środa, 6 lipca 2011

3 i 1/2 wesela i pogrzeb

Życie, jak to życie, ma swój początek i koniec
Tak jak film. By moje życie przypominało film nie potrzeba wiele. Ostatnio z zdumieniem odkryłam, że brakuje zaledwie ułamka. 1/2 wesela.
Dwa wesela za mną (cioci i przyjaciółki Mai), jedno przede mną. No i zaręczyny kuzyna. To tak jakby 1/2 wesela. Dobrze mówię?
Był też pogrzeb.

Koniec.
 

Dziwna sprawa, ale każdy pogrzeb wnosi nieco wesela do życia. Koniec końców, człowiek sobie uświadamia, że jakiś koniec jest. I to chyba nadaje życiu nieco niezbędnej mu powagi. 
Gdy żegnamy jakąś osobę, często jest to tak naprawdę pierwszy raz, kiedy uświadamiamy sobie jej wartość, bliskość... 


Koniec. Trudny do przełknięcia, ale potrzebny. Jak syrop. 
Początek i koniec. Wspaniała równowaga! 


Jeśli pogrzeb jest tym najtrudniejszym pożegnaniem, to koniec pracy jest tego odwrotnością. Jakkolwiek uwielbiałam moją pracę w Sklepiku, niedawno postanowiłam sobie zrobić dłuuuuugi i bezterminowy urlop. Innymi słowy - zwolniłam się. Koniec z pracą! Z wstawaniem o 6.00, z naburmuszonymi o poranku klientami, z brakiem czasu na pisanie bloga. Wolność! Juppi!


Pożegnałam się też z moim dotychczasowym mieszkaniem i wyjechałam na moment z mojego miasta. Było to jedne z tych pożegnań, które celebruje się górą lodów czekoladowych i szampanem. Koniec z dzieleniem 5 m kwadratowych z Starszą Siostrą!!! Hurra


Czuję się mniej więcej jak czwartoklasista, który opuściwszy szkolne mury, galopuje po chodniku w galowym ubraniu i nie zważając na niezadowolenie starszych pań, krzyczy w niebogłosy: WAKACJE !!! 


A myśl o tym, że mimo wszystko nie jestem tym czwartoklasistą przychodzi mi do głowy z każdym otrzymanym smsem Pana Żołnierza. Czyżby wkrótce czekało mnie to ostateczne pożegnanie? Czyżbym za pięć i pół minuty miała zakończyć pewien etap życia? Czyżbym naprawdę miała przestać być singielką?


Gdybyście kiedykolwiek widzieli strach w oczach mojego Taty przed wizytą u dentysty, wiedzielibyście (mniej więcej) co przeżywam na myśl o zmianie statusu na Facebooku. Co ja wygaduję?! Jakbym się zgniłej maślanki napiła. Przecież to nie o głupi portal chodzi... 
Chodzi... No właśnie, Auroro, o co ci, u diaska, chodzi?


O to, że mam w szafie mnóstwo ulubionych koszulek singielki i będę je musiała wyrzucić, jesli Pan Żołnierz to Ten, (a, daj Panie Boże, wszystko wskazuje na to, że to Ten)? Tak, naprawdę mam takie koszulki, które pasują tylko do bycia singielką i nie chcę ich wyrzucać.
Ale to też nie o to chodzi... 


Więc może wy wiecie o co?
Przyznaję, pojawił się we mnie nieobliczalny i paskudnie irracjonalny lęk
Czy takiego lęku doświadcza ktoś, kto właśnie schodzi z tego świata? 
Jeśli tak, bynajmniej będę przygotowana na najgorsze.
Jeśli nie, to naprawdę nie ma się czego bać.   

Poza tym, w przypadku końca bycia singielką zawsze można wrócić do stanu poprzedniego, w tym drugim przypadku już nie.  

Teraz to już naprawdę koniec.  






19 komentarzy:

  1. a u Mnie właśnie ostatnio z weselami problem - dużo osób jeszcze przed, ale żenić ani wychodzić za mąż na razie zamiaru nie ma:)
    A co do bycia singielką, to jednak wolę związki.
    Nie ma to jak przytulić się do kogoś i wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że dla kogoś to Nasze serduszko bije.
    co do pogrzebów-
    Nie sądzę, żeby ktoś kto schodzi z tego świata był w strachu ( przynajmniej tak to sobie wyobrażam:)
    Pozdrowienia ciepłe ślę!

