poniedziałek, 5 września 2011

Mam przechlapane

Jeśli zżera Was ciekawość, jak też (nie)umiejętnie stawia swe pierwsze kroki świeżo upieczona Pani Nauczycielka to już spieszę z opowieścią. Jeśli owa ciekawość nie zżera Was w ogóle, to i tak zostańcie przed monitorami, będzie... zabawnie? Ciekawie? Przerażająco? 

Zacznijmy od tego, że tak jak większość kobiet nowoczesnych liczy zjedzone w ciągu dnia kalorie, tak ja powinnam zająć się liczeniem wtop, jakie zdarzyło mi się popełnić (w ciągu tylko jednego popołudnia w pracy). Wymieńmy tylko niektóre perełki: 

Wyszłam z dziećmi na podwórko. Zonk. Może to małe wampiry i nieświadomie robię im krzywdę? W każdym razie surowo mi takich wyjść zabroniono!
Posłałam ucznia do Pani Woźnej po klucze. Zonk. Usłyszałam, że tak się nie robi, bo... dziecko może podrobić klucze. Ooo, sprytne te dzisiejsze maluchy!
Chwyciłam ucznia za rękę. Zonk do potęgi. Już widzę nagłówki gazet "Początkująca nauczycielka oskarżona o pedofilię/znęcanie się nad dzieckiem" (do wyboru do koloru, niepotrzebna skreślić).
Pomyliłam piętro, na którym miałam pełnić dyżur. Niespodziewany zonk.  Dzwoniła do mnie sama Pani Dyrektor. Ech...

Jeśli Wam mało, to dodam, że wcale nie mało pryszczy wyskoczyło na mym, do tej pory, nieskazitelnym czole. Ba! Mam ich cały wysyp? Stres? A może za dużo czekolady (reakcja na stres)? 
Nie wiem, ale Pan w sklepie rowerowym już mówił mi per ty, a nie per "pani". Cóż, przyzwyczajam się, że w dzisiejszych czasach to luksus, nawet usłyszeć "proszę pani" od ucznia klasy drugiej podstawówki.

Nie będę się jednak skarżyć Pani Dyrektor!
Poskarżyłam się za to Przyjaciółce... Jakoś wcale mnie to nawet nie zdziwiło, że w trakcie pogaduch niebo zasnuło się czarnymi chmurami, wobec których pomyślałam o filmie Armageddon... Pod pretekstem jedzenia szpinaku z czosnkiem szybko skryłyśmy się pod parasolem w pewnym lokalu, gdzie podają wyjątkowo apetyczny szpinak z czosnkiem. Gdyby  jednak nawet sam Gordon Ramsay podał mi ten szpinak i to na złotej tacy, nie potrafiłabym się nim należycie rozkoszować. A to dlatego, że lekki deszcz wkrótce przemienił się w coś, wobec czego potężny parasol zupełnie wymiękał. Oberwanie chmury? I to jakie! Byłam tak mokra, jak gdyby przez przypadek wpadłam do jeziora.

Jak zmokła kura wróciłam do domu z jedną tylko myślą - dajcie mi film z Jimem Carrey'em w roli głównej i kubeł gorącej czekolady! Zonk. Jeszcze konspekty do napisania na jutro.



Czy rzeczywiście musiał jednak spać aż tak rzęsisty deszcz, bym sobie uświadomiła jedno -
mam przechlapane...

36 komentarzy:

  1. Początkująca Pani Nauczycielko!Jako grono pedagogiczne trzymam kciuki, aby z każdym kolejnym dniem było mniej "zonków" a radości :))) Spokojnie wszystko sobie poukładasz...z ciekawością będę zaglądać. Pozdrawiam!

    P.S. Bez "zonków" nie nabierzemy doświadczenia POWODZENIA!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boszsze Pani Nauczycielko ,dzielna bądź :) dzieci są słodkie jak czekoladki ,ale kiedy zaczynają dokazywać i krzyczeć, ja uciekam ...gdzie pieprz rośnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, poradzisz sobie ze wszystkim :) Niestety, świat zwariował i nie wolno zachowywać się jak normalny człowiek, a nauczyciele muszą wchodzić na wyżyny dziwnych nakazów i zakazów.

