czwartek, 16 czerwca 2011

Blok czekolady

Niesmaczna ironia!
Brak logiki!!!
Potworne niedopatrzenie!

Gdyby tylko mój blog był znany jak (niegdyś) plecy Anny Muchy i lubiany jak (niegdyś) Kasia Cichopek, tak właśnie brzmiałyby nagłówki brukowców wobec faktu, że do tej pory na Blogu Czekolady  nie pojawił się przepis na... blok czekolady


Nie zamierzam jednak się nikomu tłumaczyć. Powiem tylko: życie...  Życie jak wiemy z filmu Forrest Gump jest jak pudełko (nomen omen) czekoladek. Nigdy nie wiadomo na co się trafi. Były więc przepisy na czekoladowe trufle, murzynek, banany z czekoladą i nieudany suflet czekoladowy. Nie licząc licznych przepisów na związki damsko-męskie.... O bloku czekolady cicho sza!

Tymczasem ja natrafiłam wczoraj na miłą niespodziankę. Sprawiła mi ją liczba 99. Właśnie tyle postów pojawiło się do tej pory na moim czekoladowym blogu. Znaczy to nie co innego, jak to że ten właśnie post jest postem jubileuszowym -
100 !!! 

Nie musiałam sięgać do moich kulinarnych notatek, ani do encyklopedii, by zdecydować, co zrobię z  tej okazji.  





BLOK CZEKOLADY 

Receptura: 

Składniki:
170 g masła
200 g mleka w proszku
paczka herbatników maślanych (typu petitki) 
6 łyżek kakao 
szklanka wody
esencja waniliowa
1 szklanka cukru 
truskawki (opcjonalnie, choć dla mnie, obowiązkowo) 


Krok po kroku:

Jeśli zastanawiacie się, co znaczy gdy chłopak po pierwszej randce mówi Wam: "Pozostańmy w kontakcie" ten przepis jest dla Was! 
Znaczy to ni mniej, ni więcej jak - "Sorry, maleńka, nie bardzo chce Cię zaprosić do kina.. .ani w ogóle nigdzie". 

Ten przepis jest idealny, nie dlatego, że słodki smak czekolady ma pomóc w przełknięciu tej gorzkiej prawdy oraz stłumieniu łez. Przeciwnie - ten wspaniały przepis ma nam pomóc w przypomnieniu sobie prawdy o nas samych - jesteśmy wspaniałe pomimo tego, że jakiś tam
facecik dał nam kosza


Mnie, na przykład, ostatnio spotkało to aż dziesięciokrotnie, gdy każdego kolejnego ranka wstawałam i zapraszałam na wesele przyjaciółki nowego kandydata. Byli bliscy przyjaciele, dalsi, znajomi znajomych, a nawet przypadkowy facet z ulicy. Wszyscy byli jednakowoż nudni - jak jeden mąż odpowiadali mi "nie". 


Cóż, ich strata. Nie pójdą ze mną w tany. A co się z tym wiąże, najprawdopodobniej nigdy nie będą mieli okazji skosztować wspaniałego dzieła moich rąk - czekoladowego bloku. 


W każdym razie, jeden z tej garści, okazał się farciarzem, bo na zaproszenie odpowiedział twierdząco, a nawet bardzo twierdząco. Na wieść o weselu ucieszył się bardziej, niż ja. Być może ten nagły wybuch endorfin spowodowany był tym, że obwieściłam mu, że nie musi być na tym weselu panem młodym. Hm? 

A, byłabym zapomniała, przez tę paplaninę, podać Wam sposób wykonania bloku. 
W rondelku rozpuszczamy masło. W miseczce z wodą (ciepła) rozpuszczamy kakao. Dolewamy do rozpuszczonego masła. W oddzielnej misce mieszamy mleko z uprzednio pogniecionymi herbatnikami. Dodajemy cukier. Wsypujemy do masy w rondelku. Mieszamy. Dodajemy kilka krople esencji waniliowej. Całość wlać do podłużnej foremki i pozostawić do wystygnięcia.
Gotowe! 
Prawda, że jesteśmy wspaniałe i godne zaproszenia nie tylko do kina, ale i teatru, filharmonii, a nawet do zoo!


