wtorek, 27 września 2011

Drobna usterka

Może mam małą usterkę na mózgu. Być może już dawno powinnam się ustawić w długiej kolejce do Pana Doktora od tych spraw. Może to tylko niewinne zboczenie… Pan Doktor od tych spraw będzie wiedział. Czy już osiągnęłam stadium zrzędliwej starej panny, czy nadal jestem ryczącą singielką? - no bo wybrzydzam

Ech... Cóż ja biedna poradzę. Lubię wysokich. I już.

A Pan X. ma jedną drobną usterkę - jest drobny.
Drobny, już spieszę z tłumaczeniem, znaczy, że jest dość niski i do tego szczupły.

Wierzcie, mi, że gdy ja – kobieta 150 w kapeluszu i szpilkach – mówi o facecie, że jest drobny, to jest coś na rzeczy.

Cóż, miłość nie wybiera.
Ale ja wybieram.

Po pierwsze wybrałam, że wybiorę się z Panem X. na jeszcze jedną randkę.
Po wtóre, że dam chłopakowi szansę. Nie jakobym była łaskawa. Raczej ciekawa. Ciekawa tego, czy będę w stanie zaakceptować tę jego usterkę.
Szczerze powiedziawszy, nie bardzo chciało mi się pójść na tą randkę. Szczerze powiedziawszy, zapomniałam o niej. I zjadłam trzy kanapki z świeżym czosnkiem. Takie chrupiące, z podwójną ilością masła. Jak świat długi i szeroki, wszyscy wiemy, że po alkoholu nie należy prowadzić samochodu. Podobnie, nawet bardziej, wszyscy wiemy, że po spożyciu czosnku nie należy zbliżać się do innych ludzi.

Już widzę nekrologi w jutrzejszym wydaniu lokalnej "Wybiórczej" -

Młody farmaceuta znaleziony nad brzegiem jeziora.
Przyczyna zgonu nieznana. 
Najprawdopodobniej zaczadzenie. 
Funkcjonariusze odmawiają dalszych badań przez wzgląd 
na odór czosnku unoszący się wokół ofiary.

Nic dziwnego, że postanowiłam nie zjawiać się na randce. Dla jego dobra.
Dokładnie w tym momencie Pan X. zatelefonował, uprzejmie donosząc, że za minutę będzie pod moim mieszkaniem.  Kto wymyślił telefony?! Cudownie. Stworzymy nową wersję "Romea i Julii", w której nie tylko jedna scena toczy się na balkonie, a cała akcja. Bynajmniej cała randka. W ten sposób ja nie zauważę jego drobnej usterki, ani on nie poczuje mojej drobnej usterki...
Ech, żeby świat wyglądał tak jak u Szekspira, to by wszystkie tragedie można byłoby nazwać komedią. Tymczasem w realnym życiu na sekundę przed przyjazdem Pana X. ja borykałam się z prawdziwymi problemami. Gdzie jest tusz do rzęs? A róż do policzków? Wszyscy święci, wraz ze świętym Idzim, mam niewydepilowane... brwi, moje brwi! Brwiiiiiiii...

Więc poszliśmy do lasu. Ja, bez makijażu, zionąca czosnkiem i lekko drgającą powieką (tam mam, gdy jestem podenerwowana i próbuję to ukryć). I on, Pan X.

Na koniec randki, Pan X. zadał mi pytanie - czy chłopak, który pocałuje dziewczynę, a jej się to nie spodoba, dostanie z liścia?

Chłopak miał uzasadnione obawy. W końcu byliśmy w lesie. Drzew wkoło, że ho-ho!

A ja przestałam mieć obawy. Pan X. zaakceptował moje drobne usterki. Wszyscy święci, wraz ze świętym Idzim i wszystkimi chórami Niebios, ten chłopak chciał mnie pocałować! Mnie, która jeszcze kilka godzin temu zajadała się czosnkiem!!! Albo ma zuchwalec stępiony węch, albo...
A ja się zastanawiam, czy warto się z nim spotykać, bo jest raczej drobny. Hm.





Czy też uważacie, że to lepsze zakończenie, niż wymyśliłby sam Szekspir?

P.S. Mam nadzieję tylko, że jego - po spożyciu czosnku - nigdy nie najdzie ochota na całowanie mnie.

