czwartek, 11 listopada 2010

Święto Niepodległych

W naszych krajowych kalendarzach dzień 11 listopada figuruje jako Dzień Niepodległości.
Jako patriotce i tradycjonalistce, trudno mi mówić, że nie chodzę na defilady, moja wiedza zaś sprowadza się do tego, że owe defilady są "dla upamiętnienia rocznicy odzyskania przez Naród Polski niepodległego bytu państwowego". Wiem też, iż Piłsudski jeździł konno. I miał wąsa. Ignorantka ze mnie, ale przynajmniej szczera.

Jako dziecku XXI wieku, 11 listopada znaczy raczej dzień wolny od pracy, samo zaś słowo niepodległość bardziej kojarzy mi się z... singlami.
Singiel ( z ang. pojedynczy) to taki ja lub ty, który w wieku lat dwudziestu kilku nadal tuła się po tym łez padole bez obrączki na palcu. W obiegowej opinii  to taki ktoś, kto hołduje swym egoistycznym zachciankom, na które wydaje tysiące. Tysiąc w te, tysiąc we wte, nie mają znaczenia, bo singiel pracuje 24 godziny na dobę, wszak praca albo raczej kariera to jego jedyna miłość. Zazwyczaj jest opryskliwy, wredny i pyskaty. A to dlatego, że swoją potrzebę miłości załatwia w pogański sposób, szukając przygodnego seksu po klubach wypchanych innymi singlami.
Smutne, jak 11-listopadowe defilady. Na szczęście nie muszę się nimi przejmować, podobnie jak wszystkimi innymi wytworami ludzkiego konformizmu. Ludzkie lenistwo skłania nas do spłaszczania rzeczywistości i wymyślania mitów lub szufladek. Spotykając na drodze człowieka, który jest niegłupi, do tego patrzy na świat szeroko otwartymi, do tego ładnymi oczami, trudno jest znaleźć wytłumaczenie, czemu ten ktoś nadal jest sam. Szybko i łatwo można tę zagadkę rozwiązać, wrzucając takiego delikwenta do szufladki z napisem singiel. Po sprawie. Jest sam, bo był rozpieszczonym jedynakiem.

Tymczasem owa szufladka pęka w szwach! Ponad połowa moich znajomych to single! Istoty z nich całkiem szczodre, inteligentne, uśmiechające się nawet po kilka razy dziennie. Część z nich rozgląda się za kimś, kto mógłby ich pozbawić życia w pojedynkę, sporej części takie życie jednak odpowiada. Nie są desperatami i nie dadzą się ugodzić strzałą amora na siłę. Moi znajomi, tak jak i ja lubią życie singla nie dlatego, że pozwala ono na pielęgnowanie małego wewnętrznego egoisty, ale dlatego, że póki co nie mamy do wyboru żadnego innego życia. Mam nadzieję, że nie wybrzmiało to desperacko. Chcę powiedzieć, że każde życie jest życiem sensownym. Można nie wyglądać poza czubek własnego nosa będąc w pojedynkę przez całe życie, ale tak samo, będąc przez cale życie w związku małżeńskim.

Zrobiło się poważnie, jak przystało na 11 listopada. A przecież to święto, powinno budzić radość i wesele! Przełammy mit smutnego Święta Niepodległości i pomówmy o czymś na wskroś przyjemnym...

Jeśli odzyskanie niepodległości jest powodem do defilad i przemarszów, to dlaczego by nie świętować odzyskania statusu singla? Tak się składa, że ten rodzaj wolności został przywrócony niedawno mej Starszej Siostrze. I myliłby się ten, kto wyobraziłby sobie biedne dziewczę we łzach i wyblakłym swetrze, za dużym o trzy rozmiary, zajadające się po kątach lodami truskawkowymi (to jej ulubione). Być może rozstanie to nie najsympatyczniejsza okazja, ale przecież pogrzebem nie jest. Nie minął nawet umowny tydzień od ich decyzji, a Starsza siostra szuka nowych stringów i odlicza dni do piątku, kiedy to przyjeżdża do miasta! Drżyj miasto! Najlepsza impreza będzie tam, gdzie będzie ona!

Moja Siostra jest naprawdę radosna z tytułu powrotu do stanu singla. Może, gdy była w związku, brakowało jej pięciu minut dla siebie? Albo to był po prostu nie ten Jedyny? Teraz ma czas, żeby to przemyśleć i nabrać dystansu.

Tymczasem ja cieszę się z zgoła odmiennego powodu. Mój status singielki chwieje się jak ząb, który ma wypaść lada dzień. Miałam bardzo udaną randkę! Otóż umówiłam się w końcu na wspólne oglądaniu filmu z współlokatorem Maurycego. W końcu, bo była o tym mowa już wcześniej, ale odmawiałam przez wzgląd na Mocne Postanowienie Poprawy. No właśnie, a co z Postanowieniem? W rzeczy samej, dziś celebrujemy odzyskanie niepodległości. Z wielką ulgą odrzucam więc i ja pęta mego Postanowienia... Uff, jestem wolna!!! :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?