poniedziałek, 25 lipca 2011

Sama słodycz

Miska lodów czekoladowych.
Głos Alicii Keys.
Maliny.
Leżenie na dywanie...

Jakie są jeszcze sposoby osłodzenia sobie tego paskudnego poczucia bycia porzuconą?
Zapewne odradzam oglądanie tego specyficznego gatunku filmowego, którego nazwy nawet nie śmiem napisać.
 
W każdym bądź razie, trzeba coś, kurka wodna, wymyślić prócz słodkości, bo nie dość, że porzucona to stanę się też w krótkim czasie owalna albo pulpetem, jak kto woli.




 
Dziwne... Nieprzyjemne... Bycie porzuconą. Dla innej. Choćby nie wiem jak bym się odgrażała, prędzej czy później, pomiędzy jednym a drugim ciastkiem, dopadnie mnie ta wstrętna myśl: co jest ze mną nie tak?
Wiem, że zadając sobie takie pytanie, ze mną wszystko jest ok. Bo która z Was, moje mile Czytelniczki, nie zadała sobie tego pytania w obliczu odchodzącego i wesoło pogwizdującego mężczyzny.

Oczywiście, że ze mną wszystko w najlepszym (oby!) porząsiu.
Tylko jakoś tak mi smutno... Uczucia. Jak nietresowane małpki... Mogę im się tylko z zaciekawieniem przyglądać. Może kiedyś je oswoję... Tymczasem niech sobie po mnie buszują. Ja zajmę się osładzaniem sobie życia.

Zaczęłam od kartki papieru. Potem dołączył długopis. Który, nie zważając na nic, począł beztrosko wypisywać moje marzenia. Trochę się zagalopował, bo przy końcu kartki doszło do szacowania liczby i płci potomków jakie zamierzam niebawem posiadać.

Dzieci... W reklamie bawią. W poczekalni u laryngologa mogą działać na nerwy. Co z tego, kiedy nie ma tak naprawdę czystszej postaci słodyczy nad puchatą buzię malucha. Jakiś tydzień temu moje przyjaciółka została Mamą. A ja ciocią. Obie, Mama i Mała Księżniczka, nie zdają sobie sprawy jak wielką radość mi sprawiły. Może i nie wtulę się już więcej w boski tors Pana Żołnierza, ale mogę przytulić Małą Księżniczkę. Sama słodycz. I zero kalorii. 

Nie tylko ja postanowiłam sobie osłodzić życie. Zrobiła to dla mnie też Wiewióra, która mnie wyróżniła na swoim blogu Dzieje Kuchennej Wiewióry. Znów - maksimum przyjemności, zero kalorii. 



Ech, z tym, że musicie poczytać o paru nieujawnianych dotąd faktach z mojego życia. Będzie ich siedem. Nie jakoby tyle było siedem grzechów głównych. Takie są po prostu reguły zabawy. Zatem - let's do that, bejbi! 

1. Jestem uzależniona od przecieru pomidorowego.
2. Przeczytałam wszystkie książki J.R.R. Tolkiena wydane w Polsce, w tym trzy razy "Władcę Pierścieni" i cztery razy "Hobbita", z "Silmarillionem" nie zdołałam powtórzyć tego sukcesu... 
3. Notorycznie coś gubię. Jestem w tym mistrzynią. Na mojej liście są, min. dwie pary butów, trzy kurtki, jeden płaszcz, niezliczona ilość szalików oraz parasoli. Średnio cztery razy na dzień szukam namiętnie okularów. Nigdy nie zgubiłam komórki ani kluczy od mieszkania. I wiary w siebie.
4. Gdy mieszkałam w Londynie całowałam się z Danielem Radcliffem. Dobra... To jest żart. Mam specyficzne poczucie humoru. Ale to i tak już wiecie.
5. Mając 12 lat postanowiłam sobie, że będę biologiem i założę hodowlę chomików syryjskich. Wyszło jak wyszło...W każdym razie mijając zoologiczny, nie omieszkam wstąpić popatrzeć na te kruszynki.
6. Nie znoszę oglądać horrorów. Nie zmienia to faktu, że raz w miesiącu oglądam jakiś przerażający i trzymający w napięciu film. Tak dla równowagi... 
7. A może jest coś, co chcielibyście o mnie wiedzieć? Jakieś pytania


Ja już siebie zasłodziłam. Pora na innych. 16 nie jest moją ulubioną liczbą. Choć w sieci jest co najmniej 16 tysięcy świetnych blogów, ja postanowiłam wyróżnić 3. 

(bo zastępuje mi poranną medytację...)

(bo zastępuje mi coś słodkiego)

(bo lubię...)


Nie będę pisać o tym, jak wielkim uwielbieniem darzę inne blogi, bo nas wszystkich zemdli od tej słodyczy. Ale tak jest... Pa. 

Reguły zabawy: 
1. Trzeba umieścić u siebie link do bloga osoby, która przesłała nominację - zrobiłam
2. Należy wkleić logo na swoim blogu - zrobiłam
3. Potem napisać 7 rzeczy o sobie.
4. A na końcu nominować 16 osób i poinformować je o tym, pisząc odpowiedni komentarz.


