czwartek, 22 września 2011

O gustach się dyskutuje

Z randkami w ciemno jest jak z pudełkiem czekoladek
  - nigdy nie wiesz na kogo natrafisz!

Doprawdy, nie miałam pojęcia, czego się spodziewać, idąc tamtego wieczoru na randkę z Panem X. Czy przypadniemy sobie do gustu? Czy będzie tak drętwo, że będę musiała na moment wyskoczyć do sklepu po "kropelkę", by rozmowa się kleiła? Czy Pan X. będzie tak przystojny, że złamię swoją żelazną zasadę "nie-całowania się na pierwszej randce"? A może Pan X. to stary zdziadziały kawaler, który pomiędzy dłubaniem w zębie, a  dłubaniem w nosie lubi umawiać się z niewinnymi internautkami na kawę? 

Mimo wszystko zdecydowałam się jednak pójść do fryzjera... 

Byłam na miejscu przed czasem, by badawczym okiem obrzucić wszystkich panów w promieniu mili i w razie w. spieprzać stamtąd, co sił w kończynach.
Niestety nie musiałam bawić się w Forresta Gumpa. Pan X. nie pojawił się w ogóle. Po piętnastu minutach, wyzywając go w myślach od buraków i innych, zaczęłam zbierać się ostentacyjnie z miejsca, obmyślając sposób trzaśnięcia drzwiami kawiarni. 


No to klops... 


Nie do końca.

Raczej placki ziemniaczane. 

Zanim szepniecie do siebie "O rany, Aurora do reszty zwariowała!!!", posłuchajcie jak z klopsa można zrobić placki ziemniaczane. Zaiste sztuka kulinarna to trudna, ale możliwa do zrobienia. I smakuje całkiem przyzwoicie.

W przeciwieństwie do mojej osoby, Pan X. zapisał sobie mój numer telefonu. Dokładnie w momencie, gdy ja chwytałam za klamkę kawiarni, postanowił z niego skorzystać. Dziwne, ale wysłał mi smsa z zapytaniem, czy się zjawię. Dziwne, zaiste. 
Cóż, przypadki chodzą po ludziach, a po Aurorze najbardziej... Tak więc, okazało się, że nikt nikogo w balona nie zrobił. Chyba, że oskarżyć właścicieli dwóch kawiarni o łudząco podobnych nazwach z kawą w roli głównej. Pan X. poszedł do jednej, a ja do drugiej. Tak jakoś wyszło.

W związku z powyższym miałam wielką ochotę strzelić focha. W końcu jednak to on do mnie przyszedł. I kupił pyszny koktajl. I powiedział pod moim adresem trzy ładne komplementy. Okazało się też, że:
lubi jeść
I lubi dzieci. 
Nie pije, nie pali, nie jest grabarzem.
Nie przepada  też za szukaniem guza na imprezach. 
Szuka za to dziewczyny. 
Gdybym przypadkiem zamierzała za niego wyjść za mąż, oznaczałoby to zostanie żoną Pana Magistra, Aptekarza, znaczy się.

O!

I problem z głowy, jak mawia slogan reklamowy jakiegoś lekarstwa na ból głowy.

Nim w randkowym ferworze okrzyknę go ideałem faceta, pozwólcie że opowiem Wam coś nie coś o plackach ziemniaczanych mojej Mamy. Z tymi plackami to jest tak, że są tak chrupiące i kuszące, że gdyby ktoś urządził konkurs na najapetyczniejsze placki ziemniaczane globu, zajęłyby pierwsze miejsce jak nic! Są idealne.




Tylko, że ja nie przepadam za plackami ziemniaczanymi. Jako jedyna w rodzinie. Po prostu tak mam, że nie podchodzą pod moje gusta.

I nieco podobnie jest z Panem X.

Żeby nie było, że grymaszę - jak Mama już zrobi te swoje arcy-placki i tak zawsze zjadam jednego lub dwa.
Stąd też umówiłam się z Panem X. na kolejną randkę...

36 komentarzy:

  1. Hahaha, rewelacyjnie piszesz!
    Nie mogłam się oderwać od lektury. Teraz nie mogę się doczekać relacji z kolejnej randki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hah. Też nie lubię jakoś placków ziemniaczanych.
    Niezłe przygody, niezłe. Troszkę się minęliście, ale ważne, że zareagował, a nie uznał, że wystawiłaś go do wiatru ;) Czekam na ciąg dalszy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, cale szczęście, ze nie jest grabarzem... Swoja droga ciekawe porównanie faceta to placka. Ziemniaczanego.

    W sumie masz racje, na miano dania głównego to sobie trzeba zasłużyć. Koktajl to za mało ;}

    OdpowiedzUsuń
  4. teraz nie lubisz placków ziemniaczanych...a za chwilkę może się okazać, że 'je' wręcz uwielbiasz- wszystko w swoim czasie Kochana, wszystko w swoim czasie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi hi :) ja kiedyś się umówiłam przy metrze tylko on czekał na innej stacji niż ja... Centrum Wawy to nie takie oczywiste. Dla mnie oznaczało co innego a dla niego co innego. Tylko ja zdarzyłam wrócić do domu i dopiero do mnie zadzwonił wściekły na dokładkę. Namówił na spotkanie i kawę. Ehhh co to były za emocje. Zazdroszczę Ci ich troszkę i rozterki plackowe rozumiem doskonale. Jak coś nie chce iskrzyć to nawet mimo 100% chęci obu stron nic z tego nie będzie. Wypróbowane i przetestowana właśnie wobec tego faceta z Metra ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A tak w ogóle to ja placki ziemniaczane lubię choć tylko jeść, ze smażeniem jest gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aurora, ale do placków ziemniaczanych wystarczy dodać kilka składników ponad podstawowe ciasto i od razu są lepsze ;> A może jednak?