    "Kłamca, kłamca" albo Bruce <3 no i czekolada oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tam, początki są zawsze trudne! A ja wierzę w Twoją pomyślność w tej placówce (Swoją drogą, ona jakaś dziwna jest! U mnie w szkole zawsze dzieciaki latały po klucze i na boisko też wolno było dzieci czasem zabrać. Co za obyczaje! Może się czasy już zmieniły? Ale bez przesadyzmu znowu...) Pozdrowionka pełne słonka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. łojeja, co to się porobiło w tych szkołach żeby na dwór nie można było wyjść - jedyna atrakcja :)
    pamiętam jak w ostatniej klasie liceum zakazano uczniom chodzić po kredę, bo... mogli sobie COŚ zrobić po drodze ;p

    trzymam kciuki za sytuacje szkolną i pogodową!

    OdpowiedzUsuń
  6. A wiesz, że z każdym dniem tych wtop bedzie coraz mniej? Wytrwałości życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. na szczęście!! po deszczu zawsze wychodzi słońce :)
    następnym razem proponuje potańczyć bez butów w takim deszczu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Początki zazwyczaj nie są łatwe. Nie nabrałaś jeszcze doświadczenia więc takie 'potknięcia' moim zdaniem to normalna rzecz. Tak więc głowa do góry! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze, no to ładnie czekoladko! Ale chyba nie znam ludzi, którzy nie zaliczyliby jakiejś wtopy pierwszego dnia w pracy więc nie ma się czym przejmować. :-) Trzymam za Ciebie kciuki kochana!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli życie w pełni :) Gratuluję... a zonki - przeminą bez echa - oby!

    OdpowiedzUsuń
  11. powoli, powoli sie wszo ustabilizuje, a ZONK od czasu do czasu musi być- by potem nam mocniej czekolada smakowała:) pozdrawiam i życzę Ci dużo sił, jak to dobrze, że ja już 6 rok pracuje:) ale mimo to czasem czuję się jakbym co roku zaczynała od nowa...

    OdpowiedzUsuń
  12. hejhej. znalazłam Cię przez Miłośnika miłości i kurcze, spodobało mi się jak piszesz. trochę utożsamiam się z Tobą bo sama rok temu miałam praktyki w szkole jako Pani nauczycielka historii a teraz uczę się jako Pani przedszkolanka ;) będę czytać z ciekawością Twoje posty. mam nadzieję, że będzie dobrze! trzymaj sie :))

    OdpowiedzUsuń
  13. za moich czasów ....!!!! nie do pomyślenia :D pozmieniało się w tej szkole oj pozmieniało

    OdpowiedzUsuń
  14. powiedz lepiej czy sa tam jacyś przystojni wolni wuefiści :D :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Początki są zawsze trudne, ale zanim się obejrzysz będzie to już rutyna i będziesz doskonale wiedziała co i jak. Musisz dać sobie tylko trochę czasu na poznanie wszystkiego. Eh jak czytałam Twoje 'zonki' to przypomniały mi się pierwsze dni w mojej pracy...brrr mega stres itp itd ale zanim się obejrzałam już 3 lata minęły! Z Tobą też będzie podobnie Auroro tylko musisz przetrzymać to najtrudniejsze poznawanie otoczenia- ale jedna rada nie daj się zmienić zwyczajom i konwenansom tam panujacym tylko bez względu na wszystko pozostań sobą! 3mam mocno kciuki, żeby ta ilość zonków się systematycznie zmniejszała ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A nie jesteś zainteresowana pracą w moim gimnazjum? Może nie bierz pod uwagę spacerów i bezpośrednich spotkań ze światłem, bo niektóre dziewczyny nadal z językiem na wierzchu oglądają i zaczytują się w wampirzych opowieściach. Mogło to na nie jakoś wpłynąć. Ale za to jesteśmy (na razie tylko ja, ale zrobię wszystko ze swoją klasą, aby się przekonali;) zainteresowani wykładami o wpływie czekolady na życie, przełkniemy nie tylko praktykę, ale i teorię ;). Gwarantuję Ci nie mniej nudne rady wydziału i wszystkie inne spotkania, na których można się wykazać umiejętnością kiwania głową i rzucania 'yhm, aha, racja' (koniecznie połączyć ze szczerym uśmiechem do pani dyrektor ;).

