piątek, 14 października 2011

Bez pracy nie ma kołaczy

Zawsze, ale to zawsze, gdy rano słyszę budzik pojawia się we mnie to samo zaskoczenie: To już? Już pora wstawać?! Ale przecież dopiero co...
Ech, no dobra, już dobra... 

Co zrobić, gdy zamiast znajomego dzwonka budzi nas dźwięk nadchodzącego smsa? Zdziwić się jeszcze bardziej?
Co zrobić, gdy okazuje się, że ten sms jest autorstwa Pana X? Wezwać agentów Scully i Muldera? Bo to istna sprawa do Archiwum X. Pan X., prócz tego, że wyznaje zasadę zero całowania do X (słownie: dziesiątej randki) ma też zasadę "zero smsów". A tu, proszę...

"Życzę miłego dnia". 

Coś tu jest nie tak... 
Albo on czyta mojego bloga... albo... Nie, to absolutnie niemożliwe. Wtedy z pewnością nie pisałby do mnie w ten sposób. A jeśli? Jeśli przeczytał i się przejął? Kurczę, dzień dopiero co się zaczął, a ja już mam ochotę zawołać "Oh, my God!".

To ja już rzeczywiście wolę znajomy dźwięki budzika. Wiem, że czeka mnie coś dobrze znajomego. Praca
Jakkolwiek dźwięk tego słowa wywołuje we mnie/ nas dziwne drżenie ciała w połączeniu  z odruchem wymiotnym, zwane dalej konwulsjami, praca jest... potrzebna. Nie, nie do robienia pieniędzy. Do poczucia satysfakcji

Wiem. Pracuję w szkole dopiero drugi miesiąc i jestem pani mądralińska, ale właśnie dlatego wolno mi pleść mądrości, takie jak ta powyżej. A tak szczerze mówiąc, to...

Nie lubię wstawać do pracy. Jechać do niej na moim zielonym rowerze, podczas gdy mój róż na policzkach spływa razem z strugami jesiennego deszczu, a na jego miejsce pojawia się róż naturalny (jestem zziajana!). Nie lubię być obładowana jak wielbłąd bardzo bogatego Araba. Nie lubię okienek, zastępstw i dyżurów. 
Lubię jednak pracować. Uczyć. Być z dziećmi. Zwłaszcza, gdy oglądami ich zasłuchane twarze. Owszem, zdarza się to nie często, ale gdy się już zdarzy, czuję się jakby wreszcie, po wielu próbach, wyszło mi to trudne ciasto.

Kołacz, na przykład. 


Jako przykładna konserwatystka i tradycjonalistka zrobiłam dziś, w Narodowym Dniu Edukacji, kołacz. Jako wolny duch i liberalistka pod wieloma względami, również i kulinarnymi, upiekłam go z dynią, imbirem i czekoladą


Nie jest to dla mnie łatwy wypiek. Im dłużej gotuję i piekę odkrywam, że to wcale nie jest tak łatwe jak 2 + 2, bo tu trzeba o wiele więcej składników. Do kołacza trzeba, na przykład, aż dwóch rodzajów mąk. I jaj. I drożdży. I mleka. I kilku godzin. Ale ta praca jest swego warta. Bo... bez tej pracy nie było by... kołacza. 

Jako że granica między miłością a kulinariami jest cienka jak plasterki sera krojonego przez moją Babcię, powiem tak:  i tu nie wystarczy jeden sms wysłany mi przed pracą. Pan X. chce mnie, musi się napracować i wcale nie myślę już tylko o pracy jego ust. Może i do tanga wystarczy jedynie dwojga, ale do związku trzeba czegoś więcej

Czy czekoladki, róże i liściki wystarczą?  
Owszem.
Wystarczą dla Pani Nauczycielki
Moi uczniowie sprawili mi tymi podarunkami ogromny prezent.
Jako Pani Nauczycielka czuję się doceniona. Ale jako kobieta
Panu X. chyba potrzeba w tek kwestii jeszcze jednej lekcji. Mianowicie, trzeba mu powtórzenia jednego starego przysłowia -  
Bez pracy nie ma... kolejnej randki z panną Aurorą


