wtorek, 12 lipca 2011

Cierpki smak wiśni

Ogórki kwaszone, porzeczki, agrest, niedojrzałe papierówki. I wiśnie.
Uwielbiam wszystko, co kwaśne! Mam w tym nie małe zrozumienie, bo otaczają mnie panie w stanie błogosławionym, z którymi śmiało mogę konkurować, kto  dłużej wytrzyma bez skrzywionej miny.

Nie wiem czy to ta pora roku, czy jakieś inne wpływy księżyca, ale ostatnimi dni wyjątkowo kwaśno smakuje miłość. I w tym wypadku wcale mi ten smak nie podchodzi. Może dlatego, że naoglądawszy się zbyt wielu filmów jestem przyzwyczajona do tego, że miłość ma smakować słodko.

Tymczasem dwa dni temu Pan Żołnierz uraczył mnie nie odpisaniem na smsa. Podziałało skuteczniej, niż mocna kawa wypita przed snem. Po kilkugodzinnej bezsenności zasnęłam snem płytkim jak piosenki zespołu Kombi. Budziłam się średnio co dwie godziny. Żadne czary nie zaszły. Jak nie odpisywał, tak nie odpisywał.
Odezwał się dopiero około południa i to czacie. Bezczelny typ. Ale mu wybaczyłam. 

Może w życiu bardziej jest tak jak w kuchni, niż w komediach romantycznych z Benem Affleckiem?
Może w związkach damsko-męskich obowiązuje ta sama reguł, co przy robieniu powideł wiśniowych?

Zrobione przeze mnie powidła smakowały wybornie!



Postanowiłam nie przestawać w nauce łączenia słodkiego z kwaśnym i cierpkim.

Na deser też były wiśnie. Do wiśniowego smoothie dodałam agrestu i czarnych porzeczek. Brzoskwinie oraz migdały w miodzie, dla osłody.




Mniam! Hmmm... Może jednak przekonam się do cierpkiego smaku miłości?

A jednak brakowało czegoś, co by mnie ostatecznie przekonało o tym, że połączenie słodkiego z cierpkim i kwaśnym to mądry pomysł. Czekolada!

Wiśnie + czekolada? 

Ktoś zna lepsze połączenie?
U mnie z tego połączenia powstały czekoladowe batoniki zbożowe.




Receptura:

składniki:
100 g płatków owsianych
50 g płatków kukurydzianych
2 jaja
3 łyżki mleka sojowego ( jeśli koś zastąpi je zwykłym, to Armageddon nie nastąpi)
3 łyżki mleka w proszku ( jeśli ktoś nie posiada, to Armageddon nie nastąpi)
tabliczka czekolady

szklanka wiśni
pół szklanki porzeczek
1 banan

Krok po kroku 
Do miski wsypujemy płatki. Dodajemy mleko w proszku, kakao i mleko sojowe. W kąpieli wodnej topimy czekoladę. Dodajemy do pozostałych składników. Wbijamy jaja. Na koniec dodajemy wydrylowane wiśnie. A propos, trzeba cierpliwości do ręcznego drylowania owoców. Dobrze ćwiczyć cierpliwość, bo w miłości trzeba jej jeszcze więcej...

Po dokładnym wymieszaniu wystarczy włożyć do foremki i piec ok 20-30 min. w temp. 200 stopni.





Siedzę pod wiśnią, zajadam batona i myślę - A jak nie odpisze na smsa? To trudno. Jeśli  ta odrobina cierpkości w tej znajomości ma dać tak smaczne efekty jak połączenie czekolady z wiśniami , to ja się piszę!

