środa, 20 lipca 2011

Nader brzydka prawda

Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności i stwarzać okazje do snucia domysłów, co też się wydarzyło pomiędzy wczoraj a dziś między mną, Panem Żołnierzem a Facebookiem.
Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności z jednego powodu. Właściwie to z dwóch. Po pierwsze czuję sympatię do ludzi, zwłaszcza zaś moich czytelników, a trzymanie kogoś w niepewności to istna tortura
Po wtóre, Pan Żołnierz odpisał.

Bez krępacji mogę Wam natenczas obwieścić, że Pan Żołnierz z kolei musi czuć niezwykle silną sympatię ku płci pięknej, bo prawda okazała się tak absurdalna jak w moich przypuszczeniach... Znalazł sobie kogoś innego. Kogo? Nie mam pojęcia. W każdym razie, jak to określił w liście jest to ktoś, na kim - uwaga, uwaga - mu naprawdę bardzo zależy. Zabolało. Cóż, on jest żołnierzem i jest najwidoczniej przyzwyczajony do ranienia innych...
Tyle smutnych akcentów. Przejdźmy do tych zabawniejszych. Prócz tego, że jak już zaznaczyłam, byłam najwidoczniej tylko zabaweczką, Pan Żołnierz rozbroił mnie jeszcze kilkoma innymi rzeczami.

Naprawdę rozbawiła mnie jego prędkość i brawura! Jeszcze tydzień temu domagał się, bym mu pisała na dobranoc "karaluchy pod poduchy", tymczasem teraz ogłasza się na Facebooku zajętym kawalerem. Doprawdy, nawet ja nie jestem taka szybka! Ciekawe tylko ile czasu minie, nim historia się powtórzy?
Hm... Tego się raczej nie dowiem. A to dlatego, że Pan Żołnierz wyrzucił mnie z grona swoich znajomych z rzeczonego portalu. I zablokował konto. Jak to prawdziwy żołnierz, postanowił skrócić cierpienie ofiary.
I to jest chyba w tym wszystkim jedyny ludzki odruch, na jaki go stać było. 

Memu eks, bo tak mogę go już pełnoprawnie nazywać, dyscyplina wojskowa chyba bardzo weszła w krew, bo jego list był niezwykle krótki, zwięzły i bez krztyny uczuć.
Nie zawierał słowa "przepraszam". Nie pofatygował się też o "przykro mi". Ba! Nie było nawet głupiego "sory, bejbe".




Cóż, wobec powyższego nie pozostaje mi nic innego jak uczyć się od Pana Żołnierza. Muszę być twarda... muszę być twarda... muszę... ktoś ma kubek gorącej czekolady?   

29 komentarzy:

  1. ja sobie wpis pod ostatnim postem dopieszczam, a tu o! - rozwiązanie zagadki.
    Cóż Auroro bywa. dobrze, że okazało się tak szybko, potem byłyby większe kredki.
    Wniosek - żołnierz okazał się nie mieć nabojów (czyt. jaj! )

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co, mimo całej brutalności tej sytuacji doceniłabym to, że się facet w ogóle odezwał i powiedział, jak jest.
    Najgorsi są tacy, co to się przyczajają, szukają gdzieś na boku i próbuję od nowa, a potem dowiadujesz się przypadkiem, że on jednak ma kogoś innego ważnego.
    Powodzenia, mam to za sobą i wiem, jakie to paskudne uczucie, ale naprawdę może być lepiej.
    Uśmiechnij się do samej siebie i powiedz sobie: to nie był ten.
    A ten mój gdzieś jest!
    Pozdrowienia serdeczne i powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Palec Boży, po co ci taki padalec?

    OdpowiedzUsuń
  4. Właściwie podpisuje sie pod tym co wyżej, lepiej że teraz tak wyszło niż później przy większym zaangażowaniu (pomyśl ile czasu i nerwów zaoszczędzisz)

    OdpowiedzUsuń
  5. Facet podobno jest jak inwestycja :) finansowa. A Pan Żołnierz przypomina trochę "franka". Frank to nie pewna waluta, trzymać się od niej należy z daleka.. Głowa do góry.. Taki dupek nie jest Ciebie wart :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesuuuu jaka swinia!!! Jaka podla swinia z niego! Najchetniej przyrabalabym mu prosto w leb i urwala jaja... jak on mogl!? No jak!? Co za podly typ!! Aurora trzymaj sie mocno, zasluzylas na kilka dni smacznych slodkich potraw na poprawe humoru. Jestes fantastyczna, cudowna kobieta i kazdy facet powinien na kolanach ubiegac sie o twoje wzgledy i jestem pewna ze wkrotce znajdziesz takiego co na nie zasluguje! Trzymam mocno kciuki za twoje szczecie!