Niniejszym ogłaszam, że jest weekend. I o żadnej pracy nie chcę już więcej słyszeć! Kto coś piśnie dostanie uwagę na bloga ;-)

26 komentarzy:

  1. No to udanego weekendu życzę! i kolejnego, i kolejnego... a w "międzyczasie" dużo satysfakcji z tego na "p" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Cię czytać. I jestem ciekawa, co wyniknie z Panem X. Pisz koniecznie, czy w końcu znajdzie odwagę!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluję kołacza! zobaczymy czy pan x sprosta zadaniu, które mu postawiła Nauczycielka Aurora:) pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  4. moja najlepsza przyjaciółka nazywa się tak, jak to ciasto i kiedy była mała, to straszliwie się rozpłakała słysząc to powiedzenie i zrozpaczona pytała mamę " ale mamo, jak to NAS NIE BĘDZIE?! JA NIE CHCĘ!":)...bardzo bawi mnie ta historyjka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem jaka granica dzieli miłość i kulinaria, ale iksowi należy się ostry wpierdol.

    Kobieta go lubi, a on lubi być pizdą. Ciekawe to.


    Sorry, że wulgarnie, ale gość działa mi na nerwy. Jak wszyscy, którzy tracą swoje życiowe szansy

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie Xsy, Panowie niepewni, psuja nerwy kobietom, szczególnie takim, które nie mają w zwyczaju przejmować inicjatywy. Mój brat na przykład zawsze strasznie narzekał, że nikogo nie ma ale sam nie robił nic, żeby mieć. Czekał aż dziewczę jakieś przejmie inicjatywę twierdziwszy, ze są inne czasy i to teraz kobiety mają się starać. Może to właśnie Xmyślenie???
    A jak już jakaś się odważyła to był niezadowolony, że nie inna... ehhh...
    Ja należę do tych niezabiegających. Na szczęście Małżon kuł żelazo smsowe póki gorące bo od smsa spotykanie się zaczęło. Za to teraz kampania reklamowa się zakończyła (już całkiem dawno bo jesteśmy razem 7 lat) i chyba limit smsów mu się wyczerpał... nie pisze a co gorsza i nie dzwoni zbyt często a w domu tyż go nie ma.
    Pana X kopnąć w odbyt i poprosić o jakieś deklaracje. Może on nie szuka kobitki od całowania i zaangażowania tylko przyjaciółki???

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja potem nienawidzę piosenki, którą mam ustawioną na budzik :pp
    Ale Ty masz z tym Iksem przeprawy, no no. A ja mam przeprawy z nadgorliwym kolegą z sekcji, którego bardzo lubię, ale jego zapał do nauki mnie przeraża i straszy mnie w sobotę rano mailami...

    OdpowiedzUsuń
  8. hmm,niestety, choćbym nie wiem jak chciała, to niestety coś w życiu "muszę" ...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, coś w tym X musi być, skoro ciągle się z nim umawiasz :D Bo nie uwierzę, że wzięłaś pierwszego lepszego, bo innego nie było. Ale jeśli się mało stara, to masz rację! Niech zap(miało nie być tego słowa)***uje na kolejną randkę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. no pomyśl jak on się nie stara na początku, to co dopiero później?

    OdpowiedzUsuń
  11. Może następnym razem przez żołądek do serca??...a praca?Robisz to co lubisz!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Spóźnione, ale szczere najlepszego z okazji wczorajszego dnia :) Pan X mnie zaskoczył! Oni, faceci, rzadko łamią swoje zasady. A tu sms, mimo iż "żadnych"? Coś jest na rzeczy! Miłej dalszej części weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, dobrze, ani słowa o pracy... A można złożyć spóźnione życzenia z okazji dnia wczorajszego? No co tam... Ryzykuję co najwyżej uwagę na bloga. Jakoś to przeżyję.
    Wszystkiego więc co najlepsze. W pracy oczywiście. Satysfakcji, radości i więcej częściej zasłuchanych w to co mówisz dzieciarów :)