P.PS. Nie, nie pozwoliłam mu siebie pocałować w tym lesie. Nadal miałam na uwadze owe nekrologi, które mogłyby się pojawić w jutrzejszej "Wybiórczej". A jestem z Panem X. umówiona na kolejną randkę.


58 komentarzy:

  1. Drobny, nie drobny, spotkać się warto :) W końcu może Pan X też lubi czosnek?

    OdpowiedzUsuń
  2. jesteś niesamowita, dziewczyno. uwielbiam Cię, zawsze powodujesz takie miłe krzywizny z parciem kącików ku górze na mojej twarzy....!
    a pan raczej_drobny ma gorące serce jak widać - przybiegł, chciał pocałować bezmakijażową, niedodepilowaną ( czego na pewno nie zauważył) i w dodatku czosnkową Aurorę ( ja też kocham czosnek. życie bez czosnku nie miałoby smaku;) tyle, że my jako para z 3 letnim stażem możemy już zionąć wzajemnie i oboje się tylko z tego chichramy :P). bardzo dobrze, że się umówiliście na kolejną randkę (ach, jak ja lubię to słowo....!)
    miłego wieczoru i dziękuję za sympatyczny akcent na koniec dnia:*

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja za ten sympatyczny akcencik dziękuję, bo mogłabym Cię czytać i czytać... Też wolę jak Ty, ale może daj mu szansę...

    OdpowiedzUsuń
  4. ha,ha no uśmiałam się do łez...może dlatego ,że podobnie jak Ty kochana zawsze miałam szczescie do niskich facetów ...jeden to nawet sięgał mi do ramion...ha,ha zważywszy na fakt ,ze mam 176cm i z ubolewaniem nie zakładam szpilek bo.....i teraz słuchaj....mam od 23 lat tego samego męża,z którym szłam do ślubu na płaskich podeszwach. Powiem szczerze jutro opowiem moim służbowym dzieciom bajkę "O Małym rycerzu i królewnie co czosnkiem zionęła" ...(nie mylić z Wołodyjowskim i Baśką,) A na końcu:......... i żyli długo i szczęśliwie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwykle to jest tak, że Ci mali faceci lubią wysokie kobiety. A pan X najwyraźniej na szczęście Aurory się od nich różni. No i nie wymiguj się, ze drobny czy nie. Jeszcze Ci pokazać może, że cicha woda... Aurorę rwie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Joasiu, musi, musi kochać czosnek, jeśli zamierza kochać mnie ;)

    Łaskotko, jak tak mi piszesz i mi kąciki ust wędrują w górę, dzięki :*

    Ewelajno, szansę dam, bynajmniej jest materiał do pisania na blogu ;P

    Bałatko - ja bajkopisarką? Czuję się zaszczycona, mam nadzieję, że dzieci zapamiętają morał! Dzięki za zrozumienie :))

    OdpowiedzUsuń
  7. MiłośnikuMiłości - niech rwie! Na to czekam! ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. A w ogóle to kto by się spodziewał, że ta 150 w kapeluszu dziewczyna będzie miała problem w postaci zbyt drobnego faceta :D Chciałbym go poznać na żywo, może wreszcie poczułbym się jak wielkolud ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. to się uśmiałam!
    mam identyczną przypadłość co Ty - mierzę dokładnie tyle, co miara krawiecka (plus końce), a też zawsze lubiłam/lubię/lubić będę (<- ?) wysokich...
    Ale powodzenia na następnej randce! z czosnkiem lub bez ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. ale problem :) już w drzwiach częstujesz X kanapką z czosnkiem i całujecie się do woli:P
    drobny, ale może nie wszędzie :D a serio...
    też miałam szczęście do drobnych, ale z tęgą głową. nie doceniałam i z perspektywy czasu przyznaję to był błąd :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja Ci mówię Kobieto Droga jak on nie uciekł w te pędy od tego czosnku to bierz chłopa i nie ważne czy mały czy malutki...wampirem nie jest a to już coś ;] a tak poważnie Auroro to napewno warto się spotykać z Panem X, bo jeśli nie miłość to przyjaźń może zapukać do drzwi!

