piątek, 16 września 2011

Randka w ciemno

Przyszła Jesień przynosząc dynie, gruszki, winogrona i apetyt nie tylko na tartę owocową, ale i... miłość. Przyniosła też wczesne wieczory i ciemne poranki... 
Ciemność widzę, ciemność...
Być może powinnam zmienić okulary na mocniejsze.
Albo raczej powinnam zacząć używać innych fusów do kawy, bo w tych dotychczasowych nie widzę nic, prócz ich ciemnej bezkształtnej masy. Żadnego zarysu twarzy, inicjału... Nic. Albo raczej nikt.

- A Panowie w-fiści? - pytacie.
W końcu każda szanująca się szkoła takowych posiada. Owszem, odpowiadam, są i panowie od w-fu. Są zaobrączkowani, jeśli już wdawać się w szczegóły. Podobnie jak Pan z Informatyki. O, przepraszam, ten jest i dzieciaty.

Czy wobec powyższego czeka mnie los nauczycielki starej panny w za wielkim wyciągniętym swetrze, na którym wieszają się kocie kłaczki jej pupila o wdzięcznym imieniu Atanazy? Może już powinnam zaprenumerować „Świat seriali” i kupić zapas ciasteczek z nadzieniem czekoladowym na cały rok? 

A może powinnam trochę się rozejrzeć? W końcu nie każdy ma takie szczęście jak Anka i spotyka  miłość swojego życia w pracy. I to w pracy na zmywaku... 
Może zwyczajnie powinnam wyjść na miasto? W końcu tak jak dzieci na jesień znajdują pod drzewami kasztany, tak ja mogę znaleźć tego Kogoś pod ... ratuszem. O! 

I rzeczywiście. Spiesząc ostatnio na lody miętowe i przechodząc przez ratuszowe arkady nagle usłyszałam coś, co wprawiło mnie w zdumienie, a nawet otępienie. Tak się składa bowiem, że "cześć" padło z ust nieznajomego. I było skierowane do moich uszu (chyba, że ów nieznajomy lubiłby mówić do siebie samego). 
Co tu robić? Co tu robić? 
Na szczęście nawet w chwilach otępienia zachowuję zdolność małpowania, odpowiedziałam więc i ja: "cześć". Niestety dalszy tok rozmowy był tak niesmaczny, że musiałam kupić dodatkową porcję lodów... Pozwólcie, by miast przytaczać słowa nieznajomego, pozostawię tylko mój osobisty komentarz - świat pełen jest mężczyzn, którzy jeśli nawet czegoś dobrego chcą, to robią to w taki sposób, że kobiecie przychodzi ochota na rychłą ucieczkę na księżyc. 


To już może nie pozostawiać wyboru tego kogoś losowi, a w ręce specjalisty? 
Dajmy na to takiego Jacka Kawalca! 
Ach, jaka szkoda, że program
"Randka w ciemno" zdjęli z anteny. 
Byłabym stałą uczestniczką! 





Wygląda jednak na to, że nic straconego. 

Wiem, że umawianie się przez Facebooka to nic eleganckiego. Ale wywołuje dreszcze. I trochę przypomina program Jacka. Nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie monitora. Przy odrobinie szczęścia będzie to człowiek. W każdym bądź razie przyjęłam to zaproszenie. I tak oto mam randkę. Nie z Jackiem Kawalcem. Z Panem X.

Z resztą nie ważne, czy będzie klops… Grunt, że – tak jak obiecałam – będzie znów o czym pisać na blogu, prócz zadręczania Was opowieściami zza szkolnych murów. 




A jeśli jutrzejsza randka jednak okaże się klopsem, to tym bardziej moja obietnica zostanie spełniona, bo dzięki temu będzie i akcent kulinarny. Mam tylko nadzieję, że przepadacie za klopsami…





28 komentarzy:

  1. No niestety klopsów nie jadam, oby ich nie było! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aj tam klopsy ... :-)))
    Ważne co to będzie za men ???

    OdpowiedzUsuń
  3. Głowa do góry, oczy dookoła głowy, uśmiech na twarzy i do przodu! Trzymam mocno kciuki:-) Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe widzę, ze nie tylko ja szukałam w necie znajomych... mężczyzn oczywiście. Tylko za moich czasów facebooka nie było więc korzystałam z innych metod :)
    klopsy, kalafiory (z ustne np...) były na porządku dziennym za to kawy i ciastek za darmo w bród. A z kilkoma spotkałam się nawet kilka razy, a nawet z 2 byłam przez chwilę a potem Małżon spadł jak grom z jasnego nieba całkiem nie netowo ;)
    Powodzenia i oby klopsa nie było tylko jakieś aromatyczne, dobrze doprawione i intrygujące Mięsko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pff... nie życzę Ci klopsa, nawet jeśli lubisz klopsy jeść, bo to jednak co innego. Niech to będzie człowiek wartościowy i niech jakaś nowa potrawka z tego wyjdzie :D Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ma teorię, że nauczyciele to jacyś tacy mało męscy i wcześniej czy później bardzo się żałuje. A sieć do poznania kogoś to dobre miejsce. Tylko teraz mam wrażenie, że to wszystko dla mnie za późno.

