sobota, 7 maja 2011

M(i)ęskie decyzje

 Ten post miał być opublikowany przedwczoraj wieczorem. Niestety mój Internet był na „nie”.  Tak jak i Pan Zbyszek. 
                            Chociaż... Sama już nie wiem...

Co się dokładnie wydarzyło tamtego pamiętnego wieczora w mieszkaniu pod 13.?
Nim wyłożę kawę na ławę, zajmiemy się innym produktem spożywczym - mięsem. 



Mężczyźni lubią mięso. Czy rzecz dzieje się w przydrożnej budce, czy w wytwornej restauracji z białymi obrusami, a może zwyczajnie w jego mieszkaniu, on z menu wybierze zawsze jakiś kawałek mięsa. Konkret. Tak, faceci lubią, a może nawet uwielbiają konkrety na talerzu



Jaka szkoda, że te ich płomienne uczucia nie odnoszą się też do życia miłosnego. Może wtedy inaczej wyglądałoby moje spotkanie z Panem Zbyszkiem?

A jednak wyglądało tak, jak wyglądało.

Zacznijmy od tego, że ja nadal wyglądałam jak drżąca galaretka, gdy ratuszowy zegar wybił godzinę 21. Założyłam szpilki, przez chwilę zastanowiłam się i nad płaszczem. W końcu jednak popukałam się w czoło i zeszłam piętro niżej. Zapukałam w jego drzwi i nie musiałam długo czekać, gdy otworzył mi on – Pan Zbyszek.

Moje serce zastąpił na chwilę galopujący wierzchowiec.
Stres?
Nie mały stres to musiał przeżywać chyba Pan Zbyszek, choć przecież to on był  na swoim terytorium. Muszę mu pogratulować intuicji, bo najwidoczniej wiedział w jakiej sprawie przybywam – gdy tylko usiedliśmy na kanapie on nie przerywał pozbawionej ładu i składu paplaniny na temat kulinariów.
Gdy zaczął pokazywać mi czwartą z rzędu książkę o kuchni meksykańskiej, miałam dziką ochotę przyłożyć mu nią prosto w twarz.

Cóż, jeśli chodzi o rozmowy na tematy uczuciowe, faceci stosują zagrania podobne do tych, jak przed wizytą u dentysty (bo podobny poziom stresu) - wymigiwanie się ( a ząb, prędzej czy później, zostanie brutalnie wyrwany).
Na kształtnym zbyszkowym czole ujrzałam krople potu, gdy zagaiłam delikatnie, że są pewne kwestie o których chciałabym z nim porozmawiać. Z wszech miar staraałm się, by z moich ust nie padło żadne „powinniśmy”, ani „należałoby”. Stwierdziwszy zaś, że nie ma co chłopaka ganiać pejczem stresu bardziej, niż jest to obecne, opowiedziałam mu anegdotkę z warzywniaka.
Głupia.
I tak nie pomogło.
Nic by nie pomogło…
Z rozbieganym wzrokiem, Pan Zbyszek, wyznał coś, po czym miałam jeszcze dzikszą ochotę walnąć mu tymi meksykańskimi przepisami i nazwać: 
 
łajdak! drań! świnia! 

(tyle kolokwialnych określeń znam, niecenzuralnych nie będę przytaczać).

Dalsza rozmowa nie miała sensu. I tak zmarnowałam na Pana Zbyszka wystarczająco dużo czasu.

Pan Zbyszek lubi konkrety tylko na talerzu. 
W życiu uczuciowym, taka opcja jest wykreślona. Jak to tak: „związek”, „dziewczyna”, „para”?! Najwidoczniej, w jego mniemaniu, związać można się jedynie z gotowaniem warzyw na parze.

Tamtej nocy ogarnął mnie dziwny stan. Ciaśniej, niż piżama i kołdra, tuliły mnie pytania. Inne, niż zazwyczaj, gdy dostawałam, tzw. kosza od chłopaka ( a swoją drogą, czy to określenie nie przychodzi przypadkiem z serialu "Beverly Hills 90210"?).
Nie pytałam sama siebie z pretensją "dlaczego?!"
Co prawda, Pan Zbyszek mało konkretnie przedstawił mi powody tego, że nie chce z nikim ( w tym i ze mną) wchodzić w związek, ale nie to mnie najbardziej zastanawiało. A niech tam chłopak ma swoje tajemnicze powody. Może jest typem samotnego wilka? Albo nie lubi jak obca (?!) kobieta dotyka jego sczoteczki do zębów. Wierzcie mi, wszystko ( bynajmniej wiele) jestw stanie zrozumieć.