    OdpowiedzUsuń
  7. kochana, ja tam naprawdę nie rozumiem facetów...
    albo inaczej facetów z którymi się umawiamy..
    Nie będę doceniać tego że mówią,
    że mają kogoś innego,
    albo że im już nie zależy..
    TO Jest Normalne..
    Mówmy o swoich uczuciach otwarcie!
    nie owijaj w bawełnę
    nie mów kocham, jak tego nie czujesz.
    nie umawiaj się ze mną i nie obiecuj gwiazdki z nieba
    jak wiesz że tego nie spełnisz..

    PO CO siĘ pytam, Po Co!?


    Źle siĘ dzieje Ityle

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Iw, facet się odezwał, bo się tego odzewu domagałam, jako człowiekowi mi się należał ;-)
    Dziewczyny z tego wszystkiego, co piszecie można by jakiś babski poradnik posklecać! Jesteście bardziej, niż wspaniałe :-D
    Droga mi Angelo, może jakaś słodka zemsta? Mogę liczyć na Twoją pomoc? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Olej ;) Nie wart czasu. Przekonałaś się i teraz ze spokojną głową możesz iść na kolejne randki ;) Na stare rany najlepsze są te nowe :D A może to chodziło o miłość, chociaż to można stosować zamiennie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Otrzepac sie i do przodu. Widocznie to nie byla ta polowka.

    OdpowiedzUsuń
  11. A nie mówiłam! żołnierzyków unikać bo poczucie wyższości do głowy im uderza! a tak serio to do roboty i odnawiać kontakt z tym drugim co był do wyboru :) buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie, Wiewióro, był jeszcze ten drugi... Hmm... ;-))

    OdpowiedzUsuń
  13. chlapnij sobie nawet dwa kubki czekolady, albo coś mocniejszego likier czekoladowy... przykro to słyszeć... niby Żołnierz a taki kochliwy, 4 dni na zaangażowanie się w nowy związek, to naprawdę niezły czas... może w takim razie lepiej, że tak szybko się zdemaskował? zanim zaangażowałabyś się mocniej? wiesz, jak to mówią, nie ma tego złego... pozdrawiam i trzymaj się cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Auroro - podpisuję się pod Poprzedniczkami - padalec podły, nie ubliżając padalcom! Jak widać fb ma swoje dobre i złe strony :( To może tak ku pokrzepieniu serc powiem, że ja na swojego A. poznałam na koloniach mając 12 lat (on 13) :) I czekał na mnie 10lat! A mi udało się kilku drani zaliczyć zanim przewrotny los ponownie postawił mi go na drodze (los albo moja podświadomość ;) :) Nie ma tego złego... teraz kiedy myślę o tych nieudanych związkach to śmiać mi się chce (z własnej głupoty) i Tobie też się będzie chciało śmiać (z fb), więc teraz głowa do góry! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ale lipa :( nie lubie tego żołnierza...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ka.wo niesamowita ta Twoja historia, krzepi mojego serducho, a i kubek czekolady też chlapnęłam, Goh ;-)
    Sandrulo, "nie lubię" to anielsko łagodne określenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiesz, z dwojga złego to lepiej, że teraz się zdemaskował niż po dłuższym czasie znajomości, taka owieczka w owczej skórze, prędzej czy póżniej zaczął by kąsać,więc chyba lepiej, że prędzej. A wiadomo doświadczenia nas hartują, co nas nie zabije to nas wzmocni. Oby nastepne doświadczenia były tylko dobre!