    OdpowiedzUsuń
  7. internet ludzka rzecz, tylko jak Ty "go" znalazłaś przez facebooka? Są tam jakieś specjalne strony ?:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś niesamowita! Kurde, prezeczytam jeszcze parę postów i sama wyjdę do ludzi albo założę "fejsa" ;D;D

    Pozdrawiam gorąco jak topiony karmel;d

    OdpowiedzUsuń
  9. acha chciałam się zapytać, czy sama tworzysz te świetne grafiki??

    OdpowiedzUsuń
  10. Mirrors, czyżbyś była wegetarianką? A jeśli będzie klops, ale warzywny? ;-)

    Gosiu - uśmiech na twarzy zdecydowanie najważniejszy, jeśli chodzi o makijaż na randkę ;-)

    Wiewióro, ciekawi mnie (bardzo!) SKĄD Ci ten Małżon spadł? :))

    Villane, okej - klopsy wykreślam (oby Pan X. też nie był ich wielbicielem...)

    Silko - nigdy nie jest za późno!!!! :D Mój Dziadzio w wieku 62 lat znalazł sobie dziewczynę ;)

    MiłośnikuMiłości - ja go nie znalazłam. To on mnie znalazł.

    Lafle - zakładaj Fejsa, zabawa jest ;-) cudne graficzki, które zdobią moją pisaninę robią nie moje rączki. Robi je moja znajoma, przyznam, uwielbiam ją za to! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No no :) zobaczymy co z tego wyjdzie. Zdecydowanie wolę się sama rozejrzeć niż liczyć na innych czy los. Ale będzie o czym czytać!

    Mój tatuś jest w-fistą i niektóre licealistki jeszcze kilka lat temu nie zrażały się obrączką albo dwiema córkami (niewiele od nich młodszymi).

    OdpowiedzUsuń
  12. Jadam mięso, ale odpadają wszelkie pulpety, klopsy, mielone, schabowe :D

    OdpowiedzUsuń
  13. dobre klopsy nie są złe, powodzenia z tą randką!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. czekam na Jesiennego Pana i to czekanie jest najprzyjemniejsze . piosenka Kasztany , która przysiadła na końcu mojego zranionego języka :) też czeka na NIEGO :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasiu - pozdrów Tatę :))

    Bujaczku - zaręczam, że nie będzie :-)

    Mirrors - no to podobne mamy gusta ;-)

    Goh - nie randkowe klopsy ;-P Dzięki!

    Di - czekanie ... trudne, ale też i przyjemne, bo wszystko przed nami :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Siemano:) ja w sprawie muffinkowych kolczykow o ktorych pisalas w komentarzu u mnie;) zarezerwowac Ci jedna pare? Pozdrawiam z Turcji:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach...pozazdrościłam i udałam się z mężem na randkę w ciemno. Hohoho...zasloczenie było ogromne. A co u Ciebie??!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. O nie nie, klopsów nie lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No i jak? Co Ci Badoo zaserwowało? Klopsa, czy apetyczne ciacho? Mam nadzieję, że to drugie.

    Z szukania drugiej połówki w necie już wyrosłam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak to mówią, do odważnych świat należy ;D A swoją drogą - uwielbiałam Randkę w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  21. faceta, nawet fajnego, można spotkać wszędzie - choć fakt, rzadko się to zdarza... na przykład dziś jeden chłopak wybiegł za mną (dosłownie!) po wyjściu od ortodonty :) zaczął od tematu aparatu by zręcznie umówić się na później :)
    czekam na relację z fejsbukowej randki ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. poczułam się tu tak swojsko, że chyba zostanę ;) i będę podczytywać. Bardzo sympatyczny blog, a klopsy ...hmm, dobrze przyprawione mogą byc do przetrawienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana, szkoda, że nie ma już Randki w ciemno. Obie byśmy tam bywały ;)
    Kochanka Dukana ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. I co z tym tajemniczym panem? Zżera mnie już ciekawość ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. O tak, o tak, napisz jak po randce! Czekamy niecierpliwie!

    Wciągnął mnie Twój blog, będę tu częściej zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?