To teraz wyobraźcie sobie wybuch endorfin po zjedzeniu takiego kawałeczka! 




A jednak jest coś albo raczej ktoś, kto spowodował u mnie większą erupcję wulkanu pozytywnych emocji, niż dopadnię... przepraszam, znalezienie partnera na wesele i czekolada. 
Następca Pana Zbyszka? 
Oooo, tylko nie to. 


I na tym zakończę wzbudzanie Waszego apetytu. 



Lepiej bierzcie się za jedzenie! 
Nic tak nie pomaga w wymyślaniu trafnych odzywek na facecika, jak smak czekolady. Jeśli mogę sama posłużyć za przykład, to dodam, że wobec czegoś tak naciąganego jak "pozostańmy w kontakcie" zareagowałam z dużym entuzjazmem i z uśmiechem odrzekłam - "oczywiście, spotkajmy się zatem za... rok!"
 


16 komentarzy:

  1. Właśnie muszę wychodzić z domu... a tutaj takie coś... wygląda to wspaniale ;) ale to raczej jest ciasto? Jestem totalną nogą kuchenną :) a to na zdjęciu wygląda jak taki wilgotny murzynek... jaką ma konsystencję? :)

    P.S. Auroro :) ale raczej moi mili Koledzy Przybiurkowi nie zazdrościliby mi tej torby :) hahaha ;) pewnie jeśli ją kiedyś nabędę będą mieli uroczy temat do żartów... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Blok jest z mleka, masła i kakao, więc raczej nie ciacho i jest dość zbity, by nie powiedzieć twardy ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. już dawno miałam napomknąć o tym bloku :P

    OdpowiedzUsuń
  4. dźbry:)))

    obosz..wlazłam tutaj i co i co?????
    muszę w weekend zrobić!!no mus i już!
    uwielbiam takie bloki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. cudownie i pysznie wyglądający pomysł ! musisz robić takie rzeczy mojemu dzisiejszemu lenistwu ...?:( jeśli pozdaję wszystko pięknie, to zafunduję sobie takie cudo!
    a póki co pożeram wzrokiem i pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę a ja na detoksie czekoladowym ... po kiego pytam, po kiego? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. zakochałam sie w twoim blogu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Z poziomkami <3?
    Przepis super, na pewno wypróbuję!

    Na weselach człowiek poznaje nowych ludzi i bawi się dobrze nawet bez partnera :)
    Na ślubie siostry mojego byłego, mężczyzna postanowił zabawiać rodzinę, a ja przetańczyłam noc ze świadkiem pana młodego i ojcem panny młodej.

    OdpowiedzUsuń
  9. hihi:D jesteś super!dobra riposta;)następcy Pana Zbyszka chyba nie trzeba szukać:) po co Ci kolejny facet, który nie potrafi się zachować wobec kobiety?:)ileż on stracił...
    truskawki, czekolada..to musi być pyszne!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. hihihihih uwielbiam Cie Czekoladko i Twoja paplanine...zawsze poprawia mi humor jak ten Twoj blok zapewne po skosztowaniu :D jak tylko zlapie moment to wyprobuje..ale z poziomkami co by malca nie uczulic :)
    zapraszam do siebie :* i gratulacje z okazji jubileuszu :D www.waniliowysmoczek.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. gratulacje z okazji setki!:) twój blok/-g wywołuje ślinotok:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Twoje czekoladowe inspiracje !

    OdpowiedzUsuń
  13. oj chyba dzis zrobie... z truskawkami jeszcze nie jadłam świetny blog zapraszam do nas http://emovere-blue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. lubię i cenie czekoladę ;-))

    OdpowiedzUsuń
  15. ależ to smacznie wygląda, pozdrawiam i zabieram ze sobą, będę wienym czytelnikiem,pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam słodkości! Bardzo ciekawy przepis, na pewno go wypróbuję. W zamian zapraszam na mój deserek:
    http://www.brazylijskie.com.pl/7.php mam nadzieję, że posmakuje :) pozdrawiam i czekam na kolejne przepisy :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?