niedziela, 11 września 2011

NAUCZ(yciel)KA

W ramach weekendowego lenistwa usmażyłam sobie miskę popcornu i zasiadłam przed moim lapciem, ambitnie wybierając przeglądanie ciekawych blogów, a nie oglądanie zabawnych filmików z udziałem Bilguuna ( to drugie też ostatecznie miało miejsce).
Dziwnym zbiegiem okoliczności natrafiłam też i na mojego bloga. Z wielkim zdumieniem i nie mniejszym niesmakiem odczytałam jego nagłówek.
Bo miał być o kulinariach i miłości, ewentualnie seksie. Obiecanki cacanki.
Tymczasem autorka, jakby próbując na siłę udowodnić, że jest Polką z krwi i kości, płacze i jęczy, i wzdycha, i boleje. Nad sobą, rzecz jasna. Cóż, też bym płakała i jęczała, gdybym nią była. Acha. Nią jestem. Tylko jakby ostatnio jej nie poznaję… To znaczy, siebie nie poznaję.

Podobno tylko winny się tłumaczy, ale co tam… Winna jestem, bo wypiłam lampkę wina. I zwyczajnie chcę światu coś wytłumaczyć. 

Otóż, nie piszę ostatnio o kulinariach, bo z braku czasu, jadam głównie na mieście. Zainteresowanych informuję, że jadam barszcz ukraiński lub zupę szczawiową. Raz trafiły się pierogi z szpinakiem. 

Nie piszę też o miłości, bo z braku czasu, nie tyle, że nie mogę się umawiać na randki, co w ogóle zapominam o istnieniu czegoś tak pociesznego, jak randki.

Wreszcie, nie piszę na blogu prawie w ogóle - z braku czasu... Brak czasu jest owocem moich zaślubin z pracą moich marzeń. Dla tych, którzy podobnie jak ja mają w dniu dzisiejszym katar i nie wyczuwają nic, łącznie z brakiem wyczucia ironii w powyższym stwierdzeniu, informuję, że było ono doprawione sporą szczyptą tejże ironii.  

Sparzyłam się nieco... Bywa. 




Nieraz nie jedno świetne ciacho, pozostawiało na mojej ręce czerwony ślad rozgrzanej blachy albo piekarnika. Taka nauczka jak nic innego przypomina, by przy pieczeniu nigdy nie zapominać o rękawicy termoochronnej! 
Jeśli moja nowa praca bezlitośnie odziera mnie z resztek czasu, głosu oraz wiary w to, że jestem mądrzejsza od ośmiolatka, nie rzucę jej. W końcu nie jestem współczesnym Don Juanem, który to rzuca po tygodniu... By moja praca już więcej nie parzyła, zacznę używać rękawicy. Im więcej będę miała porannych dyżurów, im częściej będę wzywana do Pani Dyrektor, im cięższa będzie moja walizka z książkami oraz im głośniej będą wrzeszczeć moi uczniowie tym więcej będę gotować, tym częściej będę umawiać się na randki, tym lżej się będę czuła.

Dobrze jest się czasem sparzyć, by nie zapominać o tym, co najważniejsze, obojętnie czy będą to kulinaria i miłość czy też hodowanie patyczaków… W końcu, nim zostałam Panią Nauczycielką, byłam po prostu… sobą, Aurorą. I nią zawsze pozostanę.







27 komentarzy:

  1. I niech tak pozostanie!!! sobą bądź, sobą bądź!!! wybrałaś ciężki kawałek chleba i jak patrze na moją psiapsiółę, która uczy w przedszkolu to taka praca wypala niestety, czasu brak, i siłą rzeczy przenosi się emocje do domu. Mam nadzieję, że Ciebie nie wypali :) Buziaki śle i ku pocieszeniu wieczorem zapraszam do mnie na słodkie Buchty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Subskrybuję Funny Quote Of The Day i hasło na dziś akurat jest: "Groan and forget it." (by Jessamyn West) :))) czasem warto pojęczeć, czasem warto się sparzyć, ale ważne jest aby umieć zapomnieć i iść dalej, i nie taplać się rozkosznie w przeszłości:))) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiewióro, ja wolę PIEC, niż być WYPALONĄ, oj, coś mi się wydaje, że długo nie ZAGRZEJĘ miejsca w szkole...