    P.S. Dziękuję, że piszesz. Poprawia mi to humor, a dziś bardzo tego potrzebowałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. prosze przepis na ten KOLACZ.
    A jednak faceci potrafia zaskoczyc...moj na ten przyklad-sniadaniem do lozka:)
    Pozdrawiam pieknie i wszystkiego najlepszego z okazji przedwczorajszego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hehe :) A ja MUSZĘ zapytać :P W jakich klasach uczysz? Ja jestem na pedagogice terapeutycznej, co prawda nie dlatego, żeby zostać nauczycielem, bardziej terapeutą, ale ciekawi mnie to, jak młodzi nauczyciele radzą sobie na początku swojej kariery, bo dla mnie to czarna magia i te ustawy... Podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziekuje za pdwiedzinki :)

    No wczoraj bylo 27 dzis 35 ....

    A nie slyszalam o tym kolaczu do jedzonka a wyglada na yummyyy :) Pzdr :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jajks! dzięki Tobie wiem przynajmniej jak to wygląda od drugiej strony, bo mi sie zawsze wydawało, że te nauczycielki to takie poukładane, wracają ze szkoły i od razu zasiadają do sprawdzania kartkówek i tak dalej...:)
    ja dzisiaj wyjątkowo sporo czasu spędziłam nad nauką, strasznie dużo tego mamy w tym roku, a plan zajęć mam taki, że nijak mogę to wszystko ogarnąć w tygodniu.
    pozdrawiam cieplutko i mam nadzieję, że ze wszystkim się wyrobiłaś :) !

    OdpowiedzUsuń
  18. Kołacz bardzo piękny!
    I pachnie mi tu,wiesz?
    O pracy nie chce rozmawiać.Oderwij się od tego.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Pan X najwyraźniej nieśmiały jest, ale chyba poszedł po rozum do głowy, najwyraźniej kobiecej (siostry, sąsiadki, koleżanki z pracy) i stąd ten sms.

    Pracę swoją lubię, choć przez wielu (nawet moje współpracownice niektóre) uważana jest za nudną. Z porannym wstawaniem problemu nie mam, bo staram się chodzić spać i wstawać zawsze o tej samej porze. Pracuję albo od 7, albo od 9. Lubię chodzić na 7, bo popołudnie wtedy całe wolne, ale lubię też chodzić na 9, bo to zawsze 2 godziny snu więcej, ale i też sporo popołudnia mniej, a w zasadzie tylko wieczór zostaje.

    Dlaczego moje konto nie ma uprawnień do dodawania komentarzy u Ciebie?

    Annette

    OdpowiedzUsuń
  20. He he bardzo optymistyczny post. Ja osobiście wolę sms niż budzik choć mam nadzieję, że nie długo będzie budziło mnie jedno i drugie. :)
    Gratuluję kołacza. Nigdy tego ciasta nie jadłam, a chętnie bym zjadła tylko jak poczytałam ile to pracy to mi się odechciało. :)

    Pozdrawiam
    I także życzę miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  21. świetne porównanie :) no i gratuluję tego kołacza, u mnie mówi się kołocz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Może ten pan X jest nowoczesny? Zasięgnęłam języka u dziecka i dowiedziałam się, że inicjatywa leży teraz po stronie kobiet. (o tempora! O mores!)Na dodatek współczesny młody mężczyzna jest zwykle zasypywany propozycjami, w których sobie grzebie jak w ulęgałkach. I nie musi się starać, wcale...

    strrrraszne? prawda?

    OdpowiedzUsuń
  23. Masz rację, niech sie chłopak więcej postara. Jakiś taki niewyrobiony, a wiadomo, najgorsze są zakalce.
    Jak mu dopieczesz brakiem inicjatywy ze swojej strony, może coś z niego wyrosnie;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ależ ja lubię Ciebie czytać :-) Praca: tak! Randki: tak! Polecam przyjść na randkę z zębem ubrudzonym szminką. Pan X nie będzie mógł oderwać wzroku od Twych ust, a Ty wykorzystasz to jako pretekst... :) To tylko moja abstrakcja. Swoją drogą, nie rozumiałam nigdy mężczyzn, którzy tak długo lubią randkować.

    OdpowiedzUsuń
  25. Naprawdę masz bardzo fajny blog!
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?