    Trzymaj się i czytaj romansidła, jeśli pomagają.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. a jak się było uczniem, to człowiek miał wrażenie że to tak ławto być nauczycielem, u nas w szkole był zwyczaj że w prima aprilis uczniowie prowadzili lekcje - i wtedy wszystko było takie proste:) dasz radę, trzymam kciuki abyś skutecznie zredukowała liczbę dziennych zonków;)

    OdpowiedzUsuń
  18. kochana...znam ten ból, kończę właśnie pierwszy (i oby ostatni) mój rok po tej stronie edukującej śmietanki;) jedyne co Ci mogę poradzić to dystans..wiem, że to strasznie ciężkie..też miałam wiele chwil zwątpienia i załamań ale nie można dać się zwariować. Niestety zapominamy za często,że poziom skandali i afer jest na poziomie problemów wieku dziecięcego;)bo co to za problemy?! klucze! wyjście na zewnątrz! chwycenie za rękę! olaboga!!;)strach pomyśleć,że życie niektórych całe kręci się na tym poziomie..;)na szczęście masz blogspota i support;)*
    uściski!
    ps.whatever you need, write me!

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoła to bagno.
    Dzieci mają potencjał, ale tłumią je jakieś dziwne ograniczenia i jednoczesne swobody tam gdzie ich być nie powinno.

    ja rozumiem wychowanie bezstresowe itd. , ale zdaje mi się, że dziecko tak jak i dorosły powinno zapoznać się z całą gamą emocji, a nie tylko pełna swoboda, która może co najwyżej wyzwalać pychę i pewność, że można wszystko. A to w przyszłości i tak doprowadzi do brutalnego zmierzenia się z rzeczywistością.
    Dlatego tak Ci może być trudno, bo te dzieci nie znają słowa dyscyplina. Albo nie znają Łukasza, zamordysty, który choć miał być nauczycielem, to dla dobra swojego zdrowia psychicznego chyba nim nie będzie ;p

    Słowem: DASZ RADĘ :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj...Początki są zawsze trudne... Dasz rade. ;) Ale z tym podrobieniem kluczy to ciekawe. Nie wiedziałam, że dzieci są takie mądre...

    OdpowiedzUsuń
  21. Powiem Ci tylko, że teraz może być już tylko lepiej :)Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło;) głowa do góry,już niedługo wytresujesz sobie te małe piranie;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem na co były te wszystkie reformy edukacji z lat naszego dzieciństwa, gdzie wydaje mi się, że co nowszy pomysł to gorszy... Wychowaliśmy się na boiskach, korytarzach szkół biegając i bawiąc się - i żyjemy... A kredę to nie jeden jadł :P

    OdpowiedzUsuń
  24. dziękuję za odnalezienie mnie!
    bo dzięki temu ja odnalazłam Ciebie!
    zajrzałam i jestem zauroczona :)))
    uszy do góry! ZONKów będzie coraz mniej, a nawet jak nie, to kto by się tym przejmował, przynajmniej będzie CIEKAWIE :)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Może obejrzyj sobie poglądowo Gliniarza w przedszkolu? Różnica wieku nie taka znowu wielka (dzieci mam na myśli), następnie się uzbrój i do boju :) Więcej kłopotów z durnymi przepisami niż z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  26. Spokojnie.Nie ulegaj źle wychowanym dzieciom.
    Bądź sobą.
    Byłam kiedyś nauczycielką....
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  27. Podrabianie kluczy mnie rozbroiło! Po kredę też nie można posyłać, bo schrupie po drodze?;)
    O właśnie! czy używa się jeszcze kredy?

    Powolutku, czekolada za czekoladą, a będzie szło jak po lukrze:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kurczę. Szukałam pracy nauczycielki, ale mi się nie udało. Teraz zaczynam myśleć, że może to lepiej... ;)
    Pozdrawiam
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  29. Coś czuję, że będę tu do Ciebie teraz częściej zaglądać. Żeby się upewnić, że nie tylko ja mam tak przechlapane ;) Pozdrowienia serdeczne i mocno czekoladowe od początkującej pani od angielskiego (klasy 1-6, każda z innym podręcznikiem, z innym programem, plus kilku uczniów niepelnosprawnych z osobnym programem, w kl. 3 dwa taakie wisusy, że jak ich mam w planie to się zwyczajnie boję, i Dorotki z kl. 2 też się boję...zresztą reszta niewiele lepsza; dziewczynki się przychodzą przytulić (!) "bo pani taka fajna" (?) a ja się zastanawiam, czy odprzytulać bo a nuż mnie ktoś o jakieś molestowanie oskarży? itd itp.) Chciałam kilka godzin by się oderwać od domu i dzieci a tymczasem zgodziłam się na 3/4 etatu i od 9 dni myślę tylko o jednym: co ja głupia narobiłam?!? echh