18 komentarzy:

  1. najlepszym rozwiązaniem byłaby chyba czekolada z nadzieniem wiśniowym. w zdrowych proporcjach. z przewagą czekolady. z domieszką wisienek ;-)

    osobiście nie podzielam entuzjazmu co do wiśni - zwłaszcza, gdy stoję z wiadrem pod drzewem (ewentualnie z wiadrem na drabinie) od godziny i nie widać końca zrywania... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się też czasem takie wiadra śnią po nocach ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. taki batonik dla osłody dobrze zrobi:) a na facetów w kwestiach sms'owych nie ma się co obrażać, bo albo to robią celowo, abyś pragnęła go bardziej (co w sumie wychodzi na plus), albo niechcąco, co tez trzeba wybaczyć, bo faceci to takie gapy nie raz i takie niuanse jak malutki sms im umykają:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Batoniki boskie!!! a gorzki smak miłości podkręca tylko jej słodycz, oj za słodko to i mdło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lubie smak, wiśni, kolor, wiśnie w kuchni, wszystko! a tutaj wiśni nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ben Afleck poza planem filmowym to podobno bawidamek ;)
    Czasem trzeba nie odpisać, no po prostu trzeba, trzeba posiedzieć z batonem pod drzewem i mysleć, trzeba żeby serce drżało i w ogóle, żeby było jakikolwiek - słodko, kwaśno, pikantnie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniale to ujęłaś, Magdo :)
    Droga Sandrulo, jeśli się dobrze przyjrzeć, to na ostatniej grafice widnieje najprawdziwsza wiśnia z mojego lesiowskiego ogrodu :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda wspaniale, problem w tym, że ja nie lubię wiśni i czereśni :( Ale może da się to przełożyć na maliny i jagody?

    Mam nadzieję, że Pan Żołnierz już nigdy więcej nie popełni tego błędu, bo jeszcze popadniesz w bezsenność.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam jedno i drugie...Czekolade z przyczyn osobistych bardziej:):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pyszności. Zaklinanie kwaśnego smaku :)

    A z Benem Affleckiem (i jego kumplem Mattem Damonem ;)) kojarzy mi się tylko to ;)

    http://www.youtube.com/watch?v=Ft3VxwEpbko

    http://www.youtube.com/watch?v=TaegbgRYmic

    OdpowiedzUsuń
  11. niech lepiej ten Pan Żołnierz odpisuje na smsy żeby jemu nie zrobiło się kwaśno ;)_pyszności ci wyszły

    OdpowiedzUsuń
  12. wiesz co? jak facet zakochany to wysyła więcej odpowiedzi niż ty smsów, ja uważam, że każda kobieta zasługuje na faceta, który oszaleje na jej punkcie, a jak nie, to niech się goni frajer. Nie czekaj, niech czekają na Ciebie. Zołzy mają lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurcze ja chyba wybiore się do ciebie na mały poczęstunek.
    a co do chłopów, oni tak mają! Mój mi w czasie randkowania gdy wyjechałam za granice, nie napisał mi ani jednego smska, jedynie kilka razy raptem na gg.
    A co ja na to, mimo że mi się cholernie podobał?
    Nie czekałam, bawiłam się bo jak powiedziąła koleżanka wyżej Zołzy mają lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach... wrzucam cie do moich znajomych, bo zamierzam tutaj czesciej ci gryzmolić i czytac o twoich poczynaniach dmsko-męskich

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bym się dała dla wiśni pokroić - są piękne i smaczne, są owocem doskonałym.:))
    Co do męskiego odpowiadania na sms- mężczyźni mają całkiem inne poczucie czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ;) życie jest stanowczo słodko-gorzko-kwaśne... :) nie ma co się łudzić że same słodycze nas dopadną... o tę słodycz trzeba dzielnie walczyć i pracować nad nią :)

    P.S. Auroro - siostrzyco weselna ;) serdecznie Ci współczuję! To będą trudne chwile... ale pamiętaj, zawsze możesz wpaść tutaj i ponarzekać, wyczytam Cię z pełnym zrozumieniem... wesela są katorgą, którą ludzie nawzajem sobie gotują... bądź dzielna :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aurora, ech - myślę, że czasem warto otworzyć się na różne smaki i niespodzianki miłosne. Scenariusze rzadko są z Hollywood, miłość niech ma czasem smak wiśni (cukrem) ;) powidła pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?