    OdpowiedzUsuń
  12. MiłośnikuMiłości - ja się nie spodziewałam! Nie wiem czy przy nim, ale przy mnie byś się zapewne poczuł jak wielkolud ;)

    Sydonio - to chyba dobrze (??)

    Okularnico - tyle, co metr krawiecki haha nieźle nas ujełaś ;))

    Di kochana - mam nadzieję, że nie wszędzie hahahahaha :D

    Olimpio - wampirem nie jest, to ważne. Choć Edward z "Zmierzchu" całkiem milutki był ;P Ale Pan X. nawet bardziej mi zaimponował ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. To zaszalałaś z tym czochem!!! widać wampirzem nie był a ja czytałam wczorajszej prawie nocy, czytam dzisiaj, niczym dobry kryminał, tak wciągasz :) a najbardziej dawanie z liścia w lesie mnie rozbroiło :) dobrze, że nie mówi się "dać z wiewiórki" bo w końcu tyż leśna a bym to wzięła i potraktowała osobiście.
    A tak wracając do tych wysokich i dobrze zbudowanych... mój ideał po dziś dzień to wysoki blondyn z niebieskimi oczami, dobrze zbudowany i nie owłosiony na klacie, a jakimś cudem Małżon ma 175 cm wzrostu, włosy wierz mi ale TYLKO na klacie (na głowie maluczko oj maluczko) i nerkach i to czarne a nie blond... tyle że ja go kocham za tzw. całokształt, piękny uśmiech i oczy z błyskiem (zielone na szczęście), no i nie powiem za umięśnione niegdyś plecy, ale cóż wszystko przemija ;) plecy zostały tylko mięśnie szlag trafił.
    buziaki kochana i pisz tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  14. zgadzam się z przedmówczynią - nie jest wampirem,a to juz bardzo dobry znak ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niedawno zauważyłam, że bardzo obniżyłam loty. Co prawda nadal podobają mi się dwumetrowcy (choć do codziennego użytku 1,8 m w zupełności mi by wystarczyło), ale przyłapałm się na tym, że coraz częściej moją uwagę przykuwają niewysocy (1,7 m), drobni panowie. Pewnie dlatego, że choć postury mikrej, to inne zalety mają, które tę dosłownie i w przenośni małą "wadę" przyćmiewają. Tyle że ja z nimi więcej niż raz czy dwa się spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Aha - ja mam metr sześćdziesiąt cztery.

    OdpowiedzUsuń
  17. Doskonale rozumiem to że uważasz jego drobną posturę za usterkę. Ja mając 170cm odganiam takie kruszynki na wstępie, gdyż nie mam zamiaru chodzić za rączkę z chłopczykiem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ni mam w zwyczaju czytania długich wpisów do końca, bo usypiam w połowie ;) Lecz tym razem z uśmiechem na twarzy dotrwałam do końca :)
    Dziękuję za wizytę u mnie i sama pozwolę sobie zagościć u Ciebie na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiewóra - uwielbiam Twoje komentarze :D

    Baśka, a jeśli się okaże wilkołakiem?

    Anette - ja przy dwumetrowych wyglądałabym mniej więcej jak Frodo przy Gandalfie, no ale taki 175 dla mnie już coś! ;PP

    Mirrors - kruszynka to nie facet, zgadzam się :))

    Douma - ooo to srogim komplementem mi poleciałaś ;)) dzięki i rozgość się na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja ostatnio spławiłam chłopaka, bo był za niski i teraz trochę żałuję (kurcze miałam wtedy obcas co dawało mi ze 180 cm i pewnie miałam zaburzone pole widzenia....). pewnie ze znajomości nic poważnego by nie wniknęło, ale mogliśmy przynajmniej spędzić miło czas. idź na kolejną randkę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. zdefiniujcie kruszynkę liczbami, bo czytając was facet może wpaść w kompleksy ! (2 metry ?:(( ) :D

