wtorek, 12 kwietnia 2011

Czekoladowy dzień

Dziś jest  
Dzień Czekolady.

Wpisu nie będzie. Kto by czytał Bloga Czekolady ( a tym bardziej pisał...), gdy można z tej okazji zająć się czymś o wiele smaczniejszym... ciekawszym, miało być... 
Dobra, lecę, bo zaraz przypalę moje czekoladowe ciasto! 

***

Moja mama zasadniczo nie piecze ciast. Za wyjątkiem przepysznej strucli z jabłkami oraz Murzynka. Obu nauczyła mnie, gdy miałam tyle lat, co palców u rąk. Dlatego to, co teraz Wam przekazuję jest czymś niezwykłym. 

Sekretny przepis na Murzynka (mojej Mamy)

składniki:
pół szklanki mleka pełnotłustego (ma się rozumieć!)
szklanka cukru
dwie szklanki mąki
cztery jajka
kostka margaryny
dwie łyżeczki proszku do pieczenia
paczka cukru wanilinowego 
garść kandyzowanej skórki pomarańczowej
tabliczka czekolady 
pół szklanki kakao (a może być i więcej, w zależności od naszej czekoladożerności) 



Murzynek jest tak smakowity, że nie doczekał się fotografii po upieczeniu.  Jest tak dobry, że nawet tego nie żałuję ;-P

krok po kroku:
Choć Murzynek po upieczeniu, w porównaniu z kilkuwarstwowym tortem, robi wrażenie niepozornego, wykonanie go wcale nie jest takie proste. A bynajmniej nie jest to potrawa jednogarnkowa. Przeciwnie, zmywania będzie sporo. Dosyć tego zastraszania. Przystąpmy do radosnej twórczości. 
Najpierw podgrzewamy mleko w rondelku. Rozpuszczamy w nim margarynę oraz czekoladę. Studzimy.
W tym czasie, do oddzielnej miski przesiewamy mąkę.  Dodajemy kakao, proszek do pieczenia oraz cukier wanilinowy. 
Do kolejnej miski wbijamy białka jaj i wyżywając się, tworzymy sztywną pianę.
Jeszcze w innej miseczce ucieramy żółtka z cukrem.
To tyle jeśli chodzi o brudzenie naczyń. Więcej nie będzie.
Ostudzoną  masę czekoladową przelewamy do miski z mąką. Następnie dodajemy żółtka, a na samym końcu (powoli) pianę.
Proszę, zróbcie przyjemność sobie i swoim dłoniom i łączcie to wszystko bez użycia miksera oraz innych wynalazków pozbawiających nas niezwykłych doznań kuchennych.  

Ciasto powinno być dość płynne. 

Wlewamy je do foremki. Pieczemy w temperaturze ok. 220 stopni 45 min. 

Podawać z dżemem wiśniowym lub bananowym. Tak każe moja Mama. Sma-czne-go Murzynka czekoladowego.  



11 komentarzy:

  1. Hmmm musiało być pyszne takie ciasto...

    OdpowiedzUsuń
  2. Można liczyć na kawałek wysłany fax'em? ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. było pysznie! 20 kawałków zniknęło w mgnieniu oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przegapiłam.
    No i dobrze.
    Zaraz będą święta - a tych to się przegapić nie da, choćby się mocno chciało.;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mniam:) Ja kupiłam ciastka z czekoladą;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmmm człowiekowi co to mu się zachciało zdrowiej żyć, taki wpis fundujesz? :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie zjem:):)
    Byle ktoś zrobił:):)

    OdpowiedzUsuń
  8. takie przepisy są najlepsze.
    biorę go bez zastanowienia i na pewno niebawem zrobię:)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?