Z uporem pytałam siebie o inną kwestię: "dlaczego Pan Zbyszek robił wszystko, by mnie w sobie rozkochać?!"
???
Jakieś pomysły?
Ja nie mam żadnego. Czyżbym to ja była za mało uświadomiona w nowych trendach związkowych? A może to teraz tak jest, że zatwardziali single robią wszystko, byleby tylko zdobyć kobietę? Z tym, że w finale niestety (ach, jak mi przykro...) nie mogą z nią być. Bo to wbrew ich regułom.

W każdym, jako miłośniczka konkretów (niekoniecznie na talerzu) stwierdzam jedno - faceta, który nie wie czego chce, ja nie chcę

 .

29 komentarzy:

  1. Facet, który nie wie czego chce powinien pozostać singlem dla dobra kobiety i samego siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Facet postawiony pod murem bedzie chcial sie wysliznac. Facet, ktoremu Ty sie wyslizgujesz bedzie gonil.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie się czyta twojego bloga.I mimo że z niwcierpilwieniem czekam na kolejne historie o Panu Zbyszku, powiem ci jedno: Lepiej znajdz sobie jakiego Pana Jóżka albo Wacława o którzym też chętnie będziemy czytać bo ten Pan Zbyszek już zdecydował dawno temu, po prostu z nowym trendem chce abyście pozostali "przyjaciółmi"... czyli coś co i tak nie jest możliwe w danej sytuacji. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. :D
    Jak ja tych facetów czasami nie rozumiem;))))))
    ps. świetnie opisane, pochłonęłam jednym haustem

    OdpowiedzUsuń
  5. w życiu różnie bywa, ale na talerzu mam zdecydowanie męki charakter :)
    może i dobrze, że dasz sobie z nim spokój. pewnie tylko byś się z nim umęczyła, skoro on taki typ "tak, ale może jednak nie"....

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan Zbyszek ewidentnie nie jest wart panny Aurory.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Cit

    I właśnie z tego powodu Pannie Aurorze podoba się Pan Zbyszek...

    OdpowiedzUsuń
  8. Pan Zbyszek nie wie co traci. !
    bad boys, bad boys....

    OdpowiedzUsuń
  9. Poważenie chcesz wiedzieć dlaczego? bo ja mam pomysł...znam to z autopsji :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedź, wbrew pozorom, jest bardzo prosta i odkąd ją poznałam, nie mogę przestać się dziwić, że już wcześniej i że sama na nią nie wpadłam. Znajdziesz ją, Auroro, w filmie - "Kobiety pragną bardziej" i nawet nie musisz oglądać go całego, bo wyłuszczona jest szczegółowo w pierwszych minutach filmu, który, nota bene, serdecznie polecam.

    A teraz przestajemy tracić czas na niewłaściwego Pana Zbyszka, żeby nie przeoczyć właściwego Pana X. I mamy szeroko otwarte oczy. Bardzo szeroko. Bo raz, że się wtedy dużo widzi, a dwa, że się z dużymi oczami seksownie wygląda.:)
    Uściski.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby tak się dało, to na osłodę poczęstowałabym cię trufelkiem przez internet z mojego bloga;) Trzymaj się ciepło, i tak jak sugeruje Lekka: czas przestać rozpamiętywać przeszłość i rozejrzeć się wokół: bo tu się dzieje najważniejsze! - Tu się dzieje Teraz:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oh... ci faceci xD. Czasami ciężko ich zrozumieć.
    Obserwuje :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyny, jesteście absolutnie wspaniałe!!! Ech, ciężko mi... na razie oczy półprzymknięte... Ale wkrótce się seksownie otworzą! Może jak zjem twoją trufelkę, Goh :)
    P.S. Aga - poważnie chcę wiedzieć! Baaaardzo poważnie! A film znam, choć zdaje się, że coś przeoczyłam, odświeżyć muszę koniecznie!
    Pozdrawiam wszystkie wspaniałe Czekoladożerczynie! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. I czekoladożerców pozdrawiam również! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. oj...mnie sie wydaje, ze wszyscy faceci nie wiedzą czego chcą poza seksem, jedzeniem i WC

