzym rozmachem i jak najszybciej:))

    OdpowiedzUsuń
  30. Zachowanie Pana X jest jak wyjęte z poradników w młodzieżowych gazetach o tytułach "jak zrazić do siebie dziewczynę" albo "jak sprawić, żeby ze mną zerwała". Mam nadzieję, że jest po prostu ironiczny ;).
    A lody też bym zjadła. Ostatnio mam na nie ochotę codziennie. I na ciasteczka. Jesień, kurczę.

    OdpowiedzUsuń
  31. popieram Stardust , no.. może nie kopniak, ale działać bronią podobną do jego i podziękować za miłe towarzystwo . to nie jest etap na droczenie się, to jest etap jedzenia sobie z dziobków i ewentualnie przekomarzania się :D cokolwiek miało by to znaczyć :D :D

    OdpowiedzUsuń
  32. lubię lody czekoladowe i inne smaki też

    OdpowiedzUsuń
  33. takich facetów się olewa:D
    Jestem początkującym fotografem, jeśli w ogóle mogę się tak nazywać. Bardzo proszę o ocenę moich zdjęć pod najnowszym postem, blog jest w całości poświęcony fotografii, zapraszam do oddania się w całości mojemu światu, mam się dalej rozwijać? Dziękuję z góry i zapraszam do polubienia mnie na facebooku : http://www.facebook.com/pages/Magda-Zawadzka-Special-Light/279037695457142

    OdpowiedzUsuń
  34. To droczenie całe niech sobie wsadzi w ... :P

    OdpowiedzUsuń
  35. to w takim razie w ogóle nie rozumiem mężczyzn i tego droczenia i ani trochę mi się ono nie podoba! Trochę mi to przypomina chłopca z podstawówki, ciągnięcie za włosy itd. a zakładam, że pan X podstawówkę już skończył?

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?