czwartek, 7 października 2010

Uwaga na muchomory !!!

Jaki jest ulubiony grzyb wszystkich dzieci w atlasie grzybowym? Oczywiście ten z dużym czerwonym, nakrapianym kapeluszem,i i białą nóżką. Dlaczego? Jest ładny. Bajkowy. Aż chciałoby się go schrupać tuż po zerwaniu. Rzecz jasna nikt tego nie robi. Dlaczego? Bo ten piękny okaz jest w rzeczywistości śmiercionośnym fałszywkiem. Mami nas jaskrawym kolorem i obietnicą czegoś niesamowitego, wystarczy jednak wziąć do ust jeden malutki kęs, by pisano o nas w jutrzejszej rubryce z nekrologami.

Ona już pożegnała się z kapelusznikiem.

Nie każdy trujący grzyb wygląda zrazu jak trująca pułapka.

Pamiętacie jak jeszcze tydzień temu z ekscytacją pisałam o randce z pewnym starszawym jegomościem?
Myślę, że nie tylko z racji jego nobliwego wieku należałoby go nazwać grzybem. Dodając przy tym, grzybem wstrętnie zdradliwym.

Gdy odebrałam wczoraj telefon i usłyszałam głos Grzyba, moja ekscytacja szybko zgasła jak radość w oczach dziecka, gdy dowiaduje się, że Święty Mikołaj to przebrana babcia albo - przy odrobinie szczęścia -  wujek.
Po krótkim jego monologu, dodałam dwa do dwóch i wyszło kim tak naprawdę jest albo kim chce być wobec mnie. 
Grzyb miał czelność wypytywać mnie od jak dawna tu pracuję i czy przez okres studiów też musiałam dorabiać. Czy mieszkam sama i gdzie... Co więcej, czy po wspólnej kawie moglibyśmy odwiedzić to meiszkanie. Bez krępacji w głosie ważył się nawet zapytać czy jestem otwarta? Otwarta? Na co ? Otwarte to może być Tesco i to nawet 24 godziny na dobę!
Ja byłam zamknięta. Dokładnie o umówionej godzinie zamknęłam się w moim mieszkaniu na cztery spusty i zaparzyłam sobie owocową herbatę z imbirem.
Mój mały sklepik to nie żadna galeria handlowa, a ja w najśmielszym wypadku nie jestem "galerianką". Jak Grzyb mógł tak w ogóle pomyśleć? Czy miałam być jego pierwszą ofiarą? Zdaje się, że nie... Teraz widzę, że był świetnie przygotowanym zakamuflowanym trucicielem... Udając uprzejme zainteresowanie, chciał uzyskać jak najwięcej o mnie informacji, "danych", powiedziałabym. Nie zdradził nic, absolutnie nic na swój temat. Zawsze dzwonił z innego numeru telefonu. Wyglądał... niepozornie.
Dlatego właśnie was ostrzegam, drogie czytelniczki oraz - jak mnie doszły słuchy - czytelnicy! Uważajcie na trujące grzyby! Czasem alarmują czerwonym kapeluszem, czasem jednak do złudzenia przypominają poczciwego maślaka. Bądźcie wprawionymi smakoszami grzybów!
A co dalej z tym Grzybem? Na szczęście sezon grzybobrania już się skończył. Powinien już dawno trafić tam gdzie miejsce wszystkich zgniłych i trujących okazów - na kompost.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?