    OdpowiedzUsuń
  16. Czarna Mamba9 maja 2011 09:37

    Matko... taki facet to skaranie Boskie.. Ale oni tak już niestety mają.. chodzą koło kobiety.. czarują.. a gdy przychodzi co do czego.. to nogi za pas. Facet powinien być męski.. w każdym znaczeniu tego słowa. Memejom mówimy nie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Popieram powyższe wpisy. Facet, który nie wie, czego chce to nie facet tylko jakaś zdecydowanie mamejowata mameja ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. hmm.. może chciał po prostu poczuć to uczucie bycia pożądanym albo to uczucie, gdy ktoś się Tobą interesuje?
    nie wiem, w każdym bądź razie ciekawa jestem czy rzeczywiście określenie "dać kosza" pochodzi z kultowego serialu Mojego dzieciństwa..

    Pan Zbigniew jakiś niedorobiony chyba.

    OdpowiedzUsuń
  19. Lekka- tak się składa, że ostatnio oglądałam ten film!:D
    a swoją drogą to fajny "podręcznik" dla dziewczyn
    - choć i tak sądzę, że mimo tego uda mi się wyłożyć jeszcze parę razy popełniając podstawowe błędy-> taka moja natura niestety

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyny znacie jeszcze jakieś filmy "podręczniki"? :) czekam na tytuły! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czarna Mamba10 maja 2011 08:20

    Jeśli chodzi o podręcznik to polecam film "Piła" :) tam bardzo dobitnie pokazuję co się robi z takimi Panami, którzy wpierw szczują.. a potem dają wielkie zero :)

    OdpowiedzUsuń
  22. hehehe, no to drżyj, Panie Zbyszku! ;-P

    OdpowiedzUsuń
  23. Czarna Mamba10 maja 2011 14:10

    Był też taki film "Nocny pociąg z mięsem" - osoby, które lubią mocne wrażenia na pewno go znają :) właśnie taką jatkę chciałam urządzić wczoraj swojemu Przyszłemu jak mnie doprowadził do furii.. Mężczyźni są dziwni.. dramatycznie dziwni..

    OdpowiedzUsuń
  24. Bo ja to na przykład lubię konkrety niekoniecznie na talerzu. I nie tylko lubię, ale wymagam. Górnolotne pitolenie mnie nie interesuje ;).
    Zabawne: ci, którzy uwielbiają konkrety na talerzu, często w życiu nie są zbyt konkretni. O facetach mowa. Nie chcę uogólniać, z doświadczenia mówię ;).
    Co tam Zbyszek, jak są Pawły, Jaśki, Marciny, Tomki, Darki, Wieśki itepe ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jaśki, w przeciwieństwie do Zbigniewa - brzmią dość niepoważnie, ale może właśnie Jaśki - na przekór - okażą się trafnym wyborem :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. To nawet ciekawy pomysł taka podręczna filmoteczka dla kobiet z filmami obowiązkowymi.;)
    Dorzucam "Teksańską masakrę piłą mechaniczną."
    Wprawdzie nie oglądałam, ale brzmi dobrze.;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Co za facet, ten Pan Zbyszek. Co za Facet, bezbadziejny. Co za maniery, co za zwyczaje, wrrrrrr. Ale niech tam sobie będzie tym singlem, bo ty zasługujesz na kogoś fajniejszego :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Auroro, bo to nie byla ta Twoja 'polowka pomaranczy', i tyle ;)
    PS. Moze warto w takim razie poszukac takiego, co nie lubi konkretow na talerzu? ;)
    PPS. Nie, NIE SZUKAC! On sie sam znajdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. PPPS. I nie patrz na to jak na 'stracony czas', tylko jak na kolejna lekcje, ktora Cie czegos cennego na przyszlosc nauczyla :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?