    OdpowiedzUsuń
  22. z męskiego punktu widzenia: niski wzrost to pewnego rodzaju ułomność. Bo nawet dziewczyny niskie rozglądają się za takimi 180 cm :p a co dopiero te wyższe. Dlatego niscy faceci mogą czuć się tak jak bardzo otyłe dziewczyny. Czyli ogółem horyzonty kiepskie :P I nie próbujcie zaprzeczać :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Ponoć małe jest piękne ;) Może to się sprawdza. Ja byłam kiedyś z chłopakiem dużo niższym od siebie i oprócz tego, że nie mogłam nosić butów na obcasach co by go w jeszcze większe kompleksy nie wpędzać, to jego wzrost (a raczej jego brak :)) wcale nam nie przeszkadzał. Co prawda teraz już razem nie jesteśmy, ale to w tej historii w ogole się nie liczy.
    Czosnek zdrowy jest bardzo, choć może niekoniecznie przed randką, to fakt. Ale widać jemu nie przeszkadzało więc się nie ma czym przejmować. Warto jednak wyciągnąć wnioski i powstrzymać się przed kolejną randką. Trzymam kciuki co by wszystko dobrze wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też lubię wysokich, do tego dość dobrze zbudowanych. Takich no, męskich.
    Też uwielbiam czosnek i L. często mi wypomina "a Ty znowu zjadłaś czosnek, i jak ja mam Cię teraz pocałować?", ale i tak całuje :pp
    Zobaczysz co z tego wyjdzie, może z czasem drobna postura przestanie Ci przeszkadzać.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana, ale 15/16 to pisałam o październiku, bo to środek tygodnia w listopadzie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. FAJNY BLOG I CIEKAWY DAM DO OBSERWOWANYCH
    UWIELBIAM CZEKOLADY ZAPRASZAM DO MNIE

    OdpowiedzUsuń
  27. juz wiemy jedno... na pewno nie jest wampirem. gdyby byl krasnoludem, bylby nieokrzesany, wiec tym tez nie jest.... moze jest tym, co za kolejnym rogiem stał i czekał???

    OdpowiedzUsuń
  28. świetnie piszesz, prawie byłam z Wami w tym lesie i czułam czosnek :-))))) ciekawa jestem - co będzie dalej :-)) pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  29. dziękuję za odwiedziny ja będę codziennie odwiedzała blog ten mam w obserwowanych

    OdpowiedzUsuń
  30. Słoneczne myśli dziś Tobie wysyłam, aby cieplutka była każda chwila, a wraz z myślami uśmiech serdeczny, by każdy krok Twój był dzisiaj bezpieczny, piękna melodia w serduszku brzmi, zatrzymaj się na chwilkę, usłyszysz ją też i Ty.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj biedaczko.
    1-wsza zasada: nie jadam czosnku:P ale to dlatego, że na kanapkach nie lubię.
    A.. jak kocha to i nawet to zaakceptuje.
    Coś wiem na temat tych niepozornie wyglądających chłopców, którzy no jakoś kurczę blaszka fajni są, ale tacy drobni i w ogóle.
    Powodzenia sobie i Tobie życzę:|!

    OdpowiedzUsuń
  32. O ja cię! Ciekawe jak się to skończy, bo
    czosnek to jednak czuć, ale wynika z tego że pan Drobny to musi czuć chyba więcej...do ciebie;))

    Igora, cóz, kasztany żołędzie nie interere. Patyczki zaś, ooo tak! Patyczki do budowania dróg dla autek - bingo;)
    Chrustu mam teraz w domu że szałas stawiać:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czekoladko, to nie jest żadne wybrzydzanie. Podobno to całkiem naturalne, że kobiety lubią wysokich mężczyzn. Mi akurat wystarcza ciupinkę wyższy, ale różne są upodobania. A przygoda pewnie wywołała wiele emocji w Tobie :D Ważne, żeby Twoje serducho reagowało miło na pana iksa ;)

    P.S. Miałam dziś na obiad placki ziemniaczane i nie mogłam nie pomyśleć o Tobie :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziękuję za odwiedziny :) Zapraszam również na inne moje blogi :)
    Każdy facet zasługuje na szansę a w razie przeskrobania czegoś zawsze można go poczęstować czosnkowym oddechem ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Chyba jesteśmy podobnej budowy. Bo ja mam 153cm wzrostu. Ale zawsze lubiłam dużych (dosłownie) facetów. Musiał być wysoki, wysoki (raz był 2 metrowy facet :P) i dobrze zbudowany, nawet grubcio nie przeszkadzał. No i co mi z tego wyszło? Za mąż wyszłam za mężczyznę średniego wzrostu, i to ważącego mniej ode mnie! Teraz się śmieję, że musiała nas połączyć miłość :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Moja kumpela kiedyś tak sobie szukała i szukała (dziury w całym) aż znalazła nie jedna małą usterkę, a guza na mózgu :))
    Więc spokojnie, wszystko gra :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Kaś, pozwól że skorzystam z Twej rady i pójdę :)

    MiłośnikuMiłości - kruszyna to kruszyna, czyli nie więcej niż 160 ;P co ty na to?