 

19 komentarzy:

  1. O rany, tego to ja się nie spodziewałam zupełnie! Jest mi niezmiernie miło za to wyróżnienie :D

    Widzę, że różne kobiety różnie reagują na (jakie brzydkie słowo) odrzucenie. Mnie w takiej sytuacji kompletnie zaciska się żołądek i za cholerę nic nie przełknę, a co więcej nie czuję głodu, ani ochoty na nic do jedzenia co wcześniej mogłabym jeść tonami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan Żołnierz ? jakoś tak kojarzy się z grochówką,tuszonką :D a co z P. Zbyszkiem ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana Di, wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi i mojej niezawodnej intuicji, okazało się, że Pan Żołnierz stoi w tym samym szeregu, co Pan Zbyszek :((

    OdpowiedzUsuń
  4. Droga Auroro, znalazłam ten blog przypadkiem i do licha... jakże mi się on podoba :D
    A co do facetów i odrzucenia... będąc w podobnej do Ciebie sytuacji, pije kolejną już kawę, wcinam moje ulubione żelki, planuję swoje wakacje i myślę, że może być już tylko lepiej... oby ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki za nominację:))) już posłałam w świat tą zabawę:)

    a co do facetów:) polecam skecz w moim dzisiejszym poście:)

    a tak na serio, to ja np. znalazłam miłość mojego życia, wtedy gdy jasno i zdecydowanie powiedziałam sobie że nie szukam żadnego faceta. że mam ich głęboko gdzieś wszystkich. niech się walą i w ogóle;) i dopiero wtedy gdy wyluzowałam, gdy pojawiła się ta przestrzeń umysłu - znalazł się i on:) i mnie podstępnie rozkochał w sobie metoda "na kumpla" :)

    polecam odpuścić sobie i nie analizować rozstań, tylko się cieszyć i myśleć o wszystkim że to pewnie taki ukryty plan, który sprawi, że pewnego pięknego dnia... wszystko będzie tak jak trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A już Ci chcialam uwierzyć i zazdrościć z tym Danielem R... ;D
    Na złamane serce polecam też Przyjaciół :)


    P.S. Auroro ;) oby zaskakiwało nas pozytywnie :) zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Słodycze. Masło orzechowe. Dobra muzyka. Fajna książka. Spełnianie marzeń i uczenie się nowych rzeczy. Takie metody polecam :).
    A horrory to tylko z Azji ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Auroro, ten czas musisz po prostu przeczekać. Niektórzy twierdzą, że na stracona miłość, najlepsza jest nowa. Coś w tym jest, ale nie radzę Ci tego tuż po rozstaniu. Nie zadręczaj się. Każdy z nas kiedyś traci jakąś miłość, zarzeka się, że to była ta jedyna prawdziwa... tylko, dlaczego prędzej czy później spotyka nas druga, która znowu staje się pierwszą i jedyną? ;) Nie ma sensu się zadręczać i rozmyślać. Wszystko z Tobą w porządku. Rozstania są tak normalne jak śmierć. Warto znaleźć sobie jakieś aktywne zajęcie, by nie zwariować. A miłość przyjdzie sama, uwierz mi. I będziesz dopiero naprawdę szczęśliwa :) Chociaż w tej chwili w to nie wierzysz, ja w to wierzę ;) pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Byc porzucona ... no coz, ja dostalam onegdaj sms "Jestes dla mnie za dobra" i to byl the end. Jakos sie wtedy nie ucieszylam. Nie zawsze od razu wiwatujemy na widok tego, co dla nas dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Auroro :) a prócz aktorów filmy Ci się podobały? Czy tylko obsada? :)

    Mam nadzieję, że serce już podleczone :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kurczę,zamiast zajadać lody w takim razie proszę sobie zjeść dobry owoc (tak żeby wiesz.. no nie być pulpetem)
    ponadto proszę także wyjść z domu przejść się, przebiec albo.. pojeździć na rowerze- tak żeby endorfin było tyle we krwi ile dałaby czekolada.
    Dodatkowo proszę wyjść do ludzi (iść do klubu, na spacer itp.) może przypadkiem trafisz na kogoś innego?
    Szczerze? ja uważam, że na leczenie się z beznadziejnego uczucia najlepsze jest drugie.

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo mi miło, że odwiedziłaś mojego bloga i dzięki temu mogłam poznać Twojego. zostaję tu, bo świeeetnie się czyta.

    szkoda tylko, że trafiam na taki przykry moment akurat. no ale zdecydowanie nie powinnaś teraz zostawać pulpetem :) lepsze jest wylaszczenie na maksa, zbudowanie sobie samooceny wielkiej jak balon. wtedy będziesz przebierać w panach. nie polecam jedynie Panów Dziennikarzy i Panów z Branży Reklamowej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Drogie memu sercu czytelniczki, obiecuję nie być gołosłowna i niniejszym ogłaszam, że pójdę na miasto, znajdę faceta, zjem tylko pół kebaba i... napiszę już jutro o tym na blogu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bycie porzuconą to paskudne uczucie, szczególnie kiedy przychodzi nieoczekiwanie i człowiek nie ma pomysłu, jak się pocieszyć.
    Najlepiej wtedy coś napisać (zero kalorii), iść na spacer (jeszcze mniej kalorii), pogadać z kimś kto zrozumie (zero kalorii) itp.
    Dobry ten sposób z marzeniami, planami.
    Pozwala się przenieść w lepszą przyszłość!
    Gratulacje nagrody :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja jestem uzależniona od pomidorów;)

    boże, jak mi się nie chce do pracy a muuuszę

    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Aaueroro i u mnie jestes wyróżniona http://waniliowysmoczek.blogspot.com/2011/07/pierwszy-zabek-wyroznienie-milutkie.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rada z życia wzięta: lekarstwem po rozstaniu było przeczytanie 2 części serii 'Bridget Jones', przy której uśmiałam się do łez :)

    OdpowiedzUsuń
  19. "tego kwiata pół świata" jak mawiała moja ś.p. babcia... będziesz się jeszcze z tego śmiała jak za jakiś czas trafisz na t e g o właściwego :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?