    OdpowiedzUsuń
  8. ech... dlatego poszukałam sobie żony

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro z klopsów zrobiłaś placki ziemniaczane, to może z czasem z placków wyjdzie np. czekolada ;>?

    OdpowiedzUsuń
  10. Oh Auroro:)) Nie jest grabarzem ?!! To brać brać;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo wszystko podziwiam za odwagę. Co do Pana X, oby po kolejnej randce nie okazał się plackami ziemniaczanymi, które jesz, ale bez większego entuzjazmu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Smakowało? Smakowało. Dobre było, ino mało.

    OdpowiedzUsuń
  13. na samą myśl o takiej randce w ciemno , robi mi się ciemno w oczach. byłam dwa razy na takiej randce , umówiona na siłę przez koleżankę.
    nie cierpię, kiedy facet w desperacji, proponuje mi małżeństwo już w pierwszej godzinie spotkania.
    czy on szuka żony, czy gospodyni domowej, z uwzględnieniem w kontrakcie seks.

    OdpowiedzUsuń
  14. Co za historia;)urozmaicone masz życie,nie ma co;d,a placków tak dawno nie jadłam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Powinnaś pisać do jakiejś gazety autobiograficzne felietony:P ja akurat kocham placki ziemniaczane, może Tobie wkrótce też zasmakują:P

    OdpowiedzUsuń
  16. mąż Farmaceuta to faktycznie lekarstwo na wszystko wynajdzie, i od powinności małżeńskiej bólem głowy się nie wymigasz;) ciekawe jak się rozwinie ta sytuacja..

    OdpowiedzUsuń
  17. Często tak jest, że na początku nie wiadomo co sobie myśleć o takich znajomościach. Ale w miarę upływu czasu wszystko się wyjaśni, więc badawczo słuchaj tego pana klopsa (chyba nie aż taki klops?) i daj znać, czy będą placki.

    Dawno nie jadłem ich.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam czyta Twojego bloga :) Cudownie energetyczny jest i pozytywny.
    Z panem X. to ja uważam, że bardzo dobrze zrobiłaś umawiając się z nim jeszcze raz. Dając szansę temu co może się rozwinąć. Placki ziemniaczane zależy z czym podane smakują różnie. Może z Panem X też tak będzie? Może któraś wersja Ci zasmakuje.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie grabarz, ale trucizny może miksować ;) choc nie sądzę. Skoro już okazało sie, że 'nie jest krzysiem i nie ma tez 10 lat' idź.... wkońcu placki ziemniaczane każde są inne. Może ten trafi do Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniały blog! Cudownie piszesz, aż nie można się oderwać :) Nieśmiało zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bez obaw, jakakolwiek próba zjedzenia mogłaby się skończyć połamanymi zębami:P chcieli mi ostatnio Twoje muffinki zajumać, ale leżą bezpiecznie w pudełku:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja randkę w ciemną miałam jedno i to wieki temu. Niestety nie skończyła się tak pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pani Gożdzikowa, niech mu Pani da szasnę, nigdy nie wiadomo, co się z tego urodzi, a już tacy byli, co zachwycali, dech zapierali, a potem przez nich płakano

    OdpowiedzUsuń
  24. Z wielką chęcią przeczytałabym kolejny fragment owej historii. Mam nadzieje, że już niebawem ? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Odłożyć babeczki do muffinkowych kolczyków?:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bo wszyscy faceci to placki. W pewnym sensie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj ponownie :) Pozwoliłam sobie na napisanie o Twoim blogu u siebie (mam nadzieje, że mogłam :P)

    OdpowiedzUsuń
  28. nie ma co medytowac trzeba sie bawic bo zycie jest za krotkie na powage ;) nie ten to bedzie inny jak mowila moja siostra o gustach sie nie dyskutuje ale o bezgusciu tak ;) ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. moja koleżanka miała identyczną sytuacje - dwa miejsca o tej samej nazwie i małe nieporozumienie gotowe :)
    i też poznała Go w internecie
    i dzisiaj są małżeństwem :p

    OdpowiedzUsuń
  30. Kochana, co z tym naszym spotkaniem blogerek?

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak miło posłuchać, że normalny facet się pojawił! :)) I fach ma w ręku dobry i nawet umie skorzystać z telefonu :)
    Dobrze, że to było nieporozumienie.
    Życzę powodzenia w dalszych randkach!

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiem, że nie odpisywanie na Wasze komentarze jest sprawą wielce wstydu godną, ale wierzcie mi, że nie nadążam ostatnio... sami wiecie - randki z Panem X.... no i konspekty... i... rozmyślanie o niebieskich migdałach. W każdym razie UWIELBIAM czytać Wasze komentarze! DZIĘKI!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  33. przypomniałaś mi czasy jak chodziłam na randki w ciemno :) kiedy to było :) cieszę się, że Twoja w końcu była udana i oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  34. jej ale z ciebie jajcara! Aż miło poczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Usmialam sie po pachy:-) Fajnie, ze tak dobrze sie ta randka skonczyla, ze sie odnalezliscie! Mysle, ze nawet jakos tak romantycznie wyszlo;-))

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?