    Devinette - owszem, małe jest piękne, tylko jeszcze nie wiem, czy męskie ;P

    Kasiu - czosnek to najlepszy test na miłość, jak pocałuje to znaczy, że chemia między Wami jest, a nawet coś więcej ;-P

    Agatuszko - dzięki :))

    Vanillo - oby !

    Aga - śledź rozwój akcji, gwarantuję, że będzie się działo, znam siebie ;P

    Olciku - pocieszyłaś mnie swymi wywodami :)

    Pastwo - dziękuję uprzejmie :D

    Magda - jeśli czosnek go nie zabił, to zapewne wzmocnił (jego chęci???)

    Villane - a lubisz placki? Z czym? :)

    Moniko - wspaniały pomysł, czosnkowy oddech jako słodka zemsta ;-P

    Żono Męża - oj, to musiała być MIŁOŚĆ :D

    EwoP. - ufffff... :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Niestety nie lubię. Ale mama robi z serca. I raz na ruski rok, więc się nie buntuję. Z cukrem tylko.

    OdpowiedzUsuń
  39. Masz racje to nie miłość a MIŁOŚĆ :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozkoszna historia i na dodatek z zycia wzieta!
    Znowu sie usmialam :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. A jak oboje zajadamy czosnek albo sos czosnkowy to jest w tym trochę przeznaczenia ;)
    Połowa października mi odpowiada, jakoś się dogadamy szczegółowo potem.

    OdpowiedzUsuń
  42. Znowu się uśmiałam :) Gdy tu wchodzę to od razu poprawia mi się humor Auroro (tylko przyko mi, że Twoim kosztem ;) )

    OdpowiedzUsuń
  43. Ehh... to cóż ja bym miała powiedzieć przy moich 182 centymetrach, większych ode mnie to ze świecą szukać. Niestety, a może i stety miłość ślepa jest i od ponad pięciu lat moje serce należy do faceta niższego ode mnie o kilka cm i zupełnie nam to nie przeszkadza. Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Każdy może mieć swoje ulubione cechy u płci przeciwnej, które idealny kandydat musi spełnić. Życie jest na tyle zabawne, że prawdziwa miłość nie wybiera i nierzadko zakochujemy się w kimś, kto jest absolutną odwrotnością naszego wymarzonego księcia z bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Żeby faceci tylko takie usterki mieli! ;) Randkuj i walcz z uprzedzeniami. Znam osobiście 2 bardzo szczesliwe pary o zdecydowanych różnicach gabarytowych ( w sensie ona nie tylko wyższa ale i większa od niego). tak więc szczęścia panu X zyczę :) z Tobą w sensie.

    OdpowiedzUsuń
  46. wybrzyzdzaj ile wlezie! ale znając życie i tak kochana skończysz z panem całkowiecie nieidealnym , w którym jednak będziesz zakochana po uszy! :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Życzę, aby był lepszy od poprzedniego, każdy kolejny dzionek. Pogoda ducha nie opuszczała a na niebie śpiewał skowronek.

    OdpowiedzUsuń
  48. Następnym razem idźcie na kolację i oboje zjedzcie coś z czosnkiem. Żadne nie poczuje tej usterki ;).

    OdpowiedzUsuń
  49. jejku! no uwielbiam jak piszesz! naprawdę! :) co do pana X, jeśli czujesz się dobrze w jego towarzystwie, to pal licho wzrost! :)

    OdpowiedzUsuń
  50. wysokich?to mój prawie-mąz by ci się spodobał, 197 cm wzrostu:D
    i wiesz co?nieraz lepiej jak wybrzydzasz, niż jakby miał być pierwszy lepszy.a poza tym ja osobiście jestem zdania, że jak już człowiek się zakocha, to nie ma na niego silnych...

