czwartek, 5 maja 2011

Albo albo

Koniec z tym! 

Mam już dość tego mojego ciągłego biadolenia:  A może zapukam do Pana Zbyszka, 
                          a może wpadnę kiedyś (niby, że kiedy?! Jak świat się będzie walił???) po mąkę, 
                                                       a może spotkamy się w warzywniaku. Taa... chyba prędzej wpadniemy na siebie jak będziemy jak te dwa warzywa, stuletni staruszkowie, którym kiedyś zabrakło ćwierć deko więcej odwagi, by z rozczynu znajomości ulepić coś na kształt związku.

Di napisała w komentarzu, że jak będę tak nadal czekać na krok Pana Zbyszka, gdy za jakiś miesiąc przekroczę progi Zbyszkowego mieszkania, ujrzę nie tylko jego, ale i jakąś Panią Zbyszkową.
Oburzyłam się. I przeraziłam. Bo to święta prawda.

Dlatego nadszedł ostateczny czas wziąć byka za rogi.

Alboalbo.

W każdym razie, kończę tą zabawę w Księżniczkę wyczekującą swego rycerza. Jako mała dziewczynka nie za bardzo przepadałam za falbankami i sukienkami, i taka lekka awersja do tej roli pozostała mi do dziś (choć z sukienkami zdążyłam się przeprosić).

Ktoś kiedyś powiedział miłość jest albo jej nie ma
Ot, taka prosta kalkulacja. To dlaczego nie mogę przestać zachowywać się jak galaretka i drrrżę mimowolnie na myśl o poważnej rozmowie z Panem Zbyszkiem? 
Jeśli już mi pisany los galaretki, to tylko malinowej! 

Decyzja już zapadła.  Dziś wieczór. Po godzinie 21 wszystko będzie wiadomo. Albo albo.
Albo Pan Zbyszek jest rzeczywiście bardzo zajęty swoją pracą i permanentnie nie ma kasy na komórce.

Albo jest zwykłym draniem, jakich nie mało w tym mieście. 

Z góry przepraszam wszystkich mieszkańców mojego miasta płci męskiej za tą  nieelegancką generalizację, ale to tylko rozbuchane emocje kobiety, która wpadła jak śliwka w miłosny kompot. I okazało się, że tego dla kogo tam wpadła, brak... 
Z resztą jeśli już kogoś winić, za ową generalizację, to Pana Zbyszka w osobie własnej.

9 komentarzy:

  1. No to prawie 21-a! Czekam na jakieś wieści :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem cała oczekiwaniem...

    OdpowiedzUsuń
  3. masz świetny styl pisania. dobrze się to czyta :D

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to go 4 it girl! ;) trzeba chlopu raz konkretnie powiedziec w czym rzecz i albo woz albo przewoz. Wzdychanie do kogos iluzorycznego na dluzsza mete nie jest dobrym dla wzdychajacego rozwiazaniem. A jak nie zbyszek, to kazik czy inny zygmunt sie trafi, no przeciez nie moze byc inaczej!

    OdpowiedzUsuń
  5. pisałaś to wczoraj, czyli już PO sądnym dniu. również czekam na relację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, jak to mówią tego kwiatu to pół światu. Będzie dobrze, ważne wiedzieć czego się chce i dążyć do tego!
    PS. Za Twoim przykladem przeszłam na kawę zbożową to znaczy urządzam sobie małe święta i piję raz na jakiś czas poza domem jaką latte.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i co i co i co?? Już jest sobota, czyżby Pan Zbyszek nie wypuścił Cię z objęć od przedwczoraj??

    OdpowiedzUsuń
  8. Auroro chcesz żebyśmy umarły z ciekawości? ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?