    OdpowiedzUsuń
  30. trzymaj sie swojego :)badz soba, co tam stare zgredziale grono pedagogiczne ;) ;) jest 3,05 w nocy mam smaka na budyn czekoladowy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Hahaha :)
    Początki bywają ciężkie, ale da PANI radę ;)
    Powodzenia!
    PS. A szpinak z czosnkiem jest bleeee!

    OdpowiedzUsuń
  32. Zaprasza na bloga dla światowych nastolatków i nie tylko :)
    http://marcins-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. stopniowo będzie coraz lepiej a po 28 latach przywykniesz -tak jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
  34. 3mam kciuki aby zonków nie było:) Ja tez kiedyś zaczynałam i wiem jak to jest. Zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Odpowiedzieć na 35 komentarzy to nei lada wyzwanie, ale nie mission impossible :)) do dzieła! :D

    Galopku, Anette i Mirrors - dzięki, życzę sobie więc jak największej ilości zonków i wtop :)

    Di, czyli mam je pożreć? :))

    Kasiu, Bruce! - bo też chcę mieć taką moc (do uciszania!)

    Villane i Kaś - dziwne to wszystko, otóż to!

    Ityle - a więc to plan na przyszły tydzień, ok? :)

    Margo - życie nam maxa hahahahha :D

    Kaś - 6 lat?! Podziwiam! :D

    Fragile Bird - witam panią przedszkolankę :)) TYM BARDZIEJ życzę powodzenia, jak tam u ciebie?

    Sandrulo - w-f są. Są zaobrączkowani... ://

    Olimpio - dokładnie tak jak mówisz- pozostać sobą! I o tym jest kolejny mój wpis :))

    Holga, boję się tej zamiany w kiwającą panią bez głosu, w grubych okularach... I nie, nie jestem zainteresowana praca w Twoim gimnazjum, ściskam najmocniej ;)

    Goh, dopiero teraz uświadamiam sobie, czemu pani była zła, jak plotkowałam z dziewczynami na lekcji ;-) świetny pomysł z tym Prima aprillis!

    Just, twe wsparcie nieocenione! :)) dzięki wielkie!!! :D

    MiłośnikuMiłości - właśnie od wychowania wszystko zależy, z tym, że głównie tego rodzinnego... Tego nauczycielka już nie nadrobi... Zaufam Ci! Dam radę! :D A można nauczyć się pływać w bagnie?

    Bujaczku, nawet ja bym na to nie wpadła...

    Magdo K. i Monisiu - oby to była prawda :D

    Żono Męża - na kredzie najlepsze dzieci rosną! :))

    Tylko Spróbuj - a więc się znalazłyśmy, zapraszam jak najczęściej :))

    Ewo P. - i "Młodych gniewnych" :D

    Amber - skąd brałaś siły?

    Magdo, kreda zostanie z nami już tylko na parę miesięcy, potem zostanie już tylko czekolada do chrupania i .. .dzieci ;-P

    Sol&Alien - naprawdę ciesz się, że nie znalazła ;-)

    Widgetanna - jak dobrze słyszeć takie wieści! :)) W końcu mieć przechlapane z kimś to zawsze raźniej :))

    Sydoniu - i nie puszczaj do czerwca! :D

    BlogNiedzielny - i był ten budyń? :))

    Kłosu - taki szkolny szpinak, owszem, ale tam gdzie ja jadam, przepyszny, wierzy mi Pan ;-)

    Martin - ooo może mi się przydać w zrozumieniu moich podopiecznych hihi :D

    Olqua - czy ja dobrze czytam?!?!?! 28 lat?!?! Jesteś moją boginią!!! :D

    Natalio, a ile wytrzymałaś ;-P

    Uff... Idę pisać konspekty...

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?