    OdpowiedzUsuń
  51. hehe, uśmiałam się!:))) a chłopak może drobny, ale jaki dzielny - tak całować czosnkową dziewczynę:))) hehe:D super historia:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Villane - z cukrem najprzedniejsze! :D

    SoapBakery - te z życia wzięte (niestety) śmieszą najbardziej ;P

    Kasiu - czosnkowe przeznaczenie to dobry tytuł dla tego posta ;-P Już się cieszę na spotkanie :)

    Anja - ze niby moim kosztem? cała przyjemność po mojej stronie ;)

    Kruszyno - niezwykle mnie raduje to, co piszesz :))

    Asiuniu - tak to zazwyczaj bywa, chcemy Czarnoskórego - dostajemy Skandynawa, ale co począć? - kochać! :)

    Widgetanno - a więc ruszam do boju z własnymi naleciałościami po mega wielkiej klacie pana Żołnierza ;P

    Sandrula - Pan Nieidealny też Pan ;-) przynajmniej Pan :)

    Agatucho - dzięki i Tobie również wszystkiego miłego :))

    Turlaczku - ażebyś wiedziała, że zrobię sobie i jemu takiego psikusa śmierdzącego ;P

    Bugajcooking - coraz bardziej palę to licho ;-P

    Frido - wybrzydzanie, jeśli ma granice, jest ok, byleby nie było to wybrzydzanie odziedziczone w genach, bo inaczej zostanę sama aaaa

    Goh - Oj, dzielny się okazał :)) i za to mu chwała :))

    OdpowiedzUsuń
  53. dobra dobra, przynaj się, że przeprowadziłaś próbę - ucieknie, czy nie ucieknie, kiedy się napacham śmierdzielem jakimś. I nie uciekł :-)

    OdpowiedzUsuń
  54. Wciąż zapominam Ci to napisać: otóż podoba mi się twój sposób pisania, to, że podkreślasz odpowiednio niektóre wyrazy. To robi świetne wrażenie i bardziej przyciąga uwagę do tekstu, a ponadto fajnie ukazuje twoją osobowość i styl.

    Pozdrawiam

    Sol

    PS. Zapraszam czasem do mnie:
    http://turystycznyprzewodnik.blogspot.com/

    Ponadto przez cały październik (czyli od jutra) będzie u mnie trwał konkurs z fajnymi nagrodami. Będzie mi miło, jeśli weźmiesz udział.

    OdpowiedzUsuń
  55. Bardzo zabawna i ciekawa historyjka:-) uwielbiam Twój styl i "pióro" nieziemsko miło to wszystko się czyta:-)
    Co do randek powiem tylko, że też byłam wybredna i miałam różne fanaberie i marzenia, i bywałam singielką, i miewałam zadatki na starą pannę (no w XXI wieku nie istnieje instytucja "starej panny", w takim razie miewałam solidne pole do zostania zatwardziałą singielką). Jakkolwiek kilka randek bez zobowiązań przeżyłam, znaczy wiedząc, że nic z tego nie będzie i zdarzyła się kolejna z kimś zupełnie nie w typie, ale czy to powód by się nie spotkać?Umówiwszy się na randkę jedną, drugą, kolejną... i chadzawszy na nie byłam święcie przekonana, że fajniej jest spędzać czas w jakimkolwiek towarzystwie niż się samej nudzić, chcę przez to powiedzieć, że spotykając się z Obecnym początkowo, o ja wredna, dobrze się bawiłam będąc pewną, że to tylko chwilowe i nic z tego nie będzie, bo przecież nie jest w moim typie ect. ) I co? I co? I oczywiście wszystko mi popsuł, nie wiem jak to uczynił, że na ten moment świata poza nim nie widzę. Zakochałam się i tak trwam i trwam już blisko 2gi rok i jakoś się nie ma na zmiany (a można Ci wiedzieć, iż rozkochać mnie niebywale trudno, bo do trzpiotek kochliwych to ja nie należałam nigdy i nie należę:-) Do tej pory nie wiem, jak to się mogło stać, acz nie żałuję ani chwili;D Także nie igraj, bo się doigrasz:-))) Czasami najlepsze jest niewidoczne dla oczu...

    OdpowiedzUsuń
  56. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?