    Goh, zapiszę sobie na kartce i będę nosić w dzienniczku do uwag ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że praca z dziećmi będzie odrobinę lżejsza z czasem. To chyba jeden z najtrudniejszych zawodów - przedszkolanka lub nauczycielka w podstawówce. Trzymam kciuki, może na weekendową osłodę coś upieczesz ;>?

    OdpowiedzUsuń
  5. początki są zawsze trudne. ale to chyba nie była pochopna decyzja, aby zostać Panią Nauczycielką. Trzeba się odnaleźć. Jak zrozumiałam uczysz maluchy (1-3). Pomyśl co by było w gimnazjum ;P Na pewno dasz sobie radę! Wspieram Cię solidaryzując się :) (niedługo będę przeżywać to co Ty ;) )

    OdpowiedzUsuń
  6. I tego pozostania sobą życzę z całego serduszka. Bo to najwspanialsze co może być jak człowiek wie, że może i mu ze sobą dobrze.

    I bardzo lubię ten nienamacalny związek wina z byciem winną. Zawsze mi się podobał.
    A propos, chyba muszę po wino skoczyć, bo od dawna mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  7. tak, Miłośnik jest dobrym znajomym moim i mojego chłopca radarowca ;) . taka z nas trójca trochę ;) i kolejne tak - z otrzymaniem licencjatu w lipcu zostałam Panią Nauczycielką od historii. Jednak jeśli już musiałabym to robić, to wolałabym SP. I zrezygnowałam z kontynuacji edukacji nauczycielskiej na historii w LO. I zaczęłam studia na pedagogice przedszkolnej i wczesnoszkol. Niedługo zacznę praktyki i musze sie przyznać - nie mogę się doczekać! :DD Dlatego wiem troche co przeżywasz, człowiek się stara, chce wypaść jak najlepiej ale nic nie poradzi, że jest nowy w tym miejscu i nie tylko trzeba się starać żeby nauczyć czegoś dzieciaki ale żeby ogarnąć to wewnątrzszkolne życie..

    OdpowiedzUsuń
  8. Be yourself no matter what they say...
    Najtrudniej być sobą. Ale też najlepiej. Nie ma co udawać kogoś kim się nie jest. Nawet jeśli to byłoby wygodniejsze czy łatwiejsze. Cała sztuka polega na tym żeby być sobą tam gdzie akurat jesteśmy.
    A nauczycielką być jest dobrze. I dobrze i źle tak naprawdę. Ale każdy medal ma dwie strony przecież. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasiu, zaczęłam od lodów, a i na pieczeniu słodkości nie zamierzam poprzestać :))

    Fragile Bird - pozdro dla chłopaków ;-) Masz chłopca radarowca? :)) To dobra pomoc w zawodzie nauczyciela!

    Villane - leć po winko szybko, w końcu mamy szczyt sezonu winogronowego :))

    Devinette - mam nadzieję, że doczekam ujrzenia tej drugiej strony, choć już widzę jakieś odblaski jasności, np. dziewczynka z 1 klasy podarowała mi czekoladową muffinkę :))

    OdpowiedzUsuń
  10. hihi, cieszą takie prezenty, prawda? Ja dostała ostatnio 2 obrazki od przedszkolaków, których czasem odwiedzam. Aż się serce raduje! A może właśnie dzieciaczki Cię uwielbiają a Ty widzisz same złe strony hmm? :) W końcu to zadowolenie tych najmłodszych jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że nadszedł kryzys... :/ Nie dobrze! Ale mam nadzieję, że szybko przejdzie, w pracy wszystko się ułoży jak najlepiej, a dzieciaki będą tylko źródłem radości! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki, by zapal pozostal! Ciekawa jestem, jak to jest uczyc takich 8-latkow :)
    Moja aktualna grupa jest... taka sobie ;) Poprzednia za to na zawsze pozostanie nieodzalowana. No ale coz, cos sie konczy, cos sie zaczyna ;)

    Usciskow moc! I mnostwo pozytywnej energii (a egoistycznie - rowniez wiecej wolnego czasu, bysmy nadal mogli Cie podczytywac ;)).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz racje, dobrze jest się czasem 'sparzyć', ale jeszcze lepiej jest wyciągać za każdym razem wnioski i nie dopuszczać do tego, aby sparzyć się jeszcze raz w to samo miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aurora, sparzyć się trzeba, chociażby po to by się zahartować. niech moc będzie z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rękawice rękawicami, czuję jednak, że w szkole oprócz rękawicy kuchennej by się nie sparzyć przydałaby się rękawica bokserska. Wszak przeciwnicy zawsze się pojawiają.