    OdpowiedzUsuń
  18. Powiem Ci tak - mam taki egzemplarz w bliskim, biurowym otoczeniu. I te dziecinne zabawy statusem na facebooku może mnie jeszcze trochę zdumiewają, choć nie powinny. Otóż egzemplarz wiecznie przeżywa rozstania i powroty w związku z jedną przedstawicielką drugiej płci. Oczywiście my zawsze jesteśmy na bieżąco, gdyż skutek udanej schadzki jest na fb potwierdzany czymś w rodzaju "w związku", a że fb zwykł określać statusy czasowo, nieustannie bawi mnie zbitka "w związku od 40 minut" ;).
    Nie przejmuj się. Nie dorósł.

    OdpowiedzUsuń
  19. Aurroro Kochana ... skoro Pan Żołnierz okazał sie kretynem...nie żebym owijała w bawełnę...to zaraz zaraz może mniej interesujący i czarujący Pan Złota Rączka gdzieś jeszcze czeka...? i snuje jakby mogło być fajowo...może warto tym razem obejrzeć się za siebie... bo wiesz ...niby głupio ale może by tak klin klinem ?

    OdpowiedzUsuń
  20. Turlaczku, a propos zabaw w Facebookiem, w związku z tym, że on mnie wyrzucił, ja wrzuciłam na Facebooka Blog Czekolady (śmiało można klikać "lubię to" http://www.facebook.com/pages/Blog-Czekolady/120732051353432)
    Panti, czemu nie?! :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojoj, a to żołnierz-wstręciuch! Chętnie zafundowałabym ci wielki goracy kubek czekolady, gdyby przez monitor dało sie go podawac :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Grunt to nie odzywać się cztery dni a potem publicznie obieścić.... że się jest związanym z kim innym... tak to tylko może facet made in poland... przynajmniej jeden do odstrzału mniej ;)
    Tak więc głowa do góry!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj. czytam Twojego bloga z wielkim zainteresowaniem. Mam dla Ciebie niespodziankę. Zapraszam do mnie po wyróżnienie.
    Pozdrawiam
    Wiewióra

    OdpowiedzUsuń
  24. Łatwo przyszło łatwo poszło. Nie ma niestety gwarancji, że ktoś kogo się polubi okaże się do końca taki, jak sobie człowiek wyobraża.
    Najwyraźniej - to nie Ten! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. no tak...musisz myć twarda..

    facet jest totalną mendą żeby w taki sposób się zachowywać, no ale każdy tak tu pisze o nim, więc nie muszę powtarzać.

    Chociaż sam jestem chłopakiem to przyznaję, że nasz rodzaj jest okrutny, tłamsi uczucia swoje i potrafi z łatwością zniszczyć uczucia innych. A potem...przychodzi taki pan w swetrze jak gdyby nigdy nic.
    Najgorsze jest w facetach jest to, że nie potrafią przyznać się do błędu, nie potrafią nawet przeprosić...

    Ja osobiście nie mam do czynienia z takimi sytuacjami, mam przecież dopiero 15 lat, ale mam nadzieję, że w przyszłości nie będę takim człowiekiem jak ten oto Pan Żołnierz...

    Brawa dla was kobiety, że jesteście takie cudowne i wyrozumiałe dla takich bałwanów jak my, którzy nazywają się "facetami"..

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. cholerni "Panowie Żołnierze". oni sobie buszują z długonogimi pięknościami na facebookach a my.. my pochłaniamy kolejne bloki, tabliczki, kubki czekolady. i popijamy winem, z ładnych kieliszków, ale za to, nie rzadko, z kawałkami korków w środku, bo jak wiadomo nie zawsze wychodzi otwieranie... ehh.

    OdpowiedzUsuń
  27. Pieprzony Żołnierzyk. Dupa a nie facet. Głowa do góry Auroro i trzymaj się ! :)

    P.S stary blog w nowej wersji (flavors-of-the-world.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakk takie mamy wojsko to sie wole sama bronic. Nie ma po co sie martwic, nie ten, to inny ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hincek, jestem pod ogromnym wrażeniem Twego wpisu i cieszy mnie każde Twe słowo :-D jakaś szczęściara będzie Twoją kobietą (a może już jest) pozdrawiam!
    Ciekawe co na to wszystko inni panowie...
    Dziewczyny, co ja bym zrobiła bez Waszego wsparcia?! Jesteście mi najsłodszą czekoladą :))

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?