    OdpowiedzUsuń
  2. ps: a i jeszcze o koszulkach wsomnę- > zawsze można sobie kupić taką odlotową w stylu "i love my boyfriend". lub coś w podobie, a te singlowe można zostawić na czarną godzinę:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Olciku, mądre rzeczy mówisz, a koszulinkę z napisem, obiecuję, kupię sobie, zrobię foto i wlepię na blogasa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to wyczekuje zmiany statusu na Facebooku ;) A koszulka w stylu singielki tez sie twojemu facetowi spodoba jesli bedziesz w nia ubrana jesli z nim wyjdziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a propos pogrzebów, to zawsze podobał mi się cytat z becketta: koniec zawiera się już w początku, a jednak ciągniemy to życie dalej:) życzę ci żeby to był TEN!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. baardzo dobrze rozumiem Twoją radość wynikającą ze zwolnienia się ze Sklepiku! bo sama też się ze 'sklepiku' zwolniłam. i dobrze mi z tym bardzo. bo klienci... głowa mała. ludzie potrafią być nie do wytrzymania!

    OdpowiedzUsuń
  7. smutne to , że jest dokłądnie tak jak piszesz, że uświadamiamy sobie ważnosć kogoś , kiedy go już nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wesela i pogrzeby to momenty graniczne - racja. Heh nie obawiaj się zmian - skoro doważnie zarządziłaś sobie wakacje, spróbuj siebie w wersji double, nie single. Przecież są wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ;) a jakie to są koszulki singielki? ;D bo ja nie wiem..

    P.S. Auroro :) cieszę się, że Ci się podoba mój tekst :) ja też byłam wczoraj letnio ubrana... i modliłam się o Słońce... udało się! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po takim pogrzebie, to jak nic tylko oczekiwać narodzin. Po weselu też często się zdarzają, nawet takim 1/2.;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też kilka lat temu, gdy zmieniałam status z single na double, miałam obawy i bałam się: Jak to teraz będzie? Kilka fajnych rzeczy, które mogą robić tylko singielki się skończą, za to zyskasz kilka innych - przeznaczonych dla szczęśliwie zakochanych. Więc balans będzie zachowany. Życzę ci aby Pan Żołnierz okazał się TYM!
    Co do pogrzebów: mam takie same odczucia co ty. Na pogrzebach zawsze rzewnie płaczę, a łzy mają przecież działanie oczyszczające: płuczą oczy, a tym samym widzimy znowu lepiej świat, innych ludzi i rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm a jakie to koszulki nosi wyłącznie singielka? Napisz, bo może mam nieodpowiednią garderobę :DD.

    Ja myślałam, że wesele mnie w tym roku wreszcie ominie, bo dużo ich ostatnio. Ale jednak nie, telefon dwa dni temu zwiastował, że wrzesień pod znakiem wesel i chrzcin mi upłynie. Najgorsze przede mną - poszukiwanie sukienki...

    Życzę udanego czasu wolności od pracy. I udanego wejścia w status double ;).

    OdpowiedzUsuń
  13. Koszulki singielki.... Hm... nie ma napisane na nich "I'm single and happy, guys" ;-P Kurczę, jak to wytłumaczyć, To trochę moja osobista fanaberia, przeważnie to duże kraciaste koszule... Wiem ,teraz brzmię jak babo-chłop, ale przyrzekam, że przeciwnie, te koszulki są mega sexi ;P dobra, dobra, już się nie tłumaczę!

    OdpowiedzUsuń
  14. powiem jak czteroklasista: oj tam, oj tam :) baw się, w końcu są wakacje! i zmień status na fejsie, będziesz miała dużo lajków :) hihi
    p.s. a koszulki zostaw, przecież można je czasem założyć dla przekory :)

    OdpowiedzUsuń
  15. o, jakoś dopiero teraz doszło do mnie sedno notki. irracjonalny lęk. też go chyba odczuwam. i wszystko chrzanię, zamiast dać sobie szansę, ot tak, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Koszulki singielkowe możesz mi oddać ;P A lęk? Chyba jest zawsze. Ale myślę, że to raczej będzie dla Ciebie przyjemne ;), więc nie uciekaj.

    OdpowiedzUsuń
  17. Monik, nei martw się, należymy do tego samego uroczego klubu ;-P droga Vilanne, czy mogę też z koszulkami oddać Ci ten lęk? ;-P

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie, to ja już Pani podziękuję :P Lęku to ja mam swojego w nadmiarze. Dziwnym trafem nikt go nie chce wziąć. Nawet w gratisie. (Wyrzuć za okno!)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?