wtorek, 13 września 2011

Zakazany owoc

Chłopak kumpeli, ksiądz, bad guy, satanista, gej... Zakazany owoc nie jedno ma imię.
Z pewnością ma jednak jeden i ten sam kształt - jabłka.



Jabłko, z wszystkich zakazanych owoców kusi najbardziej. Co najlepsze, ulegając tej pokusie, nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia. Powiem więcej, rozumiem Ewę w Raju. Adama tym bardziej... Nie dziwię się, też, że jabłko jest symbolem Nowego Yorku oraz komputerowej korporacji. 
Jabłko ma moc. Bynajmniej nade mną... Owszem, rumieniąc się jak jabłuszko, wyznaję, że jem średnio pięć jabłek na dzień. To nie uzależnienie, jednak. To miłość

A propos miłości i zakazanych owoców to nie mam z tym najmniejszego problemu. W przeciwieństwie do jabłek, facetów wokół mnie raczej mało. I dobrze. Przynajmniej mogę skupić się na ważnych sprawach. Gotowaniu, na przykład. Tak oto upiekłam szarlotkę. 



Szarlotka nie jest moim ulubionym ciachem. Musiałam  jednak pozbyć się jakoś 20 kilogramów jabłek... Rzecz jasna, do zrobienia szarlotki potrzebne mi były tylko 3 duże, soczyste, lekko kwaśne jabłka. 
Tymczasem w życiu potrzebny byłby mi tylko 1 facet

Sezon na jabłka w pełni. A sezon na miłość chyba właśnie się rozpoczął... Coś czuję w powietrzu... Ale być może jest to zapach upieczonej szarlotki. W każdym razie pachnie... kusząco. I chyba ulegnę... To, co że na noc nie je się słodkiego? W końcu zakazany owoc smakuje najbardziej!

21 komentarzy:

  1. Uwielbiam Cię czytać!
    Też ostatnio myślę o szarlotce, na ciepło z bitą śmietaną <3 chociaż w innych okolicznościach za jabłkami nie przepadam.
    Mam nadzieję, że zapach ciasta zmieni się w zapach męskiego ciacha ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze zachwyca mnie u Ciebie idealny dobór obrazków. a wpis jak zawsze zresztą, strzał w dychę. :)
    (a ja piekła z Mamą szarlotkę w niedzielę ! i też średnio lubię.)
    pozdrawiam ciepło, wciąż jeszcze znad tomiszczy i ksiąg...

    OdpowiedzUsuń
  3. 5 dziennie! :) podziwiam ;), w takim razie czekam na miłość, która zawita na Twoim blogu

    OdpowiedzUsuń
  4. Szarlotka tak jak i apetyczny facet o każdej porze dnia i nocy poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. smakowało. post, jabłko, wyższość gotowania nad facetami. :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam ochotę na zakazany owoc... ulegnę, tak czy siak, ulegnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu, Szarlotka na ciepło to musi być niezłe ciacho, no i jakieś męskie ciacho do tego też bym schrupała hahaha w końcu to drugie chyba nie tuczy ;-P

    Panno Łaskotko - nadal trzymam za Pannę kciuki, co do obrazków to moja boska pomocniczka tak kombinuje, by wszystko grało. Jest nie zastąpiona!

    Wiewióro - chętnie bym Ci przesłała kawałek, gdyby coś zostało... ;-)

    Vanillo - smacznych snów :)

    Franiu - ulegaj! Pani Nauczycielka pozwala ;-P

    OdpowiedzUsuń
  8. pod osłoną nocy zakazany smakuje tym bardziej;))))
    Smacznego...
    Ulegać to czasem jedyne, co pozostaje:D

    Pozdrawiam;d

    OdpowiedzUsuń
  9. pamiętam tą piosenke jeszcze z czasów bycia łebkiem :D zakazany owoc znowu szansa przeszła obok :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę zjadasz pięć jabłek dziennie? W naturalnej postaci, czy przetworzonej? Ja ograniczam się do jednego, ale takiego w rozmiarze XXL, bo inaczej tylko jabłka bym jadła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z szarlotki najbardziej lubie spód ciastowy ;) W ogóle jabłka to nie są moje ulubione owoce. Chętnie tez to coś bym poczuła w powietrzu ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. a czy znasz człowieka, który nienawidzi jabłek, mało tego brzydzi się jabłek do tego stopnia, że nawet swojej córeczce nie obierze jabuszka ze skórki, bo nie może go dotknąć...a jego ulubionym ciastem jest...SZARLOTKA ;)) hehe ja takiego znam osobiście, mieszkam z nim pod jednym dachem i mówię Wam potrafi on zjeść nawet całą szarlotkę, a świerzego jabłka się nie tknie!...ale faceci to dziwne istoty są, ot co ;)
    ...eh i ten zakazany owoc...oj kusisz Auroro kusisz ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. An apple a day keeps a doctor away ;)
    Kocham szarlotki, zwłaszcza z pierwszym powiewem jesieni :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szarlotka rzecz pyszna :) Ja też upiekłam. W poniedziałek. I właśnie kończy się blaszka. Do przerobienia w jakikolwiek sposób mam jeszcze z 5 kilo jabłek. Od teściowej (przyszłej) dostałam.
    Zakazany owoc smakuje najlepiej. Zwłaszcza wieczorem :) Więc sobie nie żałuj!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szarlotka z dodatkiem cynamonu... mmmm ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. jednego serca mi trzeba , żeby ten zakazany owoc podzielić na pół :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam szarlotkę. Chciałabym, żeby tak u mnie zapachniało. Ale coś w powietrzu jest, to prawda. Ta jesień mi się podoba jakoś wyjątkowo. A owoce lubię wszystkie. W końcu to samo zdrowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie piszesz! Aż czuję zapach szarlotki :) mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko, jeżeli dodam do obserwowanych ;)
    I ciszę się, że zdjęcie przypadło do gustu :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. ulegnij :) słodka rozpusta jest dobra zarówno w jedzeniu jak i miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  20. fajnie piszesz, podoba mi się:) Zapraszam do obserwowania mojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  21. O, też lubię szarlotkę... pychota...

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?