    Twoje perypetie nauczycielskie skłaniają mnie do popełnienia wpisu na blogu

    OdpowiedzUsuń
  16. A przecież praca w szkole to sama przyjemność - ferie świąteczne, zimowe, wakacje... Szkoda, że tak niewielu ludzi myśli o tym, czym wypełniony jest czas między nimi.

    Kurczę, wszyscy znają Bilguuna, nawet moja mama, a ja nie.

    OdpowiedzUsuń
  17. straszliwie mi się podoba ten post!! Rewelacyjnie to napisałaś...i chociaż mam mega-zatokowy katar i nic nie czuję to ironią zapachniało mi natychmiastowo ;)) Najbardziej podobają mi się ostatnie zdania! I tak trzymaj, bo to najważniejsze!! Pozdrawiam Auroro;)

    OdpowiedzUsuń
  18. cholernie podoba mi się sposób w jaki piszesz:) pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Fragile bird - ciekawe co dostanę na Dzień Nauczyciela ;-) haha

    Delicious - ogłaszam, że kryzys wyleczyłam cudownym weekendem :))

    Bea - Twoje egoistyczne życzenie jest dla mnie rozkazem :)

    Mirrors - podobno na sparzeniach (niestety!!!) człowiek najwięcej korzysta ;-)

    Miłośniku Miłości - kupuję zatem komplet rękawic bokserskich! A przydadzą się one w bitwie na poduszki? ;-P

    Anette - dzięki za ten optymistyczny akcent :D Oby w pamięci zawsze mieć te długie weekendy! :D

    olimpio - pogratulować takiego nosa! :D

    Natajko - dzięki, pozdro czekoladowe dla Cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. dzięki!:) jak to robię? własnymi ręCami:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana, jutro na gołąbki zapraszam ;)
    Kochanka Dukana ;)))
    i teraz Gotuję, więc jestem! ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. No, no...co nie powiesz to refleksja...lol! Niektórzy parzą się aż do momentu całkowitego spopielenia, Ty jak widzimy wyciągasz prawidłowe wnioski. Możemy spokojnie zaglądać na Twój blog, bez obawy, że pewnego dnia znajdziemy tu li i jedynie kupkę popiołu. "Bo dopóki jestes sobą lepiej ci niż bez, ważną jestes wszak osobą gdys w ogóle jest!" I tak (śpiewając) trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  23. a Pani Nauczycielki to trzeba słuchać... ech, dziękuję. jutro ruszam do apteki, w przerwie od zakuwania, po coś lekkiego i dobrego na koncentrację. dzięki za wsparcie Czekoladko! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. sprytne równanie życiowe:)
    Im cięższy mój los ( tu trochę na wyrost z tą ciężkością;) tym bardzie jestem dla siebie dobra.
    O to chodzi!

    dzieki że przypomniałaś:))

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj :)

    Kiedyś ktoś mi powiedział, że bycie sobą to największa sztuka ponieważ większość ludzi udaje kogoś kim nie jest.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. KochankoDukana - nie umiem Cię znaleźć w sieci :((
    podaj, proszę Twój adres www. :)

    Czarny(w)Pieprzu - obiecuję, że pewnego dnia NIE ujrzysz tu tablicy pomazianej kredą, same głębokie (hahaha) refleksje o smaku czekoladowym!

    PannoŁaskotko - grzeczna z Panny uczennica :)

    Magdo - widzę, że jesteśmy wyznawczyniami tej samej religii, pt. "jest ciężko, to se trza dopieścić, bo pani dyrektor za mnie tergo nie zrobi"

    KobieceOko - świętej racje pdoajesz :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana, podaję Ci mój nowy blog - na razie ubogi www.gotujewiecjestem.blogspot.com

    Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?