czwartek, 3 lutego 2011

Wyprowadzki, przeprowadzki, schadzki

Na początku bardzo namiętnie wszystkich przepraszam za chwilową przerwę w prowadzeniu bloga. 

Tak się jednak złożyło, że od wtorku zajmuję się nie czym innym, jak pakowaniem i rozpakowywaniem, a także noszeniem walizek. Tak, opuściłam już wygodne lokum, w którym było mi mieszkać przez ostatni miesiąc. Wystarczający czas, by się przyzwyczaić. Z resztą ową rozłąkę boleśnie odczuwa już mój żołądek, który domaga się czegoś pysznego każdego dnia w okolicach godziny 20.00.

Boleść z powodu wyprowadzki odczuwa też pewien pan narodowości brytyjskiej, chłopak mojej Starszej Siostry. Ona również opuściła jego lokum.

Tak, teraz obie mieścimy się w małym, bardzo przyciasnym pokoiku pomalowanym na kolor orzecha laskowego. Jest tu zimno i brudno. Brudno, dlatego że obie posiadamy sporą nadwyżkę ubrań, w stosunku do ilości szaf i półek. Zalegają one zatem niemal wszędzie z środkiem podłogi włącznie. W zasadzie to szafa jest jedna. Przerażające? To posłuchajcie tego - jest też tylko jedno łóżko!

Trzeba jednak przyznać, że umiejscowienie kamienicy (Ścisłe centrum! Blisko ulubionego pubu!) wynagradza wszystkie te niedogodności. Poza tym, kuchnia jest przewspaniała i mam nadzieję, że przyczyni się do napisania kolejnego kulinarnego wpisu na tym blogu. Okna też są przeurocze.

W oswajaniu nowego miejsca i tak najgorszą partią zdaje się być spakowanie wszystkich swoich manatków do niezliczonej ilości waliz, walizek, walizeczek, no i niezniszczalnych reklamówek. Wierzcie mi, gdy zobaczyłam ilość rzeczy, jaką zdołałam nagromadzić u mego Współlokatora jedynie przez miesiąc, przeszły mnie ciarki. Wpadłam nawet w małą panikę, gdy mi obwieścił, że zabierzemy to do mego nowego mieszkania na własnych barach. Na szczęście, zdecydowana większość spoczęła na jego. A mój humor wrócił na wysoki poziom, gdy Współlokator przekonał mnie, że oboje wyglądamy jak objuczeni handlarze udający się o świcie na Stadion Stulecia. Co najmniej. 


Nie tak do śmiechu było przy przeprowadzce mojej Starszej Siostry, której pomagałam w tym uciążliwym procesie. Uciążliwym tym bardziej, że kolekcja jej wdzianek nie mieści się w tym, co większość ludzi uznaje za olbrzymią walizę. Koniec końców spakowała się jak dzielna dziewczynka. Byłam z niej dumna, bo stwierdziłam, że z takim balastem bez problemu zmieścimy się do samochodu. Jakież było me zdziwienie, kiedy Pan Taksówkarz, gdy tylko podjechał po nas samochodem pogroził nam paluchem. Z obrzydzeniem rzucił okiem na nasze bagaże i stwierdził, że na takie ilości trzeba nam ciężarówki. Ostatecznie jednak woń pieniądza sprawiła, że pozwolił nam wejść z tym wszystkim do samochodu i zabrał na miejsce. Rzecz jasna, nie pofatygował się z pomocą do rozładowania owych waliz. Cóż, może cierpiał na walizo-fobię? To wcale go nie usprawiedliwia. Przeciwnie, należała mu się mała nagana. Co też uczyniła moja (nadal dzielna!) Siostra.

"Napiwku nie będzie, bo Pan mnie okrzyczał!" 
- obwieściła wyniośle.


A zaraz potem zaczęłyśmy się wczołgiwać na ostatnie piętro kamienicy.

I po co to wszystko? - pyta się nie jeden z czytelników, pukając się w czoło. 

Otóż, istnieje głęboki i wieloraki sens przeprowadzek. I nie streszcza się on do tego, że nareszcie naocznie możemy zobaczyć  jak wiele niepotrzebnych ciuchów trzymamy w szafie (choć to też...). Wprowadzając się na nowe miejsce, zyskujemy niepowtarzalną świeżość spojrzenia na nasze życie. Układamy wszystko od nowa. Każdy zapomniany drobiazg odżywa w naszej pamięci. I możemy go zachować lub się go pozbyć.

Jest też niezaprzeczalny sens wyprowadzek. Przecież wyprowadzając się nawet od swojego faceta, nie oznacza to zerwania. Wręcz przeciwnie. Wzbudza tęsknotę. A stąd już tylko krok do pogłębienia relacji w związku.
Bywa, że tęsknota ta pojawia się już pierwszej nocy po przeprowadzce. 
Dlatego, odkąd Siostra się wprowadziła, nie miałam jeszcze przyjemności z nią spać. Śpi tam, gdzie jej cieplej. Nie w mieszkaniu swojego chłopaka, w jego ramionach. 

3 komentarze:

  1. Faktycznie spakowanie wszystkich przedmiotów przed przeprowadzką jest nie lada wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się zgodzić z kolegą wyżej pakowanie przed przeprowadzką może być męczarnią, polecam zakupić kartony do przeprowadzek - na allegro są najtańsze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporym problemem przy pakowaniu może być podjęcie decyzji o tym co zabrać ze sobą do nowego miejsca, a co lepiej zostawić...

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?